Nr 40 z 3 października 2012

Antoni Łepkowski
Gowin musiał się więc bronić. Jego rozważania o tym, w jakiej części ciała ma literę prawa, z wyraźną sugestią, że leży ona o wiele niżej niż jego ministerialny nos, wydawały mu się zapewne dużo lotniejsze i bardziej dlań korzystne niż nużące dywagacje o prymacie wykładni celowościowej i systemowej nad literalną. Powołanie się na dzieło Monteskiusza jest o niebo skuteczniejsze niż rozprawianie o teleologicznych zasadach interpretacji prawa. Mimo że jako filozof powinien Gowin wiedzieć, że wielki XVIII-wieczny myśliciel nie o wykładni wszak napisał ponad 30 ksiąg swojej pracy, lecz o filozofii i źródłach takiego, a nie innego ukształtowania systemów prawnych, a nade wszystko politycznych, Słabość argumentacji Gowina zasadza się jednak na konstytutywnej cesze wszystkich polityków Platformy...
Krystyna Grzybowska
„Nie uważam, by w brytyjskim interesie było wyjście z UE, ale sądzę, że coraz wyraźniej zbliża się chwila nowego uregulowania stosunków Wielkiej Brytanii z Europą i że nowy układ będzie wymagał społecznej aprobaty” – oświadczył David Cameron, dodając, że wspólna polityka ekonomiczna w strefie euro to okazja do zmiany stosunku Wielkiej Brytanii do Europy. Brzmi to na oko niewinnie, ale zapowiada się rewolucyjnie. Referendum ma być ogłoszone w 2015 r., pod warunkiem, że torysi wygrają wybory parlamentarne. Należy potraktować poważnie tę zapowiedź, bo szansa na to, że labourzyści dojdą do władzy, jest niewielka, a szansa na wyjście Wielkiej Brytanii z UE coraz większa. I co wtedy, panie ministrze Sikorski? A co będzie, jeśli z uczestnictwa w  tym europejskim bałaganie wycofają się inne...
Krystyna Grzybowska
Mamy wiernych Czytelników i jest ich coraz więcej. Nie jesteśmy zapraszani do służących władzy mediów, ale nie mamy parcia na szkło. Nasze wizerunki nie pasują do wizerunkowego stylu prezentacji świata i jego problemów. I bardzo dobrze. Liczy się nie okienko, ale szacunek do samego siebie i poczucie wartości własnej. I lojalność wobec medium, w którym pracujemy. Na Zachodzie, w europejskiej cywilizacji jest to kanon uprawiania naszego zawodu. A w wielu pismach konieczne jest złożenie deklaracji lojalności dla profilu politycznego pisma. Jeśli się złamie tę zasadę, trzeba szukać innego zatrudnienia. Można też zmienić poglądy i zmienić medium. Dziennikarze parający się pisaniem artykułów wbrew swoim poglądom lub je skrywający należą do rzadkości. Nasz zawód jest wolnym zawodem, ale...
Robert Tekieli
W księgarniach ukazała się właśnie inna moja książka: „Zmanipuluję Cię kochanie”. „Egzorcyzmy i opętania” są książką reportażową, w „Zmanipuluję Cię…” staram się – oprócz historii ludzkich zniewoleń – pokazać najszerszą panoramę zagrożeń duchowych ukrytych w kulturze. Co opisuję w tej książce? Współczesny świat. Na podstawie kilkuset historii ludzi, którzy zwrócili się do mnie z prośbą o pomoc, bo nie byli w stanie dalej funkcjonować. Stali się bowiem ofiarami współczesnej kultury, tej jej części, w której swoje miejsce znaleźli guru psychomanipulacji. Jak człowiek może chcieć robić rzeczy, które go niszczą? Jak można skłonić wolną, samostanowiącą o sobie osobę do krzywdzenia siebie? Pokazuję to poprzez autentyczne historie ludzkie. Bo inaczej trudno byłoby uwierzyć. Sekty, grupy...
Ryszard Czarnecki
Raport z alei Szucha Zajmijmy się tym, o czym ani widu, ani słychu w mediach. Mam w ręku niebywale ciekawy raport „Polska służba zagraniczna”, przygotowany na podstawie badań ankietowych „Godna praca w służbie zagranicznej” przez Komisję Międzyzakładową NSZZ „Solidarność” Pracowników Służby Zagranicznej. Przewodniczącym Solidarności w MSZ jest były ambasador RP na Białorusi Mariusz Maszkiewicz, który najpierw zadarł z Łukaszenką, a teraz z Tuskiem. Lektura owego raportu jest porażająca. Resort z alei Szucha (skądinąd, ciekawe miejsce do roboty) oglądać możemy oczami jego pracowników. Ci, którzy odpowiadali na pytania badawcze zawarte w ankietach, to raczej wygi niż nowicjusze: ponad 60 proc. z nich przepracowało w tym ministerstwie ponad 10 lat. Blisko 7 na 10 to pracownicy...
Wojciech Wencel
Niestety, ta sama diagnoza dotyczy w jakimś stopniu pisarzy. Droga twórcza, którą opisuje Nowakowski, była w oficjalnej kulturze PRL-u właściwie jedynym możliwym wyborem sumienia: emigracja wewnętrzna, pisanie jako przestrzeń wolności, czerpanie z życia nieskażonego komunistyczną ideologią. Ale nie umożliwiała wyjścia z systemu. W biografiach nawet najszlachetniejszych twórców krajowych jest coś upodlająco dwuznacznego. Tkwiąc jedną nogą w suwerennym świecie wyobraźni, drugą nogą grzęźli w peerelowskich relacjach. Mogli zachowywać się przyzwoicie, minimalizować kontakty z działaczami partyjnymi, gardzić donosicielami, przeprowadzać gorszące happeningi na salonach, ale przecież ocierali się o ZLP, wydawali książki, składali podania do urzędów, korzystali z domów pracy twórczej, ściskali...
Tomasz Terlikowski
„Gdyby to wsparcie było (nie finansowe, broń Boże), byłoby nam dużo łatwiej, zaryzykuję tezę – kanał by się rozwijał. Tymczasem przez cały czas naszego istnienia jeden (słownie jeden) biskup publicznie bąknął coś o pożytecznej roli Religii TV w medialnym kraj-obrazie. Na porządku dziennym mieliśmy hece z biskupami, którzy zabraniali księżom przychodzić do naszych programów, bo my niszczymy Kościół, atakując ojca Rydzyka” – napisał w liście do widzów Hołownia. Podchwyciły to inne media, które z zaskakującą zgodnością powtarzają jego opinię. Zarzut ten jednak wydaje się absurdalny. I to z kilku przyczyn. Po pierwsze, nie ma powodów, by biskupi udzielali poparcia świeckiemu medium i świeckiej firmie, która często firmowała produkcje głęboko niechrześcijańskie. ITI – a to on był...
Andrzej Zybertowicz
Każda z kwestii, niemal jednym tchem przez Pana przywołanych, zasługuje na polemikę, jednak niniejszy list dotyczy tylko jednej sprawy. W styczniu 2008 r. dziennikarz „GW” Wojciech Czuchnowski opublikował próbujący mnie zdyskredytować, oparty na przeciekach z ABW, ale zawierający liczne nieprawdziwe informacje, tekst „Specwibrator”. „Gazeta Wyborcza” odmówiła publikacji mego sprostowania. W tekście „GW” sugerowała, iż uczestniczyłem w nieodpowiedzialnych działaniach, mających na celu sparaliżowanie działań ABW. Z zaskoczeniem przyjąłem fakt, że Pan Minister nawiązuje do tamtej, opartej na nieodpowiedzialnym przecieku z Agencji, manipulacji medialnej. Wykładam na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika i jako nauczyciel akademicki nie mogę pozostać obojętny wobec uwagi na mój temat, w...
Sylwia Krasnodębska
Stadion naszym „Misiem” Z filmem Śmiarowskiego jest jak z kabaretem Jana Pietrzaka. Mimo że w trakcie oglądania widz pęka ze śmiechu, to jednak do domu wraca smutny i zaniepokojony. Stadion Narodowy, jak mawia w filmie ekonomista Robert Gwiazdowski, to nasz współczesny „miś”, na którego głupio wydaliśmy pieniądze i ten wydatek prawdopodobnie nam się nigdy nie zwróci. – Wpuszczono auta na drogi, na których nie powinno się jeździć – informuje dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie” Marek Michałowski i dodaje, że po Euro trzeba będzie je zamknąć, by dalej remontować. – Wmówiono Polakom, że są tyle warci, ile dobrego powiedzą o nich cudzoziemcy – pada z ust socjolog Barbary Fedyszak-Radziejowskiej. Tłumaczy ona również, że z socjotechnicznego punktu widzenia lepiej jest mówić przed...
Joanna Lichocka
Dawka nienawiści Nie dziwi więc, że prorządowe media sięgać musiały po komentatorów mniej rozbitych psychicznie niż tego dnia politycy PO. Tym razem w propagandzie celował chyba PolsatNews. Prócz skandalicznie stronniczych relacji (takich jak te autorstwa Beaty Lubeckiej, której nazwisko wymieniam, bo jej gorliwość niewątpliwie zasługuje już na zauważenie) stacja zaserwowała na przykład swoim widzom wypowiedź psycholog społecznej Hanny Hamer, klarującej bez zażenowania, że „tego typu demonstracje niosą dużą dawkę nienawiści”. W komentowaniu manifestacji w tej i innych stacjach niezrównani byli także inni tuzowie prorządowej propagandy. Politolog Radosław Markowski czy socjolog Ireneusz Krzemiński trwali na posterunku, zasypując Polaków informacjami, że manifestacja była w istocie...
niezalezna.pl
Poseł PiS Janusz Śniadek, poprzedni szef związku, w swoim przemówieniu nazwał Walentynowicz matką Solidarności. – Od tragedii smoleńskiej mijają dwa lata i w tym czasie każdy dzień utwierdzał nas w przekonaniu, jak bardzo miałaś rację, że nie można iść na kompromisy z własnym sumieniem, ideałami i zasadami, które się wyznaje; że prowadzi to do wielkiej gangreny, która dzisiaj toczy Polskę – gangreny relatywizmu, która dotyka dziś elity władzy i wielu dawnych liderów, ludzi Solidarności – mówił były przewodniczący związku. Poseł PiS Antoni Macierewicz powiedział, że żegna Walentynowicz w imieniu założycieli Komitetu Obrony Robotników. – Byłaś czystą, przezroczystą iskrą, która mówiła zawsze, gdzie jest prawda, a gdzie jest kłamstwo. Stałaś się po śmierci dla nas wszystkich symbolem...
Tak być nie może, na to się nie zgadzamy. Potrzebne nam wolne media, aby prawda zwyciężała. A prawda prowadzi do zmiany stosunków w naszym życiu publicznym, do zmiany władzy. Prawda prowadzi także do tego, że nie będziemy swego rodzaju terenem do kolonizacji. Nie będą nam narzucane obyczaje, które nie wywodzą się z Polski. (…) My nie potrzebujemy demoralizacji (…) My potrzebujemy odnowy, przede wszystkim moralnej. My potrzebujemy praw katolików, praw Kościoła, praw dobrych nauczycieli, praw wszystkich ludzi, dla których Polska znaczy wiele. (…) Musi się skończyć czas, w którym wielu ludzi wstydziło się patriotyzmu albo często się go obawiało, bo uważało, że patriotyczne deklaracje w miejscu pracy mogą ich kosztować karierę, szanse na awans, mogą nawet kosztować bezrobocie. Tak być nie...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Charyzmatyczni przywódcy Znamienne były także treści ideowe, jakie niósł ze sobą ten marsz. Jak się co i rusz przekonujemy, Polska zawsze pęka w tym samym miejscu – tam, gdzie spotykają się dwie płyty tektoniczne polskiej historii. Zderzały się ze sobą przez ostatnie 200–300 lat. Każdego, kto ma w pamięci ruch Solidarności, musiały uderzać podobieństwa haseł i atmosfery marszu do tych z lat 80. Znowu postulaty związkowe dotyczące wieku emerytalnego, płacy minimalnej, praw pracowniczych spotkały się z postulatami praw obywatelskich katolików i obecności religii w mediach oraz z politycznymi żądaniami, by rządzący odpowiedzieli za swe działania. Wszystko to w cieniu tragedii narodowej, którą można porównać z tymi największymi – w cieniu śmierci prezydenta RP i innych członków polskiej...
Po ponad 20 latach niebytu, w roku 1929, za sprawą wielkiego patrioty, oficera, polityka i publicysty Adama Koca „Gazeta Polska” ponownie zajęła poczesne miejsce na polskim rynku prasowym. Powstała z połączenia „Epoki” i „Głosu Prawdy”, będącego czasopismem o profilu społeczno-politycznym, którego redaktorem naczelnym był znany publicysta i polityk Wojciech Stpiczyński, jeden z najzagorzalszych zwolenników marszałka Józefa Piłsudskiego. Pierwszy numer dziennika ukazał się 30 października 1929 r. Redakcja gazety miała siedzibę w Warszawie przy ulicy Szpitalnej 1, jej oddział miejski znajdował się zaś w Al. Jerozolimskich pod numerem 12. Tłoczono gazetę w drukarni Artystycznej na Nowym Świecie 47. Cena pojedynczego numeru wynosiła 20 gr. Mieszkańcy Warszawy za miesięczną prenumeratę płacili...
Piotr Ferenc-Chudy
Po ponad 20 latach niebytu, w roku 1929, za sprawą wielkiego patrioty, oficera, polityka i publicysty Adama Koca „Gazeta Polska” ponownie zajęła poczesne miejsce na polskim rynku prasowym. Powstała z połączenia „Epoki” i „Głosu Prawdy”, będącego czasopismem o profilu społeczno-politycznym, którego redaktorem naczelnym był znany publicysta i polityk Wojciech Stpiczyński, jeden z najzagorzalszych zwolenników marszałka Józefa Piłsudskiego. Pierwszy numer dziennika ukazał się 30 października 1929 r. Redakcja gazety miała siedzibę w Warszawie przy ulicy Szpitalnej 1, jej oddział miejski znajdował się zaś w Al. Jerozolimskich pod numerem 12. Tłoczono gazetę w drukarni Artystycznej na Nowym Świecie 47. Cena pojedynczego numeru wynosiła 20 gr. Mieszkańcy Warszawy za miesięczną prenumeratę płacili...
Leszek Misiak
Wkład „GP” w śledztwo 14 kwietnia 2010 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika po katastrofie. Wspominaliśmy w nim ofiary tej tragedii. W artykule wstępnym pt. „Zabrano nam serce Polski” Tomasz Sakiewicz pisał: „Wypadek jest tylko jedną z możliwości. Mataczenie Rosjan w tej sprawie niestety budzi wątpliwości, czy rzeczywiście chcą wszystko wyjaśnić (...). Na pewno nie wolno ignorować żadnej wersji w imię rzekomego pojednania”. Kolejny numer „GP”, z 21 kwietnia, poświęcony był w całości pogrzebowi śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu. Już w wydaniu z 28 kwietnia 2010 r. otwarcie pytaliśmy na okładce, „co zabiło polską delegację”. Gdy zadawaliśmy te i inne pytania, np. dlaczego 2 km od początku pasa lotniska samolot znajdował się na tak niskiej wysokości, jedyną odpowiedzią ze strony...
Grzegorz Wierzchołowski
Wkład „GP” w śledztwo 14 kwietnia 2010 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika po katastrofie. Wspominaliśmy w nim ofiary tej tragedii. W artykule wstępnym pt. „Zabrano nam serce Polski” Tomasz Sakiewicz pisał: „Wypadek jest tylko jedną z możliwości. Mataczenie Rosjan w tej sprawie niestety budzi wątpliwości, czy rzeczywiście chcą wszystko wyjaśnić (...). Na pewno nie wolno ignorować żadnej wersji w imię rzekomego pojednania”. Kolejny numer „GP”, z 21 kwietnia, poświęcony był w całości pogrzebowi śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu. Już w wydaniu z 28 kwietnia 2010 r. otwarcie pytaliśmy na okładce, „co zabiło polską delegację”. Gdy zadawaliśmy te i inne pytania, np. dlaczego 2 km od początku pasa lotniska samolot znajdował się na tak niskiej wysokości, jedyną odpowiedzią ze strony...
Krzysztof Zielke
Geopolityczna szansa W programowych artykułach na początku 1994 r. Jacek Kwieciński przekonywał, że NATO jest szansą na przezwyciężenie dylematów geopolitycznego położenia Polski. W swoich artykułach argumentował, że leżymy nie między Niemcami a Rosją, lecz między Zachodem a strefą posowiecką. W artykule „Promoskiewski obóz w Polsce” z 27 stycznia 1994 r. wskazywał na niebezpieczeństwa, jakie mogą nieść antyzachodnie fobie. Uważał, że ośrodki demonstrujące antyzachodnie postawy „w sposób oczywisty wspomagają Rosję”. Obok jawnej i zakamuflowanej opcji prorosyjskiej Kwieciński krytykował też taką opcję proeuropejską. „W Europie bez Amerykanów mógłby się rozpocząć co najmniej polityczno-militarny wyścig o fawory Moskwy” – ostrzegał w artykule „O co idzie gra” z 3 lutego 1994 r. Na...
Piotr Lisiewicz
„Gazeta Polska” w 2001 r. biła na alarm, że od kilku miesięcy rządowe samoloty Tu-154 remontowane są w Rosji. Inni uznali sprawę za mało ważną. O tematach takich jak lustracja, szkalowanie Polski na Zachodzie, Żołnierze Wyklęci czy sprawa pułkownika Kuklińskiego pisaliśmy, gdy inni milczeli, bo tak nakazywała polityczna poprawność. „Wszyscy” zaczynali pisać o nich ze średnio 10-letnim poślizgiem. Poniżej prezentujemy dalece niepełny wybór najgłośniejszych i najważniejszych tekstów w historii „Gazety Polskiej”. „Sto razy głową w ściany” – tak zatytułowany był zbiór felietonów Stefana Kisielewskiego z czasów PRL. Stał się on inspiracją dla tytułu niniejszego przeglądu. Bo głową w ściany w tej „nienaszej” III RP walimy z furiackim uporem. Cóż, jak mówił Marszałek Piłsudski, „Głową muru...
Leszek Misiak
Ubezwłasnowolnieni konsulowie Konsulowie przylecieli bez konkretnych dyspozycji, bez żadnego planu działania. Nie wiedzieli, co mają robić, by umożliwić właściwy przebieg identyfikacji, bo Rosjanie nie dopuścili ich do wykonywania czynności, które powinni wykonywać. Konsul, zgodnie z prawem, w szczególnych wypadkach powinien uczestniczyć przy sekcjach zwłok. To była szczególna sytuacja. Rodziny, jak mówili w MSZ konsulowie, zostawiono same sobie. Konsularne Centrum Koordynacji praktycznie nie funkcjonowało tak jak powinno. – Konsulowie dzwonili nawet do Ambasady RP w Moskwie i pytali, co mają robić, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi – mówi nasze źródło z MSZ. To konsul jest prawnie odpowiedzialny za zabezpieczenie mienia zmarłej osoby, przyjęcie go do depozytu i następnie...
Grzegorz Wierzchołowski
Ubezwłasnowolnieni konsulowie Konsulowie przylecieli bez konkretnych dyspozycji, bez żadnego planu działania. Nie wiedzieli, co mają robić, by umożliwić właściwy przebieg identyfikacji, bo Rosjanie nie dopuścili ich do wykonywania czynności, które powinni wykonywać. Konsul, zgodnie z prawem, w szczególnych wypadkach powinien uczestniczyć przy sekcjach zwłok. To była szczególna sytuacja. Rodziny, jak mówili w MSZ konsulowie, zostawiono same sobie. Konsularne Centrum Koordynacji praktycznie nie funkcjonowało tak jak powinno. – Konsulowie dzwonili nawet do Ambasady RP w Moskwie i pytali, co mają robić, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi – mówi nasze źródło z MSZ. To konsul jest prawnie odpowiedzialny za zabezpieczenie mienia zmarłej osoby, przyjęcie go do depozytu i następnie...
Teresa Wójcik
Rosji już dziękujemy I właśnie pod koniec 2009 r. w 50. numerze „Gazety Polskiej” (z 16 grudnia) opublikowaliśmy artykuł o gazie z łupków pt. „Rosji już dziękujemy?”. Skorzystaliśmy z rządowych informacji USA, według których tani gaz ze złóż niekonwencjonalnych zapewni Ameryce nie tylko pełną samowystarczalność i bezpieczeństwo energetyczne, ale i zmieni światowy rynek paliw. Nasza publikacja była pierwszą w Polsce (pomijając ściśle specjalistyczne czasopisma geologiczne) i jedną z pierwszych w polityczno-gospodarczych wielonakładowych tygodnikach europejskich. Po tym pierwszym artykule pojawiły się kolejne, w których podawaliśmy nowe informacje o gazie lub ropie z łupków. Materiały mieliśmy z najlepszych źródeł – z danych Departamentu Energii USA, internetowych portali globalnego...
Prof. Wiesław Binienda wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Uniwersytetu Akron w stanie Ohio w USA – „Gazeta Polska” świeci przykładem swoją bezkompromisowością w dążeniu do prawdy o katastrofie smoleńskiej. Wielka determinacja gazety w odkrywaniu dowodów dotyczących tej tragicznej katastrofy, dokładne patrzenie na ręce władzy oraz roztoczenie obywatelskiego nadzoru nad śledztwem smoleńskim to czołowe osiągniecie Waszej działalności w ostatnich latach. Miejmy nadzieję, że owoce tej pracy już wkrótce umożliwią osądzenie winnych tej największej powojennej tragedii narodowej i wymierzenie sprawiedliwości za śmierć polskiej delegacji państwowej. Witalność i energia członków Klubów „Gazety Polskiej” w całym kraju napawa ogromnym optymizmem. Wierzę, że ten archipelag polskości...
Krzysztof Wyszkowski
Odwaga Anny Solidarność pochodziła właśnie z Bojaźni Bożej i z wierności Temu, od którego „Nikt nie ma większej miłości” (J. 15,13). Każdy, kto się z Anną zetknął, czuł, że ma do czynienia z istotą wyjątkową, właśnie Sługą Bożym, który potrafi tej miłości sprostać. Czy my potrafimy sprostać żądanej od nas odwadze? Ostatnim zdaniem, jakie od niej usłyszałem, było pytanie: „Krzysiu, co będzie z Polską?”. To pytanie jest teraz naszym zadaniem. Stojąc nad grobem, którego szukała przez dwa i pół roku po swojej tragicznej śmierci, odpowiadamy: Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy! I nucimy Ci, Dobra Przyjaciółko: Śpij, Kochanie, w ciemnym grobie, niech się Polska przyśni Tobie…
Piotr Lisiewicz
Już wiemy, czym był Smoleńsk: wpadką. Adam Leszczyński z „GW” napisał po sobotnim marszu, że jego organizatorzy liczą, iż ludzie „zobaczą, jak było naprawdę z katastrofą smoleńską, aferą hazardową i wieloma jeszcze innymi wpadkami władzy”. Ot, jeszcze jedna wpadka, jak „bul”, Sarkozy bez parasola czy Dunki-kaszaloty Komorowskiego. Bo, powiedzmy sobie jasno, słowa: „Spieprzaj, dziadu” były już wpadką o znacznie większym ciężarze gatunkowym. Wracając do upadającego ITI. Dramatyczne oszczędności odczuwają goście zapraszani do studia TVN. Dawniej wysyłano po nich taksówki. Pobluzgali w studiu na PiS i w nagrodę wracali taksówką do domu albo na imprezę, gdzie znajomi gratulowali im występu. Teraz, i to tylko jeśli stanowczo się tego domagają, przyjeżdża po nich kierowca. Do tego narzekający...
Rafał Ziemkiewicz
W DTV, czy jak tam się on teraz nazywa, za komentarz do całej sprawy użyto jakiegoś pana, podpisanego jako wydawca (kogo wydał i w jakich okolicznościach, nie poinformowano), że jemu żal tych ludzi, którzy oczywiście mają swoje powody do oburzenia, ale nie widzą, jak są oszukiwani i manipulowani przez swoich przywódców. Kubek w kubek (czy może nawet ubek w ubek) jak za moich młodych lat. Masy robotnicze mają powody uskarżać się na bolączki, ale nie widzą, jak są oszukiwane i cynicznie wykorzystywane przez liderów „Solidarności” … Jedyna różnica, że w DTV do wygłaszania tych mądrości angażowano włókniarkę, a nie „wydawcę”, ale cóż, „target” był inny. A w ogóle mniejsza o marsz. Większym niusem był fakt, że ślubna suknia Oli Kwaśniewskiej będzie – jak suknia Kate Middleton – wystawiona...
Tomasz Sakiewicz
Wierzbicki patrzył na mnie trochę jak na fantastę. Ale po paru dniach zgodził się na rozmowy o nowym projekcie. Tytuł „Gazeta Polska” wydawał nam się wtedy najlepszym z możliwych. Był, niestety, już zarejestrowany przez kogoś innego. Chcieliśmy więc wydawać „Polską Gazetę”. Z takim pomysłem pojawiliśmy się na kongresie „Ruchu Trzeciej Rzeczpospolitej” Jana Parysa. Mieliśmy sporo szczęścia. Na tym samym kongresie był właściciel tytułu „Gazeta Polska”. Poprosił mnie o rozmowę. Powiedział, że daje nam go za darmo. Zaczęliśmy od agentów Wyjechałem za granicę szukać pieniędzy na dziennik. Wydawało mi się, że je znalazłem. W tym czasie jednak wokół Wierzbickiego pojawili się ludzie, którzy mieli inne pomysły. Wierzbicki wydał na początku 1993 r. pierwsze numery jako miesięcznik....
Tomasz Łysiak
Z Kaźmirakiem czy z „Wilkami” W czasie wojny, we wsi Owczarnia, na opanowanej przez Niemców Lubelszczyźnie, doszło do krwawej jatki. Oddział AL dowodzony przez „Cienia” (Bolesława Kaźmiraka) natknął się na odpoczywający na kwaterach pododdział AK podporucznika „Moczara” (Mieczysława Zielińskiego). Najpierw doszło do strzelaniny, bo obie strony wzięły się za Niemców. Po krótkim czasie nieporozumienie wyjaśniono. Zaczęto się witać, stając w dwuszeregu naprzeciwko siebie. Nagle „Cień” strzelił z pistoletu do dowódcy AK. I w ruch poszły karabiny ludowców. Rozpoczęła się egzekucja. Mord był zaplanowany… Z martwych akowców zdarto buty i mundury. Ciała wrzucono do dołu. Razem z zastrzelonym przypadkowo psem. Zabójca nigdy nie poniósł żadnej kary. Pułkownik „Cień” zmarł w 1966 r. Został...
Anita Gargas
Redaktorowi naczelnemu kradną starego malucha Już w trzecim, majowym numerze czytelnik musiał się natknąć na niepokojący apel. „16 kwietnia 1993 redaktorowi naczelnemu GP skradziono pomarańczowego, starego Fiata 126 p, który służył również do celów redakcyjnych. Wszystkich, którzy mogą pomóc redakcji w odzyskaniu samochodu, prosimy o kontakt”. Sfatygowanego malucha Piotra Wierzbickiego oczywiście nie odnaleziono. Można by uwierzyć, że został skradziony ze względu na swe walory estetyczne i dużą wartość rynkową, gdyby nie kolejne samochodowe przygody członków redakcji. Przecinanie opon, włamania do aut bez kradzieży cennych z punktu widzenia złodziei przedmiotów (radia itp.) – wszystko to służyło raczej nękaniu członków redakcji i demonstrowaniu możliwości przeciwnika. Ale kwestia...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Niestety, na radosną atmosferę cień rzuciły dwie smutne wiadomości ze Lwowa. Pierwsza z nich dotyczyła polskiego Radia Lwów, które z powodu obojętności władz III RP po raz kolejny znalazło się w katastrofalnej sytuacji. Ukraińskie władze ze względu na niepłacenie rachunków zaplombowały drzwi wejściowe placówki. Lwowscy Polacy w swoim dramatycznym liście napisali: „Nasz dorobek nie powinien być zaprzepaszczony. Jakie wyższe racje przemawiają za tym, żeby polska redakcja we Lwowie przestała istnieć? W imię jakich oszczędności niszczy się mienie polskiego podatnika? Każdy kraj na świecie łoży na promocję swojej kultury. My czynimy to za darmo. Pewne instrumenty jednak musimy posiadać. Czy ktoś jest w stanie to zauważyć? Miasto Lwów jest najlepszą promocją Polski poza granicami kraju”....
Marcin Wolski
Oczywiście wbrew nieudacznikom uwielbiającym anonimowość, sukces i klęska mają zawsze czyjąś twarz. W przypadku „Gazety Polskiej” jest to twarz Tomka Sakiewicza. Bez jego optymizmu, inteligencji, przedsiębiorczości nadal leżelibyśmy gdzieś na dnie prasowej niszy. Cechuje go nadto niepospolita odwaga, zarówno w chodzeniu pod prąd, nieraz wbrew własnym przyjaciołom politycznym, jak i w stosunku do ludzi. Bycie kontrowersyjnym, niepokornym w medialnym świecie zazwyczaj przeraża – tymczasem Sakiewicz od lat kolekcjonuje w swoim zespole osobników niepokornych, wyrzuconych, wykluczonych z mainstreamu lub takich, którym w „salonie” zrobiło się po prostu duszno. A jednocześnie nikomu niczego nie narzuca – w tym zespole nie ma lojalek, gwałcenia sumień, pilnowania jedynej słusznej linii. Mieści...
Tomasz Sakiewicz
Musimy domagać się: zmiany rządu, rozpisania przedterminowych wyborów powszechnych, a po nich zmiany prawa, które zagwarantowałoby realny pluralizm w mediach, powołania komisji śledczej i specjalnych instytucji do zbadania smoleńskiej tragedii. Władza wobec zmasowanego oporu społecznego ustąpi. Nie wierzę w to, by, widząc powszechny sprzeciw, trzymała się do samego końca kadencji parlamentu. Zresztą już teraz koalicja wisi na włosku i za chwilę może stracić większość. Możemy ten rząd obalić i możemy wygrać następne wybory. Warunkiem jest powszechna mobilizacja wszystkich sił społecznych. Apeluję o przygotowanie się do takiej akcji. Już teraz trzeba zbierać siły i środki. Polski nie stać na czekanie. Szkoda nas i naszej przyszłości. Uratujmy demokrację, uratujmy nasz honor,...