Nr 5 z 1 lutego 2012

Krzysztof Głowacki
Na pasku cenzury Władze Kazachstanu przestaną udzielać akredytacji międzynarodowym ekspertom, którzy będą krytykować wybory w republice. Reperkusje dotkną także samych Kazachów. Na pierwszy ogień poszli już liderzy Ogólnonarodowej Partii Socjaldemokratycznej. Opozycjonistów ukarano wysokimi grzywnami, ponieważ podawali w wątpliwość wiarygodność ostatnich wyborów parlamentarnych. To jednak dopiero początek. Nowa ustawa o radiofonii i telewizji w znaczący sposób ogranicza wolność wypowiedzi. Ponad podziałami Rosyjska opozycja powołała do życia Ruch Obywatelski. Jego głównym zadaniem jest przygotowanie i koordynacja antysystemowych demonstracji oraz przekonanie Rosjan, że Władimir Putin nie będzie dobrym prezydentem. Społeczny sprzeciw Znane postacie rosyjskiego życia...
Antoni Rybczyński
Trzy dni wcześniej strony internetowe kilkunastu instytucji rządowych i prasowych w Azerbejdżanie zostały zhakowane, część była niedostępna przez kilka godzin. Na niektórych pojawiły się hasła zarzucające rządowi Azerbejdżanu „wysługiwanie się Żydom”. Najprawdopodobniej cyberataku dokonali hakerzy z Iranu. Planowane na 17 stycznia spotkanie ministrów spraw zagranicznych Azerbejdżanu, Iranu i Turcji zostało odwołane. Tego samego dnia grupa hakerów, określająca się jako „Prawdziwa Azerbejdżańska Cyberarmia”, dokonała zmasowanego ataku na irańskie strony internetowe, czyniąc je niedostępnymi. Stosunki Iranu z Azerbejdżanem w ostatnich miesiącach wyraźnie się pogorszyły. Teheran krytykuje bliskie relacje Baku z Izraelem, który uważa Azerbejdżan za kluczowego przyjaciela w świecie...
Jacek Laskowski
Już w listopadzie wezbrała nowa fala antyrządowych demonstracji. Rozpaliły ją wieści o sankcjach Ligi Arabskiej przeciw dyktaturze i poparciu państw muzułmańskich dla rewolucji. W grudniu Liga wysłała do Syrii misję obserwacyjną i stanowczo zażądała zakończenia represji. Choć misja jest ostro krytykowana za swoją bezsilność i niezdolność do powstrzymania przemocy, a państwa arabskie skłaniają się do jej wycofania, to mimo wszystko wywarła ona pewien wpływ na reżim w Damaszku. W miastach, w których pojawili się obserwatorzy, na ulice wyległy tłumy, ośmielone chwilowym wycofaniem armii. Prezydent Assad ciągle próbuje złagodzić krytykę ze strony arabskich sąsiadów i w ostatnich tygodniach zwolnił z więzień ponad 5 tys. demonstrantów. Ustępstwa te jednak nikogo nie zadowolą. Liga Arabska...
Piotr Lisiewicz
Gdyby nie było tego osobistego stosunku, i tak nie mogliśmy się z Jackiem pobić z innego powodu. Byliśmy bokserami innej kategorii wagowej (notabene Jacek znał się na boksie, podobnie jak na golfie czy tenisie). On startował – mówiąc kategoriami boksu zawodowego – w tej królewskiej, ciężkiej. A ja? Niech będzie – w koguciej. I czułem się w niej dobrze. Tacy zadziorni z koguciej, od spraw lekkich, zgrywy, happeningu też są niezbędni w dobrej drużynie. Wesoła, płocha II RP miała ich świetnych. I sprawdzili się także w niewesołych czasach. Natomiast Jacek miał świat poukładany w głowie, rozumiał sprawy najwyższej wagi, o których miałem blade pojęcie, a i to głównie z jego artykułów. Czy po 1989 r. mieliśmy ministra spraw zagranicznych, mającego zbliżoną do Jacka Kwiecińskiego wiedzę o...
Ryszard Czarnecki
25 stycznia działy się też rzeczy ciekawe. Ot, chociażby w 1491 r. spuściliśmy łomot Tatarom pod Zasławiem. Ale też w 1831 r. Sejm zdetronizował cara Mikołaja I. Dziś już by tego nie zrobił, bo przecież intensywnie ocieplamy stosunki z Rosją. W 1922 r., tegoż 25 stycznia, Piłsudski odznaczył Orderem Orła Białego nuncjusza apostolskiego w Polsce, kard. Achille Ratti (późniejszego papieża Piusa XI). Pewnie za to, że jak Sowieci stali pod Warszawą w sierpniu 1920 r., jako jedyny dyplomata nie zwiał ze stolicy. Nie było wtedy (szczęśliwe czasy) Palikota i palikociarni, to i nikt Piłsudskiego o klerykalizm nie oskarżył… A 25 stycznia 1930 r. dzielna polska policja aresztowała Szpicbródkę! Serio. Istniał naprawdę, a nie tylko w filmie. Kasiarz nazywał się Stanisław Cichocki i akurat planował...
Marcin Wolski
Znajomość epoki idzie u niego w parze z płodnością. W ciągu ostatnich lat otrzymaliśmy m.in. „Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej”, następnie „Życie prywatne elit artystycznych Drugiej Rzeczypospolitej”, potem „Afery i skandale...”, a obecnie „Wpływowe kobiety…”. Czytelnik nie powinien szukać tam jakichś szczególnie głębokich refleksji, myśli historiozoficznej, bo nie to jest ambicją autora. Może natomiast znaleźć mnóstwo ciekawych, nieraz prowokacyjnych informacji o życiu postaci mniejszych i większych, które umarły wystarczająco dawno, by nie protestować, że ktokolwiek grzebie w ich życiorysach. W tego rodzaju opracowaniach zawsze można dyskutować o doborze postaci. Dotkliwy może być brak kobiet Józefa Piłsudskiego – od żon po Kazimierę Iłłakowiczówną czy tajemniczo zmarłą...
Maciej Parowski
Można mieć zasadnicze wątpliwości wobec takich kulturowych przebieranek. Tyle że krytyka zgodnie powtarza, że jeśli już, to właśnie reżyserowi amerykańskiej wersji – Fincherowi najbardziej się owa robota należała. To nie są puste słowa. Zanim Oplev nakręcił „Millennium…”, ba – zanim Larsson napisał trylogię o dziennikarzu i tajemniczej hakerce – to Fincher prezentował publiczności mroczne „Siedem” (1995 r.) Tamten film traktował o zbrodni dokonywanej podług biblijnych cytatów i o dwóch detektywach depczących mordercy po piętach. Potem był podobnie pomyślany „Zodiak” (2007 r.) Obie ekranizacje były zainspirowane przez prawdziwe wydarzenia w USA. Larsson musiał widzieć pierwszy z tych filmów. Dlatego, być może, mamy tu do czynienia z kulturowym wpływem biegnącym w obie strony. Kino jest...
Tomasz Terlikowski
Są takie dzieła współczesnych bioetyków (utytułowanych i rozchwytywanych), z którymi nie bardzo wiadomo, co zrobić. Z jednej strony wydają się znakomitym żartem, tekstem napisanym wyłącznie w celu skompromitowania pisma, które go opublikuje, z drugiej – wywołują dyskusję i spory, tak jakby były napisane na poważnie. A jeśli uważniej przyjrzeć się światu, który nas otacza, to nagle okaże się, że są one zwyczajnym wyciągnięciem wniosków z tego, co już niemal powszechnie zostało uznane. Tak jest z artykułem dr Anne Smajdor z University of East England, w którym broni ona ektogenezy, czyli sztucznych macic. Z tekstu wynika, ni mniej ni więcej, że w prawdziwie liberalnym społeczeństwie ciąża i poród nie będą tolerowane. Ból i cierpienie z nimi związane są tak trudne do zniesienia dla...
Robert Tekieli
Studentka ze stypendium naukowym uwierzyła, że jakiś człowiek, bóg po dwóch rozwodach, z trzecią, szesnastoletnią żoną, może na podstawie zdjęć wybrać jej męża na całe życie. Zobaczyła go po raz pierwszy razem z siedmioma tysiącami innych kobiet na stadionie w Seulu. Jak to możliwe? Czy ktoś potrafi sobie wyobrazić, że osiemnastoletni chłopcy biją się o brudne i śmierdzące skarpety guru, by wcisnąć je sobie na głowę i paradować w nich z wielką dumą? Jak to możliwe, że ludzie chodzą po 1000-stopniowym żarze? Jak to się dzieje, że chorzy wychodzą od bioenergoterapeuty w euforii, mimo że od ostatniej wizyty nowotworowy guz powiększył się z 12 do 17 cm? – Miałam chore dłonie, zgnite do kości – mówi mi Elżbieta. Bo próbowała rzucić uzdrawianie za pomocą wahadełka. Elżbieta w czasie modlitwy...
Krystyna Grzybowska
Reformy, jakich dokonał przywódca Fideszu, wywołują wściekłość rodzimych postkomunistów, a właściwie komunistów, którzy swoimi rządami doprowadzili ten kraj do ruiny. Ale Bruksela, która tak krytykowała socjalistycznego premiera Ferenca Gyurcsány'ego, jakoś zapomniała o łajdactwach jego i jego ekipy. W 2006 r. „Le Monde” opublikował wypowiedź tego premiera, nagraną przez dziennikarzy: „Węgry są spisane na straty. Przez cztery lata nie zrobiliśmy nic. Absolutnie nic. Ostatnie półtora roku czy dwa lata były jednym wielkim kłamstwem. Sp... (słowo niecenzuralne) sprawę i to starannie. Żaden z europejskich krajów nie zrobił tyle głupstw co my”. No i co, panowie Schulz i Cohn-Bendit, Gyurcsány był lepszy? No, zrujnował Węgry, ale był po linii i na bazie. A ten Orbán to zagrożenie dla...
Krystyna Grzybowska
Wspólnota gospodarcza, choć niedoskonała, bardzo się Niemcom opłaciła i gwoli prawdy, nie tylko Niemcom. Ale to nie wystarcza, żeby zaprowadzić ład, i dlatego Angela Merkel kategorycznie domaga się udoskonalenia nie tylko integracji gospodarczej, ale i politycznej. Drżyjcie narody – to hasło będzie teraz przyświecać Berlinowi, nieco przetrąconemu Paryżowi i kilku terytorialnym maluchom. Reszta będzie się miotać między prawem do niezależności i niezawisłości państwa a strachem przed losem, jaki spotkał Grecję. Bo nie jest tak, że jakiś kolejny „przełomowy” szczyt rozwiąże problemy eurostrefy, on je tylko pogłębi. Ma być tak, jak chce Unia Oto w czasie, gdy w Brukseli odbywa się spęd na koszt europejskich podatników, też w Brukseli trwał strajk generalny, który sparaliżował wszelką...
Antoni Łepkowski
Ten sposób ironizowania poprzez pozorną eufemizację, a faktyczne wzmocnienie zjadliwości języka, jak ulał pasuje do dzisiejszej rzeczywistości polskiej. Może dlatego, że zbiór podobieństw do peerelu niebezpiecznie pęcznieje. Zwłaszcza to, co wyprawia się ostatnio w prokuraturze, daje asumpt do przypomnienia tej krotochwili językowej. Jak bowiem trafniej niż „tragiczny inaczej” określić wodewilowy spektakl jednego z umundurowanych prokuratorów na konferencji prasowej w Poznaniu ze strzałem w policzek? Czy znajdziemy bardziej obrazowe określenie dla nielojalnego zachowania Naczelnego Prokuratora Wojskowego wobec swojego przełożonego, Prokuratora Generalnego niż „subordynowany inaczej”? Zwłaszcza komentarze licznych polityków i publicystów afiliowanych przy WSI lub w ich okolicach,...
Krzysztof Wyszkowski
Jako świadek obserwujący na własne oczy łajdactwo „strony solidarnościowo-opozycyjnej”, zasługującej na zbiorową nazwę radziejowszczyzny XX wieku, mam takich dowodów wiele, ale na potrzeby niniejszego artykułu ograniczę się do jednego przykładu. W marcu 1989 r. w podziemiach kościoła przy ul. Żytniej w Warszawie odbyło się zebranie Klubu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie, na którym oceniano stan ugody dokonywanej w Pałacu Namiestnikowskim. W przerwie obrad Jacek Kuroń, zaniepokojony ujawniającą się już wtedy atmosferą antynarodowej zmowy z komunistami, podszedł do mnie i swoim chrapliwym głosem wyszeptał mi na ucho: „Jaruzelski i Kiszczak wprowadzą nas do EWG i NATO!” – i natychmiast się oddalił. Musiałem mieć nielicho zdumioną minę, bo przechodzący obok Jarosław Kaczyński zatrzymał...
– W gówno zostałem wprowadzony. Ty nawet nie masz pojęcia. Wiesz, co zrobili, jakiego knota? Ty brałaś w tym udział? Podpisałaś się pod tym? – takimi słowami płk Klich zwraca się do współpracowniczki z Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Jego pytania dotyczą powołanej 15 kwietnia 2010 r. przez rząd komisji ds. zbadania katastrofy smoleńskiej, na czele której stanął na krótko polski akredytowany (potem nazywana była komisją Millera, od nazwiska następnego przewodniczącego). Przestraszona koleżanka zarzeka się, że nie brała udziału w tym posiedzeniu Rządowego Centrum Legislacji, na którym zapadały decyzje. Mała reprymenda od ministra, czyli inny poziom stresu Rozmowa Edmunda Klicha ze współpracowniczką z komisji została zarejestrowana 22 kwietnia 2010 r. Akredytowany wrócił właśnie z...
Marcin Wolski
2000/2001 to inna zwrotnica, której sens trudno odczytać. Wraz z upadkiem dwóch wież zakwestionowano hegemonię Zachodu i faktycznie rozpoczęło się zapowiadane przez Huntingtona „zderzenie cywilizacji”. Co można powiedzieć o obecnym Drewnianym Smoku? Najwyżej to, że w grudniu 2012 r. mimo proroctw Majów końca świata na pewno nie będzie. Jednak mimo to przyszłość zapowiada się niezwykle ciekawie. I tylko szkoda, że właśnie w takim momencie zabrakło kogoś, kto stworzony był do komentowania wydarzeń światowych. Myślę o Jacku Kwiecińskim – wspaniałym dziennikarzu i człowieku zaliczającym się do szlachetnej, ale nielicznej kategorii Niezłomnych, do której sam nawet nie aspiruję. Może dlatego z jego strony dochodziło do drobnych połajanek. Ale kto od niego nie obrywał? Ziemkiewicz, Łysiak...
Mimo że powstanie styczniowe obejmowało swym zasięgiem wyłącznie teren zaboru rosyjskiego, społeczeństwo Galicji Wschodniej nie odniosło się do niego obojętnie. Na wieść o jego wybuchu we Lwowie powstał Komitet Narodowy, którego działalność wsparli najzacniejsi obywatele miasta: Adam ks. Sapieha, dr Florian Ziemiałkowski, dr Franciszek Smolka, Aleksander hr. Dzieduszycki i Antoni hr. Golejewski. W mieście zorganizowano delegaturę powstańczą, na czele której stanął przybyły z Warszawy naczelnik Marian Sokołowski. Kierownikiem spraw wojskowych był gen. Józef Wysocki, którego po uwięzieniu przez władze austriackie zastąpił płk Jan Stella Sawicki. Biuro werbunkowe ochotników mieściło się w zajeździe „Pod Tygrysem” (późniejszy gmach Banku Hipotecznego). Z kolei w hotelu Kuhna znajdowali...
Tomasz Terlikowski
Walka o Europę Pontyfikat Benedykta XVI, na co wskazuje nawet samo odwołanie się do św. Benedykta z Nursji, ale też Benedykta XV – pozostaje głęboko europejski. Papież dostrzega kierunek, w jakim podąża nasz kontynent, rozumie trawiące go głęboko choroby i próbuje – a patrząc na demograficzne tendencje, może to być ostatnia szansa – uratować Europę i Europejczyków przed samozagładą. Ratunkiem może być wyłącznie powrót do chrześcijaństwa, i to nie w wersji soft, ale silnej tożsamościowo opcji chrześcijaństwa łacińskiego, z jego ojcami św. Augustynem, św. Benedyktem i św. Tomaszem. Papież podkreśla to szczególnie mocno w ostatniej książce opublikowanej przed początkiem pontyfikatu, czyli w „Europie Benedykta w kryzysie kultur”. To myśl Ojców Kościoła, ich zaangażowanie leży u podstaw...
Anita Gargas
Kiedy odszedł, zrozumiałam, jak niewiele wiemy o tym Człowieku, który poprzez swoje teksty uczył, co to znaczy być niezłomnym na co dzień. Co to znaczy kochać Ojczyznę poza datami rocznic. Jak niewiele wiemy o Człowieku, który jako paroletni chłopiec ukryty pod stołem obserwował, jak UB wywleka z domu do więzienia Jego ojca, Wincentego Kwiecińskiego, szefa III Komendy WiN. Na powrót ojca musiał czekać dziesięć lat, żyjąc wraz z matką w skrajnej biedzie. *** Piszę te słowa w miejscu, które od zarania zarezerwowane było dla Jego rubryki pt. Odcinki. Jeden z pierwszych odcinków, podpisanych przez Niego jeszcze jako A.B. Constans, mówił o zerwaniu ciągłości z PRL, potrzebie odtajnienia tajemnic UB i SB, „stworzeniu możliwości ujawnienia wreszcie zbrodni, zdrady i podłości”. Znamy wszyscy...
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
Prokuratura warszawska wznowiła także sprawę znieważenia dr. Jerzego Bukowskiego  z Porozumienia Organizacji Niepodległościowych i Kombatanckich w Krakowie i mojej skromnej osoby, w związku z naszą przynależnością narodową, tj. o czyn z art. 257 kk. Warto przypomnieć, że obaj zostaliśmy zaatakowani tylko dlatego, że protestowaliśmy przeciwko prowokacji w postaci tzw. Rajdu Bandery, który po wyłudzeniu polskich wiz próbował przekroczyć granicę w Medyce k. Przemyśla. Prowokacja ta się nie udała, gdyż w ostatniej chwili (lepiej późno niż wcale) szefowie MSW i MSZ poszli po rozum do głowy i pod wpływem protestów nie wpuścili rajdu do Polski. Za organizatorami tego przedsięwzięcia stali neofaszyści z Kongresu Ukraińskich Nacjonalistów, powielający opętańcze idee przedwojennej Organizacji...
Wojciech Wencel
Postawiony pod ścianą, a ściślej na scenie, opowiedziałem o kulisach niedawnej kampanii wyborczej w Polsce, która doprowadziła PiS do zwycięstwa. Pamiętam, że Węgrów najbardziej interesowały kwestie polityki historycznej i prorodzinnej. Nie mam pojęcia, w jaki sposób treść mojego wystąpienia dotarła do Viktora Orbána, ale faktem jest, że wyciągnął z tej lekcji odpowiednie wnioski. W „Rzeczpospolitej” ciągle czytam, że nie należy mieszać poezji z polityką, a tu proszę: wystarczy podstępnie przerzucić polskiego poetę za granicę, żeby wywołać tam wolnościowe powstanie. Oczywiście żartuję. Jeśli ktoś zasługuje na miano węgierskiego łącznika, to zdecydowanie mój porywacz. Grzegorz Górny opublikował w polskiej prasie kilkadziesiąt tekstów o tematyce węgierskiej, nakręcił cztery filmy...
Teresa Wójcik
W skali państwa dług finansów publicznych wynosi ponad 815 mld zł. Niestety, dochodzi do niego zadłużenie prywatne obywateli. Blisko 2 mln Polaków ma poważne kłopoty ze spłatą kredytów. Ocenia się, że zagrożone kredyty gospodarstw domowych to ok. 36 mld zł. Całość kredytów ludności to kwota ok. 540 mld zł, kredyty hipoteczne blisko 330 mld zł., na kartach kredytowych mamy ok. 14 mld zł długów. Gwałtownie wzrosły i rosną długi samorządów, ich zadłużenie to ok. 12 mld zł. Zadłużenie przedsiębiorstw tylko wobec banków to kwota ok. 240 mld zł. Co gorsza, 50 proc. długu publicznego jest w rękach zagranicznych, jesteśmy w jakimś sensie zakładnikami rynków finansowych i spekulantów. Banki zagraniczne, sprywatyzowane bezmyślnie w ramach transformacji, są winne swoim centralom w Paryżu, Londynie,...
Prof. Zdzisław Krasnodębski
Tak więc ostre hasła „tu Warszawa, nie Bruksela” lub „rząd się sprzedał” można było wykrzyczeć także przy innych okazjach. „Rząd się sprzedał” oddając śledztwo smoleńskie w rosyjskie ręce. Ulegał Brukseli, pozwalając na upadek polskiego przemysłu stoczniowego itd. Jego filozofią było płynąć w „głównym nurcie” europejskim. Uzależnienie Polski od UE jest coraz większe, dlatego teraz, by nieco odwrócić uwagę i skanalizować oburzenie, puszczono w obieg wiadomość, że to Amerykanie, a nie Unia naciskają na przyjęcie przez Polskę ACTA. Prawo silniejszego Ograniczenia wolności można zauważyć tylko wtedy, gdy czyni się z niej użytek i podejmuje działania, które natrafiają na bariery. Dla jednych wolność polega na tym, że mogą ściągnąć bez obawy ulubioną piosenkę lub film nieobyczajowy. Dla...
Joanna Lichocka
Fakty mówią same za siebie Wychodzą bowiem kolejne fakty, ustalane od wielu miesięcy przez uczciwych, rzetelnych dziennikarzy, a zakrzykiwane przez propagandową maszynerię rządu. Nieco wcześniej specjaliści z Krakowa, odsłuchujący zapis czarnych skrzynek, obalili główną tezę firmowanej przez rząd i prezydenta wersji wypadków. Okazało się, że generała Błasika nie było w kabinie pilotów – to nie jego głos został zarejestrowany, a przypisanie słów generałowi było twórczością komisji Millera powołanej przez Donalda Tuska. Swoje ustalenia dołożył NIK, oskarżając rządowe służby – MON, BOR i Kancelarią Premiera – o zaniedbania przy organizacji lotu prezydenta. Większość tych ustaleń przekazuje się nam w rozmytej, zmiękczonej formie – opinie i kontrole obowiązkowo odnoszą się do przedziału...
Leszek Misiak
Rosyjski atak na serwery Wszystko zaczęło się w połowie września 2009 r., tuż po wizycie premiera Władimira Putina w Polsce oraz po starciach w Sejmie, dotyczących brzmienia uchwały w sprawie zbrodni katyńskiej i rocznicy 17 września 1939 r. Jak w październiku 2009 r. informowała „Rzeczpospolita”, miesiąc wcześniej doszło do zorganizowanego ataku cybernetycznego na serwery polskich instytucji państwowych. Atak na polskie ośrodki rządowe został przeprowadzony z terytorium Federacji Rosyjskiej. Zmasowane cyberuderzenie w instytucje państwa polskiego zostało jednak – jak twierdzono – powstrzymane w wyniku interwencji informatyków Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (kontrwywiad do tej pory nie ujawnił, jakie dane chcieli przechwycić lub zniszczyć działający z terytorium Rosji...
Grzegorz Wierzchołowski
Rosyjski atak na serwery Wszystko zaczęło się w połowie września 2009 r., tuż po wizycie premiera Władimira Putina w Polsce oraz po starciach w Sejmie, dotyczących brzmienia uchwały w sprawie zbrodni katyńskiej i rocznicy 17 września 1939 r. Jak w październiku 2009 r. informowała „Rzeczpospolita”, miesiąc wcześniej doszło do zorganizowanego ataku cybernetycznego na serwery polskich instytucji państwowych. Atak na polskie ośrodki rządowe został przeprowadzony z terytorium Federacji Rosyjskiej. Zmasowane cyberuderzenie w instytucje państwa polskiego zostało jednak – jak twierdzono – powstrzymane w wyniku interwencji informatyków Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (kontrwywiad do tej pory nie ujawnił, jakie dane chcieli przechwycić lub zniszczyć działający z terytorium Rosji...
Przemysław Harczuk
Słomka wszedł za stół sędziowski, zakłócił działanie państwowej instytucji. Żeby było jasne – nie popieram metod Słomki. W Stanach Zjednoczonych za tego typu działanie również poniósłby odpowiedzialność. Sprawiedliwości i wszelkim zasadom praworządnego państwa urąga jednak fakt, że były opozycjonista idzie siedzieć, a jego oprawcy pozostaną wolni. Sąd skazał jednak Kiszczaka, uznał stan wojenny za niezgodny z prawem, a juntę Jaruzelskiego za organizację przestępczą. Wyobraźmy sobie, że podczas procesu w Norymberdze trybunał potępia Hitlera, jednak najwięksi zbrodniarze dostają symboliczne wyroki w zawieszeniu. W tym czasie ofiara Auschwitz nie wytrzymuje. Za głośne protesty trafia do więzienia. Przecież byłby to absurd. Podobnym absurdem jest wyrok w sprawie Kiszczaka i Słomki...
Antoni Rybczyński
Na Bołotnym Placu ok. 50 tys. ludzi (10 grudnia), na Prospekcie Sacharowa jakieś dwa razy tyle (24 grudnia). 4 lutego Rosja może być w szoku, widząc liczbę demonstrantów. Bez wątpienia, organizatorzy protestów mogą mówić o paśmie sukcesów – możliwych dzięki sile nowoczesnych technologii, z Runetem – jak określa się rosyjskojęzyczny segment internetu – na czele. Nie przypadkiem główne role odgrywają popularni blogerzy, artyści i publicyści, a nie skostniała i strukturalnie nieskuteczna „pozasystemowa” opozycja partyjna – dzieląca się wciąż i łącząca, kierowana przez byłych beneficjentów reżimu. Już w grudniu na posiedzeniach komitetu organizacyjnego demonstracji dochodziło do kłótni między nurtem „aktywistów” (pisarz Borys Akunin, publicysta Leonid Parfionow) a „politykami” (b. wicepremier...
Teresa Stylińska
Proponowana przez Salmonda data głosowania nie jest przypadkowa. W połowie 2014 r. przypada 700. rocznica bitwy pod Bannockburn, w której Szkoci zadali sromotną klęskę wojskom angielskim. Alex Salmond zakłada, że uroczystości rocznicowe przypomną wszystkim, ilu krzywd doznali Szkoci od Anglików i na jak wątpliwych podstawach zbudowana została unia szkocko-angielska z początku XVIII wieku, a tym samym wpłyną na wyniki głosowania. Walka na słowa Ale Anglicy również mają tego świadomość. Dlatego premier David Cameron, z pełnym poparciem zarówno Liberalnych Demokratów, partnera koalicyjnego konserwatystów, jak i opozycyjnej Partii Pracy, stara się narzucić Szkotom zasady przeprowadzenia referendum. Przyznaje oczywiście, że SNP, która w ostatnich wyborach parlamentarnych z maja 2011 r....
Maciej Pawlak
Piewca polskiej duszy W laudacji na cześć Jarosława Marka Rymkiewicza Tomasz Sakiewicz, redaktor naczelny „Gazety Polskiej”, podkreślił: „To duch Konrada, którym przesiąkł pan profesor, studiując polską literaturę, zadecydował, że profesor został piewcą polskiej duszy. Duszy, którą cechuje miłość silniejsza od więzień, procesów, prześladowań. Pan profesor nie zląkł się, gdy za wyrażane bezkompromisowo poglądy zaczęły go spotykać przykrości, potem poważne kłopoty i procesy. (…) Zbliżył się do środowiska „Gazety Polskiej”, a następnie z właściwą sobie determinacją zaczął wzywać Polaków, by walczyli o swoją wolność. (…) Szczególnie intensywnie działo się to w ostatnich miesiącach. (…). Stał się on dzięki temu wychowawcą milionów. I dlatego przyznaliśmy mu nagrodę – Człowieka Roku 2011...
Agentura Działania agentury rekrutowanej spośród elit zachodnich najlepiej widać na przykładzie Roosevelta i jego ekipy New Dealu. Przyjacielem doradcy politycznego prezydenta Harry’ego Hopkinsa był as wywiadu NKWD Icchak Achmerow, w Jałcie Rooseveltem sterował Alger Hiss z Departamentu Stanu*, od wielu lat agent sowiecki, a przemówienia dla prezydenta pisał inny sowiecki szpieg, Michael Straghit. Nie lepiej sprawy miały się w Wlk. Brytanii, gdzie dla Moskwy pracowało 21 szpiegów zwerbowanych z wyższych klas. Warto tu przypomnieć Johny’ego Caincrossa, jednego ze szpiegów „Pierścienia Pięciu” (Philby, Blunt, MacLean, Burgess), który pisał raporty dla doradcy wojskowego Churchilla, przekonując, że AK zamiast walczyć z Niemcami, morduje komunistów i Żydów. Jak widzimy, jest to do dziś...
Jacek Kwieciński
Bo nie trzeba być wcale namiętnym piewcą straceńczego romantyzmu, aby dostrzec, dzisiaj właśnie i dlatego właśnie, że młode pokolenie dorasta w świecie, jaki mamy, iż walczący antyheroizm prowadzić może do demistyfikowania i dekonstrukcji całej naszej tradycji, wszystkich wartości, które wszystkie razem, łącznie, sprawiają, że jesteśmy Polakami. O komunizmie, poputczikach i antykomunistach „Pochwała antykomunizmu”, 17 maja 2000 r. Jak każdy w miarę kulturalny człowiek, nie dotknięty nigdy tym wirusem, jestem antykomunistą, oczywiście „zoologicznym antykomunistą”. Tylko takim – „jaskiniowym” czy też „zajadłym” antykomunistą być można, jeśli się nim w ogóle jest. Określenie „wyważony, umiarkowany antyhitlerowiec” jest wszakże bezsensowne. „Bez wybaczenia (Bez litości o Unii...
Artur Dmochowski
Wielu bohaterów tej historii spotyka się co roku na gdańskich przyjęciach urodzinowych Lecha Wałęsy. Wśród kilkuset gości, w miłej atmosferze bawi się śmietanka polskiej oligarchii biznesowej, agenturalnej i politycznej. Starzy, dobrzy znajomi… Większość z nich zna się jeszcze z okresu założycielskiego III RP – z lat 80., kiedy byli w PZPR czy w rozmaitych służbach. W ciągu ostatnich 20 lat zasiadali w tych samych radach nadzorczych, wspólnie uczestniczyli w prywatyzacjach i aferach, niekiedy ich nazwiska pojawiały się w komunikatach prokuratury, jeszcze rzadziej na salach sądowych, a już zupełnie wyjątkowo w nakazach aresztowania. Afera Proxy To była jedna z pierwszych głośnych afer III RP. W 1991 r. rząd Jana Krzysztofa Bieleckiego postanowił, jak to się mówiło, „...
Andrzej Zybertowicz
Kod władzy: chleb i igrzyska Dobrze rozumieli to starożytni Rzymianie, którzy wiedzieli, że władcy potrafiący dać ludowi i chleb, i igrzyska, mogą spokojnie cieszyć się radościami, jakie przynosi rządzenie. Zwróćmy uwagę, że owe rzymskie, oryginalne igrzyska, polegające np. na obserwacji krwawej walki gladiatorów, o wiele bardziej przypominały dzisiejsze surfowanie w internecie niż oglądanie widowiska sportowego w telewizorze. Różnica leży w interaktywności. Jednostki stanowiące tłum zgromadzony w amfiteatrach nie tylko swoim zachowaniem wywierały wpływ na ogólną atmosferę zdarzenia – tak jest i dzisiaj na meczach. Tłum miał także prawo podpowiedzenia władcy, czy ranny w walce gladiator ma zostać dobity czy ocalony. Udział w rzymskich igrzyskach to nie tylko ekscytacja wypływająca z...
Teresa Wójcik
„Tzw. rewolucja gazu łupkowego w USA przypomina mi historię z fabryki snów w Hollywood” – powiedział. Zdaniem Rosjan, atrakcyjnie niskie ceny gazu z łupków to nie jest efekt rynkowy, w rzeczywistości „ten gaz jest szalenie drogi, dużo droższy od rosyjskiego, tylko amerykańskie koncerny, wrogie Rosji, sztucznie obniżają jego ceny, dokładając w konspiracji do wydobycia bajońskie sumy ze swoich zasobów kapitałowych”. Te twierdzenia to wojna propagandowa. O realiach mówi raport ekspertów Gazpromu, przedstawiony radzie dyrektorów koncernu 28 listopada 2011 r. Wynika z niego, że szersze wejście gazu z łupków na rynki światowe jest w zasadzie niemożliwe, gdyż powoduje ogromne zniszczenie środowiska i napotyka potężny sprzeciw ekologów. Według prognoz Gazpromu, zużycie gazu w Europie będzie...
Gdy w końcu 1997 r. wróciłem do Polski, zaproponował mi współpracę. Tak zacząłem pisać do „Gazety Polskiej” na Jego kolumnę „Świat”. Jacek był wybitnym intelektualistą, ale jednocześnie człowiekiem niezwykle skromnym, uczciwym i bezkompromisowym, minimalistą z konieczności. Dla takich ludzi w Polsce nie ma miejsca. Dlatego żył w biedzie i na marginesie. Nie lubił żadnych fet ani przyjęć. Jednocześnie był człowiekiem niezwykle wrażliwym i bardzo łatwo można było go zranić. Wszystkie uwagi brał osobiście do siebie, co wynikało ze świadomości, że nie należy do establishmentu, że jest gdzieś na marginesie życia i stosunków towarzyskich. Jacek widział rzeczywistość, jaką jest, i nie miał żadnych złudzeń ani co do ludzi (po przygodzie z Wałęsą), ani co do przyszłości. „Jurek, jak to...
Leszek Misiak
Jak twierdzi Muś, rosyjski kontroler podał Jakowi-40 komendę o zejściu na wysokość 50 m, czyli poniżej przepisowej wysokości 100 m, na której podejmuje się decyzję o lądowaniu. Według chorążego, Tu-154M 101 oraz Ił-76 dostały od Rosjan taką samą komendę. Remigiusz Muś słyszał te słowa w radiostacji pokładowej. Powiedział nam: – Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«)”. O ile w pojedynczym przypadku można by mieć wątpliwości, czy technik pokładowy jaka wszystko dobrze zrozumiał, o tyle mało prawdopodobne jest, by Muś przesłyszał się aż trzykrotnie. Tym bardziej że chorąży zna dobrze język rosyjski, także w specyficznych kwestiach lotniczych. Czy...
Grzegorz Wierzchołowski
Jak twierdzi Muś, rosyjski kontroler podał Jakowi-40 komendę o zejściu na wysokość 50 m, czyli poniżej przepisowej wysokości 100 m, na której podejmuje się decyzję o lądowaniu. Według chorążego, Tu-154M 101 oraz Ił-76 dostały od Rosjan taką samą komendę. Remigiusz Muś słyszał te słowa w radiostacji pokładowej. Powiedział nam: – Komenda ta dla nas, iła i tupolewa brzmiała: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 m (po rosyjsku: »uchod na wtaroj krug nie mienie piatdiesiat mietrow«)”. O ile w pojedynczym przypadku można by mieć wątpliwości, czy technik pokładowy jaka wszystko dobrze zrozumiał, o tyle mało prawdopodobne jest, by Muś przesłyszał się aż trzykrotnie. Tym bardziej że chorąży zna dobrze język rosyjski, także w specyficznych kwestiach lotniczych. Czy...