Nr 7 z 13 lutego 2013

Piotr Lisiewicz
Po aferze hazardowej nazywano go „najlepszym typem urzędnika państwowego, jakiego można sobie wyobrazić”, „skrupulatnym, konkretnym, doskonale zorganizowanym, a przy tym sympatycznym”. Miał być tym, który nie ulegał naciskom lobbystów, którzy – przez polityków PO – chcieli wpłynąć na korzystną dla branży hazardowej zmianę prawa. – Kapica już się pakuje – twierdzi jeden z naszych rozmówców, urzędnik rządu Donalda Tuska. Jego zdaniem, powodem dymisji ma być właśnie afera hazardowa, a także afery w Służbie Celnej ujawnione w artykułach prasowych, w tym publikacje „Gazety Polskiej”: „Wielkie Oczy ministra Kapicy” oraz „Miliony uciekły przez granicę”. Ministerstwo dymisji „nie planuje obecnie” O dymisję Kapicy zapytaliśmy w ubiegłym tygodniu Ministerstwo Finansów. Dostaliśmy odpowiedź...
Po aferze hazardowej nazywano go „najlepszym typem urzędnika państwowego, jakiego można sobie wyobrazić”, „skrupulatnym, konkretnym, doskonale zorganizowanym, a przy tym sympatycznym”. Miał być tym, który nie ulegał naciskom lobbystów, którzy – przez polityków PO – chcieli wpłynąć na korzystną dla branży hazardowej zmianę prawa. – Kapica już się pakuje – twierdzi jeden z naszych rozmówców, urzędnik rządu Donalda Tuska. Jego zdaniem, powodem dymisji ma być właśnie afera hazardowa, a także afery w Służbie Celnej ujawnione w artykułach prasowych, w tym publikacje „Gazety Polskiej”: „Wielkie Oczy ministra Kapicy” oraz „Miliony uciekły przez granicę”. Ministerstwo dymisji „nie planuje obecnie” O dymisję Kapicy zapytaliśmy w ubiegłym tygodniu Ministerstwo Finansów. Dostaliśmy odpowiedź...
Teresa Wójcik
Reorientacja UE na stymulowanie wzrostu gospodarczego była nieprzekonująca. Ostatecznie środki UE zmniejszyły się o prawie 11 proc. Budżet musi zaakceptować jeszcze Parlament Europejski. Analitycy przewidują, że tam debata będzie tak samo burzliwa jak na szczycie w Brukseli. Komisarz ds. budżetu KE Janusz Lewandowski powiedział „GP”, że „PE nie ma prawa być z tego budżetu zadowolony”. Lewandowski spodziewa się w Stuttgarcie sprzeciwów, choć ma nadzieję, że „będą one ostatecznie konstruktywne. Obecnie musi się uaktywnić mediator i pośrednik między rządami i PE, czyli Komisja Europejska”. Dotkliwa strata dla polskiego rolnictwa Dla Polski przewidziano 105,8 mld euro, czyli ok. 440 mld zł. W naszej kopercie „polityka spójności” ma wynieść 72,9 mld euro (303 mld zł.). W drugiej kopercie...
Maciej Pawlak
Reorientacja UE na stymulowanie wzrostu gospodarczego była nieprzekonująca. Ostatecznie środki UE zmniejszyły się o prawie 11 proc. Budżet musi zaakceptować jeszcze Parlament Europejski. Analitycy przewidują, że tam debata będzie tak samo burzliwa jak na szczycie w Brukseli. Komisarz ds. budżetu KE Janusz Lewandowski powiedział „GP”, że „PE nie ma prawa być z tego budżetu zadowolony”. Lewandowski spodziewa się w Stuttgarcie sprzeciwów, choć ma nadzieję, że „będą one ostatecznie konstruktywne. Obecnie musi się uaktywnić mediator i pośrednik między rządami i PE, czyli Komisja Europejska”. Dotkliwa strata dla polskiego rolnictwa Dla Polski przewidziano 105,8 mld euro, czyli ok. 440 mld zł. W naszej kopercie „polityka spójności” ma wynieść 72,9 mld euro (303 mld zł.). W drugiej kopercie...
Mateusz Matyszkowicz
Piastowie idą na Litwę Dzięki zmianie władz na Litwie szykuje się odwilż. Polakami są wiceprzewodniczący tamtejszego sejmu, minister gospodarki i pięciu wiceministrów, w tym we wrażliwym ministerstwie oświaty. Trwają konsultacje szefów resortów obu państw. Bronisław Komorowski ma jeszcze w lutym wziąć udział w święcie odzyskania niepodległości przez Litwę. Sukces polskiej polityki zagranicznej? Raczej fuks. Ten przypadek świetnie pokazuje, w jakim stopniu Radosław Sikorski nie jest zdolny do kreowania polityki i jak bardzo zależny jest od zewnętrznych okoliczności. Te w relacjach z Litwą nam obecnie sprzyjają. Pozostaje się cieszyć, że Sikorski jak na razie tego nie marnuje. Ale też trzeba pamiętać, że stawia go w trudnej sytuacji. Ostatnie tygodnie przynoszą bowiem wydarzenia,...
Leszek Misiak
– W Tu-154M 101 nie było żadnej osłony przeciwrakietowej – tzw. systemu obrony biernej – bo Rosjanie nie zamontowali go podczas remontu – mówi „GP” wysoki rangą oficer Wojska Polskiego z kręgów zbliżonych do MON, pragnący zachować anonimowość. Jak wyjaśnia, na polecenie gen. Błasika Szefostwo Wojsk Lotniczych, czyli gestor (zarządca, dysponent – przyp. red.), w porozumieniu z inżynierami z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych wystąpiło o zamontowanie tego systemu, co było tym bardziej zasadne, że rządowe tupolewy wykonywały loty do Iraku i Afganistanu, gdzie mogły być zaatakowane przez terrorystów. – Jednak Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych wykreślił ten wniosek, a także wiele innych propozycji modernizacji tupolewów, zgłoszonych przez podwładnych gen. Błasika. Wycięcie systemu...
Grzegorz Wierzchołowski
– W Tu-154M 101 nie było żadnej osłony przeciwrakietowej – tzw. systemu obrony biernej – bo Rosjanie nie zamontowali go podczas remontu – mówi „GP” wysoki rangą oficer Wojska Polskiego z kręgów zbliżonych do MON, pragnący zachować anonimowość. Jak wyjaśnia, na polecenie gen. Błasika Szefostwo Wojsk Lotniczych, czyli gestor (zarządca, dysponent – przyp. red.), w porozumieniu z inżynierami z Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych wystąpiło o zamontowanie tego systemu, co było tym bardziej zasadne, że rządowe tupolewy wykonywały loty do Iraku i Afganistanu, gdzie mogły być zaatakowane przez terrorystów. – Jednak Departament Zaopatrywania Sił Zbrojnych wykreślił ten wniosek, a także wiele innych propozycji modernizacji tupolewów, zgłoszonych przez podwładnych gen. Błasika. Wycięcie systemu...
Antoni Macierewicz
Co widział Nikołaj Bodin? Na tym kłopoty prokuratury i komisji Millera się nie kończą. Oto 8 lutego br. prokurator generalny Andrzej Seremet musiał przyznać, że prokuratura nie dysponuje relacjami świadków, którzy widzieli uderzenie samolotu w brzozę. Na pytanie dziennikarza, czy są świadkowie, którzy widzieli takie uderzenie, Andrzej Seremet odpowiedział: „Tak. To znaczy, nie samo zdarzenie, ale tych, którzy obserwowali przebieg ostatnich fragmentów lotu tupolewa”. Kluczowe dla tej sprawy są oczywiście zeznania i świadectwo dr. Bodina. Właściciel działki, na której rosła „pancerna brzoza”, często przywoływany jest jako ten, który widział uderzenie samolotu w drzewo. W jego zeznaniu z 14 kwietnia 2010 r. czytamy: „Przelatując nade mną samolot włączył forsowanie silnika (...)...
Jacek Liziniewicz
Film „Anatomia upadku” został dołączony do tygodnika „Gazeta Polska” 16 stycznia. Od tego czasu cieszy się ogromną popularnością i bije kolejne rekordy, czego przykładem może być dwukrotna emisja dokumentu w TV Puls. Mimo że telewizja nadała film bez wcześniejszych zapowiedzi, z dnia na dzień, to – według Wirtualnych Mediów – miał on dotrzeć do niemal 2 mln 800 tys. widzów. – W czasie emisji „Anatomii upadku” TV Puls zanotowała średni udział w rynku w grupie komercyjnej 7,91 proc. i średnią oglądalność minutową 551 736 widzów. Jest to do tej pory drugi wynik w tej grupie – poinformował nas Dariusz Dąbski, prezes Zarządu telewizji Puls. Film poprawił wynik w kolejnej emisji, a widziało go prawie 10 proc. widzów oglądających w tym czasie naziemną telewizję cyfrową (średnia oglądalność tej...
Antoni Macierewicz
Pytamy więc ekspertów rządowych, a w szczególności pana Macieja Laska, który dzisiaj jest wysokim urzędnikiem, podwładnym premiera Donalda Tuska (szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych – przyp. red.): 1.Twierdzi Pan, że samolot na wysokości 5 metrów nad ziemią zderzył się z brzozą i stracił 6-metrowy fragment skrzydła, co spowodowało obrót samolotu na plecy, beczkę autorotacyjną, uderzenie w ziemię w pozycji odwróconej i w konsekwencji śmierć wszystkich pasażerów. Przedstawia Pan także zdjęcie brzozy ułamanej na wysokości 5 metrów z wbitymi metalowymi fragmentami, twierdząc, że o tę brzozę rozbił się samolot z Prezydentem Polski. Takie właśnie zdjęcie pokazywane jest od blisko trzech lat, począwszy od propagandy rosyjskiej, przez raport Tatiany Anodiny po raport Millera...
Samuel Pereira
Impreza, która odbyła się w Krakowie, w eleganckim Grand Hotelu, została zorganizowana przez środowiska prawicowe i okazała się sukcesem. W ciepłej, karnawałowej atmosferze goście bawili się do samego rana. To pierwsze tego typu wydarzenie i, jak wierzą uczestnicy balu, początek nowej tradycji. Pomysłodawcami i organizatorami balu byli krakowscy radni: Marcin „Szaman” Szymański, Adam Kalita oraz prezes klubów „Gazety Polskiej” Ryszard Kapuściński. Patronem wydarzenia został Piotr Legutko, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Bal odebrany został jako przeciwwaga dla odbywającego się w tym samym czasie „balu dziennikarzy”, gdzie zgromadzili się dziennikarze głównych mediów i rządzący politycy. W Krakowskim Balu Niepokornych udział wzięli politycy i dziennikarze, którzy, jak...
Jacek Liziniewicz
Impreza, która odbyła się w Krakowie, w eleganckim Grand Hotelu, została zorganizowana przez środowiska prawicowe i okazała się sukcesem. W ciepłej, karnawałowej atmosferze goście bawili się do samego rana. To pierwsze tego typu wydarzenie i, jak wierzą uczestnicy balu, początek nowej tradycji. Pomysłodawcami i organizatorami balu byli krakowscy radni: Marcin „Szaman” Szymański, Adam Kalita oraz prezes klubów „Gazety Polskiej” Ryszard Kapuściński. Patronem wydarzenia został Piotr Legutko, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Bal odebrany został jako przeciwwaga dla odbywającego się w tym samym czasie „balu dziennikarzy”, gdzie zgromadzili się dziennikarze głównych mediów i rządzący politycy. W Krakowskim Balu Niepokornych udział wzięli politycy i dziennikarze, którzy, jak...
Wojciech Mucha
Razem przez historię Węgierski historyk Endre Kovacs napisał, że polska broń uratowała Węgry od niemieckiej nawały już jesienią 1108 r. Wtedy to „sojusz obronny Bolesława Krzywoustego i króla węgierskiego Kolomana Uczonego sprawił, iż losy węgierskiej kampanii zostały rozstrzygnięte nad Odrą i Łabą”. Oba narody przeciwstawiły się ekspansji „zachodniej potęgi”, w tym przypadku Cesarstwa Niemieckiego. Później oba kraje dwukrotnie łączyła unia personalna, Polacy walczyli wspólnie z Węgrami w 1848 r., podczas Wiosny Ludów. Węgierskie pociski dosięgały bolszewików podczas wojny polsko-bolszewickiej 1920 r. Przyjaźń nie zamarła nawet w tragicznych latach II wojny światowej – we wrześniu 1939 r. regent Węgier Miklos Horthy odmówił przepuszczenia przez terytorium Węgier maszerującemu na Polskę...
Jarosław Kaczyński
Dziś, kiedy „Gazeta Polska” – dzięki mozolnej pracy ludzi, którzy odważyli się związać z nią swój los – ma tak mocną pozycję na rynku prasowym, kiedy pod jej auspicjami powstają niezależne inicjatywy, w tym filmy poszukujące prawdy o Tragedii Smoleńskiej, a Kluby „Gazety Polskiej” są niezbywalnym elementem obywatelskiego i patriotycznego zaangażowania, łatwo zapomnieć o tym, jak trudne były jej początki. To, co dziś jest oczywistością, wtedy było ledwie marzeniem, które trzeba było przekuwać w czyn na przekór establishmentowi i broniącym go instytucjom. I to się środowisku „Gazety Polskiej” udało. Dowiodło ono, że można przeciwności losu pokonać ideowością, postawą moralną i ciężką pracą. Proszę pozwolić mi w tym miejscu złożyć na Pana ręce najserdeczniejsze życzenia dla całego zespołu...
Podczas gali wręczono nagrodę Człowieka Roku 2012, Nagrodę im. św. Grzegorza I Wielkiego oraz nagrodę Klubów „Gazety Polskiej”. – Jest to święto całego środowiska „GP”, czyli tygodnika, który istnieje 20 lat, „Nowego Państwa” wydawanego od sześciu lat, portalu Niezalezna.pl istniejącego od pięciu lat, i „Gazety Polskiej Codziennie” oraz telewizji vod.gazetapolska.pl, które istnieją blisko dwa lata. A także prawie 350 klubów „GP” w całym kraju i za granicą. To święto strefy wolnego słowa, czyli wszystkich, którzy kochają wolność i Polskę – mówił Sakiewicz. Katarzyna Gójska-Hejke wspomniała wcześniejszych laureatów nagród „Gazety Polskiej” – śp. Lecha Kaczyńskiego oraz śp. Janusza Kurtykę. A także niedawno zmarłych – śp. Jadwigę Kaczyńską oraz publicystę „Gazety Polskiej” Pawła Paliwodę...
Tomasz Łysiak
Wprzepiękny sposób zaczyna się tragedia Ajschylosa pt. „Prometeusz skowany”. Na pustym „skityjskim brzegu” Hefajstos wraz z Kratosem przykuwają łańcuchami do skały Prometeusza. Za jego miłość do ludzi: stworzenie człowieka i obdarzenie go iskrą bożą – pełną namiętności i ognia duszą ludzką. Kulawy Bóg-kowal płacze, uderzając młotem w żelazne okowy i przybijając szlachetnego tytana do zimnego kamienia. Ten zaś… milczy. W tym właśnie zobaczyć można wielkość Ajschylosa, że brakiem słów Prometeusza buduje całą siłę tej pierwszej sceny. Z ust Kratosa i Hefajstosa płyną potoki heksametru. A choć są piękne, to najmocniej „gra” … milczenie Prometeusza. Ci dwaj radzą nad nim, Kratos grzmi o wypełnianiu woli bogów, Hefajstos cierpi, wykonując zadanie sprzeczne z głosem serca. Młot huczy, stal...
Maciej Pawlak
Kresowe korzenie Jedna z zachodnich telewizji, w której występował, zwróciła uwagę na „kościelną harmonię” w jego utworach, wiele mówiącą o jego korzeniach. Urodził się kilka miesięcy przed wojną na Grodzieńszczyźnie w Starych Wasiliszkach nad Niemnem (obecnie Białoruś). Od nazwy tej rzeki przybrał w połowie lat 60. pseudonim artystyczny (naprawdę nazywał się Juliusz Wydrzycki). W 1958 r. udało mu się w ostatniej akcji repatriacyjnej wyjechać do Polski w obecnych granicach. Pierwsze lata życia na pograniczu polsko-białorusko-rosyjskim pozostawiły w nim trwały ślad. Po latach wrócił do swoich źródeł. Wydał na początku lat 70. w Niemczech płytę z piosenkami rosyjskimi. Do końca życia w jego głosie słyszalny był charakterystyczny, kresowy zaśpiew. Okres awangardowy Na przełomie lat...
Filip Rdesiński
ROCZNICOWO Jamiroquai powraca ze starymi, kultowymi kawałkami w nowej odsłonie. W 20. rocznicę wydania pierwszego albumu na sklepowych półkach pojawią się zremasterowane albumy: „Emergency On Planet Earth”, „The Return of the Space Cowboy”, a także „Travelling Without Moving”. Poza odświeżonymi kawałkami na płytach znajdziemy też kilka niepublikowanych dotychczas nagrań studyjnych i koncertowych oraz stron B singli zespołu. Do wydawnictwa dołączona będzie też książeczka z opisem płyty, przygotowanym osobiście przez Jay Kay. Wystarczy puścić płytę i przypomnieć sobie parkietowe szaleństwa z lat 90. ŻYCIE DZIELNICY „Jeżyce story” to najnowszy, eksperymentalny projekt Teatru Nowego w Poznaniu. Jest on artystycznym zapisem z życia jednej z dzielnic Poznania. Dokładnie tej, w...
Filip Rdesiński
I takim przedstawieniem są „Mitologie” Tomasza Jękota w reżyserii Pawła Świątka. Spektakl, który miał premierę w zeszłym tygodniu, jest inspirowany filozofią francuskiego myśliciela Rolanda Barthesa. Sztuka zadaje niezwykle ważne pytanie: czy we współczesnym świecie istnieją pierwotne mity tworzące wspólnotę, gromadzące ludzi wokół określonych wartości? Czy może jest tak, że obecnie to media je kreują i wykorzystują do swoich czysto komercyjnych celów? Czy w każdym z nas gnieżdżą się gdzieś mity pierwotne, a jeśli tak, to w jaki sposób media starają się je wykorzystywać dla podbijania własnej popularności? Dla zobrazowania problemu Tomasz Jękot zestawił ze sobą dwie skrajne rzeczywistości – komercyjny pokaz mody i śmierć papieża Jana Pawła II. Oglądamy więc na scenie prawdziwe modelki...
Marcin Wolski
Ale czas komfortu się kończy, m.in. za sprawą Tadeusza Płużańskiego, niestrudzonego tropiciela śladów przeszłości, który nie tai, że jego aktywność wzięła się z tradycji rodzinnej, wierności ojcu, więźniowi politycznemu lat stalinizmu. Jednak „Bestie 2” wykraczają znacznie poza, nazwijmy w uproszczeniu, „rodowody nieprzyjemne”, choć znajdziemy tam i wizerunek jednego z większych oprawców – Jerzego Kędziory, który znalazł się wśród niewielu skazanych w wolnej Polsce, i historię sowieckiego szpiega Bolesława Geberta ps. Ataman, działającego aktywnie w Stanach Zjednoczonych, twórcę komunistycznej siatki (w jej skład wchodzili Oskar Lange i Stefan Arski), zdemaskowanego w wyniku operacji „Venona”. Jego synem jest znany publicysta Dawid Warszawski, komentator w głośnym ostatnio filmie...
Maciej Parowski
Patrick Solano (Cooper) opuszcza więzienie z zakazem zbliżania się do żony, której kochanka – przyłapawszy oboje in flagranti – ciężko pobił. Spotyka go za to towarzyski ostracyzm i procedura karna oraz wychowawcza. Ma trzymać się z dala od szkoły, w której pracował, musi stawiać się na kontrole do nudnego doktora psychiatrii (Kher). Patricka roznosi, lecz poddaje się terapii, co jest niezgodne z jego naturą. Ponadto amerykańskie kino przyzwyczaiło nas do tego, że mężczyzna powinien dokonać zemsty, a więc pobić konkurenta. W dodatku, co jest już nie do zniesienia, bohater traktuje terapię serio, chce udowodnić żonie, że się zmienił, by mogli żyć długo i szczęśliwie. Nie może też dojść do ładu z szaloną, ale kochającą go matką (Weaver) oraz ojcem – kompulsywnym kibicem i hazardzistą (De...
Grzegorz Makus
Ludwik Ostyk-Narbutt urodził się 26 sierpnia 1832 r. w majątku Szawry nieopodal miasteczka Nacza w powiecie lidzkim, jako syn znanego i cenionego historyka Teodora Narbutta, autora wielotomowego dzieła pt. „Dzieje narodu litewskiego”, i Krystyny Podewskiej. Narbuttowie wywodzili się ze starego i zasłużonego dla Wielkiego Księstwa rodu szlacheckiego Dowszprungów, a w ich domu pielęgnowano tradycje patriotyczne, w duchu których wychowywany był Ludwik i jego młodszy brat Bronisław. Nauki pobierał w popijarskiej szkole w Lidzie, a następnie w wileńskim gimnazjum państwowym, zwanym „Instytutem szlacheckim”, gdzie w 1850 r. zorganizował tajny związek patriotyczny „Orzeł i Krzyż”. Po kilku miesiącach działalności, wiosną 1851 r., dwaj koledzy Ludwika donieśli władzom o niepodległościowym...
Piotr Lisiewicz
Tomasz Lis napisał, że „Grodzka zmusza nas do odpowiedzi na pytanie, kim naprawdę jesteśmy, jaki sens mają dla nas słowa »kochaj bliźniego swego jak siebie samego«… I nie idzie tu tylko o nasz stosunek do seksualnych mniejszości. W takim samym stopniu idzie o nasz stosunek do starych i dzieci, chorych i skrzywdzonych, do Murzynów i Azjatów, do Niemców i Rosjan”. Ja tam chętnie wygłoszę pod adresem wspomnianych komplementy nobilitujące podwójnie: Grodzka (ta z PZPR) wygląda jak Rosjanka, zaś Rosjanie i Niemcy to wszystko transwestyci. Już wystarczająco kocham swoich kacapskich bliźnich? Nie oglądam telewizji. Nawet jeśli muszę z racji obowiązków zawodowych obejrzeć jakiś program publicystyczny, to robię to z opóźnieniem w internecie. Tamto urządzenie mnie zbrzydziło, taki mam uraz...
Marcin Wolski
W końcu według „Proroctwa św. Malachiasza”, zmarłego w 1148 roku w Clairveaux na rękach św. Bernarda, biskupa Armagh i prymasa Irlandii, ten papież określony „z chwały oliwki” miał być przedostatnim. Potem już bez numeru porządkowego następuje ostatni zapis: „W czasie najgorszego prześladowania Świętego Kościoła Rzymskiego [na tronie] zasiądzie Piotr Rzymianin, który będzie paść owce podczas wielu cierpień, po czym miasto siedmiu wzgórz [Rzym] zostanie zniszczone i straszny Sędzia osądzi swój lud. Koniec”. Na nasze szczęście dopuszczane są różne interpretacje, a brak numeru porządkowego ma wskazywać, że przed Piotrem II może pojawić się jeszcze wielu Namiestników Chrystusa. Ale czy nie będą to dla Kościoła i wiernych czasy zupełnie odmienne? Oczywiście wielu uważa Listę 112 papieży...
Antoni Łepkowski
Przydałyby się kolejne pomysły, które zmierzałyby do destrukcji zbiorowej moralności Polaków, które kruszyłyby skałę narodowej tradycji i uczyniłyby z naszego narodu zbiorowisko hedonistycznych bydląt złączonych wyłącznie wspólnymi chuciami i kiepską, coraz bardziej podłą i zanglicyzowaną polszczyzną. Im gorsze rządzenie i sytuacja w kraju, tym więcej przecież potrzeba tematów zastępczych, walki ideologicznej. Coś musi przykryć rażącą indolencję rządzących dresiarzy. Światopoglądowo motywowane „akcje społeczne” są pod tym względem doskonałymi świecami dymnymi i dla ich rozrzucania Tusk powołał grupę dziwadeł pod dowództwem nihilisty z Biłgoraja. Debatując nad akcją dotyczącą rugowania małżeństwa, trzeba uwypuklić wielotorowość argumentacji. Obok przekonań skrajnie agresywnych...
Tomasz Terlikowski
29-letnia kobieta zmarła w minionym tygodniu na skutek powikłań po przeprowadzonej w 33. tygodniu ciąży późnej aborcji. Zabójstwa prenatalnego dziecka, które zakończyło się śmiercią matki, dokonano w LeRoy Carhart at Germantown Reproductive Health Center (GRHC) w Germantown w stanie Maryland. Ale światowe media milczą. „New York Times”, „Te Guardian” i nasza miejscowa „Gazeta Wyborcza” nawet o tym nie wspomniały. Powód jest oczywisty. Ta śmierć, tak jak śmierć setek innych kobiet, kończy mit „bezpiecznej i legalnej aborcji”. Nic takiego nie istnieje. Aborcja jest zawsze niebezpieczna, i to nie tylko dla dziecka, które w jej efekcie umiera, ale także dla kobiety. To jej ciało i psychika zostają bowiem głęboko „zgwałcone”, ona musi zmagać się z bólem, utratą i cierpieniem, i ona ponosi...
Robert Tekieli
Święty Saturnin, kapłan z Abiteny w Tunezji, został schwytany z 48 chrześcijanami w czasie Eucharystii w domu Oktawiusza Feliksa. Wszyscy sądzeni byli w Kartaginie przez prokonsula Anulina i zginęli od ran zadanych w czasie przesłuchań i z głodu. Jeszcze święty Augustyn dysponował autentycznymi aktami z ich procesu sądowego. Zaś święta Eulalia z Barcelony, niezwykłej urody dziewczyna z pobożnego szlacheckiego domu, została ukryta przez ojca w górskim majątku, gdy do Barcelony przybył prześladowca chrześcijan, nowy rządca prowincji, Dacjan. Zadenuncjowana jako chrześcijanka, nie chciała oddać pokłonu rzymskim idolom. Rozdzierano jej ciało hakami, przypalano pochodnią, tarzano w palącym się wapnie. Była biczowana, lano na jej głowę wrzący olej, wleczono nagą po ulicach miasta. Gdy nie...
