Antoni Łepkowski

Antoni Łepkowski
Tendencja do szukania we wszystkich zjawiskach ich przyczyny jest dowodem twórczego myślenia. Próba odnalezienia w analizowanych zdarzeniach przyczyn pozostających z nimi w związku o charakterze adekwatnym to z kolei cecha prawników, bo w każdej cywilnej sprawie odszkodowawczej jest to zagadnienie podstawowej natury. Z takiej prawniczej analizy, niezależnie od wskazywanych niewiadomych, wynika, że za odwołanie meczu odpowiada NCS, bo albo ma nad swoim stadionem do niczego nienadającą się atrapę dachu i wówczas winien położyć grubą warstwę trawy odpowiednio zdrenowaną, a nie cienki dywanik, albo osoba odpowiedzialna z ramienia NCS na czas nie wydała decyzji o zamknięciu przykrycia. Tertium non datur. Ponieważ instytucja zarządzająca stadionem jest na wskroś państwowa, to cała sprawa...
Antoni Łepkowski
Przy okazji dyskusji z przyjaciółmi nad propozycjami objęcia pełnym podatkiem zusowskim wszelkich umów o pracę, ukrywanych do tej pory pod szatą prawną umów zlecenia i umów o dzieło, jeden z dyskutantów zauważył, iż ideą rządu dresiarzy jest objęcie składkami na ZUS wszelkich dochodów. Drugi zaproponował zatem, już nieco ironicznie, by obciążyć składką także dochody z wynajmu mieszkań, a trzeci – już w zupełnie kpiarskim tonie – skonstatował, że jeśli tak, to także odsetki od lokat oszczędnościowych w bankach powinny zostać „ozusowane”. Funkcjonujące nie tylko w potocznym języku określenie „ozusowane” jest bardzo praktycznym neologizmem, nawiązującym w swym źródłosłowie do faktycznego charakteru składki na ZUS, czyli charakteru podatkowego. Nietrudno bowiem zgadnąć, że „ozusować” to...
Antoni Łepkowski
Pozostaje on nieukaranym za przypisywany mu wcześniej czyn. Podobną troskę z powodu naturalnego upływu czasu musi wykazać sędzia, przed którego oblicze trafił oskarżany przez prokuraturę. Obrońca musi z mocy prawa robić jedynie to, co służy dobru jego klienta, a jednocześnie będąc pomocnikiem oskarżonego w procesie, nie może stać się jego pomocnikiem w przestępstwie. Jest zobowiązany – gdy nadchodzi termin przedawnienia – borykać się z problemem, co uczynić, by procesu nadmiernie nie przyspieszać, ale nie narazić się na słuszny zarzut celowego jego przeciągania. Podobnie jest w sprawach cywilnych. Gdy do kancelarii adwokata lub radcy prawnego zgłasza się ktoś ze sprawą, to sprawdzenie, czy aby jego roszczenie nie jest już przedawnione, należy do pierwszych czynności rozpoznawczych. W...
Antoni Łepkowski
Gowin musiał się więc bronić. Jego rozważania o tym, w jakiej części ciała ma literę prawa, z wyraźną sugestią, że leży ona o wiele niżej niż jego ministerialny nos, wydawały mu się zapewne dużo lotniejsze i bardziej dlań korzystne niż nużące dywagacje o prymacie wykładni celowościowej i systemowej nad literalną. Powołanie się na dzieło Monteskiusza jest o niebo skuteczniejsze niż rozprawianie o teleologicznych zasadach interpretacji prawa. Mimo że jako filozof powinien Gowin wiedzieć, że wielki XVIII-wieczny myśliciel nie o wykładni wszak napisał ponad 30 ksiąg swojej pracy, lecz o filozofii i źródłach takiego, a nie innego ukształtowania systemów prawnych, a nade wszystko politycznych, Słabość argumentacji Gowina zasadza się jednak na konstytutywnej cesze wszystkich polityków Platformy...
Antoni Łepkowski
Pisałem też o tym, że nawyki wywiedzione z państwa autorytarnego nie zanikają tak szybko, a wzmacniane jeszcze antylustracyjnymi krucjatami salonowców sprawią, że sądzenie rodem z Prylu powrócić może do nas już niebawem wraz z niezlustrowanymi rycerzami Temidy w rolach głównych. O tym, że najczęściej proponowane remedium na bolączki prawne, czyli zmiana przepisów, jest zwykle propozycją chybioną, bo zazwyczaj decydujące znaczenie ma niekompetencja, serwilizm wobec silniejszych, nieuczciwość i sprzedajność w pałacu sprawiedliwości. O tym, że ludzie traktują sędziów nie jako przedstawicieli niezależnej od dwu pozostałych, odrębnej władzy, lecz jako niższego szczebla urzędasów, w pełni zależnych i poddanych politykom. O głupawej paremii recytowanej we wszystkich mediach przez niemal...
Antoni Łepkowski
Już dawno temu z publicznej telewizji usunięto programy dla ludzi niepełnosprawnych i o nich. Uzasadnieniem były, rzecz jasna, względy oszczędnościowe, ale wszyscy wiedzieli, o co naprawdę szło. Niepełnosprawni w opinii rządzących są niemedialni, nieestetyczni, najczęściej niezamożni i nie stanowią wpływowej grupy, dzięki poparciu której można byłoby coś zyskać w wyborach. Cała polityka odnosząca się do wykluczonych przekonuje, że władze dostrzegają problemy tylko tych kategorii osób wypychanych poza margines życiowych szans, które mogą mieć jakiś wpływ na ich wyborcze wyniki. Dlatego nie słyszymy ani o wielu inicjatywach na rzecz ludzi złotego wieku, ani o tych, które realnie wspierałyby niepełnosprawnych, za to o prawach kobiet, stanowiących ponad połowę wyborców, mówi się w ostatnich...
Antoni Łepkowski
W ramach reformy eurounii walutowej pojawiła się idea wprowadzenia dla strefy euro także unii bankowej. Oznacza to oddanie przez kraje euro części swojej suwerenności państwowej w zamian za wspólne gwarancje dla depozytów we wszystkich bankach krajów strefy unii bankowej. Niemcy wymyślili, że kraje Unii Europejskiej cieszące się własną, inną niż euro walutą też mogą starać się o przyjęcie ich do unii bankowej. I już słyszymy, jak nasi wodzowie tuptają niecierpliwie nóżkami, nie mogąc się doczekać przystąpienia do bankowej unii. Do tej pory Polska miała jakieś – nie najlepsze, ale jednak – mechanizmy powstrzymywania transferu zysków z umiejscowionych w naszym kraju spółek-córek zachodnioeuropejskich banków. Od chwili wstąpienia do bankowej unii drenaż naszych pieniędzy do zagrożonych...
Antoni Łepkowski
Może zatem dziwić, że ten tak – powiedzmy łagodnie – mało kontrowersyjny polityk znalazł się na ustach wszystkich niemal salonowych postępowców, którzy nie posiadając się z oburzenia, miotają gromy na Pana Mariusza. Cóż powiedział polityk PiS, że wywołał taką falę oburzenia medialnych wyroczni naszego nizinnego leminga? Nic nadzwyczajnego. Po prostu powiedział to, co myśli, ale mimo iż jego wypowiedzi z punktu widzenia logiki formalnej zarzucić niczego nie można, okazał się nie dość czujny na tropicieli poprawności politycznej. Błaszczak uważa, że sprawa Breivika pokazuje, jakie są skutki polityki multi-kulti. Bez względu na koszmar potwornej zbrodni Norwega, której porażająca wymowa budzi trwogę, mordercy z Oslo można jednak wierzyć, gdy mówi, że dokonał jej w obronie przed lansowaną...
Antoni Łepkowski
Afera z młodziutkim milionerem robiącym nieczyste interesy zatacza coraz szersze kręgi. Mówi się dużo o bezradności państwa; o PRKT (Pomorskiej Republice Kolesiów Tuska), w której postać spod ciemnej gwiazdy, zatrudniając syna premiera i płacąc na produkcję hagiograficznego gniota o Mędrcu z Lipna, zapewnia sobie nie tylko bezkarność, ale i laurkę od prezydenta Gdańska, określającego pana P. „Wałęsą naszych czasów”; o strukturach władzy lokalnej przenikających się ze strukturami lokalnej mafii – i słusznie żąda się rozgonienia na cztery wiatry całej tej szajki. Instrumenty prawne mamy, potrzeba ludzi, którzy zdecydują się robić swoje. W przedstawianiu całej tej afery brakuje mi jednak prostego odruchu współczucia dla tych, którzy naiwnie zawierzając lokalnemu watażce biznesowemu z...
Antoni Łepkowski
Z powodu afery z biznesmenem, którego dotknęło kilka wyroków w zawieszeniu i który zorganizował sprawnie piramidkę finansową dla naiwnych, postulaty zmiany prawa płodzą się w mediach jak norki na farmie zwierząt futerkowych. Także tu, jak w wielu podobnych przypadkach, nie dostrzegam jakiejś palącej potrzeby legislacyjnych nowinek. Wystarczyło egzekwować już istniejące przepisy dotyczące wykonywania kary, a przede wszystkim stworzyć system informacji z prawdziwego zdarzenia oraz wykorzystywać go zgodnie z przepisami, a prezes zarządu Amber Gold dawno odsiadywałby liczne, zawieszone wcześniej kary. Gdyby policjanci, prokuratorzy, szefostwa aresztów i zakładów karnych, a wreszcie urzędnicy sądowi i sędziowie rzetelnie robili swoje, zapewne kilka tysięcy ludzi o ponadprzeciętnej naiwności...
Antoni Łepkowski
Przypomnijmy, że matka Madzi, podejrzana najpierw o nieumyślne spowodowanie śmierci córki, została zatrzymana, ale szybko wyszła na wolność. Niedawno jednak prokuratura zmieniła zarzut na zabójstwo i podejrzaną aresztowano. Zażalenie wniesione przez obronę spowodowało jednak uchylenie postanowienia o areszcie. Podstawą wniosku o zastosowanie tego środka była opinia biegłych, z której wedle prokuratorów miało niezbicie wynikać, iż matka była świadomą sprawczynią śmierci córki. Jednak ani obrona, ani – co znacznie ważniejsze – sąd odwoławczy nie podzielili tej opinii. Jakie wnioski bez lektury akt może wyciągnąć z tego w miarę doświadczony prawnik? Otóż takie, że w sprawie zarówno prokuratura, jak i przede wszystkim policja nie zgromadziły zapewne dostatecznych dowodów winy umyślnego...
Antoni Łepkowski
Zaproszenie republikańskiego kandydata na prezydenta USA przez naszego nieświadomego humorystę i europejskiego „mędrca” spowodowało, że żurnaliści reżimowych tytułów zobaczyli nagle światełko w tunelu. A że, jako się rzekło, Lech Wałęsa nie odmówiłby chyba wywiadu nawet zakładowej gazetce ściennej redagowanej w średniej wielkości warsztacie samochodowym (swoją drogą, znając orientację biznesową „Nie Chcem, Ale Muszem” zastanawiam się, czy za te liczne wywiady noblista pobiera honoraria), to w TVN24 i Radiu TOK FM zaroiło się od wywiadów z europejskim mędrcem z Popowa, gmina Lipno. Po obejrzeniu i usłyszeniu trzech takich wywiadów zastanawiam się, czy poza motywacjami zapchajdziurowymi tych rozmów ich prowadzące nie zamierzają po prostu doszczętnie skompromitować interlokutora, pokazując...
Antoni Łepkowski
Trudno więc się dziwić, że w kraju, którego mieszkańcy przez dwieście niemal lat z niewielką przerwą żyli jako poddani obcych, szacunek dla prawa przez obcych stanowionego, prawa zaborczego i okupacyjnego był raczej objawem narodowego zaprzaństwa niż elementem uczciwej kultury prawnej. Taki chorobliwy stan rodzi naturalne przyzwolenie dla nieuczciwości, a skutkiem jest nie tylko triumf maksymy, że siła przed prawem, ale i nowej, współcześnie dominującej, że także sitwa przed prawem. Afera z nagraniami Serafina, mająca uczynić z klientystycznego z definicji stronnictwa kozła ofiarnego odpowiedzialnego za wszelkie kumoterstwo, nepotyzm i korupcyjne zrakowacenie naszej tkanki społecznej, wywołuje u mnie dwie natychmiastowe refleksje. Po pierwsze, platformiane i „dziennikarskie” zabiegi o...
Antoni Łepkowski
Tak więc konfrontacja jako metoda prokuratorskiego dochodzenia do prawdy, choć na zdrowy rozum jest doskonałym sposobem jej wyłuskania, nie zyskała sobie wśród prokuratorów przychylności. Powodów tego stanu nie znam, choć mogę się ich domyślać. W każdej swojej aktywności ludzie na ogół wolą iść na łatwiznę i spychać z siebie powierzone im zadania, niż dodawać sobie pracy. Na logikę, większość takich konfrontacji powinna się zakończyć postawieniem przynajmniej jednej z konfrontowanych osób zarzutu fałszywych zeznań. Ta niechęć do mnożenia sobie spraw jest oczywiście skandalicznym naruszeniem zasady praworządności. Jeśli prokurator może podejrzewać u świadka naruszenie prawa, winien działać, a nie chować głowę w piasek. Kwestia przyczyn alergii na konfrontację jest jednak zupełnie klarowna...
Antoni Łepkowski
Nie można lekceważyć bzdurnych wynurzeń polityka na temat prawa, nawet gdy nie jest on z wykształcenia jurystą. Gdy Julia Pitera mówi, że głównym problemem w przypisaniu odpowiedzialności karnej członkom kościelnej Komisji Majątkowej jest to, że ci członkowie nie są funkcjonariuszami publicznymi, co eliminuje zastosowanie wobec nich kodeksu karnego, można tylko wzruszyć ramionami i pouczyć byłą „ministrę”, że polskie prawo karne penalizuje jako przestępstwa także czyny osób niebędących funkcjonariuszami państwa. W części niewojskowej kodeksu karnego, pośród prawie dwustu typów podstawowych przestępstw (nie licząc tzw. uprzywilejowanych) aż roi się od takich przepisów. Jednak – śmiem twierdzić – niefachowość polonistki Pitery nie poraża tak jak zła wola byłego ministra Krzysztofa...
Antoni Łepkowski
W tym zachwycie nad cudem organizacji zwyczajnej imprezy sportowej najistotniejszy jest u propagandystów właśnie ów element narodowej autoagresji i rozbudzania kompleksu niższości. Stało się coś niebywałego! Polacy potrafili zorganizować 15 piłkarskich meczów i przyjąć kilka setek tysięcy (miało być ponad milion) turystów, z których utopił się tylko jeden! Nie było masowej epidemii, rasistowskich pogromów i fali rabunków. Coś niebywałego, że potrafiła to zorganizować ta zapijaczona banda tępawych katolików! Taki jest podtekst tych wszystkich wypowiedzi w rodzaju redaktor Renaty Kim, która wyjawiła, iż teraz jest tak wspaniale, że gdy rano się budzi i otwiera oczy, to myśli sobie, że jest super. U mnie nie tak zdecydowanie super, a zwłaszcza nie w środę. Gdy bowiem w środy budzę się,...
Antoni Łepkowski
Do tej pory wszystko było im wolno. Co prawda nie robili tego całkiem za darmo. Lukratywne reklamy, liczne programy radiowe i telewizyjne, konferansjerki na największych imprezach przynosiły jakiś tam dochodzik, ale mieli przecież i spore wydatki. Struganie nastolatka przez faceta po czterdziestce nie przychodzi za darmo. I nagle, mimo że wszystko znowu przeprowadzili według sprawdzonego scenariusza i obrzydliwe żarciki włożyli w usta pisowskiego, radiomaryjnego kołtuna, rozpoczynając je od stwierdzenia: „Ja, jako prawdziwy Polak”, chlebodawcy przestali ich chronić. Nie dość że zabrano im program radiowy, co da się przecież nadrobić tantiemami za pięć nowych telewizyjnych, to Michaś dostał bana od UEFA i nie poprowadził konferansjerki w czasie półfinału Euro. Nic nie pomógł zawsze gotowy...
Antoni Łepkowski
Ostatnio w moim ulubionym Radiu TOK FM, w ulubionym programie (przypomnę, że to poranne sesje nienawiści do niepodległościowej opozycji, nazywane porankami komentatorów) i w absolutnie preferowanym składzie piątkowym, niestety bez Jacka Żakowskiego, którego zastąpiła (wart Pac pałaca, a pałac Paca) Dominika Wielowieyska, magistrowie elegancji wyżywali się na prymitywnej chuliganerce, która ośmieliła się skandować pod adresem naszych rosyjskich przyjaciół przybyłych na wspólnie przegrany turniej w piłce kopanej: „Ruska k…a! Ruska k…a!”. Redaktor Wielowieyska załamywała rączki i opisywała sceny marginalnej bijatyki kiboli jak wojnę światową, a prof. Wiesław Władyka upominał się o szerszy front medialny, który pokaże światu te „wstrząsające” zdjęcia z ataku polskich nacjonalistów na niewinne...
Antoni Łepkowski
W ślad za eksperymentem Nowaka zobaczywszy, że podobnie jak w PRL-u, tak i w czasach Bisołki cierpliwa publika wciąż łyka i łyka, poszło samo Słońce Kaszub i wykonało serię gospodarskich wizyt, których groteskowość zaiste przypominała mi „nagłe niezapowiedziane wizyty” generała Jaruzelskiego w otoczeniu bezwzględnie tropiących wypaczenia socjalizmu aktywistów Inspekcji Robotniczo-Chłopskiej (kto z młodszych czytelników wie, co to za zwierzę?). Podobieństwo propagandy peerelowskiej i bisołkowej jest uderzające, nie tylko gdy chodzi o treść i formę, ale przede wszystkim o niesłychanie pogardliwy sposób traktowania jej ofiar. Ile trzeba mieć lekceważenia i przekonania o wrodzonym lub nabytym matołectwie swych wyborców, by zdobyć się na tak wulgarną i prymitywną wersję autoreklamy! Ile też...
Antoni Łepkowski
Ostatnio Bisołka pokazała kolejne podobieństwa do swojego pierwowzoru. Podobnie jak przy okazji występu naszych futbolistów na hiszpańskich mistrzostwach 1982 r., tak i teraz słychać głośne modły rządzących o jak najlepszy występ, może o puchar. Da to dalszy spokojny sen lemingom, a atmosfera do protestów po takim sukcesie będzie oczywiście gorsza, niż gdyby elektorat przeżył kolejną frustrację, tym razem wywołaną przesławnym laniem spuszczonym naszym piłkarzom przez nielubianych Rosjan czy lekceważonych Czechów, o Grekach już nie wspominając. Ale niestety inne, znacznie groźniejsze podobieństwa wychodzą jak szydło z worka. Tak jak przed każdą imprezą w pierwowzorze zatrzymywano prewencyjnie wszystkich ważniejszych przeciwników władzy ludowej, tak i teraz, przed Euro, trzeba było...
Antoni Łepkowski
Trzeba wyraźnie podkreślić, że w polskim prawie zasada „owocu zatrutego drzewa” nie została przyjęta. Obowiązują zaś przepisy wskazujące, jakie dowody są niedopuszczalne. Jedynym zakazem dowodowym nawiązującym do amerykańskiej teorii jest uznanie niedopuszczalności dowodu z zeznań, które uzyskano za pomocą przymusu, groźby bezprawnej, hipnozy lub innej, nielegalnej perswazji. Refleksje na ten temat naszły mnie ostatnio, gdy posłuchałem bezczelnych kłamstw odnośnie do metod zastosowanych przez CBA wobec Beaty Sawickiej, skazanej nieprawomocnie za łapówkarstwo. Podkreślam, że nieprawomocnie, bo im wyższej instancji sąd, tym mniejsze zaufanie do jego wyroków. Prowadziłem sprawę o ochronę dóbr osobistych z powództwa pewnego dużego wydawnictwa prasowego, zaczynającego swą nazwę od pierwszej...
Antoni Łepkowski
Ostatnio przy okazji komentarzy Redaktora Ojca na temat sprawy Beaty Sawickiej doszło jednak do niedopuszczalnych niekonsekwencji pomiędzy przekazującymi myśli Wielkiego Wodza Salonu. W wypowiedzi Pawła Wrońskiego znalazł się passus o tym, jak to Mariusz Kamiński powinien przeprosić Jarosława Kaczyńskiego za to, że przez jego konferencję prasową na temat łapówkarki z PO możliwa była z kolei jej konferencja na schodach Sejmu, która spowodowała porażkę wyborczą PiS, zaś parę dni potem Wielowieyska rozmawiała ze Zbigniewem Ziobro tak, jakby tego, co mówił Wroński dwa dni wcześniej, w ogóle nie słuchała. Pani Dominika twierdziła, że sprawa Sawickiej została politycznie wykorzystana przez partię Kaczyńskiego. No, drodzy moi, trzeba się jednak zdecydować. Albo wyciągnięcie tej sprawy dało...
Antoni Łepkowski
Jednak w efekcie złożenia przez PiS wniosku o pociągnięcie Niesiołowskiego do odpowiedzialności karnej system sprawiedliwości odpowie, zapewne, po raz kolejny przecząco na ważne pytanie o przestrzeganie w naszym kraju zasady równości obywateli wobec prawa. Domyślam się, że jeśli któryś z aktorów, piosenkarzy lub innych celebrytów byłby wbrew swojej woli filmowany przez dziennikarza legalnie ukazującego się dziennika i w odpowiedzi na właściwy dziennikarzowi upór w chęci porozmawiania z osobą publiczną. dokonałby fizycznej napaści na kamerzystę, zapowiadanej wcześniej frazą: „Rozwalę tę kamerę”, to żaden prokurator ani sąd nie miałyby wielkiego kłopotu z uznaniem winy celebryty. Nauczony praktyką domniemywam, że w sytuacji, gdyby indagowanym przez dziennikarza politykiem był działacz Prawa...
Antoni Łepkowski
Czyżby statystyczny polski leming nizinny zapomniał już, że lider opozycji, a obecnie już od ponad czterech i pół roku premier, wzywał do niepłacenia abonamentu RTV? Wówczas żadna gazeta na czele z tą, o której pod żadnym pozorem nie można powiedzieć, że wyprawiają się w niej rzeczy podobne do „Trybuny Ludu” z 1953 r., nie zająknęła się nawet o antysystemowości głównej partii opozycyjnej. A co ze spotkaniem Kwaśniewskiego, Geremka i obecnych włodarzy Polski w Audytorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego w obronie rzekomo zagrożonej Kaczorami demokracji? Czy ktoś porównywał je do faszystowskich wieców, tak jak to czyni cała sfora pismaków, pod światłym przywództwem Paradowskiej, Wielowiejskiej, Żakowskiego i Wrońskiego w odniesieniu do marszów pamięci organizowanych przez dobrowolne...
Antoni Łepkowski
Otóż właśnie początek lat 80. ubiegłego wieku to czas, w którym politycy na całym świecie zorientowali się, że przyklejenie się do sukcesów sportu wyczynowego to jedna z najskuteczniejszych dźwigni wynoszących ich na wyżyny popularności. Gdyby w latach, powiedzmy, 50. czy nawet 70. niemiecki bramkarz reprezentacji w piłce kopanej wybił kilka zębów i złamał żebro napastnikowi reprezentacji francuskiej, to kanclerzowi Niemiec nie przyszłoby w ogóle do głowy wysyłanie przepraszającej depeszy do prezydenta Francji. A właśnie taki telegram wystosował do prezydenta Francji kanclerz Helmut Kohl, gdy w półfinale hiszpańskich mistrzostw świata w 1982 r. bramkarz niemiecki zmasakrował francuskiego napastnika. Do początku lat 80. politycy nie bywali w ogóle na stadionach. Obecnie finał światowej...
Antoni Łepkowski
Tam zachowywał się dość uczciwie, choć można tak to ocenić wyłącznie z powodu tła, w postaci przewodniczącego Sekuły, o którym pisał Stanisław Jerzy Lec, że „Gdy zapachniały fiołki, łajno powiedziało, że działają tanim kontrastem”. Także owemu taniemu kontrastowi trzeba zawdzięczać atrakcyjność wypowiedzi Arłukowicza o reformach Ewy Kopacz. No ale pomysły tej pani bez trudu jest w stanie obrócić w proch i w pył przeciętnie inteligentny gimnazjalista, więc zasługi Arłukowicza należy oceniać, biorąc to pod uwagę. Niedługo przed końcem poprzedniej kadencji Arłukowicz dowiedział się, że przewodniczący SLD ma dla niego niskie miejsce na liście wyborczej. Mimo że popularność uzyskana dzięki udziałowi w programie „Agent” i częściowo też w komisji „hazardowej” oraz – znowu – tani kontrast ze...
Antoni Łepkowski
Ten specyficzny rodzaj dwoistej wrażliwości moralnej stał się w środowisku PRL-bis zaraźliwy jak dżuma. Przy okazji drugiej rocznicy Smoleńska reżimowi żurnaliści nie odpuszczają żadnej okazji do dezawuowania dorobku prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Słyszymy, że była to kiepska prezydentura, pełna niezręczności, przesycona przesądami w polityce zagranicznej i nienawiścią w wewnętrznej. Po raz setny przypomina się „Irasiada”, „Borubara” i „małpę w czerwonym”, zapominając dodać, że były to jedyne trzy lapsusy bez jakiegokolwiek znaczenia w całym prezydenckim czteroleciu profesora Lecha Kaczyńskiego. Mówią to ci sami ludzie, którym nie przeszkadza odkrywkowa metoda wydobywania gazu łupkowego, pisownia rzeczowników „ból” i „nadzieja”, rozsiadanie się w fotelu przy stojących gościach, brednie o...
Antoni Łepkowski
Gdy już dowiedziałem się, kto mną rządzi w zawodowej korporacji, przyszła pora na spojrzenie w skali szerszej. Jakim byłem egzaltowanym pięknoduchem, gdy zżymałem się na niedouczonych polityków i dziennikarzy niekojarzących słów Kornela Ujejskiego zacytowanych przez Jarosława Kaczyńskiego. Brak skojarzeń z Ujejskim to zupełny drobiazg w zestawieniu z erudycją rzecznika klubu parlamentarnego SLD, który wie wszak, że Powstanie Warszawskie wybuchło w 1988 r., a stan wojenny wprowadzony został rok później. W pierwszym odruchu pomyślałem, że naszym politykom, przed wyborami lub przed objęciem funkcji państwowych, należy jednak zafundować egzaminy z wiedzy ogólnej, ale potem stwierdziłem, że zarówno polska adwokatura, jak i polska polityka zmierzają nieuchronnie do formatu komiksowo-...
Antoni Łepkowski
Skoro zatem platformersi wraz ze swoimi medialnymi funkcjonariuszami postępują tak, jak można się było po nich spodziewać, najwyższy czas wziąć sprawę w swoje ręce i zacząć korzystać z przysługujących nam praw. Apeluję do klubów „Gazety Polskiej”, do Stowarzyszenia Solidarni 2010, do Prawa i Sprawiedliwości wreszcie o wszczęcie procedury referendum lokalnego w sprawie nadania jednej z głównych ulic lub jednemu z głównych placów Warszawy imienia Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Z pomysłem przeprowadzenia referendum na wniosek mieszkańców jednostki samorządu terytorialnego wystąpić może grupa co najmniej 15 obywateli, którym przysługuje prawo wybierania do organu stanowiącego jednostki samorządu terytorialnego, a w odniesieniu do referendum gminnego – także 5 obywateli, którym przysługuje...
Antoni Łepkowski
Znam Ryszarda Kalisza od wielu lat i nie podejrzewam go o ponadnormatywny cynizm, zwłaszcza w środowisku, w którym funkcjonuje. Dlatego sądzę, że po prostu w czasie przygotowywania swojego beznadziejnego raportu pokochał go czystą, ojcowską miłością. I dlatego opowiada teraz, że postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobro będzie słuszne, sprawiedliwe i zbawienne. Odnośnie do procedury, wedle której miałaby odbyć się ta odwetowa akcja prawna, Kalisz posuwa się jednak stanowczo zbyt daleko. W rozmowie z Dominiką Wielowieyską, po skonstatowaniu, że w obecnym parlamencie nie ma większości dla zrealizowania jego zamiarów, zaproponował, by skorzystać z faktu, iż wniosek o postawienie przed Trybunałem nie podlega zasadzie dyskontynuacji kadencyjnej i przegłosować...
Antoni Łepkowski
Nie taka argumentacja leży jednak u podstaw rozumowania włoskiego ministra. Uważa on, że nie powinno się zakazywać hazardu, bo państwo nie może być stróżem etyki. Pogląd ten jest dla mnie szokujący. Jeśli przyjmiemy, że uzależnienie od hazardu jest jednostką chorobową, a czyni tak większość lekarzy z ekspertami Światowej Organizacji Zdrowia na czele, to nie różni się ono wcale od innych uzależnieniowych jednostek chorobowych, takich jak alkoholizm, nikotynizm czy narkomania. Rozumowanie ministra, jeśli wdrażać je konsekwentnie, nakazywałoby więc legalizację obrotu narkotykami. Przecież skoro państwo nie może być stróżem etyki w przypadku uprawiania hazardu, spożywania alkoholu czy palenia papierosów, to nie powinno nim stawać się także w przypadku narkotyków. W tym jednak miejscu...
Antoni Łepkowski
Unia Europejska, bezkrytycznie powtarzając historyjki o emisji dwutlenku węgla, sądzi, że wprowadzenie, tylko w naszej części globu, restrykcyjnych i drakońskich ograniczeń w tym względzie będzie miało jakikolwiek wpływ na klimat ziemski. Gdy ekosceptycy wskazują, że żaden z największych emitentów spalin (Chiny, Rosja, USA, Indie i Brazylia) ani myśli ograniczać konkurencyjności swojej gospodarki, by zapewnić dobre samopoczucie egzaltowanym ekologom ze starego kontynentu, a ruchy powietrza w naszej ziemskiej atmosferze nie dadzą się powstrzymać nawet najsurowszymi dyrektywami Brukseli, wówczas pada argumentacja zaczerpnięta z nauczania przedszkolnego, właściwa i skuteczna jedynie wobec najmniej niezależnych myślowo starszaków. Euro-ekolodzy powiadają bowiem, że musimy swym działaniem dać...
Antoni Łepkowski
Jest jednak hasło, które może Polaków – zarówno młodszych, jak i starszych, a także całkiem starych – porwać do ekspresji swojego oburzenia. Pośród wielu kwestii, które w każdym społeczeństwie mogłyby generować niezadowolenie przeradzające się w bunt, to właśnie bezpieczeństwo jest pojęciem mającym dla nas wszystkich znaczenie fundamentalne. Kolejne lata rządów miłościwie nam panującej „elity” dają coraz to nowe dowody, że indywidualne i zbiorowe bezpieczeństwo może stać się powodem żywiołowego protestu przeciw klasie politycznej, która swoją niefachowością i niefrasobliwością pozbawia ludzi tego, z czym już w chwili, gdy się za nas wzięli, nie było wcale najlepiej. Katastrofa CASY, dramat pod Smoleńskiem i tragedia na torach nieopodal Zawiercia przekonują dobitnie, że w tak rządzonym...
Antoni Łepkowski
Panagowinowa „deregulacja”, która jeśli się powiedzie, co przy rządzie peowskich indywidualności wydaje się prawdopodobne w stopniu mniejszym niż zdobycie przez naszych piłkarzy mistrzostwa Europy, zakłada, że zniesienie wszelkich wymogów dla wykonywania wszelkich profesji spowoduje zmniejszenie bezrobocia, wzrost konkurencji, a w efekcie spadek cen. Ten pomysł firmuje minister od sprawiedliwości, który jako pierwszy w dziejach z prawem nie ma nic wspólnego. Jego osiągnięcia mają być argumentem za dopuszczeniem takiej praktyki w zawodach dużo bardziej istotnych i odpowiedzialnych. Deregulacja Gowina ma zacząć się ponoć od taksówkarzy, którzy zamiast zdawać egzamin z topografii miasta, winni na koszt klientów zafundować sobie GPS i sprawa dostępu do zawodu taksówkarza zostanie...
