Lechoń (2)

Dodano: 20/03/2014 - Nr 12 z 19 marca 2014

ZAPISKI STARUCHA \ Jarosław Marek Rymkiewicz

Gdzieś w połowie ubiegłego wieku mogło się wydawać, że w sztuce i w literaturze – przynajmniej w sztuce i literaturze polskiej, ale może i europejskiej – zatriumfuje duch nowoczesności. Awangardowy duch nowoczesności był bowiem zgodny z postępowym duchem czasu, był jego uzupełnieniem – komunizm też był postępowy, a partie komunistyczne były awangardą ludzkości. Skutek tych triumfów postępowego ducha nowoczesności był taki, że rzeczy staroświeckie, które uważano za wsteczne, były lekceważone i wyszydzane. Jedną z tych lekceważonych rzeczy staroświeckich była poezja Jana Lechonia. Lekceważenie, które duch nowoczesny okazywał Lechoniowi, było dobrze uzasadnione – autor „Karmazynowego poematu” nie tylko bowiem był, ale także, i to ostentacyjnie, chciał być staroświecki. W wierszu „Mokotowska piętnaście” Lechoń składa hołd swoim rodzicom, którzy pracują po nocach, żeby kupić ubrania dzieciom. Czy to nie staroświeckie – składanie, trzynastozgłoskowcem, hołdu swoim zmarłym
     
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze