Śniła mi się moja babka Irena

Śniła mi się moja babka Irena – prześliczna – jak żywa. 
– Jareczku – powiedziała. – Twoja Śmierć cię wzywa.      

– Ale ja w nic nie wierzę! – Ja też nie wierzyłam, 
Lecz ze Źródła Mądrości wody się napiłam.       

– Nie umieraj! – krzyknąłem. – Zostań jeszcze ze mną!  
– Ach, to nie da się zrobić. Wokół jest tak ciemno.    

Ciągle trzeba umierać. Na tym to polega. 
– I odeszła w jaśminach, w liliach, w przebiśniegach.
[pozostało do przeczytania 2% tekstu]
Dostęp do artykułów: