Upadek mitu „pancernej brzozy”

Co widział Nikołaj Bodin?

Na tym kłopoty prokuratury i komisji Millera się nie kończą. Oto 8 lutego br. prokurator generalny Andrzej Seremet musiał przyznać, że prokuratura nie dysponuje relacjami świadków, którzy widzieli uderzenie samolotu w brzozę. Na pytanie dziennikarza, czy są świadkowie, którzy widzieli takie uderzenie, Andrzej Seremet odpowiedział: „Tak. To znaczy, nie samo zdarzenie, ale tych, którzy obserwowali przebieg ostatnich fragmentów lotu tupolewa”.

Kluczowe dla tej sprawy są oczywiście zeznania i świadectwo dr. Bodina. Właściciel działki, na której rosła „pancerna brzoza”, często przywoływany jest jako ten, który widział uderzenie samolotu w drzewo. W jego zeznaniu z 14 kwietnia 2010 r. czytamy:

„Przelatując nade mną samolot włączył forsowanie silnika (...) strumień powietrza wychodzący z turbiny powalił mnie na ziemię obok mego samochodu, dokładnie na plecy, twarzą do góry. Następnie zobaczyłem, jak ten samolot, według mnie lewym skrzydłem, zahaczył o pień drzewa, brzozy. Ta brzoza rośnie na niewielkim wzniesieniu. Według mnie ta brzoza miała wysokość około piętnastu metrów. Skrzydło samolotu zahaczyło o pień drzewa na wysokości około 8–7 metrów. Na skutek uderzenia skrzydłem o drzewo, jego pień został ścięty na dwie części: górna część drzewa spadła w kierunku północnym. (...) W momencie zderzenia z drzewem nie zauważyłem, aby na skutek tego zahaczenia o drzewo odpadły jakiekolwiek części samolotu”.

W pierwszym momencie można sądzić, że Bodin opisuje właśnie „pancerną brzozę” rosnącą na jego działce. Kiedy jednak bacznie przyjrzymy się Bodinowi opisującemu tę sytuację w materiale pokazanym w filmie Anity Gargas, zobaczymy, iż patrząc na nadlatujący samolot, stał TYŁEM do swojej działki. Nie mógł więc widzieć uderzenia tupolewa w brzozę rosnącą kilkanaście metrów za nim! Potwierdził to w innych wywiadach – zarówno dla polskich, jak i dla rosyjskich mediów – sam Bodin. Oto fragment...
[pozostało do przeczytania 56% tekstu]
Dostęp do artykułów: