Jeszcze o dziadku Wacławie-Wiaczesławie

Moja babka Alina (z domu Rau), matka mojej matki, nie była wielkiej urody, można nawet powiedzieć (choć to nieprzyjemnie o własnej babce coś takiego powiedzieć), że była fatalnej urody. Ale jej mąż, dziadek mój Wacław-Wiaczesław, był urody tatarskiej, krymskiej, czarnomorskiej – był pięknym mężczyzną.

Był z tatarskich chanów, był tatarskim księciem, więc nie mogło być inaczej – musiał być piękny. Na fotografii, która stoi na parapecie, tuż obok mnie, nad drukarką i pudłem komputera, dziadek Wacław siedzi na krzesełku w zakładzie pułtuskiego fotografa – jego wąsy są zaczesane do góry, jego włosy, czarne, kręcone, przylegają ściśle do głowy, jego piękne tatarskie
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: