Obrazek z Gnojna

Dodano: 12/06/2014 - Nr 24 z 11 czerwca 2014

ZAPISKI STARUCHA \ Jarosław Marek Rymkiewicz

Dobrze pamiętam (i może jest tak, że już tylko ja pamiętam, nikt inny), że na tylne siedzenie bryczki i na wąską ławeczkę, na której siedziało się tyłem do kierunku jazdy, i na kolana tam siedzących narzucano ciężki skórzany fartuch – miał on na dwóch krawędziach dziurki wzmocnione metalowymi kółkami, przez które to dziurki przeciągnięty był sznur służący do zamocowania fartucha pod spodem bryczki. Tak było jesienią i wiosną, kiedy dni były słotne i bryczka, jadąc polną drogą w kierunku szosy, która prowadziła do Pułtuska, musiała przejeżdżać przez kałuże, nawet przez rozlewiska – wtedy bryzgi błota i wody leciały spod kół i spod końskich kopyt, a fartuch służył właśnie do tego, żeby zasłaniać przed obryzganiem kamasze, pantofle, spodnie i spódnice jadących bryczką. Byłem wtedy małym chłopcem, miałem cztery lata i z jakiegoś niejasnego powodu bardzo lubiłem jeździć pod skórzanym fartuchem. Dlaczego – nie wiem. Może dlatego, że spod fartucha można było wyglądać i
     
41%
pozostało do przeczytania: 59%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze