Mitologie, czyli smutna rzeczywistość XXI w.

I takim przedstawieniem są „Mitologie” Tomasza Jękota w reżyserii Pawła Świątka. Spektakl, który miał premierę w zeszłym tygodniu, jest inspirowany filozofią francuskiego myśliciela Rolanda Barthesa. Sztuka zadaje niezwykle ważne pytanie: czy we współczesnym świecie istnieją pierwotne mity tworzące wspólnotę, gromadzące ludzi wokół określonych wartości? Czy może jest tak, że obecnie to media je kreują i wykorzystują do swoich czysto komercyjnych celów? Czy w każdym z nas gnieżdżą się gdzieś mity pierwotne, a jeśli tak, to w jaki sposób media starają się je wykorzystywać dla podbijania własnej popularności? Dla zobrazowania problemu Tomasz Jękot zestawił ze sobą dwie skrajne rzeczywistości – komercyjny pokaz mody i śmierć papieża Jana Pawła II. Oglądamy więc na scenie prawdziwe modelki prezentujące najnowsze kreacje. Jednocześnie uczestniczymy w tragicznym, posiadającym wspólnotowy wymiar wydarzeniu, jakim była śmierć i pogrzeb papieża. Wspólnym mianownikiem łączącym te skrajne rzeczywistości jest ich wymiar medialny. Autor próbuje nam udowodnić, że w XXI w. to media stanowią płaszczyznę globalnego uniwersalizmu. To one kształtują nasze wyobrażenie o świecie i to właśnie one mają znaczący wpływ na kreowanie autorytetów. Sztuka Jękota uświadamia nam, że w medialnym przekazie na tym samym poziomie uznania, szacunku i podziwu znajdziemy Ojca Świętego i anorektyczne boginie seksu, symbole komercyjnego sukcesu. Gdy oglądamy sztukę, pojawia się jedno kluczowe pytanie: czy autor chciał wyrazić swoją tęsknotę za brakiem oparcia w twardych, prawdziwych wartościach i autorytetach nienarzucanych nam z zewnątrz? Czy też próbuje zanegować ich istnienie i afirmuje medialny uniwersalizm? Ta granica w sztuce Jękota jest bardzo płynna. Stanowi to o sile „Mitologii”. Przedstawienie zmusza bowiem do myślenia, nie narzucając ostatecznych wniosków odbiorcy.
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: