Strach i pogarda

Przyznać trzeba, że źródło obecnej władzy politycznej, w odróżnieniu od rządów kompartii, ma demokratyczną legitymację. Ona właśnie powoduje zasadniczą różnicę w motywacji psychologicznej propagandystów peerelowskich i postokrągłostołowych. O ile w przypadku komunistów zaczynem kłamstwa był strach, o tyle u współczesnych piewców spokoju, rozwagi i układnych stosunków z naszymi wielkimi sąsiadami do lęku dochodzi jeszcze wywiedziona właśnie z demokratycznego mandatu obecnej ekipy głęboka pogarda do zwykłych ludzi. Tych, którzy omamieni ich propagandą głosują na rodzimych „Europejczyków”, władza i jej propagandyści jedynie lekceważą i obdarzają pogardą. Nas, starych, niewykształconych z małych miasteczek i wsi – dodatkowo panicznie się boją. Dziesiątego kwietnia na Krakowskim zobaczyli, jak nas dużo, więc bredzą o faszyzmie, antysystemowości i wojnie polsko-polskiej. Znowu powtarzają: „Tusku! Musisz!”, bo doskonale przeczuwają, że jeśli nie w najbliższej sejmowej elekcji, to w kolejnej, pogardzany przez nich „moherowy motłoch” może w pełnej glorii demokratycznego wyboru pozbawić ich stołków, dożywotnio przecie należnych ich wspaniałej, jedwabnej elicie.
[pozostało do przeczytania -0% tekstu]
Dostęp do artykułów: