Wywiady

Grzegorz Wierzchołowski
Podpity gen. Andrzej Błasik naciskał na pilotów, którzy wbrew sugestiom kontrolerów rosyjskich uparli się lądować – to główna teza rosyjskiego raportu. Dodajmy, że według pani Anodiny gen. Błasik robił to na rozkaz prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zaskoczył Pana raport końcowy MAK? Nie. Powtórzę to, co już powiedziałem po jego publikacji: jeżeli da się bandycie do ręki pistolet, to strzeli. Raport pani Anodiny jest próbą medialnego zabójstwa polskiej nadziei na prawdę, na sprawiedliwość, na uczciwe zbadanie tej straszliwej tragedii. Ale jest też czymś gorszym – jest próbą zhańbienia polskiego honoru na arenie międzynarodowej. Mocne słowa. Niestety prawdziwe. Nasze doświadczenie z Rosją jest wystarczające, byśmy mieli świadomość, że jeśli wszystkie dowody przekaże się w ręce...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wkrótce potem – jako pierwszy, zanim zrobił to ktokolwiek ze strony polskiej – zadzwonił do Pana Aleksiej Morozow, wiceszef MAK? Tak. Przy okazji chcę tu uściślić pewną informację: Morozow do mnie dzwonił, gdy jeszcze byłem w domu, a nie na trasie do Warszawy, jak powiedziałem w pierwszym przesłuchaniu sejmowym. Dlaczego telefonował do Pana, skoro lotnisko Siewiernyj i polski samolot rządowy były wojskowe? Pan jako szef cywilnej komisji badania wypadków lotniczych nie był chyba w tej sytuacji najwłaściwszą osobą, a Pańska komisja najwłaściwszą instytucją, do której należało się zwracać? Ja bym tak nie powiedział. Ja jako przewodniczący komisji mam teczkę, w której jest 200 telefonów z całego świata. Bo my mamy obowiązek, jeśli w Polsce rozbije się samolot, powiadamiać operatorów...
Rafał Kotomski
Nie znam kolei w Indiach, ale coś mi się wydaje, że chyba je obrażamy. Poruszamy się w sferze chaosu, jakiego jeszcze nigdy w tak krótkim czasie i w takiej skali na polskich kolejach nie było. A przecież jako państwo nie jesteśmy w stanie wojny, nie wystąpiły gwałtowne klęski żywiołowe, które taki stan mogłyby usprawiedliwić. Tymczasem rozkład jazdy, układany przez kolejarzy w różnych państwach europejskich od stu lat, nie udał się w 2010 r., wiele lat po wojnie, właśnie w Polsce. Elementarz kolejowy dla PKP okazał się wielkim problemem. Wygląda na to, że groźniejsze od klęsk żywiołowych są działania ekipy ministra Grabarczyka. Jak w ogóle możliwe było doprowadzenie do bałaganu, który utrudnia życie setkom tysięcy Polaków? Po raz pierwszy w Polsce sprzedawano bilety na...
Anita Gargas
Wkrótce potem – jako pierwszy, zanim zrobił to ktokolwiek ze strony polskiej – zadzwonił do Pana Aleksiej Morozow, wiceszef MAK? Tak. Przy okazji chcę tu uściślić pewną informację: Morozow do mnie dzwonił, gdy jeszcze byłem w domu, a nie na trasie do Warszawy, jak powiedziałem w pierwszym przesłuchaniu sejmowym. Dlaczego telefonował do Pana, skoro lotnisko Siewiernyj i polski samolot rządowy były wojskowe? Pan jako szef cywilnej komisji badania wypadków lotniczych nie był chyba w tej sytuacji najwłaściwszą osobą, a Pańska komisja najwłaściwszą instytucją, do której należało się zwracać? Ja bym tak nie powiedział. Ja jako przewodniczący komisji mam teczkę, w której jest 200 telefonów z całego świata. Bo my mamy obowiązek, jeśli w Polsce rozbije się samolot, powiadamiać operatorów...

Pages