Jarosław Marek Rymkiewicz

Jarosław Marek Rymkiewicz
Kiedyś, dawno temu, na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, udzieliłem wywiadu pewnej gazecie, której nazwy nie pamiętam. Był to jakiś dziennik lub tygodnik katolicki. Treści wywiadu też nie pamiętam i w pamięci pozostało mi tylko kilka zdań. Powiedziałem wtedy, że produkowanie oraz nadawanie ruchomych obrazów powinno być zakazane. Choć wydaje się niemożliwe, żeby stanowisko tak radykalne pozostało niezauważone, wywiad mój nie wywołał żadnej reakcji – przypuszczam, że ulitowano się nad kimś, kogo uznano za chorego na głowę. Ale ja obstaję przy swoim. Od wynalezienia ruchomych obrazów rozpoczął się rozpad cywilizacji śródziemnomorskiej, który zakończy się jej unicestwieniem – oraz unicestwieniem wszystkich innych ziemskich cywilizacji. Gdy znikną cywilizacje, znikną też...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Często słyszę, a jeszcze częściej czytam, że jestem zaściankowy. Niekiedy jest to wyjaśniane trochę bliżej – mam zaściankowe poglądy lub jestem zaściankowym poetą. To jest sprawa, można powiedzieć, zastarzała. Już w połowie lat sześćdziesiątych zeszłego wieku, a więc jakieś pięćdziesiąt lat temu, Ryszard Przybylski, ówcześnie mój kolega z Instytutu, opublikował w tygodniku „Życie Literackie” ironiczny esej, w którym zanalizował stan i możliwości poezji polskiego klasycyzmu. Esej nazywał się „Koźmianek-Zaścianek”, co odnosiło się po trosze do Antoniego Słonimskiego, a po trosze do mnie. Czy to dobrze, czy źle – być poetą z zaścianka? Według mnie, jak się pisze wiersze po polsku, to z zaścianka nie da się wyjechać, i nawet myśleć o tym nie należy, bo idea zaścianka (przedstawiona w 6....
Jarosław Marek Rymkiewicz
Pan Andrzej Krauze przysłał mi z Londynu, za pośrednictwem mojego syna, swój nowy rysunek. Właściwie nie jest to rysunek, lecz wycinanka z czarnego papieru. Lub rysunek, który imituje wycinankę. Takie wycinanki należą do polskiej, łowickiej tradycji, ale wycinanki łowickie, kogutki oraz inne ptaszki, są pogodne i kolorowe, a wycinanka Andrzeja Krauzego jest posępna, nawet przerażająca – i może dlatego, przez to odwołanie się do wesołej, mazowieckiej tradycji, przez ten miły kontekst, jej posępna treść robi takie wrażenie. Oto ta wycinanka. W środku widzimy orła z rozpostartymi skrzydłami, a po obu jego stronach przedstawione są dwa straszydła, trochę niedźwiedzie, trochę wielkie psy. Każde ze straszydeł trzyma w zębach jedno skrzydło orła – jest jasne, że za chwilę zostanie on...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Jest kilka takich książek, które zadecydowały – i nadal decydują – o przeznaczeniu, czyli o sensie istnienia literatury polskiej. Gdyby nie te książki, literatura polska wyglądałaby zupełnie inaczej, a może nawet w ogóle by jej nie było – bo nie rozumiejąc, po co istnieje, nie byłaby Polakom do niczego potrzebna. Według mnie, takich książek jest siedem. To „Pieśni” Kochanowskiego, „Pan Tadeusz” Mickiewicza, „Beniowski” Słowackiego, „Nie-Boska Komedia” Krasińskiego, „Wesele” Wyspiańskiego, „Łąka” Leśmiana. Sześć książek dla dorosłych i siódma trochę dla dorosłych i trochę dla dzieci – „O krasnoludkach i sierotce Marysi” Konopnickiej. Kiedyś wytłumaczę, dlaczego pojawiło się tu właśnie te siedem tytułów, a nie jakieś inne. Co do „Pana Tadeusza” to sprawa jest jasna, bo to jest najważniejsza...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Kogo i po co chciano oszukać? Co potąd powiedziałem, pozwala postawić kilka pytań, z których dwa wydają mi się najistotniejsze. Na żadne z nich nie mam jednak gotowej odpowiedzi. Pytanie pierwsze jest takie. Po co to komu było, komu i jaką miało to przynieść korzyść, kogo i w jakim właściwie celu chciano oszukać, konstruując tę nierzeczywistość? Nie ulega przecież wątpliwości, że wszyscy wszystko świetnie wiedzieli. Żadna nierzeczywistość – choćby najlepiej pomyślana – nie mogła wyprzeć, zastąpić, zlikwidować strasznej rzeczywistości tamtego czasu. O tej rzeczywistości – o tym, co naprawdę dzieje się w Warszawie, w Polsce, na Litwie, na Wołyniu – informowały swoich czytelników, i to całkiem dokładnie, tak gazety wydawane przez rząd – jak go wówczas nazywano – najezdniczy, jak i gazety...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Cytując ludzi rozsądnych, którzy pojawili się w polskim sejmie w kwietniu 1773 r., Mickiewicz pisał tak: „Gdzież r o z s ą d e k – wołano – chcieć opierać się woli trzech dworów? Gdzie są ś r o d k i oparcia się? Czy jest c z a s po temu? Czy nie lepiej c z ę ś ć poświęcić, aby r e s z t ę zachować?”. Ludzie rozsądni rozprawiali więc (według Mickiewicza) – rozprawiali, kiedy ginęła Rzeczpospolita, kiedy gwałcono jej prawa, kiedy rozpadały się jej instytucje, kiedy jej król (król-zdrajca) zabawiał się z tancereczkami, kiedy ulice Warszawy patrolowali rosyjscy i pruscy żołnierze – o rozsądku, o środkach, o czasie, o stosunku części do całości. Polacy, przynajmniej ci nierozsądni (czyli, można by powiedzieć, trochę gorzej zorientowani w sytuacji, w jakiej znalazła się wówczas Polska; w...
Jarosław Marek Rymkiewicz
Na przykład w znanej nam wszystkim trzeciej części „Dziadów" Adama Mickiewicza - podawane tam wiadomości na temat senatora Nowosilcowa są niewątpliwie „zniesławiające" i „wyjątkowo obraźliwe", a także - z punktu widzenia tegoż senatora - „nieprawdziwe". Ale ten problem odłóżmy, bowiem, po pierwsze, żeby go rozstrzygnąć, należałoby powołać biegłych z dziedziny psychologii twórczości oraz teorii literatury, a to tę sprawę - moim zdaniem, a mam nadzieję, że także zdaniem Wysokiego Sądu, bardzo prostą - szalenie by nam skomplikowało. Po drugie zaś, można uznać, że redaktorzy „Gazety Wyborczej" w ogóle nie uważają mnie za pisarza - liczne zamieszczane w tym dzienniku artykuły sugerują raczej, że jestem słynnym w całej Rzeczypospolitej grafomanem. Przechodzę więc do...

Pages