Milczenie – czyli o tym, jak władza zamyka usta Polakom

Wprzepiękny sposób zaczyna się tragedia Ajschylosa pt. „Prometeusz skowany”. Na pustym „skityjskim brzegu” Hefajstos wraz z Kratosem przykuwają łańcuchami do skały Prometeusza. Za jego miłość do ludzi: stworzenie człowieka i obdarzenie go iskrą bożą – pełną namiętności i ognia duszą ludzką. Kulawy Bóg-kowal płacze, uderzając młotem w żelazne okowy i przybijając szlachetnego tytana do zimnego kamienia. Ten zaś… milczy. W tym właśnie zobaczyć można wielkość Ajschylosa, że brakiem słów Prometeusza buduje całą siłę tej pierwszej sceny. Z ust Kratosa i Hefajstosa płyną potoki heksametru. A choć są piękne, to najmocniej „gra” … milczenie Prometeusza. Ci dwaj radzą nad nim, Kratos grzmi o wypełnianiu woli bogów, Hefajstos cierpi, wykonując zadanie sprzeczne z głosem serca. Młot huczy, stal dźwięczy, skała kruszeje, echo musi uderzać gdzieś daleko w górach i wracać zwielokrotnioną nutą, a ów bohater ni jednej sylaby nie wymówi. Ależ jest potęga niezwykła w owym milczeniu zaklęta! Być może z
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@gazetapolska.pl

W tym numerze