Nr 34 z 22 sierpnia 2012

Antoni Łepkowski
Z powodu afery z biznesmenem, którego dotknęło kilka wyroków w zawieszeniu i który zorganizował sprawnie piramidkę finansową dla naiwnych, postulaty zmiany prawa płodzą się w mediach jak norki na farmie zwierząt futerkowych. Także tu, jak w wielu podobnych przypadkach, nie dostrzegam jakiejś palącej potrzeby legislacyjnych nowinek. Wystarczyło egzekwować już istniejące przepisy dotyczące wykonywania kary, a przede wszystkim stworzyć system informacji z prawdziwego zdarzenia oraz wykorzystywać go zgodnie z przepisami, a prezes zarządu Amber Gold dawno odsiadywałby liczne, zawieszone wcześniej kary. Gdyby policjanci, prokuratorzy, szefostwa aresztów i zakładów karnych, a wreszcie urzędnicy sądowi i sędziowie rzetelnie robili swoje, zapewne kilka tysięcy ludzi o ponadprzeciętnej naiwności...
Robert Tekieli
Liderzy Solidarności zamiast w komunistycznej Norymberdze osądzić przeszłość, nazwać zło złem, przestępstwo przestępstwem, chronili komunistyczne układy. Nie dlatego, że byli zdrajcami, lecz dlatego, że byli zadufanymi w sobie, marnymi politykami. Z jednej strony Wałęsa, który postanowił rządzić przy pomocy ludzi SB i WSI, z drugiej Familia, która postawiła na swą przewagę w telewizji publicznej. Katastrofa wojny na górze zabiła zaufanie do Solidarności. Uniemożliwiła powstanie normalnego państwa. I tego historia Wałęsie, Michnikowi i Mazowieckiemu nie zapomni. Jak mógł Wałęsa sądzić, pyta Ziemkiewicz, że starzy ubecy będą mu naprawdę wiernie służyć? Jak Kuroń z Michnikiem mogli sądzić, że chwilowo obłaskawiona komuna z telewizji, gdy tylko będzie to możliwe, nie wypnie się na nich i...
Tomasz Terlikowski
Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w przypadku Pussy Riot. Panie nie walczyły o wolność dla więźniów politycznych, ale o to, by parady gejowskie mogły chodzić po ulicach Moskwy i by rosyjskie kobiety nie musiały „jedynie kochać i rodzić” (biorąc pod uwagę, że w kraju tym morduje się rocznie od 3 do 9 mln nienarodzonych dzieci, to walczyć o zwiększenie tej liczby mogą tylko wyjątkowo patologiczne jednostki). Ich protest odbył się zaś nie na ulicy, ale w jednym z najważniejszych (i mocno dotkniętych przez komunizm) miejsc rosyjskiego prawosławia. I był jednoznaczną – nie tylko dla prawosławnych – profanacją świątyni, za co trzeba ponieść karę. Doskonale ten fakt pokazał – dokonując bardzo prostego zabiegu intelektualnej podmiany miejsc, które zostały sprofanowane – rosyjski...
Krystyna Grzybowska
Ale newsem, który zrobił duże wrażenie, był projekt utworzenia państwa europejskiego z rządem w Brukseli, zgłoszony przez Angelę Merkel. Nie jest to nowa idea, lansował ją swego czasu w Berlinie Radosław Sikorski. Oczywiście za poduszczeniem niemieckich kół rządzących. Sam by na to nie wpadł. Takie państwo, według Merkel, zostałoby powołane na drodze euroreferendum. To znaczy obywatele 27 państw członkowskich głosowaliby za takim ciałem, które niektórzy politycy w Europie nazywają stanami zjednoczonymi Europy, albo przeciw niemu. Bez wątpienia za tymi i podobnymi pomysłami kryje się paniczny strach przed załamaniem się dumnego projektu zjednoczonej Europy. Skoro nie udało się zintegrować politycznie kontynentu, przeciwnie – jest on w rozsypce, należy spróbować zjednoczyć go w ramach...
Krystyna Grzybowska
Nie jest tajemnicą dla ludzi parających się polityką lub jej komentowaniem, że najpaskudniej prezentuje się ona na końcu sezonu urlopowego. W Polsce i gdzie indziej. Ludzie, czyli obywatele, jeszcze cieszą się słońcem, a gazety i tygodniki ledwo dyszą w strachu o utratę kolejnych tysięcy czytelników, którzy zamiast poważnej publicystyki wolą czytać o tym, że jakaś Rosati paraduje bez stanika albo że właściciel Amber Gold wywiózł miliony do Niemiec. Ten ma głowę i mogą mu nagwizdać. Oj, żeby się nie sprawdziło. Różne łamy otwarły swoje podwoje różnym nieszczęśnikom, którym się nie powiodło. Nie płuco, jeno… wrzód Na ten przykład mózg partii Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry, Jacek Kurski, zapowiedział w „Gazecie Wyborczej”, że on i jego nieliczni ludzie wezmą Jarosława Kaczyńskiego „...
Ryszard Czarnecki
Gdyby babcia żyła, pokazałbym jej pewnie długą listę tych ludzików w polskiej (i nie tylko) polityce, do których nie warto, nie wolno podchodzić z żadnej strony. Nie moja to wina, że lista byłaby długa. Zresztą, prawdę mówiąc, każdy dzień listę taką wydłuża. Cóż, Aleksander Bocheński, autor „Dziejów głupoty w Polsce”, gdyby dziś pisał swoje pouczające dziełko, musiałby machnąć kilka opasłych tomów, a i to po wcześniejszej surowej selekcji. Oczywiście nie należy mylić głupoty ze zdradą, a ludzi głupich ze zdrajcami. Choć czasem do zdrady prowadzi nie tylko brak zasad, ale i głupota właśnie, a w licznym „poczcie zdrajców polskich” spotkamy głupków wcale niemało. Lista głupców III RP Stare polskie przysłowie mówi: „Głupich nie sieją, sami się rodzą”. Jasna sprawa, tylko czemuż tak...
Wojciech Wencel
Podobne wnioski odnalazłem w weekend na blogu Tomka Terlikowskiego, którego twarz wcześniej mignęła mi na ekranie telewizora (nawiasem mówiąc, nie sądziłem, że ktokolwiek ze „strefy wolnego słowa” jest jeszcze w stanie przyjąć zaproszenie do TVN24): „Gdy toczy się wojna o życie, o rodzinę, o małżeństwo, nie lustruje się sprzymierzeńców, nie analizuje się ich przeszłości, nie krytykuje się wspólnoty, z której pochodzą, ale razem broni się tego, co najważniejsze”. No właśnie: co jest najważniejsze? Czy polską podmiotowość można przehandlować za iluzję wpływu na europejską antykulturę? Bo przecież przeciwstawienie „konserwatywnej” Rosji „barbarzyńskiemu” Zachodowi to czysta propaganda, „nowa rosyjska idea” wymyślona na Kremlu po okresie panowania oligarchów. Libertynizm i alkoholizm sieją w...
Krzysztof Wyszkowski
To ten mechanizm, według którego Bronisław Komorowski i Donald Tusk wykorzystują dla siebie te same twarze, których – jako zasłony dla własnych manipulacji – używali Jaruzelski z Kiszczakiem. Na przykład twarz generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, o którym Ryszard Szkopowski w artykule „Zagubiony Generał” napisał: „W pewnym momencie (nie miałem jeszcze wiedzy o dokumentach IPN) zaintrygowało mnie, jaki jest powód, że Generał występuje jako pierwszoplanowy kombatant, podczas gdy istnieje Światowy Związek Żołnierzy AK. Otóż Ścibor-Rylski stał się prezesem Zarządu Głównego Związku Powstańców Warszawskich. Wszystko staje się oczywiste, gdy czytamy: „ZPW jest organizacją (…) apolityczną, zrzeszającą byłych żołnierzy Powstania Warszawskiego 1944 r. (…) oraz żołnierzy I Armii Wojska Polskiego...
Magdalena Michalska
Czy celnicy sprzeciwiają się temu? Tak. Na podstawie sygnałów z granicy podjęliśmy decyzję o zawiadomieniu Prokuratora Generalnego o funkcjonowaniu zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Sprawą będziemy chcieli zainteresować także organy UE. Dlaczego skarżycie Polskę do UE? Czy nie można zawiadomić odpowiednie władze w kraju? Zmuszeni jesteśmy podnieść alarm, gdyż w MF brak jest merytorycznego dialogu, natomiast pisma do premiera nie są rozpatrywane w KPRM, a jedynie wysyłane do MF, które udziela nam wymijających odpowiedzi. Każda kolejna interwencja do premiera powtarza ten schemat. Mówił Pan o ułatwieniach dla przemytu. Na czym one polegają? Z oczywistych względów nie mogę o tym mówić szczegółowo. Sprawa dotyczy wdrażanych procedur, stosowania mobbingu wobec...
Rafał Ziemkiewicz
Ale Rosja wie, że wszystko podlega negocjacjom. Nieuchronny rozpad strefy euro niesie poważne zmiany w geopolityce. Dotychczas polski żywioł ciągnął owczym pędem do Zachodu, bo tam widział róg obfitości i krynicę wszelakiej mądrości. Ale w najbliższych latach Polacy przekonają się, że „euromatoły”, jak zwykł nazywać rządzących Unią prof. Rybiński, nie byli wcale mądrzejsi od Susłowów, Breżniewów i innych sterników projektu sowieckiego. Rządzący Kremlem czekiści kierują się zawsze skuteczną zasadą kija i marchewki. Kij był w robocie przez dwa lata i swoje zrobił – Polacy zostali przetrąceni, rzuceni na kolana i upodleni strachem przed ich siłą i bezwzględnością. Teraz czas pokazać polaczyszkom marchewkę – Kreml dał więc przyzwolenie patriarsze Cyrylowi, by rozpoczął akcję, która ma cele...
Filip Rdesiński
ARTYZM NAD CZASEM Do 26 sierpnia w Zachęcie – Narodowej Galerii Sztuki przy pl. Małachowskiego 3 w Warszawie czynna będzie ekspozycja przedstawiająca przenikanie się sztuki i życia w okresie II Rzeczypospolitej. Efektownym punktem ekspozycji „Sztuka wszędzie. Akademia Sztuk Pięknych w Warszawie 1904–1944” jest rekonstrukcja atrium Pawilonu Polskiego na wystawie paryskiej w 1925 r. Znajdziemy tu też historię pomnika Lotnika autorstwa Edwarda Wittiga i trwającej dziś budowy Świątyni Opatrzności. Obok m.in. dzieje aranżacji witryn sklepowych, plakaty i druki ulotne; tu m.in. przedstawienia słynnego hasła Melchiora Wańkowicza „Cukier krzepi”. KONCERT W SZCZECINIE 100% Hardcore Punk Gigs. 23 sierpnia o g. 19 na dziedzińcu Muzeum Narodowego w Szczecinie odbędzie się koncert trzech...
Dominik Tarczyński
Tak właśnie, samoistnie, powstała „Armia Pana” – grupa ludzi, wspólnota, która ma za cel ostrzec innych przed złem, ukazać realność jego działania. Informuje o pracy egzorcystów oraz pokazuje, że nie wstydzi się, iż zostanie wyśmiana. To była tytaniczna praca, która nie tylko przyniosła wspaniałe owoce, lecz pokazała również, jak ważny to temat dla mnóstwa osób i jak wielu z nich okultyzm niszczy życie… Dzięki tym wszystkim kontaktom oraz rozmowom telefonicznym poznałem wspaniałych ludzi, których rodziny cierpią z powodu różnego rodzaju problemów duchowych. Zdecydowana większość z nich nie chce opowiadać o tym, co przeżywa w czterech ścianach własnego domu – boi się drwin w swoim środowisku i wystawienia na pośmiewisko. Dzięki naszym publikacjom wiele osób nabrało odwagi, aby mówić o...
Maciej Parowski
O pomoc poprosi Czarownicę rudowłosa Merida (jej gęste, rozsypane loki są dumą animatorów), chłopczyca wspinająca się po górach, galopująca na koniu, wspaniała łuczniczka. Rygorystyczna matka Elinor (Segda) i jednonogi król Fergus (Grabowski), który pojednał zwaśnione klany, zaprosili właśnie książęcych zalotników w konkury. Merida występuje sama o swoją rękę, wygrywa konkurs łuczniczy, a potem ucieka, szukając ratunku przed tym, co rodzice uznali dla niej za dobre i nieuchronne. Mamy tu barwną, niebanalną opowieść, pełną językowych postmodernistycznych gier (pole do popisu dla ekip translatorskich i dubbingowych), a także konflikt postaw i podzielonych racji. Merida znajduje wsparcie w trójce małych, rudych jak ona, braciszków i więcej zrozumienia u pyszałkowatego ojca niż u matki,...
Marcin Wolski
Powieść „Czasami warto umrzeć” ma szybką, a nawet zbyt szybką akcję. Dzielny, kontuzjowany Reacher daje sobie radę z dziesiątką wynajętych osiłków, trzema podgrupami mafii, a na deser z samym klanem Duncanów. I choć jako bezlitosna maszyna do zabijania i okaleczania służy dobrej sprawie, funkcjonujący poza oficjalnym wymiarem sprawiedliwości nie wzbudza mojej sympatii. Chociaż w naszym kraju, pełnym bezkarnych złoczyńców, z pewnością przydałyby się jego gościnne występy. Drugi z kasowych rekordzistów literatury popularnej – David Baldacci (ten od „Władzy absolutnej”) kontynuuje swoją walkę z patologiami amerykańskiej demokracji z zapałem propagandysty agencji TASS. W powieści „Pierwsza dama” bierze na cel rodzinę prezydenta swojego kraju, niebezpiecznie podobną do małżeństwa Clintonów...
Krzysztof Głowacki
Pozbycie się oponentów Była premier Ukrainy Julia Tymoszenko oraz były szef MSW Jurij Łucenka nie mogą wziąć udziału w jesiennych wyborach parlamentarnych. Zakaz wprowadziła Centralna Komisja Wyborcza, tłumacząc swoją decyzję ciążącymi na politykach wyrokami sądowymi. Wolność na celowniku Niedługo białoruskie śmigłowce bojowe Mi-8 uzyskają zgodę na zestrzeliwanie „wrogich, nisko lecących celów”. Białoruś rozpoczęła wyposażanie swych wojskowych śmigłowców Mi-8 w karabiny maszynowe. To pokłosie sporu między Szwecją a władzami w Mińsku, który wybuchł po tym, jak szwedzka awionetka zrzuciła na terytorium Białorusi kilkaset misiów z załączonym apelem o demokratyzację reżimu. Technologia jutra Rosyjskie okręty miały zostać wyposażone w tym roku w rakiety Buława. Pociski o tej...
Antoni Rybczyński
Bastrykińszczyna Obecny wymiar sprawiedliwości w Rosji, podobnie jak kiedyś sowiecki, nie chroni rządów prawa. Konstytucja znaczy tyle co konstytucja sowiecka. W istotnych dla władzy przypadkach jedynym prawem jest zasada „kogo lubi car”. Symbolem tego jest działalność Komitetu Śledczego, „putinowskiej prokuratury” podległej wyłącznie prezydentowi. W latach 1937–1938 mieliśmy „jeżowszczyznę”, w latach 1946–1952 – „żdanowszczyznę”. Jeżow i Żdanow ślepo wykonywali rozkazy Stalina, dziś mamy Putina i Bastrykina. Generał pułkownik Aleksandr Iwanowicz Bastrykin (ur. 1953) jest dziś jednym z najważniejszych ludzi reżimu. Zaważyły czasy młodości – studiował z Putinem prawo na Leningradzkim Uniwersytecie Państwowym. W latach 80. pracował na macierzystej uczelni, był tam szefem Komsomołu. W...
Jacek Laskowski
Najwierniejszy obrońca Asada Po serii spektakularnych niepowodzeń wzrosło ryzyko, że kolejni sojusznicy spiszą Asada na straty. Rosja i Chiny przez ostatnie tygodnie ograniczyły liczbę dyplomatycznych deklaracji w jego obronie. Od konfliktu w Syrii zaczął się nieco dystansować libański Hezbollah. W tym kontekście niektóre zachodnie media zinterpretowały wizytę irańskiego ministra spraw zagranicznych w Turcji jako przymiarkę do ratowania interesów Teheranu w obliczu nieuchronnego upadku syryjskiego dyktatora. Oficjalnie przyczyną spotkania były zabiegi o uwolnienie 48 irańskich pielgrzymów porwanych niedawno przez syryjskich rebeliantów. Wiadomo jednak, że Turcja stała się głównym protektorem i sponsorem powstania w Syrii, i to ona będzie miała decydujący wpływ na polityczny układ sił...
Grzegorz Makus
Danuta Siedzikówna urodziła się 3 września 1928 r. we wsi Głuszczewina k. Narewki w pow. Bielsk Podlaski. Była drugą córką leśnika Wacława Siedzika i Eugenii z Tymińskich. W rodzinie żywe były polskie tradycje patriotyczne. Ojciec w 1913 r. podczas studiów w Petersburgu został aresztowany przez władze carskie za udział w tajnej polskiej organizacji młodzieżowej i zesłany w głąb Rosji, skąd do Polski wrócił dopiero w 1926 r. Babcia Helena Tymińska spokrewniona była z rodziną Orzeszków i znała dobrze Elizę Orzeszkową. Świadomość rodzinnej przeszłości wywarła duży wpływ na ukształtowanie osobowości i postawy przyszłej sanitariuszki. Do wojny rodzina Siedzików mieszkała w leśniczówce Olchówka pod Narewką, gdzie pracował ojciec. Danuta miała dwoje rodzeństwa – młodszą o trzy lata siostrę Irenę...
Igor Szczęsnowicz
Klub za 625 milionów Dwa złote, dwa srebrne i sześć brązowych medali to najsłabszy wynik Polski na igrzyskach olimpijskich od zamierzchłego 1956 r., kiedy to w Melbourne zdobyliśmy 9 krążków, w tym jeden złoty Elżbiety Krzesińskiej w skoku w dal. Wtedy jednak nasza ekipa liczyła zaledwie 64 osoby i co siódma z nich zdobywała medal. Gdyby to samo kryterium zastosować w Londynie, to 216 osób powinno przywieźć przeszło 30 medali. Wtedy mówilibyśmy o nadzwyczajnym sukcesie, a osobom odpowiedzialnym za powstanie Klubu Polska Londyn 2012 stawiano by pomniki jako geniuszom organizacji i ojcom sukcesu. Pomysłodawcą systemu był wieloletni minister sportu dr Adam Giersz, a ostatnio program kontynuowany był przez minister Joannę Muchę. Powstał on po zakończeniu XXIX Igrzysk Olimpijskich w...
Teresa Wójcik
Na odwiert poziomy potrzebne nowe zezwolenie Według wstępnych danych przepływy gazu są wielokrotnie lepsze niż w przypadku poprzednich odwiertów wykonanych przez ekipę tego koncernu w Polsce. Średnie odczyty przepływu były ponad 20 razy wyższe niż występujące w pierwszym odwiercie wykonanym przez BNK, Lębork S-1, a maksymalne łączne odczyty aż 45-krotnie wyższe. Na podstawie danych z odwiertu firma wytypowała najbardziej obiecujące obszary występowania gazu łupkowego w formacjach skalnych dolnego syluru i ordowiku. Eksperci pobrali też 177 metrów rdzenia ze złoża do dalszych badań. Mimo tak pozytywnych wyników daleko do zakończenia prac poszukiwawczych na tym odwiercie. Polskie przepisy – wydaje się – wymagają wobec firm, które uzyskały koncesje przed 2011 r., ponownego wystąpienia o...
Leszek Misiak
Pomysł na piramidę był prosty – chałupnicza produkcja miała być wynagradzana ze stuprocentowym przebiciem. Produktem był susz mleczny do produkcji szwajcarskich kosmetyków, skupowany przez Bioferm. W siedzibie firmy dostawało się za równowartość dzisiejszych 800 zł (stare 8 mln) kaucji porcję tzw. aktywatora, czyli preparatu spożywczego, który dosypany do mleka zamieniał je w suche granulki. Za odniesiony do siedziby Biofermu susz mleczny jego producent otrzymywał zwrot 800 zł plus drugie 800 za wytworzony towar. Ludzi ogarnął amok. Bioferm bardzo szybko założył filie w ośmiu miastach. Nagle, 27 października 1993 r., krakowski sanepid zakazał działalności firmy. Pod siedzibami Biofermu wybuchła panika. Ludzie rzucili się do kas, żądając wypłaty pieniędzy, ale biura były zamknięte....
Artur Dmochowski
Drenaż rynku Działania tego typu, nawet jeśli formalnie spełniają wymóg legalności, banki starają się ukrywać. Informacje o niektórych spośród nich można jednak znaleźć. Dla przykładu Bank Pekao SA zamknął 2011 r. z zyskiem netto 2,9 mld zł. Rok wcześniej zarobił niemal tyle samo – ponad 2,5 mld zł. Co dzieje się z tymi pieniędzmi? Otóż Pekao SA wypłaca wyjątkowo wysoką jak na sektor bankowy dywidendę, której prawie 60 proc. trafia do spółki matki, czyli Grupy Unicredit z siedzibą w Mediolanie. Przelewy z Polski niewątpliwie wpływają na poprawę sytuacji finansowej właściciela Pekao, którego straty wyniosły w 2011 r. ponad 9 mld euro. Warto przy okazji przypomnieć, że Włosi kupili większość udziałów w naszym drugim co do wielkości banku 13 lat temu za ok. 4 mld zł. Za mniej niż...
Rafał Kotomski
I chyba dobrze, że w całym kraju panuje swoista moda na rekonstrukcje historyczne. Są wielkie, jak w Mławie, gdzie odtworzona niemal jeden do jeden zostaje bitwa Września ’39. I kameralne, na dziedzińcach zamkowych, pokazujące często zupełnie nieznane historyczne wydarzenia. Zaczęło się w 2002 r., gdy dwadzieścia osób rekonstruowało walkę o most w Tułowicach, epizod słynnej bitwy nad Bzurą. Widowisko oglądało wówczas dwieście osób, przeważnie krewnych i znajomych rekonstruktorów. Dziś – tak jak w Ossowie – publiczność stanowią tysiące ludzi. – Chcą zobaczyć to, co pokazujemy. Trochę teatru, ale najwięcej historii. Tym, którzy trafili tutaj jedynie przy okazji, nie zawsze będzie się podobało. Za to przypadkowych ludzi z pewnością nie ma wśród rekonstruktorów. Od najmłodszych dzieci robią...
Tomasz Łysiak
Co dziś napisałby Kochanowski Wieczór nabrał znaczenia iście metafizycznego, godnego szekspirowskiego oka, tyle w nim było symboliki. Oto wśród widzów jest wspaniały polski król, który właśnie ma w zamysłach wyprawę na Moskwę. Otóż i późniejszy hetman wielki koronny, współtwórca polskiego renesansu, a także polityczny wizjoner – Jan Zamoyski. Na scenie mamy dramat Kochanowskiego, który zapełniają postacie z „Iliady” Homera. Spektakl jest niezwykły, to coś w rodzaju – mówiąc językiem współczesnej krytyki filmowej – „prequela” historii opiewanej przez greckiego poetę, wstęp do epickiej opowieści o upadku Ilionu. Zamoyski i Batory w skupieniu słuchają aktorów, którzy ubrani w helleńskie kostiumy mówią piękną polszczyzną Kochanowskiego, ale nawiązującą rytmem do antycznego heksametru. W...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Teść i praca magisterska Oczywiście są takie braki w wiedzy, których Polacy nie wybaczają. Na przykład nie można niewyraźnie wymawiać nazwisk piłkarzy nożnych, gdyż to może znaczyć, że nie ma się dostatecznego rozeznania w tej arcyważnej dziedzinie życia, w której kwitnie korupcja i która jest kwintesencją polskiej niemożności i nieudolności. Natomiast nazwanie kardynała Stefana Wyszyńskiego Karolem Wyszyńskim lub Jana Pawła II – Janem Pawłem III są drobnymi przejęzyczeniami, które można wybaczyć. Gdzież Janowi Pawłowi II czy kardynałowi Wyszyńskiemu do bramkarza Boruca? Bronisław Komorowski jest przy tym prekursorem osiągnięć polskiego szkolnictwa wyższego w III RP. Przyznał odpowiednio wcześnie – rozbrajając potencjalną minę – że z powodu zaangażowania w działalność opozycyjną (...
Tomasz Terlikowski
Teologia „Ojcze nasz” U podstaw wspólnego apelu leży modlitewne wezwanie, którego nauczył chrześcijan Jezus Chrystus: „odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. W tych słowach zawarty jest powód, dla którego to pojednanie ma być – z punktu widzenia chrześcijan, a nie polityków – budowane. Przy takim spojrzeniu nie ma znaczenia, kto ma na sumieniu więcej grzechów. Każdy chrześcijanin jeśli chce uzyskać przebaczenie, musi sam się na nie zdobyć (lub przynajmniej starać się o to). Co bardziej istotne, przy takiej perspektywie nie można oczekiwać, że winny wyrazi skruchę. Wybaczenie i pojednanie leży w naszym interesie. Podobne myślenie leżało u podstaw słynnego apelu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Niemcy, w tym niemiecka hierarchia Kościoła...
Joanna Lichocka
Wszyscy wiedzieli Nieskuteczność KNF w tej sprawie była szeroko komentowana. Huczało od plotek. Kilka miesięcy temu usłyszałam od wysokiego urzędnika jednego z banków: – Wszyscy wiedzą, że to humbug, ale ma ochronę. Mówiono, że chodzi o Kancelarię Premiera. Mój rozmówca twierdził wtedy, na kilkanaście tygodni przez wybuchem afery, że parasol otworzył nad Amber Gold szef Kancelarii Premiera Tomasz Arabski. Pogłoska ta była szeroko kolportowana także w internecie. Już po wybuchu afery – na podstawie fizycznego podobieństwa ministra i prezesa Amber Gold – publicznie padło pytanie o pokrewieństwo. Minister Tomasz Arabski publicznie zaprzeczał. Z tego, co ustalili dziennikarze „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie”, trop tylko w części okazał się fałszywy. Dotychczasowe...
Przemysław Harczuk
W komitecie Komorowskiego, z medalem od Ewy Kopacz Twórcą firmy Kombud jest Ryszard Szczygielski. Przez wiele lat pełnił funkcję prezesa firmy. Wciąż jest jej głównym udziałowcem i przewodniczącym rady nadzorczej. Jest osobą znaną i szanowaną w Radomiu. Laureatem wielu prestiżowych nagród biznesowych. W tle działalności biznesowej Szczygielskiego kryją się jednak powiązania ze światem polityki. Twórca Kombudu od lat związany jest z Platformą Obywatelską. W wyborach prezydenckich 2010 r. należał do honorowego komitetu poparcia Bronisława Komorowskiego. Rok później podczas uroczystej gali z okazji 20-lecia Kombudu list pochwalny do władz spółki wysłał Jerzy Buzek, wówczas przewodniczący Parlamentu Europejskiego. Szczygielski odebrał okolicznościowy medal z rąk Ewy Kopacz, ówczesnej...
Grzegorz Wierzchołowski
Przypomnijmy: to „Gazeta Polska” kilkanaście dni temu ujawniła, że w Konsulacie RP w Łucku na Ukrainie działała szajka kierowana przez byłych esbeków, osłaniana przez polskie służby specjalne. Jak ustaliliśmy, wizy do strefy Schengen – do Francji, Danii czy Niemiec – dostawały m.in. osoby trudniące się nierządem, objęte zakazem wjazdu do tych krajów. Obywatele ukraińscy byli zmuszani do płacenia haraczu za załatwienie wiz. Przez granicę przewożono nielegalnie ukraińskie dzieci. Według naszych ustaleń, proceder wydawania wiz za łapówki w konsulacie w Łucku może dotyczyć tysięcy przypadków. Szajka handlowała nielegalnie także Kartami Polaka (za 700 euro). „Gazeta Polska” dotarła do nowych informacji, według których do podobnych przestępstw dochodziło także w innych polskich konsulatach...
Leszek Misiak
Przypomnijmy: to „Gazeta Polska” kilkanaście dni temu ujawniła, że w Konsulacie RP w Łucku na Ukrainie działała szajka kierowana przez byłych esbeków, osłaniana przez polskie służby specjalne. Jak ustaliliśmy, wizy do strefy Schengen – do Francji, Danii czy Niemiec – dostawały m.in. osoby trudniące się nierządem, objęte zakazem wjazdu do tych krajów. Obywatele ukraińscy byli zmuszani do płacenia haraczu za załatwienie wiz. Przez granicę przewożono nielegalnie ukraińskie dzieci. Według naszych ustaleń, proceder wydawania wiz za łapówki w konsulacie w Łucku może dotyczyć tysięcy przypadków. Szajka handlowała nielegalnie także Kartami Polaka (za 700 euro). „Gazeta Polska” dotarła do nowych informacji, według których do podobnych przestępstw dochodziło także w innych polskich konsulatach...
prof. dr hab. Piotr Doerffer, IMP PAN, dr Marian Bursztyn, pedagog, dr Beata Kuna, nauczyciel akademicki, dr Marian Bursztyn, pedagog, dr n. med Paweł Górski, lekarz, dr hab. Ryszard Mordarski, filozof, prof. w Instytucie Filozofii UKW w Bydgoszczy, prof. dr. hab. Zbigniew Sorbjan, dr hab. Piotr Briks, nauczyciel akademicki, dr Rolf Michałowski, inżynier, Köln, Niemcy, dr hab. Krystyna Turo, nauczyciel akademicki, prof. Włodzimierz Starosta, Witold Łukasiak, publicysta „Tygodnika Polskiego” Melbourne, Australia, Piotr Pankanin, redaktor naczelny „Wiadomości Krajeńskich”, Roman Antoszewski, profesor biologii, dr Jacek Krzyżanowski, wykładowca Akademii Morskiej w Gdyni, Ryszard Bilski, b. dziennikarz „Rzeczpospolitej”, korespondent, Maria Rosołowska, emeryt. nauczyciel akademicki UW, dr n....
Piotr Lisiewicz
„Newsweek” kierowany przez ulubionego pluszaka Donalda Tuska oburzył się, że Jarosław Kaczyński za dużo wydaje na ochronę. Ciekawe, czy Tomasz Turowski też jest tego zdania? Jaki ma być kolejny krok ku polsko-rosyjskiemu pojednaniu po wizycie Cyryla? Każą nam pisać cyrylicą. „Nasze bratnie narody” – takie słowa pojawiły się w polsko-rosyjskim dokumencie kościelnym. A to już wam chyba Putin osobiście dopisał ze złośliwości, wielebni księża biskupi? W „Facecjach sowizdrzalskich” z 1903 r. Adolf Nowaczyński opisuje, jak Polacy czekają na audiencję u papieża. Ostatecznie przyjmuje ich jego kamerdyner. Tłumacząc: „Ojciec Święty jest właśnie przy lunchu, polecił mi pobłogosławić panów i jeszcze prosić, abyście nie robili powstań i insurekcji, bo to brzydko i grzech”. Polscy pisarze i...
Leszek Misiak
SB, MGIMO i gra dyplomatów W czerwcu 2008 r. rządy Rosji i Polski reaktywowały po kilku latach przerwy Polsko-Rosyjską Grupę ds. Trudnych – w założeniu zespół ekspertów z obu państw mających omawiać najtrudniejsze kwestie w stosunkach dwustronnych. Faktycznie jednak działalność grupy od samego początku służy budowaniu „partnerstwa” polsko-rosyjskiego i ocieplaniu relacji między Warszawą a Moskwą. Patrząc na skład zespołu, trudno się dziwić. Szefem polskiej części grupy jest Adam Rotfeld, były szef MSZ, zarejestrowany jako kontakt operacyjny komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o ps. Rot, Ralf, Rauf i Serb. Wśród towarzyszących mu ekspertów znajdują się zaś m.in. Przemysław Grudziński, zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Trojanowski, i Daria Nałęcz, żona Tomasza Nałęcza –...
Grzegorz Wierzchołowski
SB, MGIMO i gra dyplomatów W czerwcu 2008 r. rządy Rosji i Polski reaktywowały po kilku latach przerwy Polsko-Rosyjską Grupę ds. Trudnych – w założeniu zespół ekspertów z obu państw mających omawiać najtrudniejsze kwestie w stosunkach dwustronnych. Faktycznie jednak działalność grupy od samego początku służy budowaniu „partnerstwa” polsko-rosyjskiego i ocieplaniu relacji między Warszawą a Moskwą. Patrząc na skład zespołu, trudno się dziwić. Szefem polskiej części grupy jest Adam Rotfeld, były szef MSZ, zarejestrowany jako kontakt operacyjny komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o ps. Rot, Ralf, Rauf i Serb. Wśród towarzyszących mu ekspertów znajdują się zaś m.in. Przemysław Grudziński, zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Trojanowski, i Daria Nałęcz, żona Tomasza Nałęcza –...
Krzysztof Szczerski
Rozum i wiara Wizyta Cyryla I w Polsce i podpisane orędzie wymagają poważnego namysłu co do jej skutków i istoty. Nie są one bynajmniej jednoznaczne. Nie jestem przeciwnikiem działań Kościoła na rzecz jedności chrześcijan i dialogu społecznego. Zdaję sobie sprawę z logiki wiary i ewangelicznych podstaw podjętych działań. Należy brać także pod uwagę pragmatykę działań i celów działania hierarchii Kościoła w Polsce wobec potrzeb katolików w Rosji. Problem w tym, że to nie wyczerpuje całego kontekstu wspólnej inicjatywy Kościoła i Cerkwi moskiewskiej. I naiwnością jest sądzić, iż można ją ograniczyć do wymiaru religijnego i „szlachetnie” oddzielić od polityki. To naiwność, która w przeszłości – szczególnie w relacjach z Moskwą – już nieraz kosztowała nas bardzo wiele. Nie uważam, że...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
W tym miejscu trzeba dodać, że Cerkiew prawosławna w Polsce uniezależniła się od Moskwy w 1924 r. Jednak nie obyło się to bez ostrych konfliktów. Ich apogeum było zastrzelenie arcybiskupa warszawskiego Jerzego Jaroszewskiego, zwolennika niezależności. Zbrodni tej dokonał rosyjski archimandryta prawosławny Smaragd Łatyszenko. Po II wojnie światowej struktury cerkiewne zostały mocno spenetrowane przez SB, która do współpracy wciągnęła także obecnego metropolitę Sawę. Swoich agentów miała także bezpieka radziecka. Niestety lustracja w ostatnich latach została storpedowana. Osobną sprawą są afery gospodarcze, w które uwikłany jest Cyryl I, a które szeroko opisują media niezależne i środowiska rosyjskich dysydentów. Jak więc w tym kontekście można zrozumieć peany, które pod adresem Cyryla I...
Marcin Wolski
Skądinąd odpowiedź na pytanie, kim jest pan Marcin P., może być fascynująca. Alternatywę zarysowałem w tytule – może być „słupem” i parawanem, za którym znacznie więksi gracze załatwiali swoje geszefty, korzystając z neutralności lub wsparcia instytucji państwowych. Wtedy jasna staje się bezradność prokuratury czy pasywność instytucji finansowych, gotowych trzymać latami w areszcie ludzi niewinnych lub wydusić ostatnią złotówkę z kogoś, kto pomylił się w zeznaniu finansowym. Istnieje jednak druga możliwość – że P. był samodzielnym cwaniakiem, który jechał na blefie, mamiąc swoimi kontaktami, dojściami, a chory system nie próbował nawet tego zweryfikować. Możliwy (i wielce prawdopodobny) jest wariant kombinowany. Każda z ewentualności daje przerażający obraz znieprawienia państwa,...
Tomasz Sakiewicz
Jeżeli więc tragedia smoleńska była spowodowana działaniami Rosjan, będziemy mieli do czynienia ze zbrodnią doskonałą. Media i politycy, którzy chcą wygaszenia śledztwa, już triumfują, raczej mało przejmując się powiewem chrześcijańskiego ducha. Obawiam się czegoś jeszcze bardziej. Za czasów PRL każda krytyka sytuacji Polski, a nawet poziomu życia, mogła spowodować oskarżenie o podważanie sojuszy. Oskarżenie to często prowadziło do relegowania z uczelni, wyrzucenia z pracy, a nawet do uwięzienia. Czy dzisiaj krytyka polityki Kremla, choćby umów gazowych, nie zacznie być psuciem „chrześcijańskiego pojednania”? Rosjanie mają zwyczaj takie sytuacje bezwzględnie wykorzystywać. Rosyjska dyplomacja przy pomocy wiernej sobie Cerkwi będzie mogła wpływać nie tylko na polski rząd, ale i na...
Piotr Lisiewicz
Niewidomi odzyskują wzrok Oprócz opozycyjnego PiS żadna partia nie mówi wprost o jego winie. Ale reakcje wszystkich ugrupowań zebrane razem tworzą sytuację dla Tuska bardzo niebezpieczną. SLD zamierza poprzeć powołanie komisji śledczej w sprawie Amber Gold. Koalicyjne PSL też rozważa poparcie takiego wniosku. Ruch Palikota proponuje Tuskowi powołanie rządu autorskiego bez PSL, który skłonny byłby poprzeć. Grzegorz Schetyna zaciera ręce i narzeka na słabość państwowych służb. Oznacza to, że od września, po zakończeniu politycznych wakacji afera może być wałkowana miesiącami. A to, co może być wałkowane, wydaje się potencjalnie nie mniej zabójcze dla Tuska niż afera Rywina dla Leszka Millera. Tak jak afera hazardowa była tak naprawdę aferą Grzegorza Schetyny i jego wrocławskiego...
Dorota Kania
„Polityka” i „Newsweek” ruszają z odsieczą „Zamiast P […] niektóre media zajmują się Michałem Tuskiem. To absurd, bo skandalem nie jest to, że syn premiera podjął złe decyzje zawodowe. Skandalem jest to, co nazywam Plichtagate” – grzmiał w „Polityce” Adam Szostkiewicz. A jego redakcyjna koleżanka Janina Paradowska lamentowała w TOK FM, że oglądając główne wydania wiadomości w stacjach komercyjnych i w telewizji publicznej odniosła wrażenie, iż „nie dość, że Michał Tusk założył linie lotnicze, założył Amber Gold, to mamy do czynienia za straszliwą aferą, której jest głównym bohaterem”. O „jeździe po nazwisku »Tusk«” napisał także „Newsweek” – tygodnik ulubionego pluszaka premiera, a sam Tomasz Lis przybył też z odsieczą na niszowym portalu Natemat.pl. Mimo medialnego jazgotu nie...
Wojciech Mucha
„Polityka” i „Newsweek” ruszają z odsieczą „Zamiast P […] niektóre media zajmują się Michałem Tuskiem. To absurd, bo skandalem nie jest to, że syn premiera podjął złe decyzje zawodowe. Skandalem jest to, co nazywam Plichtagate” – grzmiał w „Polityce” Adam Szostkiewicz. A jego redakcyjna koleżanka Janina Paradowska lamentowała w TOK FM, że oglądając główne wydania wiadomości w stacjach komercyjnych i w telewizji publicznej odniosła wrażenie, iż „nie dość, że Michał Tusk założył linie lotnicze, założył Amber Gold, to mamy do czynienia za straszliwą aferą, której jest głównym bohaterem”. O „jeździe po nazwisku »Tusk«” napisał także „Newsweek” – tygodnik ulubionego pluszaka premiera, a sam Tomasz Lis przybył też z odsieczą na niszowym portalu Natemat.pl. Mimo medialnego jazgotu nie...

Pages