Mieszkańcy mają dość pustych obietnic. Kandydatka na prezydenta Nowego Sącza

Rozmawiając z ludźmi, znam ich potrzeby, i na tej podstawie buduję swój program, w związku z czym moje obietnice wyborcze nie są bez pokrycia. Dla składanych deklaracji szukam środków i staram się je znajdować – mówi Iwona Mularczyk. Rozmawia Paweł Tunia

Wskazując na różnice między Pani programem a tym proponowanym przez Pani kontrkandydata – Ludomira Handzela – w walce o fotel prezydenta Nowego Sącza, na co zwróciłaby Pani szczególną uwagę?

Program dla Nowego Sącza to są te wszystkie projekty, które można zrealizować także poprzez współpracę z rządem. W jego zakres wchodzi realizacja kilku inwestycji dla miasta. Mój program był opracowywany na podstawie ścisłej współpracy z mieszkańcami miasta, dużo z nimi rozmawiam. Moją kampanię prowadziłam dwutorowo. Pierwszym etapem były konsultacje z mieszkańcami, w tym także z poszczególnych osiedli, i na podstawie tych spotkań doszłam do wniosku, że konieczne jest stworzenie mapy potrzeb inwestycyjnych. Mieszkańcy powinni wiedzieć, jakie będą inwestycje w poszczególnych dzielnicach, z ich rozplanowaniem na całą kadencję. Drugi etap to uszczegółowienie tego programu i ujęcie go w konkretne punkty. Jednym z nich jest walka ze smogiem – jest on realizowany przy pomocy rządowych programów, bo to problem nie tylko Nowego Sącza, lecz także całego regionu nowosądeckiego. Dlatego ważna jest tu zarówno współpraca z administracją szczebla rządowego, jak i zainteresowanie programem ludzi, aby oni sami go chcieli i rozumieli konieczność jego realizacji.

W jaki sposób chce Pani przekonać wyborców do swojej kandydatury?

Rozmawiając z ludźmi, znam ich potrzeby, i na tej podstawie buduję swój program, w związku z czym moje obietnice wyborcze nie są bez pokrycia. Dla składanych deklaracji szukam środków i staram się je znajdować. Mieszkańcy nie chcą już pustych obietnic. Liczę na współpracę z samorządem wojewódzkim i pozyskiwanie środków....
[pozostało do przeczytania 39% tekstu]
Dostęp do artykułów: