Moskale nie wypuszczają z łap polskich symboli

Wrak Tupolewa leży w Rosji. I będzie leżał. Jego los jest losem więźnia stanu. Wrak niesie za sobą jakiś sens i cel. On mówi. A mówi nie tylko o tym, co tragicznego zdarzyło się na wschodnim podejściu do lotniska Siewiernyj rankiem 10 kwietnia. Mówi o tym, po co tam leciał. Kogo wiózł. W jakim celu.

Miasteczko Schlüsselburg leży nad brzegiem Newy, zaraz obok miejsca, w którym rzeka wypływa z wielkiego jak morze jeziora Ładoga. Mieścina sprawia wrażenie wymarłej – przy nabrzeżach stoją rdzewiejące, butwiejące kutry i brudne, nieruchome jak zastygłe potwory, koparki. Pomiędzy nimi, pomiędzy jakimiś komórkami z dykty i budynkami o odpadającym tynku, kręcą się wychudłe psy.
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: