Będziemy dumni z naszego miasta. Kandydat na prezydenta Radomia

Chcę, aby Radom przestał być utożsamiany z prowincją. Jest miastem pięknym i dumnym. To 14. miasto w Polsce pod względem liczby mieszkańców, których jest tu prawie 220 tys. – mówi Wojciech Skurkiewicz. Rozmawia Jacek Liziniewicz

W pierwszej turze otrzymał Pan 35 tys. głosów. Pana konkurent, prezydent Witkowski, niecałe 4,5 tys. więcej. Jak ocenia Pan swoje szanse?

Robimy wszystko, aby wygrać te wybory. Mówię w liczbie mnogiej, bo pracuje na mnie mój sztab, przyjaciele bliżsi i dalsi, współpracownicy. Wyniki wyborów w pierwszej turze i większość w Radzie Miasta dla PiS-u pokazują preferencje mieszkańców. Myślę, że radomianie pragną zmian – nie tylko w radzie, lecz przede wszystkim w sposobie rządzenia. Jestem więc optymistą. Wygrana mojego kontrkandydata i jego zwycięstwo o 5 proc. jest wynikiem tego, że popierało go kilka środowisk – PO, Nowoczesna, Partia Zieloni i SLD. Ja jestem przedstawicielem Zjednoczonej Prawicy. Wiem jednak, że trzeba pracować do samego końca. Nasza kampania jest niekonwencjonalna – w miasto wyjechały „Skurkowozy”, sam codziennie spotykam się na ulicach z mieszkańcami. Wreszcie na koniec mam wsparcie kolegów z rządu, co jest dla mnie szczególnie cenne.

W Radzie Miasta radomianie już wybrali. Większość ma PiS. Z pewnością radnym łatwiej współpracowałoby się z własnym prezydentem…

Bez wątpienia tak. To dałoby niezbędną stabilizację samorządowi. Zwróćmy uwagę, że gdy w czwartym roku rządów prezydent Witkowski pokłócił się z własnym środowiskiem i stracił większość, negatywnie odbiło się to na kondycji miasta. Wojciech Skurkiewicz jako kandydat na prezydenta Radomia jest gwarantem stabilności w samorządzie.
    
Tymczasem waży się los Mazowsza i marszałka Adama Struzika. Według danych, które przytaczaliście w kampanii, ten marszałek z PSL pomijał w inwestycjach Radom i okolice. Czy prezydent Witkowski ma przebicie, żeby to zmienić...
[pozostało do przeczytania 45% tekstu]
Dostęp do artykułów: