Nr 20 z 16 maja 2012

Antoni Łepkowski
Czyżby statystyczny polski leming nizinny zapomniał już, że lider opozycji, a obecnie już od ponad czterech i pół roku premier, wzywał do niepłacenia abonamentu RTV? Wówczas żadna gazeta na czele z tą, o której pod żadnym pozorem nie można powiedzieć, że wyprawiają się w niej rzeczy podobne do „Trybuny Ludu” z 1953 r., nie zająknęła się nawet o antysystemowości głównej partii opozycyjnej. A co ze spotkaniem Kwaśniewskiego, Geremka i obecnych włodarzy Polski w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego w obronie rzekomo zagrożonej Kaczorami demokracji? Czy ktoś porównywał je do faszystowskich wieców, tak jak to czyni cała sfora pismaków, pod światłym przywództwem Paradowskiej, Wielowiejskiej, Żakowskiego i Wrońskiego w odniesieniu do marszów pamięci organizowanych przez dobrowolne...
Robert Tekieli
Donald Tusk jednak przejdzie do historii. Jako szef rządu, który odkrył nową jakość komunikacyjną: autostrady gruntowe. Piękny widok z TVN-owskich śmigłowców: wielokilometrowe splantowane na szerokość kilkudziesięciu metrów pasma gruntu przygotowywane na przyjęcie asfaltu. Niestety, tego asfaltu tam od miesięcy nie ma. Ale robią wrażenie. Autostrady gruntowe. Równiusieńkie. Szerokie. Nie ma asfaltowych, to chociaż są takie. A na okładce amerykańskiego „Newsweeka” Obama z tęczową aureolą i podpisem: „Pierwszy gejowski prezydent”. Nawet Putin nie traktuje go już poważnie. Na konferencję G8 wysłał Miedwiediewa. Numer 6 albo nawet 8 w Rosji. Jeśli Obama zostanie wybrany na drugą kadencję, geostrategiczna sytuacja Polski będzie niewesoła. Choć w ogóle ostatnio pole wyborów, z których można...
Tomasz Terlikowski
Argumenty te, przy najlepszej woli, nie mogą być traktowane poważnie. Świadomości grzechu, takiej pełnej, z wiedzą o tym, jak bardzo obraża on Boga, nie ma także większość dorosłych. My także grzesząc, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że obrażamy Boga, że zrywamy z nim więź. Wielu z nas uważa też, że w istocie nie grzeszy (ile razy słyszałem od znajomych: „wiesz ja się nie spowiadam, bo nie grzeszę, nikogo nie zabiłem, nikogo nie skrzywdziłem, więc z czego mam się spowiadać”). Ten brak świadomości nie jest jednak argumentem za zaprzestaniem spowiedzi czy przeniesieniem jej na 90. rok życia (bo wtedy w obliczu nieuchronnej śmierci zyskujemy nieco więcej świadomości), ale pozostaje raczej wskazaniem do częstszej spowiedzi i uważniejszego rachunku sumienia. Trudno też traktować...
Filip Rdesiński
KONCERT Frank Morey Band z wizytą w Polsce. Jeżeli chcesz posłuchać dobrego amerykańskiego bluesa zakorzenionego mocno w tradycji, nieskażonego blichtrem klubów Nowego Jorku, a ocierającego się mocno o klimaty folkowe, to musisz wybrać się na koncert Franka Moreya. Surowe, mocne granie i szorstki, męski głos natychmiast odróżniają tego wokalistę od innych bluesmanów. Franka posłuchać można jeszcze 16 maja w Gomunicach, 17  w Gdyni, 18 w Gorzowie Wielkopolskim, 19 w Szczecinie, 22 w Grodkowie, 26 w Świętochłowicach i 27 w Zabrzu. Jeżeli lubisz Leonarda Cohena, Johnnyego Casha czy Toma Waitsa, to Frank Morey Band z pewnością będzie w twoim guście. WYDARZENIE II Metropolitalna Gra Miejska to pomysł na dobrą zabawę nie tylko dla młodzieży. Tajemniczy list, wielka miłość...
Maciej Parowski
Ale to dopiero otwarcie. Ten cynik sprawny i doskonały ma piętę achillesową. Śliczna żona (Macody Lund) działająca w świecie sztuki jest odeń wyżej postawiona, cały świat chce mu ją odbić, a zatrzymanie przy sobie pięknej kobiety kosztuje. Toteż kiedy Roger wykłada nam swoje życiowe credo, czujemy, że stąpa po kruchej tafli, lód trzaśnie, noga się powinie, a sielanka skończy. I rzeczywiście, Roger wpada na równego sobie, a nawet lepszego na parę sposobów przeciwnika, który zechce zabrać mu reputację, kobietę i życie. Dopiero kiedy duży drań spotyka olbrzymiego drania, możemy tego pierwszego obdarzyć sympatią, a i on dopiero w osaczeniu da z siebie wszystko, na co go stać. Ów przeciwnik Clas Greve (Coster-Waldau) jest twardym graczem z przemysłu elektronicznego, mistrzem w walce wręcz i...
Marcin Wolski
Jak wiadomo, ekstremalne sytuacje wyzwalają w ludziach to, co w nich najlepsze, i to, co najgorsze. I to bez podziału na role. Wielcy bohaterowie mogą być równocześnie wielkimi łajdakami, durniom zdarzają się mądre posunięcia, a heroizm często idzie w parze z wygórowaną ambicją i pospolitą małością. Wrzesień 1939 r. okazał się katastrofą na miarę wszech czasów – nie byliśmy „silni, zwarci, gotowi”, oddaliśmy dużo więcej niż przysłowiowy guzik, a wódz naczelny (opiewany w pieśniach Śmigły Rydz) zwiał za granicę, podczas gdy oficer próbujący go zatrzymać, w obliczu hańby zdecydował się na samobójstwo. Sojusznicy zdradzili nas wielokrotnie, we wrześniu, w Teheranie i Jałcie, a ich wdzięczność powojenną mierzy się tym, że legendarni dowódcy – Maczek, Sosabowski czy Sosnkowski – musieli...
Marcin Wolski
Wszyscy spodziewali się, że przywitania pary królewskiej dokona marszałek izby Janusz Moczypies, ale o głos w trybie pilnym poprosił Prezes Radu Ministrów. Ronald Duck, charyzmatyczny przywódca Partii i Narodu, znany z tego, że z dziecinną łatwością wygrywa wszelkie wybory i jak żartowano po latach wygrałby nawet konkurs piękności na wystawie psów rasowych – nie wyglądał tego dnia najlepiej, a z pewnością różnił się od swoich licznych portretów wiszących po szkołach i urzędach. Chudy jakiś, przygarbiony i wyłysiały, stał pochylony z ręką opartą mocno na pulpicie, bo trzęsła mu się dziwnie, tak jakby miast futbolu całe życie przekoziołował w koszykówkę. Z dawnego Ronka Trampkarza pozostały jedynie oczy, które acz podkrążone z bezsenności, nadal płonęły wilczo. – Korekcja! – syknął...
Piotr Ferenc-Chudy
Bojowiec Z ideami socjalistycznymi zetknął się na zesłaniu, gdzie podczas pobytu w Kireńsku miał okazję poznać Stanisława Lande. Po odbyciu kary i powrocie do rodzinnego Wilna oddał się pracy publicystycznej i partyjnej w litewskiej sekcji Polskiej Partii Socjalistycznej, którą współtworzył. Wtedy też został redaktorem naczelnym czasopisma „Robotnik”. W 1896 r. podczas IV kongresu II Międzynarodówki Socjalistycznej w Londynie ostro występował przeciwko antypolskiemu stanowisku internacjonalistki Róży Luksemburg. W 1900 r. działalność niepodległościowa i publicystyczna Piłsudskiego na skutek denuncjacji doprowadziła do kolejnego aresztowania i osadzania go w różnych więzieniach, w tym również w pawilonie X warszawskiej cytadeli. Symulującego chorobę psychiczną bojownika przewieziono do...
Grzegorz Makus
Rodzina Na Lubelszczyźnie jedną z wielu takich rodzin, wobec których zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej, byli Władysław i Stefania Zarzyccy oraz trójka ich dzieci: 12-letnia Marysia, 11-letni Henryk i 9-letnia Zosia. Rodzina Zarzyckich mieszkała w kolonii Łuszczów (gm. Wólka Lubelska, pow. Lublin), a ich gospodarstwo było ostoją oddziału kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka” co najmniej od wiosny 1946 r. Władysław Zarzycki był rolnikiem majętnym, prezesem związku chmielarskiego, członkiem Zrzeszenia WiN i kwatermistrzem odpowiedzialnym za aprowizację. Duży, murowany dom, schowane nieco z tyłu zabudowania gospodarcze i 20 ha ziemi otoczonej lasem dawały doskonałe warunki dla konspiracji. Regularnie, co kilka miesięcy odbywały się tam spotkania kadry oddziału. Była to – oprócz...
Krystyna Grzybowska
Ideał sięga bruku Mam poważne wątpliwości co do szczerości tych haseł. Dziś nie sposób odróżnić w Europie prawicy od lewicy, liberałów od lewaków. Z bardzo prostej przyczyny – oni wszyscy wywodzą się z tego samego pokolenia 50-, 60-latków, wychowanego na hasłach lewactwa ruchu studenckiego lat 60. i 70. Porzucili zarówno swoje chrześcijańskie, jak i socjalistyczne korzenie kultywowane jeszcze w drugiej połowie XX w. Osobliwie te korzenie okazały się poważną przeszkodą w wywieraniu ideowych wpływów na rozpuszczone dobrobytem i lekkością bytu społeczeństwa. Należało więc skupić się na rujnującej normalność i naturalność życia ekologii, na wspieraniu homoseksualizmu i feminizmu, nie zauważając, że jest to czerpanie z ideologii marksistowsko-leninowskiej nowego gatunku, dyktowanej przez „...
Ryszard Czarnecki
Urlop z Brukseli Jednak ministerialna kariera Dowgielewicza zaczęła się 10 lat później po zwycięstwie PO w wyborach A.D. 2007. Wówczas został podsunięty Tuskowi przez przeciwników europosła Jacka Saryusza-Wolskiego, uchodzącego w PO za zbyt „twardego” w negocjacjach z naszymi partnerami w UE. Zamiast zbyt ostrego pana Jacka pan Donald wybrał uległego pana Mikołaja. Gdy Tusk udał się do Brukseli, minister Dowgielewicz towarzyszył mu niczym „borowik” z Biura Ochrony Rządu, zawsze stojąc tuż za plecami premiera i niezmiennie genialnie mieszcząc się w kamerze. Był też nieprzytomnym chwalcą skuteczności „Pana Premiera” i jego obfitującej, a jakże, w same sukcesy polityki międzynarodowej. Były minister, a teraz wicegubernator uprawiał propagandę instruktor z KC PZPR do spraw tejże. Opowiadał...
Wojciech Wencel
Mowa nienawiści, mniej groźna w tygodniku „Nie”, dość powszechnie identyfikowanym jako polityczne ekstremum, po 1989 r. stała się znakiem rozpoznawczym „męskiego” kina czy „krwistej” prozy. Władysław Pasikowski uczynił bohaterem „Psów” zachlanego esbeka, palącego teczki osobowe na wysypisku śmieci i szydzącego z poległych za ojczyznę, a do tego pospolitego mordercę. Ale większość widzów zapamiętała wrażliwego mężczyznę „po przejściach”, który mści się „w imię zasad, skurwysynu”. Trudno się dziwić, bo nieszczęśliwie zakochany Franc Maurer na ekranie budził zdecydowanie więcej sympatii niż domagający się lustracji senator Wencel z Chrześcijańskiej Unii Jedności, w skrócie ChUJ. Dlaczego po 1989 r. wielu Polaków uznało ten język za normalny? Czemu zamiast próbować odnaleźć w polskiej...
Krzysztof Wyszkowski
Ale w tym miejscu trzeba docenić dalekowzroczność Tuska. Wydawca albumów o niemieckiej przeszłości Gdańska nie musiał wytężać ubogich zwojów własnego mózgu, bo jako piłkarz podwórkowy wie z góry, że współczesna polityka jest jak wielki futbol – grają wszyscy, ale zawsze wygrywają Niemcy, i z góry postawił wszystko na Merkel. Premier udający Kaszuba, żeby tłumaczyć posiadanie racjonalnej podstawy do osobistej pogardy dla „polnische wirtschaft” („polskość to nienormalność”), teraz może już otwarcie negocjować warunki obsadzenia go na posadzie zastępcy prezesa spółki zarządzającej prowadzącą do Szczecina odnogą rurociągu Ribbentrop-Mołotow. Francja Hollande`a będzie się liczyć już tylko jako zasłona dla powstania niemieckiej potęgi rakietowej, kosmicznej i w końcu nuklearnej. W wymiarze...
Rafał Ziemkiewicz
Na wszelki wypadek zaznaczę, że choć generalnie zgadzam się z Braunem w ocenie pożytku, jaki z działalności arcybiskupa mieli wrogowie Kościoła katolickiego, to absolutnie nie akceptuję takiego sposobu wypowiadania się o, było nie było, duchownym i hierarsze. Problem „złych pasterzy” istnieje w Kościele nie od dziś, i trzeba sobie z nim radzić, nie szkodząc wspólnocie. Ale mój pogląd na tę sprawę nie ma tu nic do rzeczy. Ważne jest to, że Feniksa przyznano Braunowi za konkretne dokonanie twórcze, a nie za przekonania polityczne ani wypowiedzi na tematy publiczne. Mobilizując oburzenie przeciwko tej nagrodzie – z typową dla siebie obłudą, tzn. niby to tylko informując o oburzeniu „w Kościele” – salon bardzo dobitnie obnażył po raz kolejny swoją hipokryzję. Czy ktoś pamięta jeszcze, jak...
Krystyna Grzybowska
Im bardziej szczuje na przeciwników Platformy Obywatelskiej, obraża ich i otoczenie, tym więcej zarabia. Wysokość stawki zależy od natężenia agresji. I koniecznie trzeba być agresywnym w stosunku do hołoty, która myśli, że może być Korą. Niedoczekanie. Taka pozaprzeszła gwiazda odgrywa teraz rolę autorytetu moralnego, artystycznego i politycznego. I jak się prezentuje! Celebryta bywa rozczochrany, brudny i naćpany, inny rodzaj to celebrytka wyliftowana, wytapetowana i modnie zgrymasiona. Są jeszcze celebryci płci męskiej, postarzali i łysi, ale za to stać ich na porzucenie czwartej żony i gromadki dzieci i posiadanie młodej blondynki, która kocha go takim, jaki jest. Oczywiście dopóki ma kasę, bo jak powiada niemieckie przysłowie „Reich ist schön” – bogactwo jest piękne. I to działa,...
Wcześniej uczestnicy marszu zebrali się w archikatedrze św. Jana Chrzciciela, gdzie odbyła się msza św. w intencji Prezydenta RP śp. Lecha Kaczyńskiego i jego Małżonki śp. Marii Kaczyńskiej oraz wszystkich ofiar katastrofy w Smoleńsku. W nabożeństwie uczestniczył prezes PiS Jarosław Kaczyński, a także redaktor naczelny „Gazety Polskiej” Tomasz Sakiewicz i redaktor naczelna miesięcznika „Nowe Państwo” Katarzyna Gójska-Hejke. Mszy przewodniczył ks. kanonik Bogdan Bartołd – proboszcz katedry, który w homilii podkreślił, że po tragicznych wydarzeniach, jakimi była katastrofa smoleńska i śmierć Jana Pawła II, Polacy stanowili wspólnotę. Zacytował również słowa abp. Stanisława Gądeckiego odnoszące się do sytuacji w kraju po tych wstrząsach dla narodu polskiego. „Nie udało się uzdrowić...
Prof. Jerzy Żyżyński
Mało prawdopodobne, by tę potężną wyrwę w misternie skleconym budżecie udało się rządowi zapchać w całości. Bo, co prawda, dochody do budżetu zawsze w I półroczu, a szczególnie w I kwartale, są niższe niż w II półroczu i w IV kwartale w stosunku do wartości przewidzianych w budżecie. Ale nigdy jeszcze te różnice nie były tak ogromne. Można się oczywiście zastanawiać – czy autorzy budżetu świadomie tak bardzo zawyżyli możliwości gospodarki, by uzyskać akceptację dla budżetu na etapie jego uchwalania, działali więc tradycyjnie w ramach własnego PR, czy też polska gospodarka po prostu wykazuje wyraźne symptomy spowolnienia? Tymczasem rząd musi znaleźć środki na pokrycie brakujących w budżecie wielu miliardów złotych. Jeśli zaś ktoś wierzy – jak jeden z tuzów telewizyjnego dziennikarstwa – że...
Leszek Misiak
Według kpt. Maksjana, z badań wykonanych przez biegłych z ABW i z analizy billingów wynika, że z telefonów znajdujących się na pokładzie Tu-154 nie tylko nie wykonywano połączeń wychodzących, ale także nie wysyłano SMS oraz MMS. „Ujawniono jedynie połączenia przychodzące, przy czym niektóre były przekierowywane na pocztę głosową” – napisał 16 lutego 2012 r. kpt. Maksjan w odpowiedzi na nasze pytania. Dlaczego prokuratura wojskowa skłamała? Przypomnijmy, że w komunikacie z 7 maja br. płk Zbigniew Rzepa, rzecznik NPW, stwierdził: „W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie miały miejsce dwa połączenia wychodzące (pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego), a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie...
Grzegorz Wierzchołowski
Według kpt. Maksjana, z badań wykonanych przez biegłych z ABW i z analizy billingów wynika, że z telefonów znajdujących się na pokładzie Tu-154 nie tylko nie wykonywano połączeń wychodzących, ale także nie wysyłano SMS oraz MMS. „Ujawniono jedynie połączenia przychodzące, przy czym niektóre były przekierowywane na pocztę głosową” – napisał 16 lutego 2012 r. kpt. Maksjan w odpowiedzi na nasze pytania. Dlaczego prokuratura wojskowa skłamała? Przypomnijmy, że w komunikacie z 7 maja br. płk Zbigniew Rzepa, rzecznik NPW, stwierdził: „W wyniku przeprowadzonych czynności procesowych ustalono, że w dniu 10 kwietnia 2010 r. po katastrofie miały miejsce dwa połączenia wychodzące (pierwsze o godz. 12.46, a drugie o godz. 16.24 czasu polskiego), a w dniu 11 kwietnia 2010 r. jedno połączenie...
Artur Dmochowski
Amerykańska kariera W 2003 r. został dziekanem Wydziału Inżynierii (Department of Civil Engineering) Uniwersytetu Akron. Jest promotorem licznych prac doktorskich i magisterskich, autorem kilku książek i ponad stu artykułów naukowych oraz redaktorem naczelnym kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”. Kieruje też Laboratorium Naukowo-Doświadczalnym Turbin Gazowych w Akron, które prowadzi badania nad silnikami dla lotnictwa wojskowego i pasażerskiego oraz dla NASA. Specjalizuje się w inżynierii materiałowej, metodach obliczeniowych i ich zastosowaniu w lotnictwie i astronautyce, m.in. w mechanice pękania materiałów złożonych i analizie zderzeń. Już sam przebieg jego kariery w USA i zdobyta pozycja dla każdego, kto zna panujące w tamtejszym świecie akademickim standardy...
Anita Gargas
Brzoza Rekonstrukcja ostatniej fazy lotu pokazuje, że brzoza nie miała wpływu na dalszy lot tupolewa. Samolot nie zmienił kierunku lotu. Świadczą o tym dwa punkty, w których zostały zapisane sygnały alarmowe TAWS (systemu ostrzegania przed przeszkodami na ziemi) – TAWS 37 i TAWS 38. Brzoza leży pomiędzy tymi punktami. Oba sygnały TAWS wskazywały taki sam kierunek magnetyczny 260,1°, co dowodzi, że po minięciu brzozy tupolew nie zmienił trajektorii. Zdaniem MAK i komisji Millera to właśnie „pancerna” brzoza miała zadecydować o roztrzaskaniu się samolotu. Maszyna miała uderzyć w drzewo, przez co straciła część lewego skrzydła. Prof. Wiesław Binienda z University of Acron w USA dowiódł, że nawet jeśli doszłoby do uderzenia, skrzydło wyszłoby z tego niemal bez szwanku. Za to brzoza...
Maciej Marosz
Podczas rozprawy Żemek odnosił się też do swoich zeznań, które złożył przed dziesięciu laty w sprawie FOZZ. Wówczas przyznał, że Wejchert współpracował ze służbami specjalnymi. Wtedy poinformował też, że „firmę ITI, a wcześniej Contal powołano, by pełniła rolę konia trojańskiego do wprowadzania agentów na obszar Zachodu w dziedzinie mediów”. 8 maja br. zasłaniał się niepamięcią. Na związki spółki ITI ze służbami miała też wskazywać rola, jaką odgrywał w telewizji TVN współpracownik wojskowych służb specjalnych Milan Subotić. W tej sprawie zeznawał Marian Kastelik, oficer wywiadu wojskowego PRL i WSI, prowadzący sprawę Milana Suboticia od 1983 r. Kastelik stwierdził, że przekształcanie peerelowskich służb wojskowego wywiadu i kontrwywiadu w WSI nie zmieniło nic w ich funkcjonowaniu. –...
Tomasz Mysłek
Wzrost zadłużenia Z danych opublikowanych 30 kwietnia przez Komisje Europejską wynika, że łączny dług publiczny 17 państw strefy euro wzrósł w 2011 r. do rekordowego poziomu 87,2 proc. PKB, o 2 proc. więcej niż w 2010 r. Najwyższy był dług publiczny Grecji, który wyniósł 165,3 proc. PKB, a najniższy Estonii – zaledwie 6 proc. PKB. Kontrola cen paliw Niemiecki rząd postanowił utworzyć specjalny urząd do kontroli polityki cenowej koncernów paliwowych działających w kraju. Kierownicy ok. 15 tys. stacji paliw będą musieli szczegółowo informować nowy urząd o tym, kiedy i w jakiej mierze zamierzają zmienić ceny benzyn i oleju napędowego oraz gdzie i po jakiej cenie kupiły paliwa. Obowiązek informowania władz ma pomóc Urzędowi Kartelowemu w wyłapywaniu nadużyć i ich ściganiu.
Antoni Rybczyński
Drugie dno apelu Komorowskiego Niezwykle nagłośniony apel polskiego prezydenta o zmianę ukraińskiego prawa, na mocy którego skazano Tymoszenko, ma znaczenie jedynie propagandowe i wpisuje się w grę, jaką od dawna prowadzą obecni przywódcy Polski i Ukrainy. Po pierwsze, już na jesieni ub.r. w parlamencie ukraińskim głosowano nad zmianą tego prawa. I ją odrzucono głosami prezydenckiej Partii Regionów. Po drugie, jeśli Kijów podejmie nawet jakieś kroki, to proces legislacyjny potrwa co najmniej kilka miesięcy – i można iść o zakład, że zakończyłby się po wyborach, w których Tymoszenko nie może startować. Po trzecie, proponowane zmiany byłyby w dalszej perspektywie korzystne przede wszystkim dla obecnej ekipy rządzącej – bo w razie oddania władzy nie groziłoby jej to, co zgotowano...
Teresa Wójcik
W ocenie analityków: „na światowym rynku znajdzie się obfitość taniej ropy i paliw płynnych, wydobywanych na trudno dostępnych terenach rosyjskich. Skończy się kryzys naftowy i straszenie, że wyczerpują się światowe zasoby ropy”. Inni jednak zwracają uwagę na zastrzeżenia sformułowane przez obie strony po podpisaniu umów i przypominają, że „słabością wielkich koncernów prywatnych jest priorytet dla doraźnych korzyści, przy pomijaniu przyszłych zagrożeń”. Wartość inwestycji kapitałowych, do jakich zobowiązują się obie strony, eksperci oceniają nawet na 350–500 mld dol. Jest to kolosalny kontrakt gospodarczy, prawdopodobnie największy, jaki kiedykolwiek zawarto między koncernem państwowym (Rosneft w ok. 74 proc. jest własnością państwa, nieco więcej niż 25 proc. akcji jest w obrocie...
Witold Waszczykowski
Pierwsze decyzje Już w pierwszych dniach urzędowania Putin nie rozczarował pozytywnie swoich krytyków. Natychmiast wydał kilka populistycznych dekretów socjalnych, które dowodzą, iż nie posiada żadnej strategii modernizacyjnej. Jednocześnie poczynił kilka gestów, które wskazują, jakimi działaniami będzie przesłaniał wszelkie niepowodzenia polityki wewnętrznej. Pierwszą podróż „gospodarską” odbył do zakładów zbrojeniowych na Uralu, gdzie za kilkaset milionów dolarów złożył zamówienie na czołgi. W polityce zagranicznej poczynił natychmiast gest prowokacyjny, gdyż zapowiedział udzielanie dyplomatycznego wsparcia separatystycznym enklawom gruzińskim, Abchazji i Osetii Południowej. Zobowiązał się też, że pierwszą wizytę „zagraniczną” złoży właśnie w Abchazji. Nieprzyjazne gesty zostały...
Teraz pobliskie zbocza przeszukuje ponad tysiąc żołnierzy, większość z jednostek górskich, wspartych ośmioma helikopterami. Ponieważ ciał i szczątków nie można zwieźć na dół, utworzono kilka punktów etapowych, gdzie są gromadzone, po czym przewożone do policyjnego szpitala w stolicy kraju. Tam identyfikacji 48 ciał dokonuje sześć 10-osobowych grup specjalistów. Natychmiastowy wylot Dzień po katastrofie prezydent Putin zadzwonił do prezydenta Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono i uzgodnił współpracę przy poszukiwaniach i badaniu przyczyn katastrofy. „Ze swojej strony wydałem konieczne polecenia rosyjskim przedstawicielom wzięcia bardzo aktywnego udziału w prowadzonym śledztwie” – poinformował Putin po rozmowie. Już na początku prezydent zapewnił więc rosyjskim przedstawicielom...
Bettina Röhl
Kiedy przed 60 laty powstawała Republika Federalna Niemiec, nikt przy zdrowych zmysłach nie wpadłby na pomysł wątpić w jej demokratyczny fundament. Ani razu niemieckim społeczeństwem nie wstrząsnął rewolucyjny dreszcz. Niemcy były syte i zanurzone w dobrobycie. Na gruncie zamożności i samozadowolenia trudno budować rewolucyjny nastrój. Zawsze znajdą się jednak wyjątki. Ten niemiecki ma twarz nowej lewicy, która na początku lat 60. przystąpiła do stawiania państwa niemieckiego pod pręgierzem zarzutów i oskarżeń. Za sprawą dzieci pokolenia ’68 wszystkie dziedziny życia społecznego objawiły się jako kapitalistyczne, imperialistyczne i klerykalne. Od tamtego czasu rewolucyjne podchody wtopiły się w zachodnioniemiecki pejzaż. Z tym że mimo destrukcyjnych zapędów, utrzymywanego z moskiewskich...
Jan Pospieszalski
Autostrady były przede wszystkim przedmiotem łupów biznesowych. Samo określenie „partnerstwo publiczno-prywatne” (a w takim systemie budowano wiele odcinków autostrad) budzi najgorsze skojarzenia. Transparency International, w rankingu dotyczącym działań korupcyjnych, oceniło 27 państw UE. Polska bohatersko konkuruje tam z Rumunią o przedostatnie (!) miejsce. Jerzy Polaczek obejmując urząd po ekipie Millera i Belki, zauważył, że wiele kontraktów na budowę i eksploatacje odcinków nie ma nawet zamkniętych ramowych umów określających proporcje ryzyka, jakie bierze na siebie partner publiczny, czyli państwo. W efekcie na kilku autostradach rząd zagwarantował prywatnym partnerom zyski z eksploatacji na okres czterdziestu lat bez względu na wynik. Wielkie lukratywne kontrakty obsługiwała...
Joanna Lichocka
SKOK-i też prezydent wymyślił? Historia jest bardziej skomplikowana. W 1989 r., kiedy tworzone było biuro Komisji Krajowej Solidarności, Leszek jako wiceprzewodniczący związku odpowiadał za odbudowę Solidarności. Lech Wałęsa odpowiadał za politykę, a struktury Solidarności tworzył Leszek. Powołał mnie wtedy na dyrektora biura kontaktów z organizacjami społecznymi, bo wiedział, że mam relacje z najróżniejszymi środowiskami okołosolidarnościowymi. Mieliśmy wtedy codzienne kontakty. Po kilku miesiącach wysłał mnie z grupą innych młodych ludzi Solidarności na miesiąc do Stanów Zjednoczonych. Mieliśmy promować demokrację w Polsce, opowiadać na różnych spotkaniach, że Polska wychodzi z komunizmu, że potrzebne jest wsparcie USA. To było, jakbyśmy dziś powiedzieli, działanie marketingowe...
Dawid Wildstein
Dziennikarz w opresji Każdy właściwie bardziej znany i niewygodny dziennikarz z prawej strony spotkał się z nagonką ze strony władzy. Czy to pozbawiano go pracy, czy obsypywano oszczerstwami, bądź, jak w wypadku Ewy Stankiewicz, posuwano się do przemocy fizycznej w obecności kamer. W wypadku Niesiołowskiego przekroczono jednak pewną barierę. I nie chodzi tu o same zachowanie Niesiołowskiego, ale o reakcję na nie. Pełna pobłażliwość PO, bagatelizacja, a wręcz poparcie ze strony największego, „nie-tabloidowego” (sic) dziennika polskiego, czyli „Gazety Wyborczej” – to nowa jakość w polskiej pornografii politycznej. Bardziej niż na samym jednostkowym wyczynie Niesiołowskiego warto więc skupić się na nowomowie, która pojawiła się przy usprawiedliwianiu jego czynów. Ponieważ grymas i...
Teresa Wójcik
Nie da się oszczędzać samodzielnie? I tu jest poważny problem. Gdy pieniądz był złoty i srebrny – sprawa była prosta: oszczędności zakopywano w ziemi lub lokowano w skrytkach. Przy pieniądzu papierowym oszczędności trzeba koniecznie zabezpieczać przez odpowiednie instytucje, aby utrzymać ich wartość. Ale okazuje się, że instytucje finansowe z bankami na czele w dzisiejszych czasach raczej nie są dostosowane do oszczędzania na emerytury. Lokaty w bankach nie są zachęcające, fiskus pobiera 19 proc. od zysku kapitałowego z lokaty (podatek Belki!). Bardziej zachęcające są bankowe Indywidualne Konta Emerytalne (IKE). Niestety, IKE są częścią obowiązującego systemu emerytalnego, nie można z nich korzystać zamiast ZUS, ale nie są obowiązkowe jak ZUS i OFE. Na koncie IKE co roku można odłożyć...
Artur Dmochowski
Praktycznie przegrała większość Polaków, przegrała opozycja parlamentarna, przegrali także przeciwni tej zmianie eksperci – liczni, ale w mediach praktycznie nieobecni. Można było ich posłuchać tylko w miasteczku związkowym pod Sejmem, gdzie przedstawiali merytoryczne argumenty przeciw zmianom. A w mediach oglądaliśmy tylko reklamowe filmiki nakręcone za nasze pieniądze, naiwne, głupiutkie i, jak pokazują sondaże, bezskuteczne. Przegraliśmy wszyscy jako obywatele, bo nie dopuszczono do debaty, nie konsultowano decyzji ani ze związkami, ani z opozycją parlamentarną. A związek podjął w tej sprawie rzeczywiście intensywne działania; zbieranie podpisów, miasteczko namiotowe, konferencje, pikiety i demonstracje. To był poważny wysiłek organizacyjny, finansowy i merytoryczny. Moim zdaniem,...
Joanna Lichocka
Popatrzmy na wymowę tego faktu – po raz pierwszy od 1989 r. członkowie Komisji Krajowej Solidarności nie zostali wpuszczeni do parlamentu, bo tak zawyrokowało ugrupowanie, które odwołuje się do solidarnościowych korzeni i mieni się „obywatelskim”. Decyzja marszałek Kopacz, „z troski o spokojną pracę posłów”, jest z jednej strony skandaliczna, ale z drugiej niezwykle symboliczna, demaskuje bowiem rzeczywisty charakter obecnej władzy. To sposób myślenia nie tylko oderwany od przestrzegania podstawowych zasad demokratycznych, ale też nacechowany pogardą dla społeczeństwa. Lud w filozofii tej ekipy nie może nic. Na galerię sejmową teoretycznie może wejść każdy obywatel – wystarczy, że zgłosi się w biurze przepustek. Oczywista zasada obowiązująca dotychczas w Polsce, że Sejm jest miejscem...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Na miejscu ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i marszałka Senatu III RP Bogusława Borusewicza, osób odpowiedzialnych za troskę o Polonię, spaliłbym się ze wstydu. Tym bardziej że zbiórki społeczne organizowane przez niezamożne organizacje kresowe i patriotyczne dają o wiele lepsze efekty. A dzieje się to wszystko w sytuacji, gdy od dwudziestu lat na działalność ukraińskiej mniejszości nad Wisłą i Odrą płyną z kieszeni polskiego podatnika ogromne pieniądze. Cytuję za wspomnianym „Kurierem Galicyjskim”: „Tylko w 2011 r. organizacje mniejszości ukraińskiej otrzymały na swoją działalność, w tym na utrzymanie lokali, wydawnictwo gazet itd. ponad 1 mln 590 tys. zł, Stowarzyszenie  Łemków – 830 tys. zł, Związek Ukraińców Podlasia – 337 tys. zł”. I stosowanie takich rażących...
Marcin Wolski
A przecież pojawiła się już interpretacja. Profesor (który normalnie muchy by nie skrzywdził, chociaż nie, krzywdzenie much to jednak zajęcie entomologów) został sprowokowany. Czym? Samą obecnością kamery i pani Stankiewicz. Niesioł, który normalnie lgnie do obiektywu jak mucha (znowu mucha!) do miodu, tym razem dostał alergii. Dlaczego jednak się nie oddalił? Bo to silniejsze od niego. Celnego uogólnienia dokonała w TVN24 niezastąpiona Julia Pitera. Otóż wszystkiemu winien jest Jarosław Kaczyński, czy „to coś, co w nim jest”. Ona sama jak widzi Kaczyńskiego, przestaje być sobą. Jest to argumentacja znana wszystkim chuliganom: „Dlaczego skatowaliście gościa? – Bo nam się jego pysk nie podobał” – przerażająca w swojej prostocie. Sam widok Kaczyńskiego zwalnia jego adwersarzy od...
Tomasz Sakiewicz
Pogardę okazywali nie tylko koledzy z innych mediów, ale też często osoby przypadkowe, napakowane reżimową propagandą. Kumulacją takiego zabiegu były wydarzenia pod Krzyżem Pamięci. Na oczach policji i dziennikarzy bito i poniżano modlących się ludzi. Takich scen, a nawet dużo gorszych, jak ta ostatnia z agresywnym działaczem Platformy Obywatelskiej pod Sejmem, można było na Krakowskim Przedmieściu nakręcić dziesiątki. Doświadczyła ich zapewne i sama Ewa Stankiewicz. W efekcie tej kampanii naładowany nienawiścią działacz PO zaczął mordować przypadkowych pracowników biura PiS. To nie otrzeźwiło ani mediów, ani zwolenników rządu. Niesiołowski atakując Ewę Stankiewicz, pokazał, co tkwi w duszy znacznej części tych, którzy tworzą obecną rzeczywistość. Jeżeli mają do niego pretensję to o...
Piotr Lisiewicz
Dowcip krążący wśród działaczy Solidarnej Polski. Co symbolizują trzy ludki w logo tego ugrupowania, ustawione w kolejności od największego do najmniejszego? Spadające poparcie oczywiście. Trybunał dla Kaczyńskiego! – zaapelował niedawno Ryszard Kalisz. Nasz redakcyjny kolega Przemysław Harczuk ustalił, że była to zakamuflowana propozycja zawarcia przyszłej koalicji rządowej. Odkrył to w czasie konsumpcji piwa Trybunał produkowanego w Piotrkowie Trybunalskim. W Dwójce pokazali Płocką Noc Kabaretową, w czasie której nonkonformizmem błysnął kabaret Koń Polski. Ze straceńczą odwagą wyśmiał on antyrządowe wybryki na Krakowskim Przedmieściu. Obnażył hipokryzję lidera opozycji. Telewizji, której władza nie chce dać koncesji, dokopał, aż furczało. Podobno Komorowski z Tuskiem przed...
Piotr Bączek
„Prawdziwa porażka” Przychody ze sprzedaży egzemplarzowej były o 10,8 proc. niższe niż w tym samym okresie rok wcześniej i wyniosły 29,6 mln zł. Chociaż przychody ze sprzedaży reklam w pionie prasy bezpłatnej były o 11,3 proc. wyższe niż w analogicznym okresie rok wcześniej, to jednak przychody segmentu czasopisma wyniosły 16,0 mln zł i zmniejszyły się o 10,1 proc. – podawał „Press”. Z kolei według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy opublikowanych przez portal Wirtualnemedia.pl w 2011 r. „»GW« zanotowała najniższą sprzedaż w ciągu ostatnich 18 lat! Według tych danych w 2011 r. rozpowszechnianie płatne »GW« wyniosło tylko 305 861 egz., a w pierwszych dwóch miesiącach br. zaledwie 275 257 egz.”. Dla porównania w 1994 r. średnie rozpowszechnianie płatne gazety wynosiło 418...
Piotr Lisiewicz
Przyjaciel Janukowycz, czyli miłości do Moskwy ciąg dalszy Od pierwszych dni prezydentury Komorowski demonstracyjnie wręcz manifestował swoją lojalność wobec Moskwy, dopuszczając się wybryków takich jak awansowanie po Smoleńsku szefa BOR generała Mariana Janickiego czy odznaczanie rosyjskich milicjantów ze Smoleńska. Nowym aktem lizusostwa wobec Moskwy było jego poparcie dla Wiktora Janukowycza w czasie kryzysu związanego z międzynarodowym bojkotem Euro 2012. Jako jedyny z ważnych polityków regionu Komorowski zamierzał wybrać się na szczyt w Jałcie. Spotkanie jednak odwołano. Przypomnijmy, że szczyt, którego gospodarzem miał być prorosyjski premier Wiktor Janukowycz, zbojkotowały głowy państw Niemiec, Słowenii, Austrii, Czech, Chorwacji, Bułgarii i Estonii. Twarde stanowisko...

Pages