Wywiady

Maciej Pawlak
Tak sądzę. W latach 2007–2009 obserwowaliśmy kryzys sektora bankowego i szerzej – finansowego. To doprowadziło do recesji i w konsekwencji zmniejszenia przychodów w budżetach wielu państw. Te same państwa jednocześnie pomagały swoim sektorom finansowym wyjść z tarapatów, czyli też się zadłużały. Obecnie, po kilku latach, sektory bankowe poszczególnych krajów znajdują się w lepszej kondycji. Za to państwa zostały potężnie obciążone olbrzymimi deficytami budżetowymi. Muszą jakoś temu zaradzić, przerzucając ich spłatę na podatników. Inaczej mówiąc, kryzys rozwija się prostą drogą – wychodząc z sektora finansowego, przez deficyty budżetowe i zadłużenie państw do – może jeszcze nie naszych – kieszeni podatników z państw o największych obecnie problemach finansowych. Co oznacza dla...
Rafał Kotomski
Rozumiem, że mówi to Pan w kontrapunkcie do nas. Niepiękniśmy w Pańskich oczach? Wydaje mi się, że jesteśmy schizofreniczni pod każdym względem. Jesteśmy niezwykle rozpolitykowani. I niby wszystko w porządku, bo to świadczyłoby o tym, że sprawy narodu są nam bliskie. Ale my jesteśmy rozpolitykowani inaczej. Potrafimy krytykować najważniejszych polityków, przysłowiowa babcia klozetowa nawrzuca im, ile wlezie, ale na wybory nie pójdzie. Mówię to choćby na podstawie własnych doświadczeń samorządowych. Ile razy powtarzałem swoim współmieszkańcom: przyjdźcie chociaż raz w roku na sesję rady gminy, żeby zobaczyć, czy wójt was dobrze reprezentuje. Niestety, nikogo to nie interesuje na tym poziomie. Zostają narzekania i psioczenia. Ludzie nie potrafią przyjść i wyrazić władzy swojego...
Elżbieta Królikowska-Avis
Z „Uwikłaniem” ma być tak samo? Dziś nie wspieram żadnej partii, występuję z pozycji obywatelskich. Bardzo mnie martwi, że np. afera hazardowa została zamieciona pod dywan i uważam, że takie działanie jest szkodliwe społecznie. Twierdzę, że pewne sprawy z okresu PRL nie zostały właściwie rozliczone. W „nowej Polsce” beneficjentami systemu została jedynie część społeczeństwa, która z tych przywilejów skwapliwie skorzystała. Środowisku filmowemu wydawało się, że kiedy nadejdzie demokracja, to wszystko będzie pięknie. Przyjdzie świadomość, że kombinowanie należy do poprzedniego systemu. Jednak zawsze byli u nas tacy, którzy kombinowali. I to oni nas przechytrzyli. Komunistyczna przeszłość nie została w żaden sposób rozliczona, a dziś słyszymy, „żeby tego nie ruszać”. Pan zdecydował się...
Maciej Pawlak
Obecnie w Instytucie Jagiellońskim pracujemy nad raportem, który będzie poruszał także to zagadnienie. Nasza wstępna diagnoza jest taka, że osiem miesięcy, a więc nawet nie połowa tego, co zajęło wprowadzenie e-myta w znacznie mniejszej i generalnie lepiej zorganizowanej Austrii, to stanowczo zbyt krótki i nierealny okres. Niestety, z tym problemem borykamy się coraz częściej także przy innych projektach infrastrukturalnych. Koronnym przykładem jest absolutnie nierealna, w moim przekonaniu, budowa elektrowni atomowej w Polsce przed 2020 r., głośno zapowiadana wiosną tego roku. To znaczy, samej budowy może się i dokona, ale na przyłączenie do istniejących sieci energetycznych, czy wykształcenie właściwie od podstaw profesjonalnej kadry już bym nie liczył. Można odnieść wrażenie, że...
Rafał Kotomski
Robiłam ten film przez kilka lat. Dość długo zbierałam fundusze. Ostatnie pieniądze pochodziły z TVP, bo wcześniej dostałam środki z konkursów scenariuszowych w Niemczech i Francji, telewizji ARTE i ZDF. Na ogół, muszę przyznać, ta droga zdobywania pieniędzy jest odwrotna. Muszę tu oddać honor Polskiemu Instytutowi Sztuki Filmowej, który od początku był dla mnie wsparciem. Film udało się wyprodukować, a dystrybucja? Głośna była odmowa rozpowszechniania Pani obrazu przez „salonową” firmę Gutek Film. Właściwie aż nie chce mi się o tym mówić. Porażka... Tu nie chodzi tylko o Gutka, również o późniejszego dystrybutora. Brak normalnych kopii, jest tylko kilkanaście krążków blue-ray, takiego trochę lepszego DVD. Film trafił do kilkunastu kin, które często nie zachowują parametrów...
Rafał Kotomski
Szansa szansą, ale nie odbiera Pan dzisiaj tego trochę jak piętna na życiorysie? Absolutnie nie. Myślę, że swoją robotę wykonałem. Poza tym żadnych kokosów się nie dorobiłem. Gdybym pojechał do Waszyngtonu, wróciłbym z dobrym autem i kasą. A tak, ciężko pracowałem od rana do wieczora. Gierka i innych rozmówców nigdy nie oszczędzałem. Starałem się twardo sprowadzać ich na ziemię. Jeśli tak, to bujali w obłokach i zbytnio Pana nie słuchali... Do kryzysu paliwowego w 1974 r. uważałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku. Kredyty były oprocentowane poniżej inflacji, a Amerykanie i Niemcy sprzedawali nam nowoczesne technologie. Dopiero gdy ceny ropy poszybowały w górę, okazało się, że strategię trzeba zmienić. Mówiłem wielokrotnie, że następuje rewolucja technologiczna i kupowanie...
A to, czy jestem przyzwoity – nie mnie oceniać. Wielu jest takich, którzy uchodzą za przyzwoitych. Dostają medale, są poklepywani po plecach przez sobie podobnych. A bydlaki z nich, jakich mało. Oprócz „Pamiętnika kibica…” i „Ligi chuliganów” napisałeś też książkę pod prowokacyjnym tytułem „Jak pokochałem Adolfa Hitlera”. Było z nią podobnie jak z publikacjami o Wałęsie. Krytykowali ją ci, którzy nawet nie mieli jej w rękach. A książkę należy polecać, bo jest m.in. o tym, że Europa sobie nie radzi i nic nie wskazuje na to, by się to miało zmienić. Chyba każdy autor lubi swoje dzieła. Ja tę książkę lubię w sposób szczególny. Po pierwsze, bardzo łatwo mi się ją pisało. Ty, jako autor tekstów, wiesz, że najłatwiej przychodzą te, które masz w głowie, którymi żyjesz. I „Jak pokochałem...
Rafał Kotomski
Oczywiście. Przypuszczam, że Putin musiał powiedzieć swoim kagiebistom: sprawcie, by lądowanie w Smoleńsku było niemożliwe, niech lądują w Mińsku albo w Moskwie. Jak się spóźni czy nie dotrze, Kaczyński zostanie ośmieszony, wybuchnie skandal. Wtedy przesłanie o ludobójstwie i potrzebie wyjaśnienia zbrodni przejdzie niezauważone. Taki mógł być zamysł. Lotnisko w Smoleńsku nie było przygotowane na przyjęcie samolotu. Wiadomo, że sprowadzono specjalny sprzęt ułatwiający lądowanie, ale 10 kwietnia zniknął. Nie mam wątpliwości, że pilot został wprowadzony w błąd przez wieżę kontrolną. Nie zamknięto lotniska i robiono wszystko, by zrzucić winę na Polaków. Bo to przecież oni zdecydowali o lądowaniu w bardzo złych warunkach, na złym lotnisku. Katastrofa była niezamierzonym efektem takiej brudnej...
Rafał Kotomski
Nie zarzucam Wam bierności, tylko odnoszę wrażenie, że za słabo Was słychać. Rzeczywiście, mamy pewien problem z przebiciem się do świadomości społeczeństwa. Sytuacja Wam sprzyja. Zdaje się powracać czarno-biały podział. Rząd swoje, a ludzie swoje. Zgoda, ale proszę też zauważyć, że fałszywa interpretacja rzeczywistości bywa chętnie przyjmowana przez część Polaków, nawet tych bez pracy. Ci ludzie są w stanie beznadziei, pozostawieni sami sobie. Państwo odwróciło się do nich plecami. Tak było w przypadku środowisk popegeerowskich. Ten stan wiąże się często z biernością i łatwym przyjmowaniem medialno-rządowego blichtru. Ludzie wolą myśleć, że jest przyjemnie, a nie zastanawiać się, dlaczego dzieje się źle. Trzeba do nich dotrzeć i pokazać prawdę. Nic więcej. Nie powinniście...
Anita Gargas
Swoje urzędowanie, pełnienie obowiązków szefa SKW, rozpocząłem 19 listopada 2007 r. Tego samego dnia zostałem poinformowany przez płk. Andrzeja Kowalskiego, mojego poprzednika, o działaniach żołnierzy oraz funkcjonariuszy SKW w związku z wydarzeniami w Nangar Khel. Zostałem też zapoznany z dokumentami. Nie miałem żadnych uwag co do Profesjonalizmu tych działań. Były przeprowadzone w sposób właściwy. W czasie trzech miesięcy mojej bytności w SKW prowadzona była kontrola SKW, która obejmowała również działania operacyjne. Zapoznawszy się z materiałami dotyczącymi Nangar Khel, nie znalazłem tam niczego, co mogło mi posłużyć jako dowód na nieprawidłowości w SKW albo jako argument na rzecz tych nieprawidłowości. Co więcej, ze względu na znaczenie tej sprawy nie poprzestałem na lekturze...
Leszek Misiak
 „GP” zapytała 5 sierpnia 2010 r. NPW, czy polscy prokuratorzy dysponują zdjęciami satelitarnymi. Płk Zbigniew Rzepa odpowiedział nam, że „polska prokuratura oczekuje na realizację swojego wniosku o pomoc prawną skierowanego do Prokuratora Generalnego Stanów Zjednoczonych”. Jak widać władze zafundowały nam „cyrk” ze zdjęciami satelitarnymi, niczym przysłowiowe gonienie króliczka – nie chodzi o to, by go złapać, lecz by go gonić. Jeśli materiały otrzymane z USA były przetrzymywane w jednej z agend rządu, jaki mógłby być tego powód? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, mogę jedynie domniemywać, że albo informacje były nieprzydatne dla postępowania, albo odwrotnie – wskazywały na pewne np. uchybienia lub dostarczały innej istotnej wiedzy o tej katastrofie, którą z jakiś...
Przemysław Harczuk
Z czego przede wszystkim powinni się wytłumaczyć? Chociażby z kosztów budowy. Stadion Schalke Arena to najnowocześniejszy obiekt świata – ma przesuwany dach, przenośną murawę, można tam organizować wszystko – koncerty, widowiska sportowe, obiekt może służyć jako hala. Jego budowa kosztowała Niemców 370 mln euro. Na Stadion Narodowy już teraz wydano pół miliarda, a to jeszcze nie koniec. Teraz okazuje się, że nie ma spełnionych wymogów bezpieczeństwa, nie zapewniono ewakuacji pożarowej. Już nie wspominam o słynnych schodach. Można powiedzieć: „skończyły się żarty, zaczęły się schody”. Nie należy zapominać, że podczas budowy stadionów w Warszawie i we Wrocławiu doszło do kilku wypadków śmiertelnych. Proszę zauważyć, że o nich nic się nie mówi, bo wszyscy przyjmują zasadę „wita, rozumita...
Katarzyna Gójska-Hejke
Zakładam, że z upływem czasu podjął decyzję, iż chce ubiegać się o status świadka koronnego. Widocznie skalkulował, że lepiej obciążyć innych gangsterów, niż spędzić za kratami kilkanaście lat życia z poczuciem lojalności wobec nich. By zostać świadkiem koronnym, skruszony przestępca jeszcze jako podejrzany składa pełne wyjaśnienia. Musi wyjawić prokuratorowi całą swoją działalność przestępczą. Zresztą nie tylko swoją, ale i innych osób, o których działalności przestępczej wie cokolwiek. Musi być bezwzględnie szczery, bo wszystkie podane fakty są dokładnie weryfikowane. Jeśli okazałoby się, iż coś zataił, przemilczał lub zafałszował, nie zostałby świadkiem koronnym. Co ważne, jednym z warunków uzyskania statutu świadka koronnego jest również konieczność wyjawienia organom śledczym, gdzie...
Teresa Wójcik
To była ważna wizyta dla Polski, wcale nie kurtuazyjna, lecz potwierdzająca, że dla Stanów Zjednoczonych jesteśmy ważnym partnerem. To powrót do stanu sprzed kilku lat, kiedy Polska miała dla Amerykanów znaczenie może nie zasadnicze, ale bardzo ważne. Zwłaszcza w skali europejskiej. Przecież nasz kraj odwiedziło siedmiu prezydentów USA, wszyscy pełniący ten urząd po II Wojnie Światowej od prezydentury Richarda Nixona, za wyjątkiem Ronalda Reagana, który sprawował prezydenturę w czasie stanu wojennego. Stan stosunków polsko-amerykańskich zależy od obu stron, co szczególnie doceniał w swojej polityce śp. Prezydent Lech Kaczyński. O to muszą dbać także kolejni prezydenci RP. Ogromna i licząca się Polonia w USA była bardzo zaniepokojona rozluźnieniem w ostatnich latach tych...
Rafał Kotomski
Na Pomorze też raczej nie przyjechała w odruchu serca, prawda? Wizyta była przygotowana, a nie spontaniczna. Szeroko komentowały ją niemieckie media. A pani Steinbach pojawiała się, gdzie mogła. Pokazała, że nie jest osobą kulturalną. Bo jeśli ktoś jej nie zaprasza, to nie powinna pchać się drzwiami i oknami. Widać różnicę wobec wizyty prezydenta Niemiec Christiana Wulffa, który przyjechał odwiedzić rodzinne strony. Steinbach to zwykła prowokatorka. Dobrze wiedziała, jakie emocje wzbudzi wśród ofiar II wojny światowej, które alergicznie reagują na jej retorykę. Przecież chodziło tylko o to, by pokazać kontrast pomiędzy kulturalną, starszą panią składającą kwiatki w wybranych miejscach a niegodnie zachowującym się, rozwrzeszczanym tłumem Polaków. Na szczęście to się nie udało. Nasz apel...
Rafał Kotomski
To stało się już faktem. Musimy teraz zjeść tę żabę od Platformy? Obawiam się, że otwarto puszkę Pandory, a efekty tego będziemy mogli sprawdzić za 20–30 lat. Może się okazać, że legitymizowanie RAŚ doprowadzi do eskalacji ekstremizmów, jak np. w Hiszpanii z autonomią Basków. Odrębność narodowa pobudzona w sposób sztuczny może wywołać wystąpienia, w których zamiast argumentów używana będzie brutalna siła. Miejmy nadzieję, że to tylko czarnowidztwo. Po co jednak dzisiaj Platformie legitymizacja RAŚ? Rządzący Polską znani są z tego, że dla nich liczy się tylko tu i teraz. Nie biorą pod uwagę tego, co może stać się za rok czy parę lat. To ich nie interesuje, po nas choćby potop. Dla doraźnych celów politycznych doprowadzili na Śląsku do koalicji z RAŚ. Mówiąc kolokwialnie – obudzą...
Dorota Kania
Wydarzenia tego typu zawsze można traktować jako sprawdzanie odporności drugiej strony, ale wydaje mi się, że trzeba do nich przykładać właściwą miarę. Niewątpliwie testowaniem polskich polityków czy generalnie polityki polskiej było zdjęcie tablicy w Smoleńsku. Stało się to przed wizytą polskiego prezydenta i Rosja chciała postawić w trudnej sytuacji stronę polską. Chciała sprawdzić stopień twardości, elastyczności lub ugodowości polskich polityków. Dlaczego? Po pierwsze, żeby przetestować efekty skuteczności dotychczasowej polityki. A po drugie, żeby sprawdzić zasadę, którą często cytuje prezydent Komorowski: ufaj, ale sprawdzaj. Jeśli chodzi o tablicę, którą powieszono w Słupcy, a nie w Strzałkowie, jak media mylnie podają, to nie widzę żadnego wyraźnego celu politycznego. W...
Tomasz Sakiewicz
Zatem wczesną wiosną ubiegłego roku obóz władzy rzeczywiście nie miał pewności co do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. I to jest argument za wystawieniem Komorowskiego, którego można było w kampanii zaprezentować jako kandydata również godnego uwagi środowisk patriotycznych. Na zasadzie wielkiego nieporozumienia, ale jednak. Czy potrafi Pan odpowiedzieć na pytanie, jakie są motywy polityki zagranicznej rządu Tuska czy szerzej – całego obozu władzy? Co chce osiągnąć? Do czego zmierza? Odpowiadając na te pytania, muszę cofnąć się do początku lat 90. Donald Tusk był wtedy bardzo aktywny, aktywny był Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ich ówczesne pomysły to federalizacja kraju (landyzacja), sfera szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie Polski, z ZSRR (jeszcze istniał) na...
Katarzyna Gójska-Hejke
Zatem wczesną wiosną ubiegłego roku obóz władzy rzeczywiście nie miał pewności co do zwycięstwa w wyborach prezydenckich. I to jest argument za wystawieniem Komorowskiego, którego można było w kampanii zaprezentować jako kandydata również godnego uwagi środowisk patriotycznych. Na zasadzie wielkiego nieporozumienia, ale jednak. Czy potrafi Pan odpowiedzieć na pytanie, jakie są motywy polityki zagranicznej rządu Tuska czy szerzej – całego obozu władzy? Co chce osiągnąć? Do czego zmierza? Odpowiadając na te pytania, muszę cofnąć się do początku lat 90. Donald Tusk był wtedy bardzo aktywny, aktywny był Kongres Liberalno-Demokratyczny. Ich ówczesne pomysły to federalizacja kraju (landyzacja), sfera szczególnej współpracy z Niemcami na zachodzie Polski, z ZSRR (jeszcze istniał) na...
Rafał Kotomski
Objaw bolesnego pęknięcia Polaków Anno Domini 2011? Chyba coś więcej. Powiedzmy o tym – programowe zacietrzewienie. Po prostu: zagłuszyć. I gdybyż to była jakaś realna kontra, gdyby chodziło o spór, o sytuację, kiedy padają odmienne argumenty. Niestety, to było założone z góry. Chamskie wycie i produkowanie hałasu za pomocą mechanicznych urządzeń. Sytuacja dla mnie bardzo bolesna i smutna. Bo ja to tak jeszcze widziałem: w symbolicznym miejscu, pod Wawelem Wyspiańskiego, stoi chochoł i wyje, naprzeciwko ludzi modlących się pod krzyżem. Mamy wykluczyć chochoła z naszej wspólnoty? Wyrzucić go i traktować jak obce ciało? Oczywiście, że nie chciałbym w sobie hodować pogardy ani nienawiści. Nie umiem się na to zdobyć. Raczej odczuwam żal. Również wobec manipulatorów i przywódców....
Urszula M. Radziszewska
Dlaczego zamknięto wam stadion? Bo „tak”. Teoretycznie chodziło o odpalenie rac na meczu z Zagłębiem Lubin. Kłopot w tym, że rząd to potraktował jako temat zastępczy. Drogi są dziurawe, kolej prawie nie działa. Przed Euro 2012 to właśnie to odstraszy kibiców z zagranicy, a nie kibice z Polski. Najwygodniej jest zrzucić winę na nas. Od lat na polskich stadionach jest spokojnie, prawie nie dochodzi do burd. Mecz Pucharu Polski był okazją do wystrzelenia z nieistniejącej armaty. Ostatnio przeglądałem jeden z dużych portali internetowych i osiem newsów na dziesięć było poświęconych „stadionowym bandytom”. Władze powołują się na Anglię, tymczasem niedawno na angielskim stadionie zginął kibic. Polskie stadiony są więc wyjątkowo bezpieczne. Najprościej jest po wybrykach kilku chuliganów...
Tadeusz Święchowicz
Od pierwszych dni po katastrofie Rosjanie nie umożliwiali polskim przedstawicielom udziału w wielu czynnościach i dostępu do licznych dokumentów. Na utrudnianie bądź uniemożliwianie pełnego uczestnictwa w badaniach wielokrotnie zwracał uwagę zarówno MAK-owi, jak i naszemu rządowi polski akredytowany płk Edmund Klich. Prof. Żylicz, członek Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, twierdzi, że w pierwszym okresie udział polskich przedstawicieli w badaniach MAK nie napotykał żadnych trudności. Nie zgadzam się z tą opinią. Pan Edmund Klich wielokrotnie od samego początku zgłaszał, że były bardzo poważne problemy we współpracy z MAK, choćby odmowa udziału w oblocie lotniska 15 kwietnia. Do dziś nie mamy dokumentacji tej czynności i wielu innych podstawowych dokumentów w...
Rafał Kotomski
No właśnie, i tę deklarację warto powtarzać tym, którzy nie rozumieją. Pani i innym najbliższym ofiar krwawej pacyfikacji „Wujka” nie chodzi o zemstę. Jak powietrza łakniemy poczucia sprawiedliwości. W przypadku Kiszczaka byłoby nią stwierdzenie, że przyczynił się do śmierci naszych mężów. Naprawdę uważam, że wreszcie sprawiedliwości mogłoby stać się zadość. A ten człowiek mógłby stanąć i przyznać się, że winę jednak ponosi. Zwłaszcza że to podobno „człowiek honoru”. Chyba nie można dziś dobitniej udowodnić, jak żałosne okazało się użycie tego określenia wobec Kiszczaka. Niestety, dlatego wyrok warszawskiego sądu naprawdę mnie rozczarował. Ale powiedziała Pani też, że się go spodziewała. Dlaczego? Proszę sobie przypomnieć poprzednie procesy w sprawie „Wujka”. A to...
Filip Rdesiński
Całe życie Karola Wojtyły było zanurzone w Bogu. Świadczą o tym dokumenty i świadkowie. Przeżywał on od najmłodszych lat tajemnicę Boga w duszy i tajemnicę obecności Boga w świecie. Boga Stworzyciela, który kieruje życiem człowieka i całego świata. Jan Paweł II w tym dojrzewał przez cale życie. Jego świętość ujawniała się w człowieczeństwie. On był bliski dla każdego i w każdej sytuacji, a przeżywanie życia Bożego, Eucharystii na co dzień emanowało z jego życia. Każdy, kto do niego się zbliżył, kto miał z nim jakiś kontakt osobisty, odczuł, że w tym człowieku jest coś wyjątkowego. Są jednak środowiska, które sprzeciwiają się procesowi beatyfikacyjnemu Jana Pawła II. Z jednej strony są to lefebryści, z drugiej katoliccy liberałowie. Zwykle tak jest, że święci mają swoich...
Rafał Kotomski
Wśród relacji we włoskiej telewizji widziałam dziennikarza, który stał wśród zniczy na Krakowskim Przedmieściu i na żywo relacjonował wszystko, co się wówczas działo. Później, już w Polsce, spotkałam go w Krakowie i poprosiłam o rozmowę. W Warszawie swoimi wrażeniami podzieliłam się z producentem Robertem Kaczmarkiem i tak się narodził pomysł filmu, by tragedię i żałobę bezpośrednio po katastrofie pokazać przez pryzmat zagranicznych korespondentów, którzy byli w Polsce podczas pierwszego tygodnia żałoby. W jakich okolicznościach powstawały zdjęcia? Rozmowy nagrywałam w piątek i sobotę w Warszawie oraz w niedzielę, gdy odbywał się pogrzeb Pary Prezydenckiej w Krakowie. 18 kwietnia był też ostatnim moim dniem zdjęciowym. Tytuł filmu jest po prostu cytatem ze wszystkich rozmówców – bo...
Przemysław Harczuk
Robert Pazik jest, po Wojciechu Franiewskim i Sławomirze Kościuku, trzecim z kolei zabójcą Krzysztofa Olewnika, który miał powiesić się w więzieniu. Jednak we wszystkich trzech sprawach zachodzi poważne podejrzenie, że mieliśmy do czynienia z zabójstwem. Śledztwa zostały umorzone, mimo że materiał dowodowy w przypadku Franiewskiego wskazywał na użycie przez niego w więzieniu środków odurzających lub alkoholu. W przypadku Kościuka, według jednej z opinii biegłych, ślady na przedramieniu wskazują na to, że był on przed śmiercią ciągnięty, co z kolei sugeruje, że być może pętlę zarzucono mu na szyję siłą. Istnieje też odrębna opinia zakładu ekspertyz sądowych, według której obrażenia Kościuka powstały już w stanie agonalnym. Dziwna jest też śmierć strażnika, który w areszcie pilnował...
Rafał Kotomski
A rodzina, czy też zabroniono im odwiedzać więźnia? Niestety tak. Jak do tej pory wszystkie wizyty są zabronione. W Polsce oskarżenia wobec Andrzeja Poczobuta spotkały się ze zdecydowaną krytyką. Nie mamy wątpliwości, że jest więźniem politycznym, który siedzi za wolność słowa. Formułowane zarzuty wydają się absurdalne. Oczywiście, przecież oskarżono go na podstawie tekstów, które publikował jako korespondent „Gazety Wyborczej” i za wypowiedzi umieszczane na blogu. To niecodzienna praktyka wobec dziennikarzy, choć wcześniej zdarzyło się już kilka procesów o obrazę Łukaszenki, paru dziennikarzy trafiło do więzienia. Potem była dłuższa przerwa w podobnych praktykach, aż do czasu aresztowania Andrzeja. Czy można mówić o jakiejkolwiek presji opinii publicznej na Białorusi, by...
Joanna Lichocka
Zewsząd dobiegają głosy, że właściwie żałoba powinna się już skończyć. Dla mnie i dla moich przyjaciół z Kancelarii z pewnością tak nie jest. Zastanawialiśmy się, co my, współpracownicy śp. Lecha Kaczyńskiego, możemy zrobić rok po katastrofie dla pamięci o nim? I postanowiliśmy, że pojedziemy z Warszawy do Krakowa na uroczystości 18 kwietnia na rowerach, zatrzymując się w tych miejscowościach, w których wcześniej byliśmy z Panem Prezydentem. Trasa jest przez to nieco dłuższa, mamy do przejechania ponad 400 km. Ta podróż ma przypomnieć nie tylko postać prezydenta i jego dokonania, ale też mieszkańcom konkretnych miejscowości – spotkania z Lechem Kaczyńskim. Jestem przekonany, że po drodze zobaczymy wielu z tych, którzy podczas jego prezydentury rozmawiali z nim, gdy przyjeżdżał do ich...
Maria Dłużewska
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Joanna Lichocka
W pewnym momencie odebraliśmy telefon od Marcina Wierzchowskiego, który był na lotnisku. Mówił, że coś jest nie tak, że była jakaś awaria. Pamiętam swoją pierwszą myśl, że samolot nie zmieścił się w pasie, nie wyhamował, zjechał z niego – tak sobie tę „awarię” wyobraziłem. Co się działo dalej? Później zaczęły docierać sprzeczne informacje… Wtedy już przeszliśmy z cmentarza do budynku przy samym wejściu, tak żeby być we własnym gronie, móc się szybko porozumieć, a jednocześnie nie wzbudzać emocji. Znów zadzwonił nasz kolega czekający na lotnisku i, płacząc, mówił jakieś nie do końca dla nas zrozumiałe zdania. On w tym czasie już był na miejscu katastrofy, pojechał tam z ambasadorem Bahrem i widział to wszystko. Nie byliśmy w stanie go zrozumieć ani wyobrazić sobie tego, o czym...
Joanna Lichocka
Przez cztery lata pracowałem w zespole obsługi organizacyjnej Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Zajmowaliśmy się przygotowaniem wizyt krajowych i zagranicznych od strony praktycznej: zamówienia samolotów, dopięcie spraw technicznych. Do moich zadań należała np. pomoc przy zakupie upominków, które Pan Prezydent wręczał. Zajmowaliśmy się rezerwacją hoteli, rozpisaniem kolumn w porozumieniu z protokołem dyplomatycznym, czyli samochodów, którymi będzie się poruszała delegacja z Prezydentem. Zamawialiśmy samolot, catering. Gdy chodziło o przygotowanie wizyty za granicą, to albo ja, albo ktoś z moich kolegów lub koleżanek udawał się wcześniej na wizytę przygotowawczą. W takich wyjazdach uczestniczyło Biuro Ochrony Rządu i osoby z Ministerstwa Spraw Zagranicznych odpowiedzialne za protokół...
Anita Gargas
Kontrolę nad śledztwem w sprawie katastrofy szybko przejęła strona rosyjska. Jak Pani ocenia działania rosyjskich śledczych? Jeżeli chodzi o stronę rosyjską, to mogę powiedzieć, że gdybym była zdrowa, zrobiłabym wszystko, aby żaden z moich synów nie pojechał do Smoleńska. Czy coś bym uzyskała – nie wiem. Ale ja tej ziemi się boję. Jeśli chodzi o Rosjan, to po prostu nie mieści mi się w głowie, że można im wierzyć. Nawet przez sekundę. Tam żyją różni ludzie, ale są okropnie zastraszeni. Byłam kiedyś sześć tygodni w Związku Radzieckim – takiego zastraszenia w życiu nie widziałam. Szczególnie Rosjanie w otoczeniu miedwiediewowsko-putinowskim – oni chyba inaczej nie potrafią myśleć. Boją się. Nie daję żadnej wiary temu, co robi gen. Anodina. Ona symbolizuje całą nieprawdę w tym śledztwie...
Rafał Kotomski
Nie, nie... To się działo w ramach szkolnych zajęć z przysposobienia obronnego. A my braliśmy do kieszeni piasek i sypaliśmy do naoliwionej broni. Albo stukaliśmy w iglicę karabinu, który potem nie działał. Taki mały sabotaż, ale gdybyśmy zostali na tym schwytani, to niewątpliwie wyrzucono by nas ze szkoły, a kto wie, czy nie skończyłoby się więzieniem. To wszystko można uznać za rodzaj Pańskiego przygotowania do wielkiego protestu, jakim była bomba pod aulą w Opolu w październiku 1971 r. Razem z bratem protestowaliśmy przeciwko masakrze ludzi w grudniu 1970 r. Ale również przeciwko nagradzaniu tych, którzy tej masakry dokonywali i strzelali do bezbronnych robotników. A przecież oni tylko upomnieli się o chleb, nie żądali jakichś gruntownych zmian ustroju komunistycznego. Mówimy...
Elżbieta Królikowska-Avis
Nie. Po pierwsze termin „Europa dwóch prędkości” tutaj nie pasuje, bo to są raczej dwa różne modele integracji. To, co dziś robi strefa euro, zaczęło się 1,5 roku temu jako racjonalna z ich perspektywy reakcja na kryzys, w pewnym stopniu realizująca plan, który w 1989 r., jeszcze przed rozszerzeniem Unii, zaproponował Jacques Delors. A więc projekt instytucjonalny, który będzie wykorzystywał wszystkie logistyczne możliwości, jakie daje wspólna waluta, na rzecz rozwoju. Pójście za ciosem w sferze podatkowej, planowania przedsięwzięć, polityki społecznej, ograniczenie tego „Schumanowskiego gorsetu”, który wygasił unijną energię. W czasach kryzysu dostrzeżono konieczność bliższej integracji i zadziałano – do pewnego stopnia – naśladując Koreę Południową po jej kryzysie w 1998 r. – w ramach...
Rafał Kotomski
Miał Pan też sporo osobistych doświadczeń związanych z Rosją, mechanizmami funkcjonowania polityki Kremla wobec innych państw czy narodów. Ten bagaż zebrałem w ciągu kilkunastu lat pracy. W tym czasie obserwowałem Rosję i jeździłem po miejscach, gdzie angażowała się i wciąż zresztą robi to nadal w cudze sprawy. Militarnie, ale także w sposób niejawny, z użyciem służb specjalnych. W czasie tych zawodowych wypraw zjeździłem Czeczenię, Gruzję, Tadżykistan, Azerbejdżan. Całe południowe pogranicze Rosji, gdzie jej konflikty z narodami aspirującymi do wolności i niepodległości widać było jak na dłoni. Można było je obserwować w skali łatwej do ogarnięcia. To są przecież niewielkie narody. Stosowane przez Rosjan mechanizmy postępowania dotyczyły dosłownie kilkuset, czasami wręcz kilkunastu...
Rafał Kotomski
Nie mieszajmy pojęć. Akurat Marek Kondrat w moim przekonaniu jest bardzo dobrym aktorem, ale nie aktorem wybitnym. Sądzę, że jednak nie takie osobowości wyznaczają wzorce do naśladowania. Pan Marek Kondrat był przez całe swoje życie zawodowe tylko i aż aktorem świetnym. Pan ma jakieś wzorce aktorskie do naśladowania? Nie mam. A kogo mogliby w takim razie naśladować młodzi, szukający wzorców ludzie spośród postaci z Pańskiego środowiska? Jeżeli kategoriami byłyby rzemiosło mistrzowskie i talent, oczywiście podam nie wszystkie nazwiska: Gajos, Fronczewski, Stuhr, Trela, Radziwiłowicz, Nowicki, Pszoniak, Olbrychski, Seweryn, Janda, Dymna, Komorowska, Szczepkowska... Ta lista jest dużo dłuższa, jest tych brylantów ze dwie garście. Majątek! Czy aktorzy mają prawo zabierać głos w...
Tomasz Sakiewicz
Wzrost stopy życiowej właśnie wyhamował. Co dalej? Nie ma już wzrostu stopy życiowej, obserwujemy nawet tendencję odwrotną. Ceny żywności rosną lawinowo, a płace nie. Podwyżki cen coraz bardziej będą doskwierać polskim rodzinom. To musi się przekładać na poparcie społeczne. Tusk ma też problem z drugim filarem, trzymającym dotąd popularność jego ekipy. Media mają świadomość gigantycznej skali zaniedbań tego rządu, ewidentnych klęsk. Oczywiście, nie palą się do mówienia o tym, jednak sam mechanizm konkurencji nie pozwala na totalne przemilczanie. Rynek wymusza działanie w myśl zasady: jak ja czegoś nie ogłoszę, to oddam pole innym. Poza tym Donald Tusk znalazł się w sytuacji, w której musi naruszyć interesy potężnych grup. Do tej pory udawało mu się unikać trudnych decyzji. To przede...
Katarzyna Gójska-Hejke
Wzrost stopy życiowej właśnie wyhamował. Co dalej? Nie ma już wzrostu stopy życiowej, obserwujemy nawet tendencję odwrotną. Ceny żywności rosną lawinowo, a płace nie. Podwyżki cen coraz bardziej będą doskwierać polskim rodzinom. To musi się przekładać na poparcie społeczne. Tusk ma też problem z drugim filarem, trzymającym dotąd popularność jego ekipy. Media mają świadomość gigantycznej skali zaniedbań tego rządu, ewidentnych klęsk. Oczywiście, nie palą się do mówienia o tym, jednak sam mechanizm konkurencji nie pozwala na totalne przemilczanie. Rynek wymusza działanie w myśl zasady: jak ja czegoś nie ogłoszę, to oddam pole innym. Poza tym Donald Tusk znalazł się w sytuacji, w której musi naruszyć interesy potężnych grup. Do tej pory udawało mu się unikać trudnych decyzji. To przede...
Maciej Pawlak
Jeśli chodzi o japońskie elektrownie jądrowe, mamy do czynienia z klęską ekologiczną. Moim zdaniem można było jej uniknąć, przynajmniej w odniesieniu do elektrowni Fukushima I. Gdyby pomiędzy trzęsieniem ziemi a wystąpieniem tsunami została ona zatrzymana, to prawdopodobnie nic złego by się nie stało. Przecież wszystkie elektrownie (także w Polsce) są przygotowane do różnego typu wibracji. Natomiast w samej Japonii tym gorszym żywiołem okazało się tsunami. Co prawda, rząd japoński nie udziela zbyt wielu informacji, ale można się domyślać, że elektrownie jądrowe w okolicach najbardziej narażonych na tsunami nie zostały na czas zatrzymane. Wszystko wskazuje więc na to, że doszło do katastrofy ekologicznej, a ponadto mamy do czynienia z błędami ludzkimi. To, co w tej chwili robią Japończycy...
Rafał Kotomski
To prawda, był taki zapis w rządowym projekcie. Ale na szczęście przeszły moje poprawki znoszące możliwość odmowy rejestracji i zostały przegłosowane. Taką możliwość wykreśliliśmy z ustawy. Politycy PO i przedstawiciele rządu mówią o porządkowaniu Internetu. Czy nie chodzi jednak czasem o podporządkowanie i kontrolowanie tej przestrzeni medialnej? Też mam takie obawy. Trudność polega na tym, iż rzeczywiście mieliśmy obowiązek dostosowania ustawy do unijnej dyrektywy audiowizualnej. Szczerze przyznam, że nie do końca rozumiem intencje tej dyrektywy. Szczególnie iż regulacje nie dotyczą funkcjonujących podmiotów internetowych spoza Unii Europejskiej, np. serwisu youtube. Cała dyrektywa może wywoływać podejrzenia lobbingu tradycyjnych nadawców telewizyjnych na Komisję Europejską....
Muszę uściślić jedną rzecz: na manifestacji w Mińsku znalazłem się w wieczór wyborczy jako dziennikarz wykonujący swoje obowiązki – przygotowywałem relację dla gazety ze strajku opozycji. Zostałem aresztowany i po dobie wypuszczony. Sąd argumentował moje zwolnienie właśnie tym, że wzięto pod uwagę zawód, jaki wykonuję. Jednak od razu dodano, że moja sprawa będzie przedmiotem dalszego dochodzenia. Być może powodem ówczesnego zwolnienia była interwencja mojej redakcji i pomoc polskiego MSZ. Jeżeli chodzi o warunki, w jakich przebywają obecnie na Białorusi aresztowani, to są one rzeczywiście bardzo trudne. Przez 15 dni przetrzymywano mnie w centralnym areszcie w Mińsku; nazywa się to dosłownie Centrum Izolacji Naruszycieli Prawa. Nie miałem tam kontaktu z opozycjonistami. Siedziałem z...
Rafał Kotomski
Przede wszystkim popiera to grupa parlamentarna Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, której ważną częścią są politycy PiS. Nie dalej jak wczoraj postawiliśmy tę sprawę na forum obrad szefów wszystkich grup europarlamentu. Z tego co wiem, stanowisko grupy EKiR zostało zaakceptowane. Teraz oczekuję sformułowania oficjalnego wniosku do Komisji Europejskiej o możliwości powołania międzynarodowego ciała. Rozumiem potrzebę powołania takiej komisji i w pełni to popieram. Zdaję sobie sprawę, że wokół Smoleńska narosło zbyt wiele niejasności, które trzeba rozwiać. W dodatku postępowanie rosyjskiej prokuratury i MAK trudno nazwać rzetelnym i doskonale wiem, że wielu Polaków nie może tego po prostu zaakceptować. Czy takie oficjalne poparcie może pomóc w osiągnięciu celu? Obawiam się, by...
Filip Rdesiński
PKP Cargo przynosiło ostatnio jako jedyna spółka kolejowa realne zyski. Jej sprzedaż w okresie kryzysu gospodarczego to dobry pomysł? Nie warto poczekać na koniunkturę, aby osiągnąć lepszą cenę, a do tego czasu czerpać zyski z przewozów towarowych? PKP CARGO osiągała wysoki dochód od początku jej powołania do końca 2007 r. Później zaczęła gwałtownie tracić udziały w rynku i wygenerowała prawie 700 mln zł straty za ostatnie trzy lata. Dopiero od niedawna uzyskuje pierwsze zyski. W takiej sytuacji rynkowej i ekonomicznej PKP Cargo zbywanie większościowego pakietu akcji jest godzeniem się na skutek, którym będzie nieuzyskanie godziwej ceny. Jako byłego ministra transportu i budownictwa co innego w tej sprawie mnie intryguje. Na stronie internetowej Ministerstwa Infrastruktury pojawił się...
Paweł Tobola-Pertkiewicz
Czy może powiedzieć Pan coś więcej o Peru? Bo o Chile i Kolumbii mamy pewną wiedzę. Peru jest obecnie jednym z najszybciej rozwijających się krajów Ameryki Południowej. W tym roku przewiduje się wzrost w wysokości 8 proc. PKB. Indeks wolności gospodarczej Heritage za 2010 r. dał Peru jeden z największych awansów. Tamtejsza gospodarka plasuje się teraz na 45. miejscu w tym rankingu. O ile sytuacja polityczna kraju pozostaje niepewna, o tyle zmiany gospodarcze są bardzo prorynkowe. Warto dodać, że od 2007 r. Peru obowiązuje ratyfikowana w obu krajach umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Ale, jak twierdzi Marco Vargas Llosa, tegoroczny laureat literackiej Nagrody Nobla, każde wybory w Peru mogą diametralnie zmienić sytuację kraju, zawracając go do punktu wyjścia. Czy ten...
Elżbieta Królikowska-Avis
Nawet dziś nie dla wszystkich Żołnierze Wyklęci stanowią wzór najwierniejszych z wiernych, po prostu ludzi honoru. Tymi prawymi są natomiast ludzie pokroju np. Kiszczaka czy Jaruzelskiego. Czy ten fakt obecnego pomieszania znaczeń, bałaganu moralnego miał wpływ na decyzję o realizacji „Roja”? By przypomnieć Polakom, kto naprawdę zasłużył na taką zaszczytną ocenę? Już dawno zrozumiałem, że jest w nas jakaś wyrwa cywilizacyjna, dziura w pamięci. Niektórzy mówią, że ci żołnierze są wyklęci, bo wyrzekła się ich nasza pamięć. Nasza współczesna tożsamość bez świadomości o tamtych ludziach jest szczątkowa, niepełna. A jeżeli nie mamy pełnej tożsamości, nie mamy bytu, w każdym razie jest on zagrożony. Musimy wracać do korzeni, do historii, żeby zrozumieć wszystkie te znaczenia. Na przykład...

Pages