Dwa w jednym

Po pierwsze, w dobie wszechobecnych oszczędności budżetowych fundowanie sobie dwudniowej, droższej o co najmniej 50 mln zł, elekcji jest zupełnie niezrozumiałe. Po to platformersi „bili się” o oszczędności na parlamentarnych pensjach czy subwencjach dla partii politycznych, by wydać uzyskane tą metodą pieniądze na więcej niż jednodniową wyborczą pokazuchę? Po wtóre, we wszystkich ugruntowanych demokracjach, na których warto byłoby się wzorować, akt wyborów parlamentarnych trwa jeden dzień. Wielodniowe głosowanie obserwowaliśmy ostatnio na Białorusi, przy kolejnym, przekonywającym sukcesie Łukaszenki. Czy po to tylko, by Platformie udało się zapędzić do urn więcej zwolenników, których zapał
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: