Śniła mi się moja babka Irena

Śniła mi się moja babka Irena – prześliczna – jak żywa.  – Jareczku – powiedziała. – Twoja Śmierć cię wzywa.       – Ale ja w nic nie wierzę! – Ja też nie wierzyłam,  Lecz ze Źródła Mądrości wody się napiłam.        – Nie umieraj! – krzyknąłem. – Zostań jeszcze ze mną!   – Ach, to nie da się zrobić. Wokół jest tak ciemno.     Ciągle trzeba umierać. Na tym to polega.  – I odeszła w jaśminach, w liliach, w przebiśniegach.
[pozostało do przeczytania 8% tekstu]
Dostęp do artykułów: