Ja wiem, a ty rozumiesz, czyli o mrugankach

Pomiędzy sędzią czy prokuratorem a adwokatem broniącym podsądnego bardzo często dochodzi do cichego dealu.   Mruganka to neologizm pochodzący oczywiście od mrugania do siebie okiem. Gdy dwie osoby doskonale wiedzące, co piszczy w trawie, rozumiejąc się bez słów, „puszczają do siebie oczko”, a następnie robią to, co bezgłośnie ustaliły owym mrugnięciem i mają pewność, że druga strona mruganki nie wyłamie się z nawiązanej konwencji działania, dzieje się dokładnie to, co bez zbędnych słów ustaliły. Ludzie powiadają w takich razach, że jeden wie, a drugi rozumie. Taka mruganka w kontaktach zawodowców reprezentujących laików bardzo często odbywa się na salach sądowych. Pomiędzy sędzią czy prokuratorem a adwokatem broniącym podsądnego dochodzi do cichego dealu. Sędzia wie, iż obrońca rozumie, że sąd popełnił spore błędy proceduralne, dlatego ferując – co prawda skazujący ale łagodny – wyrok, liczy, że adwokat wpłynie na swego klienta, by ten nie wnosił od tego wyroku apelacji. Albo sytuacja
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze