Ludzie chorują i umierają

Felieton [A daj pan spokój]

Żyjemy w takich czasach, że jeden test, o ile to jest test i cokolwiek konkretnego wskazuje, potrafił postawić na głowie cały dorobek naukowy ludzkości. Od ponad pół roku ludzie na świecie przestali umierać na konkretne choroby, a te odwieczne procesy zastąpił wynik pozytywny lub negatywny oraz choroby współistniejące. Dlatego też postanowiłem przypomnieć parę historii, które jeszcze do niedawna były oczywistą oczywistością, natomiast teraz są wtórnym analfabetyzmem. W Krakowie zachorował pan Józef, dopadło go ciężkie zapalenie woreczka żółciowego. Pan Józef trafił do szpitala, gdzie został poddany natychmiastowej operacji, na szczęście zakończonej powiedzeniem. Pani Krystyna z Kluczborka dostała wylewu krwi do mózgu, miała jednak dużo szczęścia, obecna w domu córka błyskawicznie zadzwoniła na pogotowie i w takim samym tempie odwieziono panią Krystynę na OIOM. Pani Krystyna jest już w pełni sprawna, cieszy się życiem i niańczy wnuki. Pan Krzysztof z Wrocławia,
     
59%
pozostało do przeczytania: 41%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze