Antoni Łepkowski

Antoni Łepkowski
Jedną z często stosowanych wobec lidera opozycji i jego stronnictwa metod jest wmawianie wszystkim czytelnikom, słuchaczom oraz widzom, zależy na jakim polu wojują mediowi salonowcy, że Kaczyński i PiS nie mają nic do powiedzenia na żaden temat, nie prezentują żadnych propozycji, brak im intelektualnego wsparcia. Nie ma znaczenia afiliowanie przy głównej partii opozycyjnej dwu poważnych instytucji badawczych w sytuacji, gdy partie rządzące nie dysponują żadnymi o podobnie poważnej skali. Wedle prorządowych mediów PiS to banda matołków, z których część można zaliczyć do – tak miło określonej przez „Profesora” Bartoszewskiego – gromady dyplomatołków. Taktyka przedstawiania opozycji niepodległościowej jak zgrai niedouków i prostaków, niemających niczego do zaproponowania, musi jednak ustąpić...
Antoni Łepkowski
Pośród reakcji partii opozycyjnych i ich przywódców nie doczekałem się niestety głębszej refleksji. Jarosław Kaczyński nie przedstawił choćby szczegółowej i merytorycznej oceny tego, co Tusk w swoim exposé powiedział. Wystąpień lidera opozycji sztucznopenisowej i świńskoryjowej nie słucham ze względów etycznych i estetycznych, a wystąpienie kanclerza Millera było tak pełne charakterystycznych dlań kalamburków i bon mocików, że wydało mi się zupełnie puste. Brak mi było w recenzjach exposé tego, co stało się jego głównym rysem. Tusk zwracał się do opinii zagranicznej, a w tej mierze właściwie jedynie do „rynków finansowych”. Brak było w zapowiedziach rządowych jakiejkolwiek wizji rozwoju. Nie dowiedzieliśmy się, jak premier widzi przyszłość edukacji, służby zdrowia, polityki zagranicznej...
Antoni Łepkowski
To, co może się zdarzyć, gdy w tym samym miejscu zechcą w jednakowym czasie demonstrować grupy o skrajnie różnych poglądach, jest co prawda łatwe do przewidzenia, ale pozostaje jednak pewien margines niepewności, który łatwo obrócić przeciw idei zakazu. Argumentem jest prawo do wolności słowa, które nie może kapitulować przed supozycjami. Pani prezydent(ka) powinna to wiedzieć i szczerze jej polecam delegować do pracy przy uzasadnieniach bardziej fachowe siły. O argumencie, że nie można było zakazać demonstracji tęczowo-kolorowych lewaków, bo istniało niebezpieczeństwo ulegnięcia w sądzie, a „władza nie może przegrywać”, szkoda doprawdy mówić, bo jeśli użyty on został dlatego, że pani na warszawskim ratuszu naprawdę tak sądzi, to – Boże! Miej nas w swojej opiece! Podejrzewam, że pani...
Antoni Łepkowski
Sąd Najwyższy nie jest powołany do badania zgodności ustaw zwykłych z Konstytucją RP. Od tego przewidziano w naszym systemie prawnym inny organ. Do czasu, gdy Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie o niezgodności przepisu art. 65A ustawy o prokuraturze z ustawą zasadniczą, sędziowie – także najwyżsi – podlegają tym przepisom. Zastanawiam się, jak uzasadniają oni swoje orzeczenie przez pryzmat treści tego właśnie przepisu, który ekspresywnie wskazuje na możliwość łączenia funkcji wybieralnych w organach władzy z byciem prokuratorem w stanie spoczynku. Być może wskażą, że przepis dotyczy tylko tych funkcji wybieralnych, co do których brak jest zakazu konstytucyjnego. Mieliby rację, gdyby nie ekspresywne rozróżnienie ustawowe. Przepis ustawy mówi bowiem jednoznacznie, że prokuratorzy wybrani do...
Antoni Łepkowski
Orzeł z kadłuba casy i tupolewa okazał się zupełnie bezbronnym nielotem, słabym jak wróbelek i nieporadnym jak wygłodniałe pisklę sikorki. Wrona – dzięki odważnemu pilotowi – symbolizuje profesjonalizm, witalną siłę, umiejętność współdziałania z innymi, odwagę i mądrość. Niezależnie od stopnia winy po stronie Rosji, nie ulega wątpliwości, że katastrofy smoleńska i mirosławiecka unaoczniły fatalną bezsilność i kompromitującą dezorganizację instytucji polskiego państwa. Państwa symbolizowanego przez białego orła. Ale tam, gdzie liczy się codzienna aktywność, profesjonalizm i wykształcenie Polaków, tam, gdzie loty z kilkuset pasażerami organizuje nie państwo, lecz największy polski przewoźnik, tam wszystko przebiega logicznie, odpowiedzialnie i sensownie. Dziesiątki osób na płycie lotniska...
Antoni Łepkowski
Już jako zwykłą podłość trzeba potraktować decyzję Grzegorza Schetyny o podpisaniu postanowienia w sprawie wygaszenia mandatów poselskich posłów Barskiego i Święczkowskiego ze względu na niezłożenie przez wspomnianych pisma o zrzeczeniu się funkcji prokuratorów. Marszałek, już prawie były, wie doskonale, że tak jak niegdyś senator Anna Kurska nie była w chwili wyboru do izby wyższej sędzią, tylko emerytowanym sędzią, tak obaj byli prokuratorzy nie wykonują funkcji, która mogłaby zagrozić ich poselskiej niezależności, bo są prokuratorami w stanie spoczynku, a nie prokuratorami. Konstytucja nie zakazuje łączenia funkcji byłych sędziów i prokuratorów z poselskimi czy senatorskimi mandatami. Zakazuje tego łączenia tylko sędziom i prokuratorom. Dodatkowo przepis ustawy o prokuraturze (art. 65a...
Antoni Łepkowski
W wyborczy wieczór 9 października okazało się, że nadal trzeba będzie zachowywać niezależność poprzez wykonywanie wszystkich poleceń dobrego pana z Kaszub i jego ludzi. Można już było odwołać to, co opublikowano wcześniej. Przypomnijmy, że KRP w enuncjacji z 18 października wyjawiła, iż łączenie mandatu posła na Sejm z funkcją prokuratora w stanie spoczynku jest sprzeczne z prawem. Tym, którzy nie pamiętają wcześniejszej uchwały z 22 września, autorstwa tego samego gremium, przypomnę, iż według stróżów prawa „Krajowa Rada Prokuratury ma świadomość, że w obowiązującym stanie prawnym prokurator, w tym prokurator w stanie spoczynku, ma prawo ubiegać się o mandat posła albo senatora. Wynika to jednoznacznie z przepisów art. 44 ust. 4 i art. 65a ust. 1 ustawy z dnia 20 czerwca 1985 r. o...
Antoni Łepkowski
Dwa dni po ostatnich wyborach Pinokio nie dość, że nie mówił już o nowych resortach w nowym rządzie, ale ze swoją lekkością ciężarnej słonicy „zaproponował” Prezydentowi Bul-Komorowskiemu i Waldemarowi „Wejdę z Każdym w Koalicję” Pawlakowi pozostawienie, ponoć tylko do końca prezydencji, rządu w dotychczasowym składzie. Rozumiem, że stary gabinet otrzyma wotum zaufania od siebie i wspólników człowieka ze świńskim ryjem i plastikowym penisem, i w ten sposób formalna, konstytucyjna reguła pozostanie nienaruszona. Cierpi jednak ustrojowy zwyczaj. Ale kto w państwie prawa przejmowałby się takimi duperelami? Trzeba też zapytać, jaka jest gwarancja, że w styczniu przyszłego roku powstanie nowy gabinet, a nie tylko zostaną dokonane przez Pinokio jakieś kosmetyczne zmiany dwu czy trzech...
Antoni Łepkowski
Na początek przypomnienie o zasadzie domniemania niewinności, tak popularnej wśród salonowych lwic i lwów, gdy chodzi o Sawicką, Karnowskiego, Drzewieckiego czy Lewandowskiego. Ta instytucja procesu karnego (i wyłącznie tego procesu) odmieniana jest przez reżymowych dziennikarzy przez wszystkie osoby i przypadki tak długo, jak długo mowa jest o gwiazdach Platformy. Domniemanie niewinności ma być uzasadnieniem pełnienia (vide Karnowski) funkcji publicznych aż do czasu, gdy sądy po latach wydadzą prawomocny wyrok. W odniesieniu do swoich, ta wyłącznie procesowa zasada rozciąga się na sfery życia, w których nikt zdrowo myślący stosować jej nie powinien. Ale gdy tylko idzie o wroga ideologicznego, domniemanie niewinności nie obejmuje nawet dziedziny postępowania karnego. W toku trwającej...
Antoni Łepkowski
Każdy z nas usiłuje zrozumieć rzeczywistość głównie poprzez analizę mechanizmów, owocujących widzialnymi skutkami. Na ogół metoda ta nie zawodzi, ale ze wstydem, bom maturę zdawał w najlepszym polskim liceum o profilu stricte matematycznym, przyznam, że mechanizmy programowania i komputerowego software są mi kompletnie obce. Podobnie jest z rzeczywistością polityczną w Polsce. Przyjmuję to, co widzę, jako efekt, ale jak doszło do tego, że efekt ów mógł powstać, już nie wiem. W jaki sposób spory liczebnie, najnormalniejszy na świecie naród mógł wygenerować ekipę rządową, która konsekwentnie wdrożyła program PRL w nowej wersji A.D. 2011, nie jestem w stanie pojąć. Z licznych narzędzi tego programu wybiorę kilka. Są one doskonałym przykładem aplikacji zastosowanych przez programistów PO....
Antoni Łepkowski
Ta nagła zmiana pokazuje kompletną niewiarygodność badawczych „instytutów”, które stawiają na to, by różnica pomiędzy wynikami poparcia dla Partii wspieranej przez Salon i dla tej przez Salon znienawidzonej wyglądała na większą, niż jest w rzeczywistości. Teraz okazało się, że w dniu najbliższych wyborów lemingi uśpione propagandowymi słupkami dającymi faworytom Salonu miażdżące zwycięstwo, nie zechcą w ogóle wytknąć główek ze swoich norek. Przestraszone tym „instytuty” nagle ogłaszają sondaże pokazujące praktycznie równowagę dwu głównych sił. Trzeba upaść na głowę, by uwierzyć, że wieloletnia tendencja sondażowa może bez trzęsienia ziemi zmienić się w ciągu tygodnia w swoje przeciwieństwo. Sondażyści doskonale zdawali sobie sprawę, że poparcie dla partii Jarosława Kaczyńskiego jest...
Antoni Łepkowski
Znając ten pogląd salonowego guru z Czerskiej, trudno dziwować się, że gazeta w niczym niepodobna do „Trybuny Ludu” z 1953 r. nie jest najgorętszym admiratorem istnienia IPN i dostępności jego zbiorów archiwalnych dla uczonych, dziennikarzy i ofiar komunistycznych represji. Atak na IPN w tym środowisku nieco zelżał od czasu, gdy najpierw Sąd Lustracyjny, a potem Trybunał Konstytucyjny uczyniły lustrację fikcją, później tragicznie zginął profesor Kurtyka, a następnie Partia przegłosowała zmiany w ustawie o IPN i prawie nikt już nie wypomina „Wyborczej” jednego z trzech kumpli czy księdza-ekumenisty. Postkomuniści nadal jednak wykorzystują antylustracyjne fobie swojego betonowego elektoratu do głoszenia koniecznej według nich potrzeby likwidacji IPN. Jako że obecna kampania, za przyczyną...
Antoni Łepkowski
Kaczyński stwierdził, że przyjdzie do Radia TOK FM na debatę, gdy zacznie ono znowu gościć np. dziennikarzy „Gazety Polskiej”, czyli przedstawicieli opcji odmiennej od prezentowanej zwykle przez tę stację. Od teraz, każdy z prowadzących poranne seanse poparcia dla partii i rządu musi, pod rygorem pozbawienia radiowego źródła zarobku, wspomnieć zjadliwie o naszej gazecie. Prym wiedzie tu wypróbowana redaktor Dominika Wielowieyska („Gazeta Wyborcza”). W rozmowie z ministrem Witoldem Waszczykowskim powtórzyła przeinaczone słowa Jarosława Kaczyńskiego, cytowane przez wszystkich dziennikarzy pracujących dla TOK FM, a nawet TVN24, że Kaczyński nakazał zapraszać dziennikarzy z „GP”, podczas gdy Prezes – co było w tej radiostacji wielokrotnie odtwarzane – podał jedynie przykład dziennikarzy...
Antoni Łepkowski
Dlaczego apologeci obecnej władzy tak usilnie starają się zmusić Jarosława Kaczyńskiego do debaty z Tuskiem? Czy dlatego, że tak są zatroskani o przestrzeganie w Polsce demokratycznych reguł debatowania wypracowanych w krajach ugruntowanych demokracji zachodnich? Czy zależy im na wyborcach, którzy bez debat nie będą w stanie podjąć decyzji, na kogo głosować? A może przejęci dobrem ojczyzny obawiają się, że ich zagraniczni koledzy po piórze, mikrofonie i kamerze, gdy dowiedzą się, że w kampanii wyborczej w Polsce nie odbyła się debata szefa partii rządzącej z liderem opozycji, to nie pozostawią na naszym kraju suchej nitki? Nic nie wskazuje na to, by którakolwiek z tych szlachetnych pobudek powodowała naszymi salonowymi żurnalistami. Po tym co przeczytałem i usłyszałem przez ostatnie sześć...
Antoni Łepkowski
Podobnie rzecz się miała z immunitetem senatorskim Krzysztofa Piesiewicza. Gdy dotknęły go osobiste problemy z szantażystami, przestał zdaje się być członkiem klubu parlamentarnego PO, ale do wyborów przed czterema laty szedł przecie pod sztandarami partii, która głosiła niechęć do instytucji immunitetu. Kiedy jednak okazało się, że prokuratura zamierza mu postawić zarzuty dotyczące posiadania narkotyków, stanął problem pozbawienia go immunitetu senatorskiego. Jedynym honorowym wyjściem z sytuacji byłoby zrzeczenie się przez zasłużonego adwokata i twórcę przysługującej mu gwarancji bezkarności. Należałem do grupy naiwniaków, którzy sądzili, że przynajmniej w tej kwestii postać tak wybitnego formatu intelektualnego i moralnego zechce innym dać przykład, zaświecić nim mimo grożących...
Antoni Łepkowski
Kłopoty tuż przed wyborami zalewają dosłownie ekipę rządzącą. Trudno się nad nią litować, bo sama sobie winna, ale efekty tych kłopotów w ostateczności spadają na nas. Prezydencja unijna, która miała stać się propagandową lokomotywą Partii w kampanii wyborczej, dość szybko okazała się fiaskiem. Rządzona przez Tuska i ferajnę Polska doznaje nieustannego poniżenia i afrontów ze strony przywódców unijnych, ukochanych przez władze, salon i główne media. Unia ma za duże kłopoty, by zajmować się reklamowaniem Tuska na jego wewnętrzne potrzeby, więc zarówno on, jak i jego główny pomagier – minister finansów – nie są wpuszczani na europejskie salony, gdy decyduje się na nich coś ważnego. Szefowa europejskiej dyplomacji mianuje dwudziestu pięciu nowych ambasadorów unijnych i w tej liczbie ani...
Antoni Łepkowski
Jest jednak sprawa, która po ogłoszeniu raportu dziwi mnie najbardziej. Otóż komisja poinformowała, że zwróciła się do strony rosyjskiej o udostępnienie nagrań z urządzeń wieży lotniska smoleńskiego. Wskazywałyby one, jaki obraz mieli przed oczyma tamtejsi kontrolerzy lotu. Prośba została odesłana do prokuratury. Ta z ociąganiem odpowiedziała, że nagranie, o którym wpierw zapewniano, że istnieje, w rzeczywistości nie zachowało się. Nie dziwi mnie, że komisja powołana do zatuszowania wszystkiego, co mogłoby wywołać podejrzenia odnośnie do tak czy inaczej rozumianego zamachu, nie uwypukliła tej podstawowej kwestii. Zastanawiające jest jednak, dlaczego żadnego z komentatorów to nie ciekawi. Jeżeli urządzenia z wieży błędnie wskazywały pozycję samolotu, to stwierdzone przez komisję...
Antoni Łepkowski
Lekarstwem mogła być rejterada do ukochanej przez Kalisza (z wzajemnością) Partii, ale jego przyjaciel Aleksander dba, by nasz system polityczny wrócił wreszcie na sprawdzone peerelowskie tory, a więc Partia nie może grupować wszystkich pieszczoszków mediów, bo kilku musi obstawiać stronnictwa sojusznicze. Kalisz musiał pozostać w SD (występującym pod handlową nazwą SLD), tak jak Kłopotek w ZSL (oficjalnie – PSL). Dlatego postawił pod ścianą Napieralskiego i by ten mógł umieścić Kalisza na czele warszawskiej listy SD (SLD), dzielny Rysio wyprodukował pełnego fikcji literackiej harlekina i sprzedał go jako „raport” komisji śledczej. Głównym wnioskiem, do którego miał od początku prowadzić ten tzw. raport, jest postulat postawienia Kaczyńskiego i Ziobry przed Trybunałem Stanu za pogwałcenie...
Antoni Łepkowski
Największym jednak skandalem wywołującym tytułowy jęk zawodu – i tu odetchnąłem, bo obraz koniunkturalizmu sędziów TK począł mi się nagle dekomponować i od tego wszystkiego rozbolała mnie już głowa – było uznanie za niekonstytucyjne przepisów dających prezydentowi możliwość wyboru reżimu prawnego najbliższej elekcji. Jednocześnie pominięto fakt, że na skutek niepewności prawnej w tej sprawie, trwającej aż do 20 lipca, przepisy kodeksu wyborczego nie powinny obowiązywać właśnie w najbliższych wyborach. Ostatecznie przyjęte rozwiązanie uzyskało dziesięć głosów. Tych dziesięciu sędziów uznało zapewne, że wraz z przyjęciem niekonstytucyjności wielu ważnych pomysłów Partii na walkę z opozycją, orzeczenie o odwleczeniu stosowania kodeksu wyborczego byłoby już udzieleniem frontalnego poparcia...
Antoni Łepkowski
Warto więc powtórzyć, że ani Polskie Państwo Podziemne, ani Polacy nie są odpowiedzialni za śmierć nieszczęsnych ofiar z Jedwabnego. Bez okupacji sowieckiej, potem niemieckiej i wywołanej nią demoralizacji nie byłoby zapewne tej tragedii. Wszystkim zwolennikom teorii o jedynej jej przyczynie – krwawym polskim antysemityzmie – daję pod rozwagę, że gdyby mieli słuszność, to w okresie międzywojennym tysiące jedwabieńskich stodół płonęłoby codziennie jak Rzeczpospolita długa i szeroka. Przeprosiny prezydenta nie tylko obrażają mnie i miliony moich rodaków, nie tylko stanowią potwarz dla ofiar poniesionych przez Polaków, ale przede wszystkim wzmacniają w opinii międzynarodowej fałszywy obraz naszego narodu jako najbardziej antysemickiego. I dlatego te przeprosiny sobie wypraszam.
Antoni Łepkowski
Co więc mogło skłonić sędziego do tak absurdalnej decyzji, którą dodatkowo chciał jeszcze upublicznić, mimo że gdyby przyświecały mu szlachetne pobudki, mógł i powinien ją utajnić? Odrzucam interpretację najprostszą, że jest osobiście zwolennikiem PiS-u i chcąc jego wygranej w najbliższych wyborach, zdecydował się na krok mający dać Jarosławowi Kaczyńskiemu jeszcze większe poparcie, jako osobie, także i tutaj niesprawiedliwie prześladowanej. Upokarzający dla prezesa charakter decyzji sędziego nie tylko przeczy takiej hipotezie, ale wręcz w zestawieniu z jawnością sprawy wskazuje, że jednym z celów sędziego było dokuczenie liderowi opozycji demokratycznej. Sędzia zapewne go nie lubi i chciał to zamanifestować. Jednak może to być także przypadek decyzji koniunkturalnej. Sędzia nie chce w...
Antoni Łepkowski
Niewprowadzonym w temat wyjaśniam, że „Loża prasowa” to program prowadzony w niedzielę przez niejaką redaktor Małgorzatę Łaszcz, której zadaniem jest dobranie trójki dziennikarskich stachanowców salonu i jednego wypchanego prawicowca i udzielanie im głosu tak, by wychodziło, że trójka inteligentnych, kulturalnych i doświadczonych profesjonalistów rozbija w proch i w pył niekompetentnego, niegrzecznego i głupkowatego adwersarza. Wszystko na kanwie komentarzy do bieżących wydarzeń. Początkowo mieliśmy do czynienia z zaproszeniami w charakterze chłopców do bicia prawdziwie niezależnych dziennikarzy, którzy nie wahali się przedstawiać otwarcie swoich poglądów. Od czasu medialnego zapisu na „Gazetę Polską” nie pojawiają się tam już ani redaktor Sakiewicz, ani Ziemkiewicz, ani Terlikowski, ani...
Antoni Łepkowski
I oto teraz, po słynnej już pokazówce naszej rodzimej PRI w Ergo Arenie, okazuje się, że Joanna Kluzik zaprzestała, oby nie na trwałe, posługiwania się rozumem, a zaczęła wyłącznie sercem, i to niestety zapewne boleśnie zranionym. Joanna Kluzik po przegranej Jarosława Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich została z tej porażki słusznie rozliczona. Niestety, to wówczas zaczęła się jej droga po równi pochyłej z wyżyn intelektu do depresji niedobrych emocji, które przesycają ją już w zupełności. Kluzik uwierzyła w teoryjkę serwowaną nam przez usłużne salonowe dziennikarskie gnidy, że dzięki prowadzeniu przez Jarosława Kaczyńskiego kampanii wyborczej, ukrywającej zupełnie problem strasznej i tajemniczej katastrofy, zdobył on więcej głosów, niż gdyby mówił w kampanii to, co było konieczne do...
Antoni Łepkowski
Gdyby wówczas rządziła Platforma i Tusk, a nie kompartia i Gomułka, zapewne zostalibyśmy mianowani kibolami i wrogami państwa. Wbrew temu, co obecnie się wygaduje, gloryfikując dawne czasy, a z nimi także dawnych kibiców, burdy i walki z policją (milicją), ustawki kibiców zwaśnionych drużyn, ordynarne wyzwiska stadionowe, antysemickie hasła skandowane powszechnie na stadionach – wszystko to było codziennością. Ani w tamtej Polsce, ani w tamtej Europie kibice futbolu nie byli wcale inni niż dzisiaj. Mógłbym rzec, że nie różnili się ani o jotę. Wybranie się z dzieckiem na stadion piłkarski było równie, a może nawet bardziej niebezpieczne niż obecnie. Osławieni kibice brytyjscy wcale nie zostali spacyfikowani przez państwo, o czym przekonują się organizatorzy imprez piłkarskich w całej...
Antoni Łepkowski
Jednak już wówczas transfery z obozu kaczyzmu do partii miłości (Sikorski, Mężydło, Borusewicz) nie były wcale przykładami „korupcji politycznej”. Przypomnijmy tylko, że Radosław Sikorski przestał być ministrem w rządzie PiS i przeszedł do PO, by zostać ministrem w jej rządzie, Bogdan Borusewicz, który nie otrzymał od Jarosława Kaczyńskiego obietnicy zostania marszałkiem Senatu (na drodze stanął mu Zbigniew Romaszewski), przeszedł pod skrzydła PO, by właśnie tę funkcję dostać w nagrodę, a Antoni Mężydło przeniósł się do Platformy zirytowany zbyt niskim miejscem jakie zaproponowano mu na liście toruńskiej PiS. Wtedy można było sądzić, że korupcja polityczna występuje w relacji partia rządząca – członek partii współrządzącej lub opozycyjnej. Obecnie już doskonale wiadomo, że termin ten nie...
Antoni Łepkowski
Weźmy chociażby takie piękne, łacińskiej proweniencji słówko „tolerancja”. Dosłownie to „cierpliwa wytrwałość”. Pochodzi – rzecz jasna – od łacińskiego czasownika tolerare – znosić, przecierpieć, wytrzymywać. Jak widać zatem z językowego źródłosłowu, tolerancja oznaczała niegdyś z trudem wytrzymywane znoszenie odmienności. Zasadzie tolerancji liberałowie przeciwstawiali zasadę pluralizmu, która przez antyliberalnych zwolenników tolerancji zwana była czasem relatywizmem. Zasada pluralizmu oferowała odmienności relatywistyczną akceptację, a z czasem także i afirmację. Liberalni inżynierowie dusz stosując w swojej propagandzie słowo tolerancja częściej niż podstawowe spójniki, zakodowali je w świadomości odbiorców, a następnie przypisali jej znaczenie pluralistycznego relatywizmu. Wedle...
Antoni Łepkowski
Mogę zrozumieć, że na użytek prywatny wielu mogło powiedzieć, że zgładzenie Osamy było sprawiedliwe. Sprawiedliwość w potocznym rozumieniu może bowiem nierzadko oznaczać proporcjonalność. Może być właśnie ucieleśnieniem owego „należało mu się”. Może wskazywać, że skoro zemsta była zasłużona, to przez sam ten fakt stała się sprawiedliwa. Nie do zaakceptowania jest jednak publiczne wyrażanie poglądu o sprawiedliwości zgładzenia kogokolwiek bez sądu i gwarancji prawa do obrony, a gdy wypowiada takie zdanie urzędujący premier lub prezydent, związany w szczególnym stopniu jako publiczny funkcjonariusz zasadą legalizmu, to odbieram takie enuncjacje za skandaliczne. Być może wychodzi ze mnie spaczenie zawodowe, ale w przypadku zabicia z zimną krwią bezbronnego, nawet najokrutniejszego seryjnego...
Antoni Łepkowski
Szczególnie charakterystyczne jest w sprawie to, że ględzenie o podpalaniu Polski przez Jarosława Kaczyńskiego i PiS tylko dlatego, że ośmiela się krytycznie oceniać działania wybranej legalnie, czego nie kwestionował, obecnej ekipy władzy, że domaga się postawienia niektórych luminarzy obecnie rządzącej grupy przed Trybunałem Stanu, co w dyskursie demokratycznym zarówno w innych krajach, jak i w Polsce jest zupełnie naturalne i normalne (proszę przypomnieć sobie identyczne groźby pod adresem Lecha Kaczyńskiego), że chce odsunąć od władzy partię rządzącą, ale przecie nie drogą przewrotu czy zamachu, lecz siłą karty wyborczej – otóż wszystkie te kłamstwa i antypisowskie piski przerażonych salonowców mogą doprowadzić do złożenia wniosku delegalizacyjnego, który to wniosek będzie właśnie...
Antoni Łepkowski
Przyznać trzeba, że źródło obecnej władzy politycznej, w odróżnieniu od rządów kompartii, ma demokratyczną legitymację. Ona właśnie powoduje zasadniczą różnicę w motywacji psychologicznej propagandystów peerelowskich i postokrągłostołowych. O ile w przypadku komunistów zaczynem kłamstwa był strach, o tyle u współczesnych piewców spokoju, rozwagi i układnych stosunków z naszymi wielkimi sąsiadami do lęku dochodzi jeszcze wywiedziona właśnie z demokratycznego mandatu obecnej ekipy głęboka pogarda do zwykłych ludzi. Tych, którzy omamieni ich propagandą głosują na rodzimych „Europejczyków”, władza i jej propagandyści jedynie lekceważą i obdarzają pogardą. Nas, starych, niewykształconych z małych miasteczek i wsi – dodatkowo panicznie się boją. Dziesiątego kwietnia na Krakowskim zobaczyli, jak...
Antoni Łepkowski
Zapominano, że ofiary zabijano właśnie dlatego, że były Polakami, a nie ze względu na przynależność klasową czy polityczną. Uzasadniając działanie miejscowych, podkreślano, że Miedwiediew nie mógłby złożyć kwiatów pod tablicą naruszającą w swej treści doktrynę państwową Rosji, tak jakby także w sensie prawnym, a nie jedynie faktycznym była ona kontynuatorem sowieckiego imperium. Troska ta niewiele jednak była warta, bo okazało się, że można złożyć kwiaty pod brzozą, a nie pod tablicą. Wskazywano też, że od listopada trwała korespondencja dyplomatyczna pomiędzy ministerstwami spraw zagranicznych obu krajów i Polacy doskonale zdawali sobie sprawę z rosyjskich obiekcji. Wreszcie przywoływano przykłady naszych not dyplomatycznych i usuwanie tablic sławiących UPA, a umieszczanych bez naszej...
Antoni Łepkowski
Wielokrotnie zdarzało mi się bronić najczęściej młodych ludzi, których przyłapano na posiadaniu niewielkich ilości narkotyków, ewidentnie na własne potrzeby. Wiem dość dobrze, czym różni się narkotykowy dealer od swoich ofiar – zwyczajnych ćpunów. Argument, że nie można znieść zakazu posiadania narkotyków, bo uderza on w dealerów, którzy jednorazowo dysponują właśnie małymi ilościami kokainy czy trawki, nie trafia do mnie zupełnie. Wobec dealerów muszą być wykorzystywane, i co więcej – są stosowane środki operacyjne, cała gama pomysłów śledczych, takich jak świadkowie koronni czy zakupy kontrolowane. To, że w mojej pracy poznałem wielu nieszczęśników, którzy są – jak już wspomniałem – klasycznymi ofiarami dystrybutorów narkotyków, ma bez wątpienia wpływ na moje odmienne od premiera zdanie...
Antoni Łepkowski
Inaczej ze Słońcem Kaszub. Ten znacznie sprytniej usiłuje ukrywać swoje sympatie i filogermańskie zacięcie. Ostatnio jednak premierowi się niechcący ulało i to w sprawie, w której inicjatorem międzynarodowej akcji humanitarnej nie były znienawidzone Stany Zjednoczone, lecz ONZ, Francja i Wielka Brytania. Ponad wszelką wątpliwość prawdopodobieństwo, że w trakcie libijskiej akcji sił wojskowych realizujących uchwałę Rady Bezpieczeństwa ONZ polegnie któryś z pilotów sił koalicji, z prędkością ponaddźwiękowego myśliwca zmierza ku zeru. Nie troska o polskich żołnierzy przyświecała więc Tuskowi, gdy dystansował Polskę od udziału w libijskiej misji. Cała operacja nie jest interwencją zbrojną, ale akcją humanitarną i dyrdymały o pomocy finansowej i logistycznej w takiej sytuacji zupełnie nie...
Antoni Łepkowski
W dyskusji z moim przyjacielem prezentowałem zupełnie inne podejście do sprawy. Być może nie jestem zbyt dobrym wzorcem państwowca, lecz nie widzę różnicy pomiędzy dłużnikami, obojętnie czy są to osoby prywatne, firmy i przedsiębiorstwa, czy skarb naszego państwa. Dług to dług, jak rzekłby w takiej sytuacji Roch Kowalski. Przypuśćmy, że spowodowałem jakieś szkody sprowokowanym przez moją nieuwagę wypadkiem drogowym. Ktoś poniósł stratę i domaga się ode mnie odszkodowania i zadośćuczynienia za doznane w wypadku krzywdy. Ja twierdzę, że zadośćuczynienie powinno pochłonąć góra 10 tys. zł, a poszkodowany żąda np. stu. Co winienem w takiej sytuacji zrobić, chcąc mieć się za uczciwego człowieka? Moim zdaniem zapłacić owe 10 tys. zł, które uznaję za wystarczające zadośćuczynienie, a po resztę...
Antoni Łepkowski
Patrząc jedynie na normy prawne, wyciągnąć można wniosek, że prezydent ma prawo po wyborach desygnować na stanowisko premiera każdego, także osobę niebędącą politykiem. Wcale nie musi też mianować przedstawiciela najliczniejszego klubu parlamentarnego, a nawet jeśli spośród niego wybierze sobie kandydata, to nie musi to być lider ugrupowania zwycięskiego. Co w tej mierze podpowiada nam dotychczasowa praktyka? Ano tyle, że wielokrotnie premierem była osoba niebędąca szefem zwycięskiej partii ani jednej z partii zwycięskiej koalicji. Dotyczyło to Jana Krzysztofa Bieleckiego, Hanny Suchockiej, Józefa Oleksego, Włodzimierza Cimoszewicza, Jerzego Buzka, Marka Belki i Kazimierza Marcinkiewicza. Z powodzeniem można zatem powiedzieć, że zwyczaj konstytucyjny nie nakazuje desygnować na premiera...
Antoni Łepkowski
Po pierwsze, w dobie wszechobecnych oszczędności budżetowych fundowanie sobie dwudniowej, droższej o co najmniej 50 mln zł, elekcji jest zupełnie niezrozumiałe. Po to platformersi „bili się” o oszczędności na parlamentarnych pensjach czy subwencjach dla partii politycznych, by wydać uzyskane tą metodą pieniądze na więcej niż jednodniową wyborczą pokazuchę? Po wtóre, we wszystkich ugruntowanych demokracjach, na których warto byłoby się wzorować, akt wyborów parlamentarnych trwa jeden dzień. Wielodniowe głosowanie obserwowaliśmy ostatnio na Białorusi, przy kolejnym, przekonywającym sukcesie Łukaszenki. Czy po to tylko, by Platformie udało się zapędzić do urn więcej zwolenników, których zapał ostatnio mocno przywiądł, nadal mamy białorutynizować naszą politykę? Po trzecie, elekcja...
Antoni Łepkowski
Z postawy i męstwa mojego dziadka jestem dumny i jedynie obawa, że zabrakłoby mi Jego odwagi nie pozwala mi powiedzieć ze stuprocentową pewnością, że na miejscu dziadka zachowałbym się dokładnie tak samo jak On. Odrzucam zupełnie obce mi antysemickie poglądy lub czyny jako odrażające. Wypraszam sobie u potencjalnych polemistów posądzenia o antysemityzm jedynie dlatego, że nie zgadzam się z tezą o wszechobecnej i wyssanej przez Polaków z mlekiem matki krwiożerczej postawy wobec Żydów. Mimo że rodzą mój wstyd antysemickie idy z marca ’68, to nie zaakceptuję kneblowania ust oponentów Michnika i Blumsztajna argumentami o rzekomo antysemickiej motywacji krytyków ich poglądów. Ostatnio tego rodzaju automatyzm w ocenie osób demonstrujących odmienne poglądy od np. „Gazety Wyborczej” szczęśliwie...
Antoni Łepkowski
Wspomniany Nowak nie widzi jeszcze żadnych wpadek prezydenta jakiego mamy. Specjalista od dożynania watah i pozbawiania Bydgoszczy praw miejskich, Radosław „ja też jestem ze wsi” Sikorski, zaleca posłowi od oglądania lesbijek, jedynie klapsa i trzydzieści pompek. Co prawda nadal można trafić do władz samorządowych mimo kupowania konkurencyjnego sztabu wyborczego i nie traci się mandatu poselskiego za wypowiedzi o staruchach, wysiadujących dla rozrywki we wspaniale zorganizowanych przychodniach lekarskich. To wszystko prawda. Ale też zważyć należy, że będąc celebrytą, można już publicznie ogłosić, że nie popiera się Platformy. Można nabijać się z hrabicza, rozsiadającego się jak prostak w obecności damy i z – pożal się Boże – protokołu dyplomatycznego, którego członków wstydziłby się...
Antoni Łepkowski
Ostatnio na kanwie propozycji wyrobu PiSopodobnego, tzn. „Polska Jest Najważniejsza”, w trybie pilnym i na poduszkach, jak z paszportami Ryszarda Ochuckiego i Aleksandry Kozeł z „Misia”, w okresie vacatio legis, dzięki inicjatywie Senatu RP zakazano w kodeksie wyborczym umieszczania płatnych spotów wyborczych w mediach. Tryb przeprowadzenia zmian, które trwały całe sześć dni, stanowi nie tylko przykład skandalu legislacyjnego, ale także determinacji skleconej w tym celu koalicji, popierającej ów dziwaczny pomysł. PO, PSL, PJN i SLD mają dobre powody, by zakazać spotów reklamujących partie polityczne. Sprzeczne z zasadą wolności gospodarczej ograniczenia reklamy medialnej muszą, w naszym systemie prawnym, wynikać z okoliczności istotnych. Dlatego dla ochrony konsumentów nie wolno w...
Antoni Łepkowski
Nie jestem zwariowanym fanem numerologii lub wiary w zodiakalne fatum, ale czy nie budzi Państwa niepokoju zadziwiająca zbieżność, wręcz identyczność trwania pewnych historycznych okresów? Przyjęło się uważać, że czas międzywojenny ubiegłego stulecia trwał lat dwadzieścia. Nie jest to jednak do końca ścisłe. Jeśli bowiem przyjmiemy za początek Niepodległej 11 listopada 1918 r., a za jej koniec wbity Polskę nóż w plecy z 17 września 1939 r., to okaże się, że wolna Polska w minionym stuleciu trwała dokładnie 20 lat i 310 dni. W 2009 r. przetoczyła się przez nasz kraj dyskusja, gdzie szukać początku III Rzeczypospolitej? W moim przekonaniu za rozpoczęcie nowej epoki należy uznać wybory prezydenckie 1990 r., jednak zdaję sobie sprawę, że w takim lokowaniu debiutu III RP znajduję się w...
Antoni Łepkowski
Tekst zatytułowany „Prawda nie tylko powiatowa” skłonił mnie do zabrania głosu głównie za sprawą słów Ziemkiewicza: „Te same autorytety, które jeszcze niedawno zagęgiwały się na śmierć, że surowość kary nie odstrasza, to mit, populizm, hańba i pisowskie oszołomstwo, argumentują przy tym, że podwyższenie kar odstraszy potencjalnych naśladowców zwyrodnialców, którzy ciągnęli psa na lince za samochodem”. By wszystko było jasne – nie czuję się dotknięty słowami Rafała Ziemkiewicza, bo ani żaden ze mnie autorytet, ani się nie zagęgiwałem, tym bardziej na śmierć. Wręcz odwrotnie, już sam tytuł mojego dawnego felietonu „Nie tylko nieuchronność” wskazuje, że nie należę do grupy bezkrytycznych chwalców Cesare Beccarii, który uważał – a za nim tabuny badaczy prawa karnego – że od popełniania...
Antoni Łepkowski
Od niemal trzech lat rodziny katastrofy pod Mierosławcem walczą, teraz już na sali sądowej, o odszkodowania i zadośćuczynienia należne im od skarbu państwa, reprezentowanego statio fisci przez ministra obrony narodowej. W dniu katastrofy samolotu Casa nie obowiązywał (wszedł w życie dopiero w sierpniu 2008 r., a do katastrofy doszło w styczniu 2008 r.) przepis § 4 art. 446 kodeksu cywilnego, wskazujący, że najbliższym członkom rodziny zmarłego wskutek popełnienia przez inną osobę tzw. deliktu (czyli czynu niedozwolonego) sąd może przyznać odpowiednią sumę tytułem zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę, związaną ze śmiercią ich najbliższego. Przypomnieć wypada, że – w uproszczeniu – odszkodowanie jest rekompensatą straty pieniężnej, a zadośćuczynienie przysługuje jako wyrównanie...
Antoni Łepkowski
Donald Tusk należy chyba do grona zwariowanych wielbicieli narciarskich szusów. Jakoś tak się jednak dziwnie składa, że za każdym razem, kiedy wybiera się z rodziną w Dolomity, w jego zakładzie pracy dzieje się coś, co powinno skłonić go do natychmiastowego porzucenia włoskich narciarskich kurortów i powrotu do roboty. Czy nie dziwi Państwa, że nasze służby wywiadowcze nie zameldowały wybierającemu się na urlop premierowi, że w środku jego wakacji pani Anodina i pan Morozow zamierzają ogłosić treść raportu. Na zdrowy rozum nie mógł on zawierać większości rządowych uwag, bo zważywszy na czas ich przesłania i to, że od 20 grudnia do 6 stycznia każdego roku Rosja (kraj prawosławny, a zatem obchodzący święta dwukrotnie, wtedy kiedy wszyscy i dwa tygodnie później, a w tak zwanym międzyczasie...
Antoni Łepkowski
Jak pokazuje praktyka, zapoczątkowana jeszcze przed zaprzysiężeniem męża stanu z Ruskiej Budy, Donek ze swoimi strategami znaleźli jednak dla prezydenta nowy obszar działalności, w miejsce odebranego mu prawa wetowania ustaw. Nowonarodzoną prerogatywą prezydencką jest prowokowanie sporów, antagonizowanie i tak już skłóconych środowisk oraz rozbudzanie nienawiści i agresji. Jeszcze nim zamienił Ruską Budę na Belweder, Komorowski wyjawił prasie, że nie podoba mu się obecność krzyża przed byłym pałacem prezydenckim (obecnie – ponownie namiestnikowskim, bo prezydent już tam nie mieszka). Cel tej wypowiedzi był oczywisty. Wiadomo było, że znak pamięci dla wielkiego poprzednika tkwi jak zadra w szlachetnym sercu znawcy metod wydobywania gazu łupkowego. Jasne też było, że grupa modlących się...

Pages