CO HAMUJE ROZWÓJ MIAST?

Przedstawiciele branży budowlanej od lat wskazują na szereg przepisów powodujących, że uzyskanie wszelkich pozwoleń na inwestycję bardzo się wydłuża. Obecne przepisy nie są korzystne dla nowych inwestycji. Generują je m.in. urzędnicze procedury, których nie ma w innych europejskich krajach. Dużym problemem jest też brak miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego (MPZP). Obecnie MPZP obowiązują, niestety, tylko na terenach stanowiących niewiele ponad 30 proc. powierzchni kraju. Na przykład w Warszawie według danych na 31 grudnia 2018 r. obowiązuje 279 miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego na obszarze 19 258 ha (37,23 proc. powierzchni m.st. Warszawy).

„Budownictwo mieszkaniowe jest w Polsce na trzecim miejscu po budownictwie infrastrukturalnym i komercyjnym. Zwiększenie podaży dostępnych cenowo mieszkań jest korzystne dla gospodarki. To także wyzwanie społeczne” – powiedział ostatnio wiceminister Inwestycji i Rozwoju Artur Soboń na Forum Gospodarczym Budownictwa Build4Future w Poznaniu (luty 2019 roku). Zapowiedział również przedstawienie pod koniec marca nowej ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym i systemową nowelizację ustawy Prawo budowlane. Nowe propozycje mają silniej powiązać planowanie przestrzenne z planowaniem społeczno-gospodarczym.

Brak zagospodarowania przestrzennego jest dużym problemem dla branży deweloperskiej. Powstanie nowej infrastruktury mieszkaniowej w oparciu o miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego oznacza stabilność inwestycyjną i możliwość partycypacji w utrzymaniu ładu przestrzennego. Niestety, realia zmuszają inwestorów do budowania na tzw. WZ-kach (WZ – decyzja o warunkach zabudowy). Budowanie na podstawie decyzji o warunkach zabudowy wiąże się też z ryzykiem, że już wydane decyzje są uchylane przez wojewodów czy sądy administracyjne, co powoduje brak stabilności inwestycyjnej i paraliż prac budowlanych. Generuje to duże koszty utrzymania gruntu i...
[pozostało do przeczytania 54% tekstu]
Dostęp do artykułów: