Wilcze gniazdo czyli o polskiej twierdzy Sienkiewicza

Pożegnałem tę serdeczną panią i zostawiłem ją samą. W cudownej enklawie polskości. W której czuła się szczęśliwa. Przez chwilę nawet jej zazdrościłem.

Ta śmieszna polskość

Bo gdzieś daleko, na zewnątrz, została ta Polska współczesna: z haniebnym zachowaniem rządu polskiego wobec największej tragedii naszego kraju w tym wieku; z tchórzostwem i serwilizmem okazywanym wobec obcych państw; z Anną Grodzką (mężczyzną, który twierdzi, że jest kobietą) – jako wicemarszałkiem Sejmu; z jednym wielkim spektaklem opluwania patriotów a wychwalania zboczeńców, popaprańców, słabeuszy i zniewieściałych mężczyzn; ze zrywaniem z tradycją; z niszczeniem tego, co katolickie, polskie, tego co – prawdziwe…

Są jeszcze na szczęście tacy ludzie, którzy się temu przeciwstawiają. Lecz siłą są spychani do „rezerwatu”. Jakby tam mieli wymrzeć z tą całą swoją „śmieszną polskością”.

Niektórzy rzeczywiście odchodzą. Wtedy, w czasie pogrzebów, wśród pochylonych głów i zgiętych smutkiem pleców jakiś żal się unosi, żal, że oto kolejny fragment Dawnej Polski odjeżdża karawanem do wieczności.

Gdy usłyszałem w czasie pogrzebu śp. Jadwigi Kaczyńskiej, że przed śmiercią oddała synowi wszystkie swoje książki, serce mi się ścisnęło. Gdyż księgozbiór to jest ta przestrzeń cudowna, ta wielka świątynia domowa, w której są ukryte wszystkie „zaklęcia przeszłości”. Przekazywana następnemu pokoleniu staje się najdroższym testamentem. Tak jak czytanie dzieciom na głos Trylogii – może być najważniejszym wkładem w budowanie ich stosunku do polskości.

Streścił to genialnym zdaniem Stanisław Cat-Mackiewicz: „Stosunek dziecka do religii kształtuje się na pacierzu, stosunek dziecka do Polski – na Sienkiewiczu”.

Co się przed nami jawi w świecie, w którym także – w pewnym sensie – „umiera Sienkiewicz”? Umiera najgłębsze, najprostsze, gorące do szaleństwa umiłowanie polskości. Umiera, bo jest wyśmiewane, deptane, opluwane....
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: