Zapiski z III RP

Dotychczas Pomykała wynosił ze śmietników butelki, stare ubrania, zepsute radia, stare odkurzacze. Sprzedawał to i miał pieniądze, by pić i zapomnieć, jak się utytłał. Ale ci co kupowali od niego rzeczy, które zdążył wygrzebać przed MPO, nie chcieli jakiegoś głupiego zeszytu. No to przyniósł go do mnie. Wyszedł zadowolony – miał na flaszkę. A oto co mi wręczył: „ (początek nieczytelny). (…) Szef siedział u siebie w gabinecie. Przed gabinetem kłębił się tłum, na korytarzu jeszcze większy. Wszystkim mówiliśmy, że premier ma połączenie z prezydentem Francji. Ludzie kiwali głowami z respektem. Wiadomo, nasz Donek dzieli i rządzi w Europie. Ale premier, jak to premier, w tym czasie oglądał transmisję meczu piłkarskiego. Kiedyś oglądał tylko ligę angielską i hiszpańską, teraz już nawet duńską. Coś się z szefem działo. Potem wezwał byłego premiera, który teraz był szefem doradców. Jak wchodziłem tam, usłyszałem, że mówili, co by tu jeszcze opylić, bo »szkatuła« pusta. Następnie wszedł
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze