Nasza tożsamość

Filip Rdesiński
Ze wspomnieniem tym łączy się w Poznaniu także pewna smaczna tradycja. W 1891 r. proboszcz parafii św. Marcina w Poznaniu, ks. Jan Lewicki, poprosił zgromadzonych wiernych, aby – podobnie jak patron parafii – zrobili coś dla ludzi potrzebujących. Cukiernik Józef Melzer zaproponował, aby powrócić do starej tradycji wypieku smakołyków, które kupowaliby bogatsi mieszczanie, a biedniejsi otrzymywali za darmo. Smakołykiem tym był charakterystyczny rogal z ciasta półfrancuskiego z nadzieniem z białego maku. Od 1901 r. nad wypiekiem rogala sprawowało pieczę Stowarzyszenie Cukierników. Tak narodziła się w Poznaniu tradycja wypieku na 11 listopada rogala świętomarcińskiego. Dziś poznaniacy zjadają około 250 ton tego dość drogiego ciastka. Nie każdy jednak ma prawo je wypiekać. Potrzebny jest do...
Marcin Wolski
30 listopada 2011 r. odeszła Maryla Płońska, ostatnia z trzech dzielnych kobiet (obok Anny Walentynowicz i Aliny Pieńkowskiej), które 16 sierpnia 1980 r. zamknęły bramę Stoczni Gdańskiej, powstrzymując rozejście się robotników po przedwczesnym zakończeniu strajku przez Lecha Wałęsę. Gdyby nie one, najnowsza historia Polski, a może i świata, potoczyłaby się inaczej. Odeszła zapomniana, uboga – symbol tych, którzy odzyskali dla nas Ojczyznę i którym Ojczyzna nie potrafiła się odwdzięczyć. Żyła 54 lata. * * * 4 grudnia 2011 r. zmarł Adam Hanuszkiewicz, aktor, reżyser. Artystyczny samorodek, który nie kończył żadnej szkoły aktorskiej. Po tym, jak w atmosferze skandalu i bojkotu objął w 1968 r. po Dejmku Teatr Narodowy, zrealizował tam głośną inscenizację „Balladyny”, charakteryzującą...
Tomasz Łysiak
Grecki historyk, filozof, autor starożytnych esejów moralnych Plutarch z Cheronei jest znany przede wszystkim jako pierwszy twórca biografii – spod jego pióra wyszło prawie pięćdziesiąt słynnych „Żywotów równoległych”. I to właśnie dzięki nim zapisał się najmocniej w historii kultury europejskiej. Co ciekawe, tworzył owe żywoty w dużej mierze dla młodzieży, także dla własnych dzieci. Można by rzec, iż podążał śladem szlachetnej, antycznej triady miłosnej, w której jest miejsce na – parafrazując Okudżawę – trzy miłości. Po pierwsze było to umiłowanie rodziny: niezmiennie i głęboko kochał swoją żonę Timoksenę oraz czterech synów i jedną córkę; po drugie szczery patriotyzm – ojczyznę widział nie tylko we własnej „polis”, czyli Cheronei, ale także w krainie helladzkiej Beocji i szerzej, w...
Tomasz Łysiak
Z Kaźmirakiem czy z „Wilkami” W czasie wojny, we wsi Owczarnia, na opanowanej przez Niemców Lubelszczyźnie, doszło do krwawej jatki. Oddział AL dowodzony przez „Cienia” (Bolesława Kaźmiraka) natknął się na odpoczywający na kwaterach pododdział AK podporucznika „Moczara” (Mieczysława Zielińskiego). Najpierw doszło do strzelaniny, bo obie strony wzięły się za Niemców. Po krótkim czasie nieporozumienie wyjaśniono. Zaczęto się witać, stając w dwuszeregu naprzeciwko siebie. Nagle „Cień” strzelił z pistoletu do dowódcy AK. I w ruch poszły karabiny ludowców. Rozpoczęła się egzekucja. Mord był zaplanowany… Z martwych akowców zdarto buty i mundury. Ciała wrzucono do dołu. Razem z zastrzelonym przypadkowo psem. Zabójca nigdy nie poniósł żadnej kary. Pułkownik „Cień” zmarł w 1966 r. Został...
Tomasz Łysiak
Z bramy Cytadeli warszawskiej wyjechało pięć czarnych wózków. Obok każdego z nich szedł spowiednik. Na miejsce kaźni wieziono skazańców – Romualda Traugutta, Rafała Krajewskiego, Józefa Toczyskiego, Romana Żulińskiego i Jana Jeziorańskiego. Był 5 sierpnia 1864 r. Zbliżała się godzina dziesiąta. Na szubienicy miał się właśnie dokonać ostatni akt Powstania Styczniowego. Wokół niej zgromadziły się milczące, wielotysięczne tłumy, odgradzane kordonami wojska. Grały bębny. Powstańcom nie związano rąk. Sami zakładali na siebie duże białe koszule. Gdy stanęli pod belką, rozpoczęto czytanie wyroku. Sentencja liczyła kilkanaście stron. Beznamiętny głos rosyjskiego urzędnika niósł się daleko w tej potwornej ciszy, która otulała stok Cytadeli. Jedynie Traugutt nie słuchał. Rozmawiał szeptem ze...
Tomasz Łysiak
Co dziś napisałby Kochanowski Wieczór nabrał znaczenia iście metafizycznego, godnego szekspirowskiego oka, tyle w nim było symboliki. Oto wśród widzów jest wspaniały polski król, który właśnie ma w zamysłach wyprawę na Moskwę. Otóż i późniejszy hetman wielki koronny, współtwórca polskiego renesansu, a także polityczny wizjoner – Jan Zamoyski. Na scenie mamy dramat Kochanowskiego, który zapełniają postacie z „Iliady” Homera. Spektakl jest niezwykły, to coś w rodzaju – mówiąc językiem współczesnej krytyki filmowej – „prequela” historii opiewanej przez greckiego poetę, wstęp do epickiej opowieści o upadku Ilionu. Zamoyski i Batory w skupieniu słuchają aktorów, którzy ubrani w helleńskie kostiumy mówią piękną polszczyzną Kochanowskiego, ale nawiązującą rytmem do antycznego heksametru. W...
Rafał Kotomski
Patriota z Ponidzia Janusz Zakrzeński pochodził z tradycyjnej, ziemiańskiej rodziny. Urodził się 8 marca 1936 r. w rodzinnym majątku Podedworze na Kielecczyźnie. Mawiał, że z domu wyniósł przeświadczenie o trzech najważniejszych powinnościach Polaka i obywatela. Wierze w Boga, oddaniu rodzinie i służbie dla Ojczyzny. Ksiądz prałat Józef Maj, proboszcz warszawskiej parafii św. Katarzyny na Służewie i jeden z legendarnych kapłanów pierwszej Solidarności, zna doskonale region, w którym artysta dorastał. – Miałem tam wielu krewnych. O Januszu moja ciocia mówiła „Niuniuś” i znakomicie go pamiętała. Na Ponidziu, gdzie się urodził, panuje specyficzny typ polskiego patriotyzmu. Spokojny, bez demonstracji i nie na pokaz. Za to bardzo głęboko zakorzeniony w ludzkich duszach i sercach – mówi...
Paweł Paliwoda
Syn feldmarszałka – zakochany w Polsce i w Polce Oskar Halecki był synem feldmarszałka armii austriackiej i Chorwatki z rodziny wysoko postawionego polityka. Gdy ojciec zajął się heraldyką i badaniem drzewa genealogicznego swojego rodu, odkrył polskie korzenie rodziny i wysłał syna na studia na Uniwersytet Jagielloński. Krótko przed I wojną światową Halecki nauczył się języka polskiego, czemu miała sprzyjać miłość do córki profesora wiedeńskiego gimnazjum (do którego uczęszczał Halecki) Alojzego Szarłowskiego (polskiego pochodzenia), późniejszej jego ukochanej żony. Młodego Oskara zafascynowała Polska i jej dzieje. Podobnie jak ojciec odkrył w sobie Polaka. Studia ujawniły jego wspaniały potencjał intelektualny i organizacyjny. W wieku 25 lat Halecki został docentem, a w wieku 28 lat...
Tomasz Łysiak
Kultura nahajki Najstarszy dziejopis europejskiej cywilizacji, Herodot, opisał wyprawę wojenną tajemniczego plemienia barbarzyńców, zwanych Scytami. Byli oni poza domem przez wiele długich lat, tocząc kolejne bitwy i zbierając blizny świadczące o ich męstwie. Kiedy wrócili do kraju, zobaczyli, że ich żony znalazły sobie nowych „mężów”. Już sama niewierność byłaby wystarczającym powodem wściekłości scytyjskich mężczyzn, ale w tym wszystkim było coś gorszego, coś, co w dwójnasób uwłaczało ich godności – białogłowy związały się bowiem z niewolnikami. Rozpoczęła się wojna, w której wojownicy pragnęli zabić tych, którzy niedawno byli ich własnością, a teraz zbrukali scytyjski honor. Walki trwały dość długo i nie przynosiły rozwiązania. Wreszcie jeden ze starych wodzów dał pozostałym...
Piotr Lisiewicz
Kiedy nie było wolno A my? Tłumy na Powązkach nie interesowały się tym, co byli komuniści z TVN powiedzą o nich w „Faktach”. Każdy z uczestników uroczystości żył tym, że wokół niego są tysiące współrodaków myślących to samo zarówno o historii, jak i współczesnej Polsce. Kibic, wstający wcześnie rano, by rozwieźć w dziesiątki miejsc upamiętniających Powstanie wieńce i znicze, rozdać flagi, a potem odebrać z domu 90-letniego kombatanta i zawieść go swoim samochodem na uroczystości, nie miał czasu, by oburzyć się na bełkot Tomasza Lisa. Kiedy usłyszał o nim od kolegów, co przeczytali newsa w internecie, wzruszył tylko ramionami: po ich stronie jest telewizyjne efekciarstwo, po naszej realne życie. Wygraliśmy, bo tradycja Powstania Warszawskiego przetrwała dzięki tłumom warszawiaków...
Tomasz Łysiak
Gdyby przeżył, miałby dzisiaj 84 lata. Ciekawe, co robiłby słonecznego, pięknego dnia w Warszawie, 1 sierpnia 2012 r., o godzinie „W”? Właśnie wtedy, gdy zawyją syreny… Gdy staną samochody… Kiedy zatrzymają się w biegu przechodnie, by choć przez chwilę oddać zadumą hołd bohaterom Umęczonego Miasta… Co pomyślałby sobie, gdyby zaraz po tych syrenach usłyszał dochodzące ze Stadionu Narodowego dźwięki koncertu Madonny? Czy w ogóle uwierzyłby, że to prawda? Że w wolnej wydawałoby się Polsce, w wolnej nareszcie Warszawie, w taki sposób czci się pamięć tych, którzy przelali swoją krew po to, żebyśmy w ogóle mogli budować biało-czerwone stadiony? Tymczasem koncert skandalistki i prowokatorki odbędzie się właśnie 1 sierpnia w Warszawie… Madonna ważniejsza od zbiorowej wrażliwości W mediach...
Tomasz Łysiak
Historia przyniosła wielu naśladowców, którzy Odwagę jako jedną z kardynalnych cnót pielęgnowali ze szczególnym pietyzmem. Naród polski przez tysiąc lat swojego istnienia, przez wieki wzlotów i upadków, mógł być dumny, że jest narodem ludzi Odważnych. Nawet wtedy, gdy los nas nie rozpieszczał. Mówiąc lakonicznie (czyli po „lakońsku”, co znaczy tyle samo jak „po spartańsku”) – „mieczy ci był u nas dostatek”. Co prawda mieliśmy swoją historię zaprzaństwa, tchórzostwa i narodowej zdrady, lecz w polskiej opinii powszechnej takie postawy zawsze zasługiwały na potępienie. Co więc się stało takiego, że wielu Polaków, z polskim rządem, premierem i tzw. elitą, zachowuje się jak wspierająca się wzajemnie i poklepująca po plecach grupa zwykłych tchórzy? A duża część mediów przyklaskuje polityce...
Piotr Ferenc-Chudy
Kresowe dziedzictwo Kresowe pochodzenie przodków i dorastanie na rubieżach Rzeczypospolitej gwarantowało patriotyczne i głęboko chrześcijańskie wychowanie. Kosztem ogromnych wyrzeczeń rodzice przyszłego arcybiskupa postanowili kształcić syna. Za namową kierownika czteroklasowej szkoły w Łubiankach posłali Ignacego do zbaraskiego gimnazjum, w którym w 1937 r. złożył egzamin maturalny. W październiku tego samego roku został przyjęty do lwowskiego seminarium duchownego. Wybuch wojny we wrześniu 1939 r. zastał go podczas wakacji w rodzinnym domu, a rosyjski najazd na Polskę i okupacja Lwowa przekreśliły możliwość oficjalnego ukończenia nauki w seminarium. Rozpoczęły się przymusowe nadania sowieckiego obywatelstwa, co dla młodego, 21-letniego wówczas alumna oznaczało wcielenie do Armii...
Tomasz Łysiak
Poeta przed sądem, czyli dziedzictwo lat 80. W czasie procesu Jarosława Marka Rymkiewicza, wytoczonego poecie przez wydawcę „Gazety Wyborczej”, szło o słowa. O to, czy redaktorzy „GW” mogą być „duchowymi spadkobiercami KPP” albo czy można mówić o ich „skażeniu duchem luksemburgizmu”, jak napisał Rymkiewicz. Poeta stał więc za barierką (proces pokazał w swoim filmie dołączonym niedawno do „GP” Grzegorz Braun) i starał się tłumaczyć, co rozumie przez różne, używane przez siebie, wyrażenia i terminy. Naprzeciw siedziała sędzia – lustrująca go pustym, szklistym, nic nierozumiejącym wzrokiem. A pod ścianą mecenas Rogowski z szyderczym uśmiechem rozgrywał spektakl mający upokorzyć J.M. Rymkiewicza. Skupił się na rozszarpywaniu poety poprzez ataki na niego i jego przeszłość (choć sam...
Tomasz Łysiak
Wtedy właśnie pokazano miejsce nie tylko konkretnym żołnierzom – pokazano także miejsce Polsce. Na chodniku. Środkiem „Jezdni Dziejów” przetaczała się historia pisana rękami zwycięzców, a my mogliśmy popatrzeć z trotuaru. I tak miało zostać, wedle zamysłów naszych Friends. Obama i „polskie obozy śmierci”, czyli Niemcy głaskali owczarki Kiedy prezydent Obama z błyskiem śnieżnobiałych zębów rzucił słowa o „polskich obozach śmierci”, a potem nie uznał za stosowne, by  publicznie to jawne kłamstwo wyjaśnić i sprostować, to wpisał się tylko w ten sam sposób myślenia o Polsce i Polakach – nasze miejsce jest na poboczach nurtu dziejowego. Niektórzy mówią, że to zwykły błąd, lapsus, przejęzyczenie. Są tacy, któży ośmielają się twierdzić, że za zamieszaniem stoi zwykła ignorancja...
Wojciech Mucha
Filmy, wystawy, festiwal win Dni rozpoczęła projekcja filmu Krisztiny Gody: „1956 – Wolność i miłość”. Opowiada on o słynnym, półfinałowym meczu piłki wodnej pomiędzy Węgrami a Związkiem Sowieckim, który odbywał się na Igrzyskach Olimpijskich w Melbourne w momencie tłumienia węgierskiej kontrrewolucji. Mecz przerodził się w krwawą bójkę, która przeniosła się na trybuny. Ostatecznie zakończono go przy stanie 4:0 dla Węgier, a drużyna sowiecka salwowała się ucieczką do hotelu. Te wydarzenia przeplatają się w filmie z tragedią ulic Budapesztu. W drugim dniu otwarto wystawy poświęcone tysiącletniej przyjaźni polsko-węgierskiej oraz Powstaniu 1956 r. W Muzeum Uzdrowiska wyświetlony został film dokumentalny „Polskie lato, węgierska jesień”. O swoich doświadczeniach opowiadali uczestnicy...
Józef Darski
Dla Pawełczyńskiej ta jej symboliczna ojczyzna jest niezwykle ważna i dlatego proponuje, by czerpać z niej wzorce dla zjednoczonej Europy; zamiast likwidacji tożsamości i kultur narodowych, zwłaszcza narodów słabszych, traktowanych jako przeszkody do zjednoczenia i przyczyny konfliktów, należy zaproponować współistnienie różnych kultur i wzajemne wzbogacanie się. Zniszczenie tożsamości i ujednolicenie doprowadzi tylko do odczłowieczenia, robotyzacji ludzi i ułatwi panowanie samozwańczych elit, dążących do stworzenia liberalnego totalitaryzmu – uważa Pawełczyńska. Okupacja Anna Pawełczyńska w momencie wybuchu wojny miała 17 lat. Natychmiast zgłosiła się na ochotnika do szpitala polowego w Pruszkowie i zaangażowała się w działalność konspiracyjną. Najpierw w organizacji „Pobudka”...
Tomasz Terlikowski
Ewangelia w pieśniach pasyjnych Dlatego nie powinno być zaskoczeniem, że najstarsze wyrazy polskiej myśli teologicznej zawarte są już w średniowiecznych pieśniach pasyjnych. Pierwszą, jaka zachowała się do naszych czasów, jest pochodząca z początków XV w. pieśń „O, wszego świata wszytek lud”. Jej pierwszy zapis pochodzi z roku 1407, a krótko później powstała niezwykła pieśń „Jezusa Judasz sprzedał”, której autorstwo przypisuje się błogosławionemu Ładysławowi z Gielniowa. Już w pierwszych słowach tej pieśni widać niezwykłą głębie teologiczną. „Jezusa Judasz sprzedał za pieniądze nędzne, Bóg Ojciec Syna wydał na zbawienie dusz, Jezus, kiedy na wieczerzy, swe Ciało rozdawał, Apostołów swych smutnych Krwią swoją napawał. Jezus do Ogrójca wszedł ze swymi miłującymi, Trzykroć do Ojca się...
Dominik Tarczyński
Na stronie internetowej Krucjaty Różańcowej w Polsce organizatorzy zamieścili apel, w którym czytamy: „Weźmy przykład z Węgrów. Przemiany, które podziwiamy w ich ojczyźnie, nie wydarzyły się same z siebie. Oni je sobie wymodlili”. Narodowe zwycięstwo Faktycznie, już w latach 40. XX w. prymas Józef Mindszenty wezwał rodaków do odmawiania Różańca. Mindszenty zapowiedział, że potrzeba co najmniej 10 proc. Węgrów, którzy codziennie będą się modlić z różańcem w intencji ojczyzny, a uda się podźwignąć kraj z najgorszych nawet trudności. Gdy w  2006 r. lewicowe rządy doprowadziły na Węgrzech do totalnego rozkładu państwa, prymas Węgier przypomniał słowa kard. Mindszentego, wzywając do Narodowej Modlitwy. Po czterech latach do Krucjaty Różańcowej w intencji ojczyzny przystąpiły...
Andrzej Zybertowicz
Trzy nasze światy List ukazuje aż trzy światy. Świat pierwszy siedzi za stołem prezydialnym – to lokalna grupa interesów. Są bardziej doświadczeni, cwańsi, lepiej zintegrowani od reszty. Wiedzą, czego chcą, i wiedzą, jak to osiągać. Świat drugi to ci pyskujący, pewnie są w większości. Mają żal, że nie dostają tego, co – jak uważają – im się należy. Ale korzyści z tego, iż są większością, nie potrafią uzyskać. Nie potrafią bowiem się zorganizować („każdy chce co innego”) i uzgodnić swoich celów. Są też na dwa pierwsze światy patrzący nieco z boku „chrześcijanie”, którzy tam-na-wsi mieszkają od jakiegoś czasu. Chrześcijanie chyba nieźle sobie w życiu poradzili i teraz pomogliby innym. Ale nie mogą i nie chcą za kogoś załatwiać wszystkiego. W obliczu pyskujących, którzy nie potrafią nawet...
Mateusz Matyszkowicz
Szkodnik wyjątkowo skuteczny A więc od początku. Zaczęło się od obniżenia wieku szkolnego. Minister Hall nie była tu specjalnie nowatorska, bo takie plany istniały w ministerstwie już od bardzo dawna. Jednak dopiero w 2008 r. pojawiła się wystarczająco silna wola polityczna, by je zrealizować. I tu uwaga pierwsza, o której trzeba pamiętać przy wszystkich kolejnych punktach: Katarzyna Hall nie pasuje do nieco rozlazłych wizerunków pozostałych ministrów Donalda Tuska. Nie można odmówić jej ani determinacji, ani pracowitości. Nie da się wreszcie zaprzeczyć temu, że pani minister miała wizję i ją realizowała. Do historii przejdzie zatem nie jako leniuszek, lecz jako szkodnik wyjątkowy, bo bardzo skuteczny. Jej następczyni, Krystyna Szumilas, choć mniej przebojowa, kontynuuje dzieło...
Przemysław Harczuk
W piśmie do komendanta zażądałem, żeby nie angażował strażników miejskich do usuwania zniczy i kwiatów z Krakowskiego Przedmieścia. Podobnie jak ja uważało wielu moich kolegów – zapewnia Jarecki. „W imieniu strażników wnosimy o zaprzestanie wykorzystywania naszej formacji do działań związanych z usuwaniem wiązanek, zniczy i krzyży, które przynoszone są przez obywateli, a następnie składane przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu jako hołd poległym w katastrofie smoleńskiej” – cytowało przed rokiem treść pisma „Życie Warszawy”. Jarecki nie musiał długo czekać na reakcję przełożonych. Najpierw obniżono mu premię. Z 360 zł do… 4,91. – Nikt mi nie potrafił wyjaśnić, dlaczego tak drastycznie obniżono tę kwotę. Szczególnie że nikt się nie skarżył na moją pracę. Czułem się...
Maciej Pawlak
W piśmie do komendanta zażądałem, żeby nie angażował strażników miejskich do usuwania zniczy i kwiatów z Krakowskiego Przedmieścia. Podobnie jak ja uważało wielu moich kolegów – zapewnia Jarecki. „W imieniu strażników wnosimy o zaprzestanie wykorzystywania naszej formacji do działań związanych z usuwaniem wiązanek, zniczy i krzyży, które przynoszone są przez obywateli, a następnie składane przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu jako hołd poległym w katastrofie smoleńskiej” – cytowało przed rokiem treść pisma „Życie Warszawy”. Jarecki nie musiał długo czekać na reakcję przełożonych. Najpierw obniżono mu premię. Z 360 zł do… 4,91. – Nikt mi nie potrafił wyjaśnić, dlaczego tak drastycznie obniżono tę kwotę. Szczególnie że nikt się nie skarżył na moją pracę. Czułem się...
Andrzej Zybertowicz
I tu zobaczyłem błąd diagnostyczny często występujący w obozie niepodległościowym. Złe rozpoznanie punktu ciężkości działania patriotycznego. Tymczasem obecnie głównym problemem, czyli polem zmagań, są nasze słabości, brak zdolności organizacyjnych i komunikacyjnych. To dzięki naszym słabościom ten tak niewydolny – nawet dla swoich zwolenników – reżim trwa. A zatem jedno z pól autodiagnozy brzmi: Źle pojmujemy władzę Dlaczego źle, na czym to polega i skąd się wzięła taka diagnoza? Gdy mój „Pociąg do Polski” przystaje w różnych miejscach kraju, pytam ludzi na sali: „kto z państwa chciałby mieć władzę?”, „kto z państwa chciałby rządzić Polską?”. Zazwyczaj podnosi się niewiele rąk; często żadna. Publiczne powiadomienie, że ktoś zamierza się wybrać w podróż po władzę,...
Sylwia Krasnodębska
W Radiu Maryja słuchałem właśnie katechezy będącej przypomnieniem uroczystości beatyfikacyjnej dwóch sióstr zakonnych – Marii Bernardyny Jabłońskiej i Marii Karłowskiej w Zakopanem w czerwcu 1997 r. w święto Serca Jezusowego. Ojciec Święty Jan Paweł II odnosił się wtedy do krzyża na Giewoncie mówiąc, że ten krzyż postawili na przełomie wieków nasi dziadowie i ojcowie, i ten krzyż patrzy na całą Polskę. Ojciec Święty mówi: „Brońcie krzyża”. To wezwanie było być może jednym z tych ponagleń, które sprawiły, że tysiące ludzi wyszły na ulice w momencie, gdy krzyż próbowano zabrać spod Pałacu Prezydenckiego. Ten społeczny dokument powstawał przez obserwację uczestniczącą. Nasze kamery towarzyszyły modlącym się ludziom dzień po dniu, tydzień po tygodniu, właściwie od pierwszych dni maja do...
Krystyna Grzybowska
W tym czasie nasza prokuratura przyczyniła się do uwięzienia białoruskiego opozycjonisty Alesia Białackiego, ujawniając jego konto władzom białoruskim, a na Okęciu straż graniczna zatrzymała innego opozycjonistę, byłego kandydata na prezydenta Białorusi Alesia Michalewicza, posiadacza azylu politycznego przyznanego mu przez Czechy. Został uwolniony po interwencji MSZ, które notabene było zamieszane w sprawę konta Alesia Bialackiego. To jeszcze nie wszystko, trzeba dodać próbę likwidacji stacji radiowej Biełsat i ubezwłasnowolnienia jej kierownictwa. Nie powinno więc nikogo dziwić, że to nie w Warszawie, ale w czeskiej Pradze poprosił o azyl Ołeksandr Tymoszenko, mąż byłej premier Ukrainy odsiadującej wyrok siedmiu lat więzienia, Julii Tymoszenko. I azyl otrzymał. Również w Czechach...
Sylwia Krasnodębska
Gratuluję. Twój film „Krzyż” w ciągu zaledwie kilku dni od premiery kupiło 10 tys. osób. Gdybyś była popową artystką zagraniczną, dostałabyś złotą płytę. Naprawdę? To chyba dowód na to, że medialna propaganda przegrała. A mnie się wydaje, że wygrała. Przynajmniej na krótką metę. Gdyby film pokazała telewizja, obejrzałoby go przynajmniej 1,5 mln widzów. I nie mówię tak dlatego, że to mój film, tylko dlatego, że porusza on ważny problem społeczny. Pokazuje rodzenie się zjawiska zahaczającego o reżim, który kojarzy mi się z faszyzmem. Oczywiście, można to wyśmiać, jeśli się nie obejrzy filmu. Jak się go zobaczy, to już trudniej to zrobić. Były próby emisji w TVP? Był nawet wniosek członka rady programowej TVP o pokazanie tego filmu w TVP. Na razie bez echa. „Ludożerka” ma znać...
Joanna Lichocka
Ale może to nie jest mądre? Może trzeba się postarać, mówić i pisać tak, by nie być wykluczonym – i mówić nie tylko do moherowych beretów, ale także do wszystkich innych Polaków? Tu znów dotykamy problemu Mickiewiczowskiego – takiego miejsca, w którym Mickiewicz nie jest całkiem jasny i trzeba go dobrze zrozumieć. Jak napisałem w aneksie do „Wierszy politycznych”, Mickiewicz tłumaczy nam wyraźnie, że istnieją dwie Polski. Jest Polska rosyjskich kolaborantów, tych, którzy występują w „Salonie warszawskim” z III części „Dziadów”, i jest Polska tych Polaków, którzy chcą pozostać wierni swoim narodowym obowiązkom. Ale, jak wiadomo, Mickiewicz był jednocześnie poetą zgody narodowej, powtarzał wielokrotnie, że musimy się wszyscy pojednać i zjednoczyć. Nie przypadkiem „Pan Tadeusz” kończy się...
Marcin Wolski
Ewentualnie można by staremu pisarzowi wybaczyć odwoływanie się do tak niemodnych lub zgoła „faszystowskich” pojęć jak naród, Polska, duch dziejów, ale bon mot o polskim żubrze, którego ugryzł w dupę Jarosław Kaczyński, czy przypomnienie oczywistej oczywistości, jaką są kapepowsko-peerelowskie rodowody dzisiejszych koryfeuszy, przekroczyło granice tolerowalności. Krytyka Salonu to igranie z ogniem, współpraca z „Gazetą Polską” to wielkie przestępstwo, wręcz apostazja z grona ludzi światłych i dobrze wychowanych, ale otwarte poparcie braci Kaczyńskich – to już samobójstwo. A potem przyszedł Smoleńsk 2010 i jeden z tych wierszy, które w tamtych kwietniowych dniach czytała i przepisywała sobie cała patriotyczna Polska Do Jarosława Kaczyńskiego Ojczyzna jest w potrzebie – to znaczy:...
Joanna Lichocka
Śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku była poprzedzona nie tylko kilkuletnią medialną propagandą, która miała go ośmieszyć i pokazać w negatywnym świetle. Jeszcze kilka godzin przed katastrofą trwała rządowa operacja podważania wiarygodności, prestiżu i powagi zarówno prezydenta, jak i samej jego wizyty w Katyniu w 70. rocznicę zamordowania polskich oficerów. Tygodnie poprzedzające smoleński dramat zbiegły gabinetowi Donalda Tuska na przedstawianiu Polakom, że wizyta w Katyniu to fanaberie Lecha Kaczyńskiego, który uparł się, by jechać tam niezapraszany. Politycy PO zgodnie grali w tym scenariuszu z Rosjanami przeciw polskiemu prezydentowi. Niemal jednym głosem mówili ambasador Rosji, minister spraw zagranicznych Polski i propagandziści Platformy zatrudnieni w mediach....
Leszek Misiak
Arek od razu udał się do księdza w pobliskiej parafii, który opiekował się internowanymi w więzieniu w Uhercach. Ksiądz, widząc go zasmuconego, że nie zdąży na rodzinną kolację z braćmi, zaraz uruchomił swoje kontakty. Zawiózł go do miejscowej stacji kolejowej, skąd przejęli Arka kolejarze i „wyczarterowanym” specjalnie w tym celu parowozem zawieźli do Zagórza. Tam już czekał dalekobieżny do stolicy, którego wyjazd inni kolejarze wstrzymali pod jakimś pozorem. Dzięki tej solidarnej pomocy Arek zdążył na wigilijną kolację. Gdy stanął w drzwiach, żona i dzieci popłakali się ze szczęścia. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogły się spodziewać. – Gdy dowiedziałem się, że Arek przyjechał, w pierwszej chwili chciałem go, jako najstarszy w rodzinie, ochrzanić. No bo jak to? Nie wie, że...
Grzegorz Wierzchołowski
Arek od razu udał się do księdza w pobliskiej parafii, który opiekował się internowanymi w więzieniu w Uhercach. Ksiądz, widząc go zasmuconego, że nie zdąży na rodzinną kolację z braćmi, zaraz uruchomił swoje kontakty. Zawiózł go do miejscowej stacji kolejowej, skąd przejęli Arka kolejarze i „wyczarterowanym” specjalnie w tym celu parowozem zawieźli do Zagórza. Tam już czekał dalekobieżny do stolicy, którego wyjazd inni kolejarze wstrzymali pod jakimś pozorem. Dzięki tej solidarnej pomocy Arek zdążył na wigilijną kolację. Gdy stanął w drzwiach, żona i dzieci popłakali się ze szczęścia. Lepszego prezentu pod choinkę nie mogły się spodziewać. – Gdy dowiedziałem się, że Arek przyjechał, w pierwszej chwili chciałem go, jako najstarszy w rodzinie, ochrzanić. No bo jak to? Nie wie, że...
Paweł Paliwoda
Liberalna lewica prowadzi konsekwentną wojnę cywilizacyjną na wszystkich polach. Jednym z najważniejszych jest edukacja. Mimo masowych protestów państwo polskie postanowiło już od najmłodszych lat wyrywać dzieci spod kontroli rodziców. Stąd wdrażany w życie pomysł, aby do szkół posyłać już sześciolatki, a obowiązkowemu wychowaniu przedszkolnemu poddać pięciolatki. Tymczasem m.in. przykład Finlandii dowodzi, że siedem lat to optymalny wiek rozpoczęcia nauczania (w UE Finowie są na przedostatnim miejscu pod względem wychowania przedszkolnego). Młodzi Finowie brylują na międzynarodowych sprawdzianach i konkursach. Można podać setki przykładów z RFN, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii, gdzie już w przedszkolach maluchy są indoktrynowane w szokujący sposób. Całkowita eliminacja religii i...
Marcin Wolski
Nie nastąpiło to od razu – kolejne fazy „ostatecznego rozwiązania” poprzedzała trwająca blisko wiek akcja propagandowa. Celowała w niej Rosja, ale Prusy nie pozostawały daleko w tyle. Trzeba było wmówić światu, a przy okazji Polakom, że sami nie potrafimy sobą rządzić, że nie ma wyjścia z zaklętego kręgu naszych kompleksów narodowych, z ciemnoty i zacofania. Przez 300 lat słyszeliśmy, że albo jesteśmy „chorym człowiekiem Europy”, albo w najlepszym razie „państwem sezonowym”, stałym zarzewiem konfliktów – z informacją na zewnątrz: „Spokój panuje w Warszawie” i wewnątrz: „Żadnych marzeń, panowie!”. To przeciw nam stworzono Święte Przymierze i dopiero kłótnia w rodzinie, czyli Wielka Wojna, dała nam szansę ponownego wybicia się na niepodległość. Przy różnych narodowych mankamentach nie...
Andrzej Zybertowicz
To naturalne, że rodzice starają się pomóc swoim dzieciom. Gdy rodzice należą do elit – pieniądza, mediów, władzy – starają się, by dzieci co najmniej zachowały ich wyróżnioną pozycję społeczną. Nepotyzm, klientelizm, kolesiostwo – zjawiska tego typu wynikają m.in. z troski rodziców o pozycję społeczną ich potomstwa i krewnych. Kształt każdego społeczeństwa w istotnej mierze jest wyznaczany przez jego elity. A kształt każdej elity przez jej rodzinne zakotwiczenie. Oznacza to m. in., że nie zrozumiemy niektórych problemów polskiego społeczeństwa, np. nie zrozumiemy dość daleko posuniętej dezintegracji naszego narodu, jeśli nie przyjrzymy się, z jakiego tła rodzinnego: kulturowego, politycznego, zawodowego, ideologicznego pochodzą przedstawiciele elit. Od razu dodam: nie przyjmuję tu...
Józef Darski
Polska inteligencja, wywodząca się w połowie ze szlachty, a w połowie z pozostałych warstw społecznych, nie była grupą pracowników umysłowych powstałą na zapotrzebowanie rodzącego się kapitalizmu, jak na Zachodzie, lecz nośnikiem dążeń patriotycznych. O jej inteligenckości rozstrzygało nie tyle wykształcenie, ile walka o wolność i niepodległość oraz dbanie o dobro wspólne. Była to więc nieformalna elita reprezentująca zniewolone społeczeństwo, a o przynależności do niej decydowała postawa patriotyczno-moralna i działania na rzecz narodu, a nie ukończenie kursów TVN czy udział w jakimś Top Model. Inteligencja była warstwą wzorcotwórczą, gdyż jej postawa wzbudzała szacunek i pragnienie bycia podobnym. Nie był to więc zbiór jednostek po szkołach marketingu i zarządzania czy kursach w ZSRS,...
Dar kanclerza Ossoliński jest właśnie u szczytu kariery, której zawsze patronował Władysław IV Waza. Jeszcze zanim przyszły król przywdział koronę, towarzyszył księciu Władysławowi w wyprawie moskiewskiej. Potem jako królewski poseł odbywał misje na europejskich dworach, sprawował najwyższe urzędy państwowe, a wśród nich – godność marszałka sejmu. Po śmierci króla przez dwa lata administrował całym państwem w zastępstwie prymasa, nazbyt sędziwego, aby podołać powinnościom interrexa. Tamte lata są jednak dla Ossolińskiego najcięższe w życiu. W 1648 r. umiera nie tylko jego koronowany patron, ale także ukochany syn, z którym Ossoliński wiązał nadzieję kontynuacji prowadzonej polityki. Niedługo później ginie z rąk Tatarów szczególnie bliski mu bratanek. W 1650 r. na Jasnej Górze...
Marta Brzezińska
Nie chciałbym się stawiać w roli sędziego czyjegoś sumienia i postępowania. Mogę tylko przypomnieć zasady, które obowiązują w świetle nauki Kościoła i Ewangelii. Dlaczego? Nie wiemy przecież, czy niektórzy posłowie nie konsultują swoich decyzji, głosowań z kierownikiem duchowym. Wtedy sądzenie ich postaw wiązałoby się z ryzykiem sądzenia osób trzecich czy nawet jakiegoś środowiska kościelnego. Niewątpliwie do Polski wchodzi pewna batalia cywilizacyjna, która przetaczała się także przez inne państwa. Osobiście uważam, że tu, w Polsce, ma ona związek z pewną grupą ludzi, którzy chcieliby „posprzątać” po Janie Pawle II. Papież Polak wywarł w ich przekonaniu za mocny wpływ na pewne środowiska, nawet całe pokolenia, i dlatego ktoś chciałby to teraz „naprawić”. Stąd walka o in vitro,...
ks. Jarosław Wąsowicz SDB
Odnaleźć na szlaku Chrystusa Jak mocnym doświadczeniem religijnym jest piesza pielgrzymka, wiedzą dobrze ci, którzy chociaż raz się na nią wybrali. Pozostali są w zasadzie skazani na nieudolne próby zrelacjonowania piórem tego, co dokonuje się w sercach pielgrzymów. A zawsze dzieje się wiele. Kto chciał, mógł na pewno podczas wędrowania do Ostrej Bramy na nowo odnaleźć Chrystusa. A Bóg dawał się poznać na różne sposoby: w codziennej eucharystii, w modlitwie, w dobrych ludziach spotkanych na trasie i w miejscach noclegowych, w braterskiej atmosferze wśród uczestników, w wygłoszonych konferencjach, w sakramencie pojednania, w pięknie przyrody ziemi wileńskiej. Wydaje się, że większość dobrze wykorzystała ten czas łaski dany przez Boga. Uczestnicy pielgrzymki W każdej pielgrzymkowej...
Marta Brzezińska
W 1711 r. do Warszawy przybywa o. Bernard Pągowski, który obejmuje funkcję promotora Arcybractwa Pięciorańskiego. To właśnie w kręgu członków tej wspólnoty rodzi się pomysł złożenia ślubu Matce Bożej Jasnogórskiej. Grupa warszawskich mieszczan pod kierownictwem kuratora Antoniego Gromadzkiego idzie do Częstochowy, by podziękować Maryi za uratowanie ich samych od choroby i wyprosić uchronienie Warszawy od kolejnej fali zarazy. 2 lipca 1711 r. pątnicy składają na Jasnej Górze, jako wyraz nadziei na zachowanie Warszawy od nieszczęścia, srebrne wotum. Na jego winiecie widnieje napis: „Wspomnij Panie na najdroższe Pięć Ran Swoich, jak również na Najchwalebniejszą Pannę a Matkę Twoją Maryję, jaśniejącą na polskiej Jasnej Górze cudami i zwycięstwami; pomnij na naszych świętych patronów i nie...
Dawid Wildstein
Barbarzyńcy i „terror nazwisk” Niewątpliwie znaczna część osób odgrywających aktualnie główną rolę w ruchu społecznym „Obywatele Kultury” jest zasłużona dla polskiej kultury. Idealnym przykładem są tu najbardziej chyba znany na Zachodzie reżyser teatralny Krzysztof Warlikowski, Maciej Nowak czy Joanna Mytkowska, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MSN) w Warszawie. Jednakże jest też oczywiste, że większość tych osób reprezentuje jedno towarzystwo związane wspólnotą interesów i reprezentujące bliskie sobie, wyraziście lewicowe poglądy polityczne. Skupiają się oni w większości wokół instytucji o dość jednoznacznym profilu ideologicznym, jak wspomniany MSN, Teatr Rozmaitości bądź Instytut Teatralny. Stale współpracują z takimi instytucjami jak „Krytyka Polityczna” czy też...
Prof. Włodzimierz Bernacki
Nie przywiązywać się do wartości, nie przywiązywać się do ludzi Propozycję rezygnacji przez polityka z budowania jednoznacznego wizerunku złożył w XVI wieku Machiavelli, to wedle niego polityk miał być zarazem lwem i lisem. Miał zadbać o stałe kreowanie wizerunku. To on zwrócił uwagę, jak niewiele różni władcę rozrzutnego od hojnego, chciwego od zapobiegliwego – tak niewiele, że to władca dzięki posiadanym środkom perswazji może objaśnić, że jest i hojny, i zapobiegliwy. Z punktu widzenia władzy nie jest ważne, jakim jest władca, lecz jakim widzą go rządzeni. Nie chodzi zatem o to, aby przywdziać jedną szatę, jedną maskę. Nie. Wedle tej metody, sięgając po władzę, trzeba oswoić się z koniecznością ciągłej zmiany. Tak jak nie wolno przywiązywać się do wartości, tak nie wolno...

Pages