Odgarnianie śniegu

Kiedy spadnie duży śnieg, mam sporo roboty. Jest jej jeszcze więcej, kiedy, po nocnej zawiei, rano widać przez okno, że nas zasypało. Sprzątanie zaczynam od schodków prowadzących do drzwi domu, potem, przy pomocy wielkiej, zielonej szufli, przekopuję się do furtki.

Za furtką muszę przebić się przez górę śniegu, którą pług, odśnieżający w nocy ulicę, zepchnął pod naszą bramę. Ale to nie koniec mojej pracy, bo mam jeszcze do wykopania ścieżkę, i to niemal przez cały ogród, którą będzie można dojść do dołu z kompostem. Kilka lat temu od ścieżki prowadzącej do kompostu robiłem jeszcze odgałęzienie w kierunku starej jabłonki, która wówczas była żywa, a teraz stoi
[pozostało do przeczytania 62% tekstu]
Dostęp do artykułów: