Jak uciszono krzyk polskości

Za PRL „znaleziono” sposób na Mickiewicza – uwypuklono jego rusofilstwo i przyjaźń z Puszkinem. „Przyjaciele Moskale” i wpływ Towiańskiego na wizje życiowe Mickiewicza ułatwiły wykorzystywanie go przez reżimową propagandę. Nikt jednak  „Pana Tadeusza” nie skasował.
 
W gorącym okresie przed wybuchem Powstania Styczniowego, gdy na ulicach wrzało jak w tyglu, a najprostszy znak polskości powodował represje, specjalnego znaczenia nabierała każda polska głoska i litera. Jeśli z balkonu nad Towarzystwem Kredytowym przy ul. Erywańskiej zerwano czarnego orła, by na miejsce dwugłowego ptaszyska powiesić naszego, białego – uwaga była skupiona na tym, co niesie za sobą narodowego ducha, co go wyraża i co jest jego obrazem. Wtedy także polska literatura była spadkobiercą dawnej wielkości i dawała nadzieję na równie wielką przyszłość. Romantyzm polski był wyjątkowy, kiedy patrzy się na historię literatury powszechnej. Wyjątkowy, bo wzmożony opresją i niewolą. Wyjątkowy, bo niesiony przekonaniem o polskiej misji dziejowej. Nasza Ojczyzna jawiła się jako kaganek wolności, który rozświetlać ma tę ideę w całym świecie. Gdy Adam Asnyk spotykał się ze studentami Akademii Medyko-Chirurgicznej i słuchał tego, co mówiono na zebraniach tajnych kółek patriotycznych, to potem piórem wyrażał to, co czuli wszyscy. A już specjalnego znaczenia, miary i wagi były dzieła naszych największych włodarzy literackiej wyobraźni narodu. Wśród nich na pierwszym miejscu był Adam Mickiewicz.
 
Groźne dla Moskali
 
„Księgi Narodu Polskiego i Pielgrzymstwa Polskiego” stały się Biblią polskiej ulicy. Przepisywano ich fragmenty na karteluszkach i przekazywano innym, cytowano i uczono się na pamięć. Dzięki tym objawionym wersetom nadawano sens cierpieniu, sens trwaniu i sens ciągłemu przygotowaniu do walki. Polska Mesjaszem współczesnego świata – znaczyło tyle, co już od dawna zdawało się nam przeznaczone. Od czasów, gdyśmy stawiali czoło Krzyżakom i ustami...
[pozostało do przeczytania 82% tekstu]
Dostęp do artykułów: