Jak najdalej od Moskwy. Pomniki nie powinny nas dzielić

Rosja próbuje destabilizować sytuację poprzez wpływy polityczne, gospodarcze i działania militarne. Także przez swoich agentów – mówi Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce. Rozmawia Wojciech Mucha

Panie Ambasadorze, powstała Zjednoczona Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Co to oznacza dla Kościoła ukraińskiego, dla wiernych, dla samej Ukrainy?
To oznacza, że jako niepodległe państwo zrealizowaliśmy prawo narodu do swojej niezależnej, prawosławnej cerkwi. I co ważne, jest to cerkiew równa w swoich prawach z cerkwią rosyjską i pozostałymi cerkwiami prawosławnymi. Powstanie Zjednoczonej Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej nie tylko przywróciło sprawiedliwość historyczną. To w pierwszej kolejności znaczący krok ku oddaleniu się od wpływów Moskwy, w tym od rosyjskiej dezinformacji i propagandy, szerzonej w Cerkwiach Patriarchatu Moskiewskiego.

Co to znaczy?
Na początku cerkiew prawosławna była w Rusi Kijowskiej, którą imperium rosyjskie, mówiąc wprost, w XVIII w. nam ukradło. Przez kolejne wieki istniała na Ukrainie cerkiew podporządkowana Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, a więc podporządkowana Moskwie i dopiero w dalszej kolejności uznająca zwierzchność Konstantynopola. Próby powstania Zjednoczonej Cerkwi Prawosławnej podejmowane były jeszcze w okresie istnienia Ukraińskiej Republiki Ludowej, ale najazd bolszewickiej Rosji na Ukrainę te plany pokrzyżował. Wielu duchownych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej zostało przez reżim bolszewicki poddanych represjom i poniosło męczeńską śmierć.   
Przed zjednoczeniem, od lat 90., na Ukrainie funkcjonowała Ukraińska Cerkiew Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińska Cerkiew Autokefaliczna. Obie miały swoich wiernych, ale nie były uznawane przez inne cerkwie prawosławne czy przez moskiewską. Status kanoniczny miała jedynie Ukraińska Prawosławna Cerkiew należąca do Patriarchatu Moskiewskiego – zależna od Rosji. I dlatego powstała potrzeba utworzenia...
[pozostało do przeczytania 83% tekstu]
Dostęp do artykułów: