Znieruchomienie

Sztuka (może ostrożniej byłoby powiedzieć – wielka sztuka) jest nieruchoma. Podobnie jest z wielką poezją – i ona jest nieruchoma. Podobnie jest z muzyką. W tym wypadku można powiedzieć, że muzyka przesuwa się w czasie (kiedy jest wykonywana lub odtwarzana), ale to wcale nie znaczy, że jest ruchoma.

Andante z 21. koncertu fortepianowego Mozarta przesuwa się, gdy go słuchamy, w czasie, dźwięk po dźwięku, ale żeby jego nieśmiertelne i niezmienne piękno do nas dotarło, musi ono zostać przez nas ujęte nie w postaci kolejnych chwilowych (pojawiających się i znikających) dźwięków, lecz w jego nieruchomej całości, trwającej około 7 minut i 14 sekund. Podobnie poezja, gdy ją czytamy, przedstawia się nam w postaci przesuwających się w trakcie czytania obrazów, ale jej piękno dociera do nas dopiero wówczas, gdy wiersz nieruchomieje i możemy go ująć w jego całości. Czy się rozumiemy? Sztuka, przyglądając się światu, nieruchomieje z zachwytu, i w ten właśnie sposób świat, razem z naszym zachwytem, zatrzymuje i unieruchamia – unieruchamia świat ciągle ruchomy! – żebyśmy mogli się zachwycić jego nieruchomym, wiecznym pięknem. Najlepiej to znieruchomienie świata widać na obrazach wielkich malarzy – u Caravaggia, u Maneta, u Vermeera z Delft. Na obrazie Maneta „Un bar aux Folies-Bergère” (to rok 1881) – piękna Suzon oparta o marmurowy blat baru jest równie nieruchoma, równie zmartwiała i równie pośmiertna jak sześć butelek po jej prawej ręce i jak mandarynki w paterze po jej ręce lewej – oraz jak różowawy kwiat między jej pośmiertnie białymi piersiami. „Martwą naturę” Caravaggia (to rok 1595 lub 1596) – jabłka, cytryna, figa oraz winogrona wyjęte z przestrzeni i pozbawione przestrzennego istnienia – wieńczą różne listki, ale żaden listek nie śmie się poruszyć (jest uchwycony nie w ruchu, lecz w swoim idealnym trwaniu) – aby nie zakłócić nieruchomego piękna całości. Podobnie jest u Vermeera – nieruchoma ceglana fasada przytułku dla starych kobiet w...
[pozostało do przeczytania 15% tekstu]
Dostęp do artykułów: