Andrzej Łomanowski

Do legendy przeszły jego wielogodzinne wysiadywania w poczekalni jednego z najważniejszych ludzi Rosji, byłego generała KGB i szefa ochrony prezydenta Jelcyna, Aleksandra Korżakowa. Wszystko po to, by załatwić jakąś pięciorzędną sprawę jako pretekst, a potem chwalić się w Moskwie: „Ach, wpadłem na herbatkę do Korżakowa”. Poprzez generała poznał rodzinę Jelcyna i uwiódł ich osobistym wdziękiem i bardzo drogimi prezentami. Zaprzyjaźnił się z córką prezydenta Tatianą Diaczenko. Od tej chwili był oligarchą: polityczne wpływy zamieniał na własność i odwrotnie, szybko budząc niechęć, a potem i nienawiść. Tworzył rządowe programy i obalał ministrów. Zła inwestycja Póki otwierały się przed nim drzwi Kremla, wszystko było w porządku. Gdy stracił polityczne poparcie, stracił też większość...
Największy atut Cypru okazał się jego największym nieszczęściem. Od ponad pół wieku wyspiarscy bankierzy pomagają biznesmenom unikać podatków w ich krajach. Krótko mówiąc, wyspa była rajem podatkowym w Unii Europejskiej, w dodatku wewnątrz strefy euro. Łącznie kapitały cypryjskich banków wyniosły 853 proc. PKB Cypru. W tej sytuacji tąpnięcie na rynkach finansowych, które nastąpiło, nie dawało wyspie żadnych szans. W bankach Grecji został zainwestowany kapitał równy 130 proc. cypryjskiego PKB... Nie masz konta na Cyprze? Niemożliwe! Tylko leniwy rosyjski posiadacz kapitału w ciągu ostatnich dziesięciu lat nie skorzystał z okazji, jaką dawały cypryjskie banki. Łatwiej wymienić tych, którzy nie mieli tam kont. To, co miało miejsce na Cyprze w ciągu minionej dekady, nazywano „nową...
Zawrót głowy od petrorubli Od tej pory pieniądze za sprzedaną ropę i gaz płynęły szerokim strumieniem, wywołując lekki zawrót głowy na Kremlu. W zeszłym roku była to już połowa wszystkich dochodów rosyjskiego budżetu. Wraz z napływem petrorubli rosły ambicje, tworzono i próbowano realizować coraz to nowe plany ekspansji gospodarczej i politycznej. Tymczasem już w latach 90. ubiegłego wieku ekonomiści opisali zjawisko określane jako „klątwa surowcowa”. Kraje, które posiadają znaczne zasoby surowców naturalnych, stoją zazwyczaj na znacznie niższym poziomie rozwoju gospodarczego, niż wynikałoby to z ich dochodów z eksportu surowców. Bogactwo rozleniwia, zwłaszcza gdy nie jest związane z ciężką pracą pokoleń. Rosja nie jest wyjątkiem. „Trwa degradacja całych gałęzi przemysłu niezwiązanych...
Takich, jak Schroeder jest w Europie znacznie więcej, ale w przeciwieństwie do kanclerza unikają jak ognia uwagi opinii publicznej. Ich żywiołem są luksusowe gabinety, skórzane fotele klubowe i karafki z najdroższą whisky. Dziecko Związku Radzieckiego Oni wszyscy są jednak tylko instrumentami do osiągania celów. A jakie są cele Gazpromu, czyli państwa rosyjskiego? Uzależnienie polityczne od Rosji poprzez monopolizację dostaw surowców energetycznych. Zbudowanie politycznej przeciwwagi dla znienawidzonych na Kremlu wpływów amerykańskich w Europie i wypchnięcie USA z kontynentu. Wraz z budową rosyjskiego kapitalizmu pojawił się kolejny: maksymalizacja zysków ze sprzedaży gazu, by mieć pieniądze na finansowanie własnych zbrojeń. „Gazprom” jest dzieckiem Związku Radzieckiego. U...
Kłótnia o zalutowane trumny Szczątki pasażerów, w tym ośmiu obywateli Rosji, zawieziono do szpitala policyjnego w Dżakarcie, gdzie próbowano je rozpoznać. W końcu strona indonezyjska postanowiła przekazać Rosjanom osiem zalakowanych, cynkowych trumien. A ci... kategorycznie odmówili, żądając prawa do własnego i samodzielnego badania. „Nie możemy się zgodzić na sytuację, w której Indonezyjczycy przekażą nam zalutowane trumny, a my nie będziemy wiedzieli, co jest w środku” – powiedział jeden z szefów rosyjskich ratowników w Dżakarcie. Z powodu sporu i dodatkowych badań szczątki ofiar dotarły do Moskwy dopiero 12 dni po oficjalnym zakończeniu ich poszukiwań. Czy warto porównywać ze Smoleńskiem?... Cały czas w dżungli na Salapaku trwają poszukiwania – choć z malejącym zaangażowaniem –...
Obecnie wspólna grupa ekspercka odsłuchuje dwugodzinne nagrania rozmów pilotów z wieżą kontrolną (samolot odbył dwa loty „reklamowe” w Dżakarcie, jeden po drugim – dlatego tak długie nagranie). Tymczasem w tropikalnej dżungli, na stromym zboczu góry Salak ekipy poszukiwawcze nadal przeczesują teren, wciąż nie znaleziono bowiem drugiej części czarnej skrzynki, czyli rejestratora danych lotu. A tymczasem w Smoleńsku... Dopiero cztery dni po katastrofie TU-154 w Smoleńsku pierwszy Polak zobaczył na własne oczy czarne skrzynki. Był to nieznany bliżej psycholog, którego zadaniem było sprawdzenie, jak na samopoczucie załogi wpłynęło 27-minutowe opóźnienie startu z Warszawy, ale przede wszystkim – znalezienie dowodów, że na załogę wywierano nacisk. Nikt inny z polskiej strony nie widział...
McCain – jeden z najbardziej wpływowych amerykańskich senatorów – stworzył też najbardziej spójny obraz zmian w zagranicznej polityce USA. Obecnie republikanów (ale i część demokratów) niepokoi to, że Stany Zjednoczone wszędzie przegrywają, a Ameryka jest w odwrocie. Sam McCain wylicza długą listę „niepowodzeń dyplomacji”: kolejna klapa rozmów pokojowych na Bliskim Wschodzie, rosnące z miesiąca na miesiąc zagrożenie ze strony Korei Północnej (która otwarcie testuje swoje rakiety balistyczne i ładunki jądrowe), „obojętność Chin” na amerykańskie argumenty, nieumiejętność powstrzymania hegemonistycznych zapędów Iranu w regionie. „Potrzebujemy więcej realizmu w stosunkach z Rosją – mówi McCain – gdy mówimy o ostatniej historii naszych stosunków, o znaczących ograniczeniach rosyjskiej...
Teraz pobliskie zbocza przeszukuje ponad tysiąc żołnierzy, większość z jednostek górskich, wspartych ośmioma helikopterami. Ponieważ ciał i szczątków nie można zwieźć na dół, utworzono kilka punktów etapowych, gdzie są gromadzone, po czym przewożone do policyjnego szpitala w stolicy kraju. Tam identyfikacji 48 ciał dokonuje sześć 10-osobowych grup specjalistów. Natychmiastowy wylot Dzień po katastrofie prezydent Putin zadzwonił do prezydenta Indonezji Susilo Bambang Yudhoyono i uzgodnił współpracę przy poszukiwaniach i badaniu przyczyn katastrofy. „Ze swojej strony wydałem konieczne polecenia rosyjskim przedstawicielom wzięcia bardzo aktywnego udziału w prowadzonym śledztwie” – poinformował Putin po rozmowie. Już na początku prezydent zapewnił więc rosyjskim przedstawicielom...
Nieskończony czas do namysłu Sprawa ta dotyczy nas bezpośrednio, albowiem część systemu obrony antyrakietowej miała mieć bazę na terytorium Polski. Mimo to nie widać żadnych sygnałów, by polskie władze (tak jak i władze Rumunii, gdzie również miała znajdować się część systemu obrony) zostały uprzedzone przez Waszyngton o możliwej powyborczej zmianie amerykańskich priorytetów. W związku z tym zostaliśmy potraktowani – tradycyjnie już – jak przedmiot, a nie podmiot polityki zagranicznej. Żadnym pocieszeniem nie może tu być stwierdzenie, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski sam zapracował na taką sytuację. To przecież on przed poprzednimi wyborami prezydenckimi w USA w 2008 r. wstrzymał rozmowy na temat rozmieszczania w Polsce systemu, „biorąc czas do namysłu”. Najwyraźniej...
Jak kamień młyński Fałszerstwa będą miały skutek długofalowy, to prawda. Ale nie w Europie, tylko w samej Rosji. Dla jej obywateli prawda i fałsz nie są tylko kategoriami filozoficznymi jak dla europejskich przywódców. Wyborcze cuda nad urną będą miały wpływ na formowanie się w Rosji ruchu społecznego. Ale to dłuższy proces. Obecna opozycja nie ma ani lidera, ani organizacji, ani programu. Jednoczy ją – od nacjonalistów, poprzez komunistów, po demokratów – niechęć do Putina, a właściwie zbudowanego przez niego systemu rządzenia. I to nie systemu politycznego, ale w większej mierze systemu gospodarczego, w którym każda branża, segment, niemalże każde podwórko mają swego „opiekuna” z FSB, czy po prostu kolegę, kogoś sprawującego władzę, którego należy odpowiednio opłacać. W dodatku...
A Zachód uzna każdy wynik wyborów, nawet jeśli unijnym instytucjom pod nos podsunąć tonę dowodów ich sfałszowania. Nie ma co liczyć na wprowadzenie jakichkolwiek sankcji. Nawet Rada Europy – organ powołany do promowania i ochrony praw człowieka na naszym kontynencie – nie drgnie na widok sposobu prowadzenia wyborów w Rosji. Znaleźć winnego Nim jednak rosyjska elita władzy zrozumiała, z kim walczy, przez pierwszy miesiąc po grudniowych wyborach parlamentarnych szukała przyczyn problemów tam, gdzie zwykle: w korytarzowych spiskach i zagranicznych ambasadach. Najpierw Putin oskarżył amerykańską sekretarz stanu Hillary Clinton, że to ona finansuje demonstracje. Potem wyrzucił szefa wywiadu wojskowego GRU, tradycyjnego konkurenta KGB–FSB, podejrzewając, że zimowe manifestacje to robota...
„Chciałbym zapytać pana, panie przewodniczący, kto na pana głosował?” – pytanie wraz z odpowiedzią wykrzyczaną w stronę pozostałych eurodeputowanych („ – Na mnie głosowali wyborcy! – Wyborcy! A kto głosował na nich!?”) to podsumowanie wszystkich zarzutów, jakie Farage ma do Unii Europejskiej i jej władców. Dla Nigela istotne są głosy wyborców, tylko one legitymizują jego pobyt w Brukseli. Dla eurokratów liczą się ciche porozumienia największych państw UE, krzepkie uściski rąk lobbystów, dobre układy wśród biurokratów państwa, które ich wysłało do Brukseli – wszystko, tylko nie wola wyborców. Dla Farage’a to grzech pierworodny Unii Europejskiej, który prędzej czy później musi doprowadzić do katastrofy. Pomiędzy tymi dwoma światami – brytyjskiego konserwatysty i pełnym samozadowolenia...