Krystyna Grzybowska
Premier Tusk przeżył chwile szczęścia. Przeżył je w Brukseli. Choć równie dobrze mógłby je przeżyć w kabarecie o nazwie III RP. Byłoby prawie tak śmiesznie jak w piosence Kabaretu Starszych Panów: „Co za szczęście, jakie to szczęście...”. Kabaret dwóch wytwornych dżentelmenów odszedł do historii, zastąpił go kabaret jednego premiera, ani wytwornego, ani tym bardziej dżentelmena, za to niezrównanego spryciarza, który utrzymuje się na stanowisku już pięć lat, wyłącznie dzięki szczęściu życia na kredyt zaufania i niestety, zacofania społeczeństwa, kompletnie niedającego sobie rady z otaczającą go rzeczywistością. Owszem, potrafimy wykorzystać spryt, bo jesteśmy narodem sprytnym, mamy jednak trudności z posługiwaniem się rozumem. U siebie do siebie Przecież gdyby tak nie było, Tusk nie...
Krystyna Grzybowska
Takich instytutów, fundacji i podobnych tworów jest na świecie mnóstwo. Są też liczne kluby, w tym kluby wzajemnych interesów i wzajemnej adoracji. Nie tylko nie są one w stanie osłabić głównych partii, zwłaszcza tych największych i najbardziej liczących się w kraju, ale nie potrafią też na dłuższą metę zaistnieć w opinii publicznej. W przypadku owego instytutu Kamińskiego, Marcinkiewicza i Giertycha może dojść do osobliwości, w polityce niezbyt często spotykanej – do prawicowego lewactwa, jakkolwiek dziwnie by to zabrzmiało. Prawica, jak wiadomo, tym się różni od lewactwa, że kieruje się zasadami chrześcijaństwa, a więc prawdy, sprawiedliwości i praworządności. Ci trzej faceci sprzeniewierzyli się wszystkim tym zasadom, na co wskazuje ich przeszłość i występy w telewizji TVN24, znanej z...
Wojciech Wencel
Symbolem „postawy wyprostowanej” w PRL jest Zbigniew Herbert. Można o nim mówić w kategoriach wierności, godności czy nawet heroizmu, ale przecież nie da się go nazwać poetą niepokornym. Manifestacja braku pokory jest rozpaczliwym gestem dzieci lub niewolników, którzy paradoksalnie potwierdzają w ten sposób swoją zależność od autorytetu czy systemu władzy. Tymczasem autor „Pana Cogito” miał własny świat wartości, którym po oficersku służył (służba wymaga pokory). Pozwalało mu to patrzeć na komunistyczne robactwo z wysokości, z pogardą lub zimną ironią. Zarządców Polski traktował jak obce ciało. Dzięki poczuciu cywilizacyjnej odrębności nawet na moralnym grzęzawisku udało mu się zachować duchową niepodległość. Inny przykład: ks. Jerzy Popiełuszko, człowiek głęboko pokorny wobec Boga i...
Ryszard Czarnecki
Dotychczas Pomykała wynosił ze śmietników butelki, stare ubrania, zepsute radia, stare odkurzacze. Sprzedawał to i miał pieniądze, by pić i zapomnieć, jak się utytłał. Ale ci co kupowali od niego rzeczy, które zdążył wygrzebać przed MPO, nie chcieli jakiegoś głupiego zeszytu. No to przyniósł go do mnie. Wyszedł zadowolony – miał na flaszkę. A oto co mi wręczył: „ (początek nieczytelny). (…) Szef siedział u siebie w gabinecie. Przed gabinetem kłębił się tłum, na korytarzu jeszcze większy. Wszystkim mówiliśmy, że premier ma połączenie z prezydentem Francji. Ludzie kiwali głowami z respektem. Wiadomo, nasz Donek dzieli i rządzi w Europie. Ale premier, jak to premier, w tym czasie oglądał transmisję meczu piłkarskiego. Kiedyś oglądał tylko ligę angielską i hiszpańską, teraz już nawet...
Rafał Ziemkiewicz
Pewnie, zabawne jest patrzeć, jak poseł Palikot sugeruje pani Nowickiej, że brak jej solidnego… gwałtu (gdyby wyjechał z tym chamstwem np. do prof. Pawłowicz, ci sami, co się oburzają atakiem na feministkę, po raz kolejny plaskaliby łapkami z rozkoszy, że tak im się udał Palikot), ona mu odpowiada, żeby się leczył nerwowo, a wałdajski totumfacki człowieka z gumowym sobowtórem odkrywa nagle, że feministki i cały ten ich kongres to tylko garstka nawiedzonych bab, których poparcie wcale nie przysparza partii żadnych głosów. Fajnie jest też patrzeć, jak się salony gimnastykują, żeby wybrnąć jakoś z faktu, że znowu to nie z prawicowca, ale z kolejnego ich ulubieńca wylazł chamowaty „seksista” i kołtun, i jak głupkowato bagatelizują potok rasistowskich świństw wylewanych przez wychowaną pod ich...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Pierwszy odnosił się wprost do zebranych posłów: „Polityk, który nie służy prawdzie, nie służy dobru drugiego człowieka. Polityk powinien być wolny, nie powinien słuchać, co mówi jego partia, jeśli to jest w sprzeczności z jego sumieniem, a kto słyszał, żeby ktoś w polskim sejmie powiedział, że musi słuchać Boga?”. Arcybiskup apelował także o „nieprzekreślanie praw natury”, bo w konsekwencji mamy później „dziwne ustawy”. To ważne słowa, słuchacze z pewnością wiedzieli, o co i o kogo chodzi. Drugi fragment odnosił się m.in. do 70. rocznicy apogeum ludobójstwa na Wołyniu. Tutaj niestety pojawił się zgrzyt. Wprawdzie kaznodzieja podkreślił, że „zło trzeba nazwać złem”, ale wbrew tej deklaracji sam tego nie uczynił. Słowo „ludobójstwo” przez usta mu już nie przeszło. Na opis tego...
Dorota Kania
Problem tkwi jednak nie tylko w tym, że rodzice Igora Tulei pracowali w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa, ale także w tym, że matka sędziego po przejściu na emeryturę została tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. – Nie wiedziałem, że moja matka była TW. Jeśli w ogóle była – bo ona ma wątpliwości co do zawartości swojej teczki. Ja w IPN nie byłem nigdy – stwierdził Igor Tuleya we wspomnianym wywiadzie dla „GW”, którego udzielił już po odwołaniu go z funkcji rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Warszawie. Znajdujące się w Instytucie Pamięci Narodowej akta komunistycznej bezpieki nie pozostawiają żadnych wątpliwości – według nich Lucyna Tuleya została zarejestrowana jako tajny współpracownik Biura „B” MSW PRL. W archiwach Służby Bezpieczeństwa zachowały się podpisane...
Joanna Lichocka
To by oznaczało, że planujesz start na 1 maja? Nie chcę niczego ściśle planować ani ogłaszać żadnych dat. Wystartujemy, gdy będziemy gotowi. Nie żyjemy w środowisku, mówiąc eufemistycznie, szczególnie nam przychylnym, możemy więc być pewni, że jeśli podam jakiś termin i z jakichś powodów on się przesunie, to natychmiast zostanie to ogłoszone jako nasza klęska. Już wciąż podaje się, że mamy wystartować 10 kwietnia. Nigdy takiej daty nie podawaliśmy, ale to najwyraźniej nie ma znaczenia. W takim razie, skąd pojawia się taka data? To manewr propagandowy, naszym przeciwnikom chodzi o to, byśmy funkcjonowali wizerunkowo jako telewizja „sekty smoleńskiej”. My oczywiście katastrofą w Smoleńsku będziemy się zajmowali, bo to jest bardzo ważna sprawa, i będziemy o tym mówili tyle, ile...
Andrzej Zybertowicz
Zatem w sensie politycznym idioci to osoby aktywne publicznie, które wszakże nie wiedzą, co faktycznie głosem i piórem swoim czynią. A kto jest chamem? To, całkiem niedawno, od chwili brutalnych słów twórcy Ruchu Imienia Swego Nazwiska (tRISN) wobec wicemarszałek Wandy Nowickiej, odkryli nawet ci, którym gumowy penis i świński ryj pasowały do uprawiania polskiej polityki. Obrazki mówią Jako ilustracje do tekstu zamieszczam okładki: sobotnich, tzw. świątecznych, wydań „Gazety Wyborczej” (z 15 października 2011, 7 stycznia 2012 oraz 1 grudnia 2012) i prasy kolorowej. Nie macie pojęcia, co o tym wszystkim myśleć? Bo nie chodzi o to, byście myśleli. Prawdziwą robotę ma wykonać i wykonuje WASZA PODŚWIADOMOŚĆ… O tej robocie przyjdzie mi jeszcze tu napisać. Dziś wystarczy, że dzięki...