Antoni Łepkowski
Za wszystko, tak naprawdę, płacą najubożsi. Ta tendencja do drenowania najpłytszych kieszeni widoczna jest w licznych „drobiazgach”, które rządzący i najbogatsi mają w najgłębszym poważaniu. Choćby – wkraczając na moje zawodowe podwórko – kwestia opodatkowania darmowych porad prawnych. Świadczenie pomocy prawnej pro bono jest jedną z form dobroczynności. Pomysł na opodatkowanie ich VAT-em po stronie prawnika i podatkiem dochodowym po stronie osoby, która przecież korzysta z darmowej porady dlatego, że nie stać jej na zapłacenie prawnikowi za jego doradztwo, najlepiej obrazuje sposób myślenia i działania obecnej ekipy rządzącej. Żadnemu z dobrze prosperujących radców prawnych lub adwokatów konieczność zapłacenia podatku od usługi, za którą nie zarobił ani grosza, nie sprawi finansowych...
Antoni Łepkowski
Ilość obejść prawa i fikcyjnych samozatrudnień u ludzi bezrobotnych byłaby przy przyjęciu propozycji eseldowskich doprawdy zatrważająca. Wszystko to prawda, ale mimo że niedoskonałe, to jednak niemal wszyscy jakieś koncepcje rozwiązania problemu przedstawili. A PiS zachowuje się w całej sprawie nieporadnie i populistycznie. A skoro już wedle starożytnych – vox populi – vox dei, to politycy tej partii mówią o konieczności przeprowadzenia referendum. Nie przystoi to najpoważniejszej niezależnej partii politycznej w naszym kraju. Szczególnie bolesne dla mnie, zwolennika tego stronnictwa, jest także to, że nie przedsięwzięto żadnej akcji zbierania podpisów pod projektem tzw. referendum z inicjatywy obywateli. Podpisy pod swoim projektem zaczął zbierać SLD i to jest tym bardziej zawstydzające...
Antoni Łepkowski
Zmiany nastawienia premiera w relacji do Unii Europejskiej i unii walutowej są przykładem nie najlepszym, choć często przytaczanym, bo mogłyby one być efektem prostej taktyki negocjacyjnej. Taka nagła odmienność w relacjach międzynarodowych nosi dumne miano dyplomacji i gdyby nie igranie z suwerennością Polski, można byłoby orzec, że nie jest wcale przykładem janusowości oblicza premiera. Także fakt, iż wazeliniarskie poglądy Radosława Sikorskiego na rolę Niemiec w Europie, w stosunku do jego wypowiedzi sprzed lat, akcentujących wrogie relacje Niemiec i Rosji do naszego kraju w kontekście podbałtyckiej rury, są przykładem nagłej zmienności poglądów, można podać w wątpliwość. Można wskazać, że w długim okresie każdy ma prawo do odmiennych ocen. Trzeba bowiem odróżniać ewolucję poglądów od...
Antoni Łepkowski
Od lat partia przekonuje nas, czyli publikę, że jest formacją liberalną, co w istocie powinno oznaczać, iż ideał wolności ma dla niej znaczenie większe niż inne społecznie artykułowane wartości. Dla archetypicznego liberała nie równość, nie braterstwo czy solidarność zajmują czołowe miejsce na podium, lecz właśnie wolność. Najczęściej pod rękę z własnością, czyli dobrem, którego wolność ma być tarczą i opoką. Możliwość korzystania z wolności kończy się tam, gdzie nasza swoboda narusza wolność innych. Podobnie korzystanie z własności znajduje kres w miejscu ingerencji we własność drugiego. Tak wzajemnie, w sprzężeniu zwrotnym, współistnieją owe dwie megawartości systemu liberalnego. W ostatnich tygodniach za sprawą ochrony praw autorskich dochodzi na naszych oczach do istotnego...
Antoni Łepkowski
Ten sposób ironizowania poprzez pozorną eufemizację, a faktyczne wzmocnienie zjadliwości języka, jak ulał pasuje do dzisiejszej rzeczywistości polskiej. Może dlatego, że zbiór podobieństw do peerelu niebezpiecznie pęcznieje. Zwłaszcza to, co wyprawia się ostatnio w prokuraturze, daje asumpt do przypomnienia tej krotochwili językowej. Jak bowiem trafniej niż „tragiczny inaczej” określić wodewilowy spektakl jednego z umundurowanych prokuratorów na konferencji prasowej w Poznaniu ze strzałem w policzek? Czy znajdziemy bardziej obrazowe określenie dla nielojalnego zachowania Naczelnego Prokuratora Wojskowego wobec swojego przełożonego, Prokuratora Generalnego niż „subordynowany inaczej”? Zwłaszcza komentarze licznych polityków i publicystów afiliowanych przy WSI lub w ich okolicach,...
Antoni Łepkowski
Zapewne równie mało osób pamięta, kto w dziejach III RP domagał się prezydenckich dekretów i jaką argumentację stosował dla uzasadnienia wymuszanej autokratyzacji państwa. Mało kto pamięta, ale prawie każdy domyśli się, że idzie o prezydenta, o którym nie można powiedzieć, że był agentem SB zarejestrowanym jako „Bolek”. On i jego przyboczni wskazywali, że najwspanialsze akty prawne działające z powodzeniem w czasach prezydentury Wałęsy to przedwojenne Rozporządzenia Prezydenta RP w całości zaakceptowane przez parlament: kodeks handlowy czy prawo upadłościowe. Podnoszono argument o niekompetencji parlamentarzystów, o pozbawionych synchronizacji z innymi przepisami poprawkach zgłaszanych i głosowanych bezpośrednio przed uchwaleniem całej ustawy. Szczytem niekompetencji legislacyjnej było...
Antoni Łepkowski
Mimo że jej sympatia do prezesa Kaczyńskiego, a zwłaszcza zbieżność poglądów z liderem niepodległościowej opozycji jest wszystkim doskonale znana, celebryci salonowych mediów wciąż goszczą panią profesor w swoich programach. Obok siły niewątpliwego autorytetu prof. Staniszkis, obezwładniający dla szturmanów i szturmanek frontu ideologicznego jest – jak mi się zdaje – język, jakim wypowiada się wybitna humanistka. Jego hermetyczność i bogactwo właściwe intelektualistom tego formatu, co Jadwiga Staniszkis, sprawia, iż dziennikarscy rozmówcy nie tylko nie znajdują żadnej kontrargumentacji, ale zapewne podświadomie włącza się u nich syndrom niedokształciucha. Skoro niczego nie pojmuję z tego, co mówi rozmówca, to zapewne mówi on mądrze. W przypadku pani profesor i jej rozmówców prostacki...
Antoni Łepkowski
Atak na Orbana i Fides przypuszczony został właśnie teraz, a nie za poprzednich rządów w latach 1998–2002, bo korzystając z ogromnej wyborczej przewagi, zdecydował się on na takie zmiany węgierskiej konstytucji i ustawodawstwa, które uczyniły z Węgier lidera powrotu do konserwatywnej normalności na naszym kontynencie. Europejskiemu i naszemu rodzimemu lewactwu nie przeszkadzało wcale, gdy postkomunistyczna Partia Socjalistyczna rujnowała przez dwie kadencje gospodarkę kraju naszych bratanków i gdy nieustannie kłamała, co zresztą szczerze przyznał ówczesny premier. Marginalizowanie opozycji prawicowej i medialna fiesta na podobieństwo naszej „całej prawdy – całą dobę” zupełnie nie wadziła salonowcom. Dopiero gdy korzystając z miażdżącej większości parlamentarnej, w sposób demokratyczny...
Antoni Łepkowski
Podstawowa poprawa zauważalna jest w sferze czysto konsumpcyjnej, czy precyzując rzecz bardziej dosadnie – w dziedzinie wieprzowatości życia. Zbyt jednak jestem dorosły, by nie pamiętać piosenki Wojciecha Młynarskiego o Kolumbach, którym życie zmieniło się w stół i szafę z orzecha. Dobrze pamiętam swoich sąsiadów, dla których wielkim marzeniem, a potem radosnym spełnieniem, było M3 i fiat 126p. Pośród przechodniów mijanych na ulicy w połowie lat 70. dostrzegałem prawie wyłącznie takich, którzy myśleli tylko o finansowej stabilizacji na skalę maluszka i dwupokojowego mieszkania w bloku z wielkiej płyty i którzy wolność, niepodległość ojczyzny czy prawa obywatelskie mieli w najgłębszym i nieskrywanym poważaniu. Wówczas zrezygnowany i trawiony poczuciem obcości nie liczyłem nawet na...
Antoni Łepkowski
Wedle komentarzy naszych euroentuzjastycznych – pożal się Boże! – elit (czy jak mawia nowy szef SLD – elyt), premier rządu Jej Królewskiej Mości wykazał się egoistyczną małostkowością w ochronie interesów londyńskiego City. Skoro przytłaczająca większość krajów Unii czegoś chce, to w opinii salonu te, które nie mają na dane rozwiązanie ochoty, winny się podporządkować woli większości. Już przy przyjęciu traktatu z Lizbony słyszeliśmy podobną śpiewkę. Pod naciskiem zgranego chóru traktacistów przećwiczono system większościowy na Irlandczykach, których zmuszono do referendowania aż do oczekiwanego w Berlinie skutku, skoro okazali się tak nierozsądni, że po pierwsze, referendum zorganizowali, a po drugie, nie umieli w porę przeciwstawić się niesłusznemu jego wynikowi. Szwecja, Czechy i Węgry...
Antoni Łepkowski
Znane były od lat. Spoglądając na sprawę od strony konstrukcji systemu prawnego, trzeba zauważyć, że nie zaszły tu żadne istotne zmiany, które mogłyby przewartościować poglądy obu oficjeli. Od dziesięcioleci system opiera się na przyjęciu, że na świadczenia dla emerytów pracują następne pokolenia, płacąc wysoki podatek socjalny w postaci składek zusowskich. W tej konstrukcji opartej na założeniach Bernarda Madoffa i jego piramidy polegającej na finansowaniu spłaty pożyczek dla jednych z kolejnych pożyczek od innych zmienia się u nas rola i stopień zaangażowania państwa. Więc cóż takiego się stało? Ano odbyły się i wybory prezydenckie, które wskutek takich i podobnych kłamstw wygrał nasz Naczelny Ortograf Kraju, i wybory parlamentarne, które ponowiły władzę kłamiącej Platformy. Tylko i aż...

Pages