e-wydanie DODATEK

Jacek Liziniewicz
Nie powstrzymamy wybuchu epidemii koronawirusa. Odpowiedzialnymi działaniami możemy jednak sprawić, że tempo wzrostu zachorowań nie będzie ekstremalnie wysokie, co sprawi, że polska służba zdrowia pozostanie wydolna i pomoże tysiącom ciężko chorych. Udało się to w kilku krajach na świecie. Jeśli w Polsce będzie inaczej, to czeka nas włoski scenariusz. W ciągu ostatnich tygodni koronawirus dotarł do 129 krajów na całym świecie. Wiele z nich stosuje różne taktyki działań i próby radzenia sobie z zagrożeniem. Na dzisiaj wzorcowym przykładem jest Tajwan, który odrobił bolesną lekcję z czasów, gdy na wyspie szalał wirus SARS, i jako państwo jest stale przygotowany na zagrożenie epidemiologiczne. To dlatego mimo bliskości Chin i stałych kontaktów z tym krajem liczba zarażonych to tylko 53...
Piotr Nisztor
Polski żołnierz stawia czoło zagrożeniu, a nie unika niebezpieczeństwa. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z ryzyka, jakie niesie ze sobą narażenie na kontakt z osobami potencjalnie zainfekowanymi wirusem. Jednak każdy z nas noszących mundur Wojska Polskiego musi dawać przykład i pomagać obywatelom w trudnych sytuacjach. To nasz obowiązek – mówi „Gazecie Polskiej” generał Jarosław Mika, Dowódca Generalny Rodzajów Sił Zbrojnych. Rozmawia Piotr Nisztor   Jaka była Pana pierwsza myśl, gdy dowiedział się Pan, że jest zarażony koronawirusem? Przede wszystkim byłem zaskoczony tym wynikiem, bo naprawdę czułem się bardzo dobrze. Zresztą cały czas nie mam żadnych objawów. Liczę więc, że szybko wyzdrowieję i wrócę normalnie do pracy.   Jak Pan się dowiedział o zarażeniu? Najpierw w...
Grzegorz Wierzchołowski
Od 18 do 24 miesięcy – tyle prawdopodobnie będziemy musieli czekać na skuteczną i powszechnie dostępną szczepionkę na koronawirusa, który paraliżuje obecnie niemal cały glob. To zbyt długi okres? Gdyby struktura i genom wirusa nie były tak bardzo podobne do znanego uczonym koronawirusa SARS, stworzenie szczepionki zajęłoby jeszcze więcej czasu. Aż 70 proc. Niemców – czyli około 58 mln ludzi – może w Niemczech zarazić się koronawirusem – stwierdziła kanclerz Angela Merkel. Według dr. Anthony’ego S. Fauci, dyrektora amerykańskiego Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, jeśli w USA nie wdroży się radykalnych środków do walki z Covid-19, z powodu koronawirusa może umrzeć w tym kraju „wiele milionów ludzi”. Tego, że w Wielkiej Brytanii epidemia może pochłonąć nawet pół miliona...
Obecnie już wielu ludzi wyzdrowiało, ponad 60 tysięcy. Ze wstępnych danych wynika jednak, że ten wirus nie daje odporności po przechorowaniu, więc jest możliwość zachorowania kilka razy. Należy jednak podkreślić, że kolejne zachorowania mają na ogół łagodniejszy przebieg – mówi prof. Adam Antczak, pulmonolog, prorektor ds. klinicznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Z prof. Adamem Antczakiem rozmawia Hubert Kowalski Panie Profesorze, eksperci podkreślają, że koronawirus roznosi się drogą kropelkową, ale co to znaczy w tym akurat przypadku? Jak można się zarazić? Droga kropelkowa to rozprzestrzenianie się choroby za pomocą mikrokropelek naszej śliny i wydzieliny dróg oddechowych uwalnianych podczas kichnięcia, kaszlu, ale także zwykłego oddychania. Kiedy oddychamy, produkujemy właśnie...
Tomasz Łysiak
Tu jest wojna! Błagamy – pomóżcie nam, zostańcie w domach! – alarmują włoscy lekarze z regionów i prowincji, które zostały najmocniej dotknięte chorobą. Całe Włochy zostały objęte regułami uprzednich tzw. czerwonych stref, a oczy wszystkich zwrócone są na szpitale i personel medyczny, który toczy walkę z chorobą. Stawką jest życie setek, tysięcy ludzi. Ocenia się, że niepowstrzymana na czas choroba może kosztować Italię tyle ofiar, ile pochłonęła w tym kraju I wojna światowa.  Prawdziwi bohaterowie Włoch to lekarze i pielęgniarki ze szpitali i z oddziałów zakaźnych. W internecie krążą ich zdjęcia – przemęczonych, śpiących gdzie się da, niewychodzących praktycznie z pracy, narażonych na ciągłe ryzyko i stres. Pojawiają się ich bezpośrednie relacje – o tym, co oznacza taka praca w...
Jeszcze kilka dni temu światowe gwiazdy sportu drwiły z epidemii COVID-19. Napastnik Atletico Madryt Diego Costa z uśmiechem na twarzy ostentacyjnie kaszlał w kierunku dziennikarzy, a koszykarz Utah Jazz Rudy Gobert podczas konferencji prasowej specjalnie dotykał wszystkiego w zasięgu ręki. Minęło kilka dni i żarty się skończyły. Koronawirus skierował żartownisia z NBA na kwarantannę – jego wynik był pozytywny. A światowy sport udał się na przymusową przerwę. To jednak dopiero początek problemów.  Po pozytywnym wyniku testu na obecność koronawirusa u Goberta NBA zawiesiła mecze koszykówki na czas nieokreślony. Jednocześnie ze względów bezpieczeństwa odwołano konkursy skoków narciarskich, prestiżowy turniej Indiana Wells w tenisie, wyścigi kolarskie czy kwietniowy rajd Formuły 1 w...
Jacek Liziniewicz
11 lutego 2020 roku Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła oficjalną nazwę choroby, którą powoduje koronawirus, o roboczej nazwie SARS-CoV-2, odkryty po raz pierwszy w chińskim Wuhan w grudniu 2019 roku. Oficjalnie chorobę nazwano COVID-19. Rozbierając nazwę na czynniki pierwsze, dowiemy się, że „CO” oznacza „koronę”, „VI” to „wirus”, a „D” – choroba. 19 na końcu to oczywiście rok pojawienia się wirusa. Na początku robocza nazwa tej choroby to „2019-nCoV”. Kto choruje? Zachorować może praktycznie każdy. Nie we wszystkich wypadkach jednak śmiertelność jest identyczna. Szczególnie uważać powinni ci, którzy już chorują oraz osoby mające problemy z nadciśnieniem, cukrzycą i chorobami układu sercowo-naczyniowego. Zdaniem chińskich naukowców, im młodsze organizmy, tym lepiej znoszą...
Tomasz Łysiak
„Pacjent nr 1”, 38-letni Mattia, trafia do szpitala w Codogno w Lombardii na Oddział Pierwszej Pomocy. Jest 19 lutego, 3.12 w nocy. Ma objawy koronawirusa SARS-CoV-2 – gorączkę, trudności w oddychaniu. Zostaje zastosowany protokół przygotowywany kilka tygodni wcześniej przez włoskie ministerstwo zdrowia. Padają standardowe pytania wynikające z dokumentu: Czy w ostatnim czasie wrócił pan z rejonów ryzyka w Azji? Był pan w Chinach? Odpowiedź jest przecząca i pacjent zostaje… odesłany do domu. Po 36 godzinach wraca na oddział, ale już w bardzo złym stanie. Wtedy lekarze – mimo że nie przewiduje tego zalecany protokół ministerialny – wykonują test na koronawirusa. Wynik jest pozytywny…   Zaledwie kilka dni później Włochy pogrążają się w kryzysie związanym z rozprzestrzenianiem się...
Tomasz Łysiak
Naukowcy z Półwyspu Apenińskiego nie są zgodni co do oceny niebezpieczeństwa związanego z koronawirusem.   Na samym początku kryzysowej sytuacji spowodowanej koronawirusem dr Maria Rita Gismondo, lekarz z mediolańskiego centrum zwalczania chorób zakaźnych (szpital „Sacco di Milano”), powiedziała: „Nasze laboratorium wykonywało przez całą noc testy. Ciągle przybywały kolejne próbki. Wydaje mi się, że to szaleństwo. Wybuchła infekcja trochę poważniejsza niż grypa i ma być śmiertelną pandemią? To nie tak. Spójrzcie na cyfry. To szaleństwo wyrządzi olbrzymie szkody z punktu widzenia ekonomicznego. Poczytajcie! To nie jest pandemia! W ostatnim tygodniu na grypę umierało 214 osób dziennie. Na koronawirusa tylko jedna”. Na ten wpis, który ukazał się w dwa dni po zdiagnozowaniu „Pacjenta...
O sytuacji ekonomicznej Włoch po wybuchu epidemii spowodowanej nowym koronawirusem i o paraliżu branży turystycznej specjalnie dla „Gazety Polskiej” opowiada Luca Mognon, niezależny przedsiębiorca włoski.Rozmawia Magdalena Łysiak   Jaki wpływ ma epidemia na gospodarkę Włoch?  Nie trzeba było długo czekać, żeby zobaczyć odbicie tej sytuacji na rynkach finansowych, i to nie tylko Włoch. Poniedziałek 24 lutego finansiści już okrzyknęli „czarnym poniedziałkiem” – giełda w Mediolanie straciła 300 miliardów euro, a rynki światowe około 1 biliona. Eksplozja koronawirusa we Włoszech przede wszystkim zagraża i tak już niskim stopom wzrostu gospodarki krajowej. W dodatku w rejonach, w których jest jak na razie najwięcej zachorowań, czyli w Lombardii, Wenecji Euganejskiej i Emilii-...
Hanna Shen
Koronawirus, którego epicentrum jest chińskie miasto Wuhan w prowincji Hubei, dotarł także na Tajwan. Jednak w porównaniu z Chinami i innymi państwami w Azji, na przykład Koreą Płd. i Japonią, Tajwan zbiera pochwały za sposób radzenia sobie z epidemią. Wyspa chce także wykorzystać swoje zdolności badawczo-rozwojowe, by pomóc innym państwom borykającym się z koronawirusem. Geograficzna bliskość, a także częsta wymiana handlowa pomiędzy Tajwanem a Chinami sprawiły, że nie trzeba było długo czekać na pojawienie się koronawirusa SARS-CoV-2 na wyspie. Pierwszy przypadek zachorowania wykryto u kobiety, która wróciła z Wuhan 21 stycznia.  Szybka kontrofensywa Tajwan był jednak przygotowany i już wcześniej podjął kroki, które służyły ograniczeniu liczby zachorowań. 31 grudnia...
Do dzieła! Marszałek Grodzki bez koperty jest jak Wałęsa bez kuponów totolotka, Kwaśniewski bez flaszki albo Tusk bez Angeli Merkel, jednym słowem czuje się nieswojo bez czegoś, co dotąd towarzyszyło mu w życiu. Niełatwe jest życie marszałka, który od czasu ówczesnych kontaktów z pacjentami zgolił wąsy, jednak i tak został rozpoznany. Ale możemy przyczynić się do tego, by trzecia osoba w państwie odzyskała niezbędny do sprawowania funkcji, w tym walki o wolne sądy w Europie, spokój. Przepis jest prosty: wycinamy i sklejamy wydrukowaną obok kopertę, a następnie wypełniamy ją tak hojnie, jak tylko nas stać (niezwykle wartościowy banknot, wyprodukowany przez nas, też zalecamy do niej włożyć). I wysyłamy pod adres podany na kopercie. Niech koperty od nikogo z nas nie zabraknie, by marszałek...
Tomasz Łysiak
Nazywajmy rzeczy po imieniu. Mówmy o zaplanowanej, metodycznie wykonanej zbrodni na polskich elitach wojskowych i mundurowych jako o ludobójstwie. Warto o tym przypominać w kwietniowe dni, w trakcie których nasza myśl biegnie zarówno do wydarzeń z wiosny roku 1940, jak i do tragicznego dnia 10 kwietnia roku 2010. Trudno odseparować obie tragedie, które chociaż są tak różne co do czasów, okoliczności i rozmiarów, to jednak zawsze pozostaną splecione ze sobą. W końcu śp. Lech Kaczyński wraz z przedstawicielami polskich elit wojskowych i cywilnych leciał do Smoleńska, by tam w modlitwie i refleksji upominać się o Pamięć i Prawdę. Przemówienie Pana Prezydenta – to nigdy nie wygłoszone „przemówienie katyńskie” z kwietnia 2010 roku – stanowiło piękne memento, a także doskonałe podsumowanie...
Czyny dokonane w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych – realizowane przez zabójstwo członków grupy, spowodowanie poważnych uszkodzeń ciała lub rozstroju psychicznego, przez umyślne tworzenie takich warunków życia, które doprowadzić mają do całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego członków grupy – nazywamy ludobójstwem. Ta zbrodnia się nie przedawnia. Tak stanowi konwencja ONZ z 9 grudnia 1948 roku. Związek Sowiecki dokonywał na Polakach ludobójstwa od sierpnia 1937 co najmniej do lipca 1941 roku. Jego kulminacją była wiosna 1940 roku, gdy strzałem w tył głowy zamordowano minimum 21 768 polskich jeńców wojennych, a do obozów Archipelagu GUŁag i w bezludne stepy Kazachstanu deportowano ponad 200 tysięcy Polaków....
Tomasz Łysiak
Nic tak nie odhumanizowuje ludzkich tragedii jak suche fakty czy podawane w tabelach liczby zamordowanych osób. Z jednej strony bowiem uruchamiają wyobraźnię, a z drugiej zamykają. Najmocniej przemawiają indywidualne ludzkie losy, nazwiska, zdjęcia, listy. Numer staje się człowiekiem. Łza nabiera realnego wymiaru. Zobaczmy, kto kryje się pod katyńskim numerem ekshumacji 836. Jego pamiętnik został opublikowany w zbiorze wydanym przez paryskie Editions Spotkania Piotra Jeglińskiego. Janusz Zawodny dokonujący redakcji do pierwszego wydania (1989) „Pamiętników znalezionych w Katyniu”, pisał w przedmowie: „Nasze narodowe relikwie są pełne krwi, a historia naszego narodu pisana jest często na nagrobkach. Taką narodową relikwią jest przedstawiony tu wybór 15 pamiętników znalezionych w...
Zbrodnia katyńska od samego początku oplątana została siecią kłamstw i przemilczeń. Dla nowych, komunistycznych władców Polski kłamstwo katyńskie stało się fundamentem, na którym budowali mit władzy ludowej i „odwiecznej przyjaźń polsko-radzieckiej”. Po ujawnieniu przez Niemców zbrodni katyńskiej, 15 kwietnia 1943 roku o godzinie 7.15 moskiewskie radio podało komunikat, w którym można było między innymi usłyszeć: „W ciągu ubiegłych dwóch, trzech dni oszczercy Goebbelsa rozpowszechnili podłe wymysły, utrzymując, iż władze sowieckie dokonały masowego rozstrzelania polskich oficerów wiosną 1940 roku w okolicy Smoleńska. Wynajdując tę potworność, szubrawcy niemiecko-faszystowscy nie wahają się przed najbardziej bezwstydnymi i nikczemnymi kłamstwami, starając się pokryć zbrodnie, które –...
tekst oryginalny Ferenc Kölcsey: Himnusz Isten, áldd meg a magyart Jó kedvvel, bőséggel, Nyújts feléje védő kart, Ha küzd ellenséggel; Bal sors akit régen tép, Hozz rá víg esztendőt, Megbünhödte már e nép A multat s jövendőt! Őseinket felhozád Kárpát szent bércére, Általad nyert szép hazát Bendegúznak vére. S merre zúgnak habjai Tiszának, Dunának, Árpád hős magzatjai Felvirágozának. Értünk Kunság mezein Ért kalászt lengettél, Tokaj szőlővesszein Nektárt csepegtettél. Zászlónk gyakran plántálád Vad török sáncára, S nyögte Mátyás bús hadát Bécsnek büszke vára. zapis fonetyczny Ferenc Kylczej: Himnus Iszten, oldmeg o modziort Jokedvvel, byszeggel Niójszt felyje vyyydy kort, Hakyzd ellenszyyygel Bolszorsz, okit ryyygen tyyyp Hozzra viiig...
Powojenna panorama ojczystych ziem to prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy – dwie trzecie naszego kraju doszczętnie zniszczono wraz z fabrykami i gospodarstwami rolnymi, drogami i szlakami kolejowymi, lasami i polami, a nawet kościołami i muzeami. W listopadzie 1918 roku dawał się nam we znaki brak żywności, węgla, lekarstw, odzieży, butów, słowem wszystkiego, co konieczne do życia. Koleje ledwo zipały, tabory były prawie doszczętnie zniszczone, co dotkliwie utrudniało jakąkolwiek komunikację. Jak się okazało, 11 listopada otworzył Polakom bramy do wolności, lecz postawił też przed nimi wyzwanie odbudowy własnej państwowości i wyniszczonej gospodarki. Listopad 1918 roku ustanawiał nową erę w dziejach naszego narodu, przynosząc mu upragnioną wolność zarówno w sferze życia politycznego, jak...
Marcin Wolski
UWAGA NA DOLE TEKSTU LINK DO POBRANIA SZOPKI W WERSJI PDF (mel. „Przedszkole” Jacka Kaczmarskiego)     W naszym przedszkolu jest że ach,     zabawek tutaj mamy moc,     jedynie głupek czuje strach     i moczy się co noc.     Choć trwa podobno swobód czas,     lizusów sporo – taki los –     do piaskownicy wpycha nas,     wychowawców głos!     A ci sankcjami, sankcjami, sankcjami grożą nam     i chcą wykopać, wykopać, wykopać ze swych bram.     Lecz gdy przeminą, przeminą, przeminą gorzkie łzy,     śmiać się będziemy my! (mel. „Tanie dranie” Kabaretu Starszych Panów) Opiekunowie  ...
Anioł pasterzom mówił Anioł pasterzom mówił: Chrystus się wam narodził, w Betlejem, nie bardzo podłym mieście narodził się w ubóstwie Pan wszego stworzenia. Chcąc się dowiedzieć tego poselstwa wesołego, bieżeli do Betlejem skwapliwie, znaleźli Dziecię w żłobie, Maryję z Józefem. Taki Pan chwały wielkiej uniżył się Wysoki! Pałacu kosztownego żadnego nie miał zbudowanego, Pan wszego stworzenia. Bogu bądź cześć i chwała, która by nie ustała, jak Ojcu, tak i jego Synowi, i Świętemu Duchowi w Trójcy jedynemu. Bóg się rodzi Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony. Ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice – Nieskończony. Wzgardzony – okryty chwałą, śmiertelny Król nad wiekami. A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami. Cóż masz...
„Dzień 11 listopada 1918 r. zapieczętował stare księgi naszego upadku, naszej niewoli, naszego rozdarcia i rozbicia, a zarazem otworzył nowe, niezapisane księgi dziejowe i postawił je obok tych, które od początków Państwa Polskiego aż po zwycięstwo wiedeńskie zapisały tyle wielkich czynów, tyle wielkich myśli, tyle bohaterstwa w służbie Państwa, Narodu i Wiary” – czytamy w „Gazecie Polskiej” (11 XI 1938 r.) o tym najpiękniejszym bodaj dniu w naszej historii, który wieścił cud zmartwychwstania Ojczyzny. Oto 11 listopada na obszarze okupacji niemieckiej zapoczątkowana została „spontanicznym wybuchem państwowość polska” („GP” 11 XI 1933 r.). „Ogień drzemiący iskrą w piersi szarego legionisty był tak silny, czysty i święty, że zdołał płomieniem objąć cały naród, porwać go do czynu,...
Tomasz Łysiak
Jeszcze nawet nie mieliśmy zapewnionego żadnym traktatem dostępu do morza, a już zaczęliśmy budować naszą flotę wojenną. Józef Piłsudski powołał do życia Marynarkę Polską 28 listopada 1918 r. Floty cywilna, handlowa i wojenna powstawały właściwie z niczego – po ponad 120 latach braku państwowości. To, do czego udało się dojść Polakom w ciągu niepełnych dwóch dekad, zasługuje na największy szacunek… Mając tak naprawdę niewielki skrawek wybrzeża, oparliśmy swoją siłę morską na portach w Pucku i na Helu. Zbudowaliśmy Gdynię. W świat ruszyły nasze piękne transatlantyki, które olśniewały pasażerów nowoczesnością i wystrojem wnętrz (sztuka dekoratorska, osiągnięcia projektantów przedmiotów użytków czy najnowsze trendy wzornicze śmiało użyte podczas wykańczania pomieszczeń – i dzisiaj budzą...
Polskie transatlantyki były w dwudziestoleciu międzywojennym nie tylko szybkim komfortowym środkiem transportu, ale również wizytówką młodego państwa. Od początku istnienia niepodległego państwa polskiego myślano o założeniu i rozbudowie własnej floty transatlantyckiej. Nie było to jednak przedsięwzięcie proste. Młode państwo w pierwszych latach niepodległości borykało się z setkami problemów, również w dziedzinie morskiej. Brakowało statków, stoczni, wykształconej kadry i przede wszystkim własnego portu, który mógłby stanowić podstawę rozwoju i „otwarcia się na morze”. Problemy dotyczące korzystania z portu Wolnego Miasta Gdańsk zaowocowały odważną decyzją o budowie miasta i portu w Gdyni. Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Już w 1926 r. Gdynia otrzymała prawa miejskie, wkrótce...
Ponad pięć i pół tysiąca kilometrów liczyły ustalone krwią żołnierza polskiego i traktatami granice wolnej Polski. Pięć i pół tysiąca kilometrów, z czego na granicę morską przypadało kilometrów… 71. Choć licząc oba brzegi Helu, wychodziło ich prawie 150. Trzy procent… Ale chyba z żadną inną granicą, choć praktycznie wszystkie okupione zostały poświęceniem i śmiercią Polaków, nie łączyło się tyle dobrych uczuć i nadziei, co z tym skrawkiem wybrzeża Bałtyku. Polskie marzenie o morzu było równie stare jak polskie państwo. Anonim zwany Gallem w XII wieku zapisał pieśń wojów Bolesława Krzywoustego, radujących się, że choć ich przodkom „wystarczały ryby słone i cuchnące”, oni po świeże przychodzą, „w oceanie pluskające”. Gdy w czasie Wielkiej Wojny zaczęły pojawiać się koncepcje...
Maciej Pawlak
W ostatniej edycji Forum Ekonomicznego w Krynicy Zdroju, największym takim wydarzeniu w naszej części Europy, wzięło udział ponad 4 tys. gości z Europy, Azji, USA.     W ciągu trzech dni konferencji, 4–6 września br., swoje poglądy nt. aktualnej sytuacji politycznej, gospodarczej i społecznej wymieniali szefowie rządów i parlamentów, obecni byli ministrowie i parlamentarzyści z krajów naszego regionu, prezesi największych koncernów, eksperci, przedstawiciele świata nauki, kultury oraz mediów z ponad 60 krajów. Podczas sześciu sesji plenarnych uczestniczyli oni w ponad 180 panelach dyskusyjnych, wykładach, warsztatach oraz prezentacjach narodowych i regionalnych. Rada Programowa obecnego Forum ogłosiła Człowiekiem Roku 2017 premiera Litwy, Sauliusa Skvernelisa. W głosowaniu...
5 listopada 1916 r. wśród legionistów lotem błyskawicy rozeszła się wieść o ogłoszeniu manifestu dwóch cesarzy, który, jak powtarzano sobie z niedowierzaniem, zapowiadał powołanie do życia Królestwa Polskiego jako niezależnego państwa – dziedzicznej monarchii konstytucyjnej. Entuzjazm ogarnął wszystkich. Kiedy Józef Haller krzyknął: „Niech żyje Polska niepodległa!”, słowom jego zawtórowały tysiące strudzonych, ale jakże rozradowanych legionistów, którzy wierzyli głęboko, że oto za chwilę ziści się sen o wolności i że z krwi przelanej pod Krzywopłotami, Łowczówkiem, Kostiuchnówką wyrośnie wolna ojczyzna. Dodatek pod red. Agnieszki Kowalczyk Sam Piłsudski nie dał się jednak zwieść Austriakom i Niemcom. Miał  świadomość, że toczy się polityczna gra o Legiony, tym bardziej że zaraz...
Tomasz Łysiak
Wiara, Nadzieja, Miłość. Trzy siostry, trzy wartości, trzy symbole polskiej walki o Niepodległość. W czasach powstania styczniowego przedstawiane jako Krzyż, Kotwica i Serce, noszone przez Polaków m.in. w formie biżuterii patriotycznej. Do tych samych wartości odnosiły się kolejne pokolenia walczące o naszą suwerenność. „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, przysięgam być wierny Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej. Stać nieugięcie na straży jej honoru, o wyzwolenie z niewoli walczyć ze wszystkich sił, aż do ofiary mego życia” – brzmiał początek przysięgi żołnierzy Armii Krajowej. Powstanie Warszawskie było zbrojną odpowiedzią na lata okupacji, niewoli, poniewierania ludzkiej godności, było odpowiedzią cywilizacji Miłości na niemiecką...
„Dwa są symbole Sierpniowego Powstania – i Walczącej Warszawy: biały orzeł na czerwonym tle i ksiądz z biało-czerwoną opaską, który wśród kul i bomb, wśród gryzącego dymu pożarów i trzasku walących się domów, śpieszy na swój kapłański posterunek. […] Z opaską o polskich barwach na ramieniu, z Przenajświętszym Sakramentem na piersi, ze stułą w ręce spełnia swój odpowiedzialny obowiązek – polski kapłan. Symbol walczącej stolicy i symbol katolickiej Polski”. W ten sposób posługę kapłańską w trakcie Powstania opisywano w „Walce Śródmieścia” z 26 sierpnia 1944 r. Od pierwszych chwil walk w stolicy duchowni z narażeniem życia wypełniali swoje duszpasterskie obowiązki. Około 150 z nich było kapelanami powstańczych oddziałów. Za zgodą papieża mogli odprawiać trzy msze święte dziennie. Przed...
Dla Polski, odrodzonej po dziesięcioleciach niewoli, germanizacji i rusyfikacji, dzieci były największym skarbem. Były przyszłością, obietnicą lepszego jutra, nadzieją. Rówieśnicy Niepodległej, Dzieci Wolności były najlepszym, co osiągnęła Polska w ciągu krótkich 19 lat suwerennego bytu – pokoleniem kochającym Ojczyznę, gotowym żyć i pracować dla Niej. I choć w Polsce „nie chciał nikt, żeby dzieci walczyły”, to w chwili próby nikt nie był zdziwiony, gdy okazało się, że stanęły one w pierwszym szeregu. Geniusz Victora Hugo stworzył postać Gavroche’a, dwunastoletniego chłopca, który wiedziony bezbłędnie działającym u dzieci kompasem moralnym, instynktownie rozpoznając zło i wybierając dobro, staje po stronie republikańskich powstańców paryskich z roku 1832 i ginie na barykadzie przy...
Powstańcze dni Warszawy, czas bohaterstwa i poświęcenia. W tle zmagań wojennych toczyło się ludzkie życie. Było inne, trudniejsze, naznaczone cierpieniem. Powstańcy to w większości ludzie młodzi. Odwaga i poświęcenie łączyły się często u nich z tym, co człowiek posiada najpiękniejszego – wielkim skarbem miłości. Tej miłości bez ograniczeń czasu, miejsca i wydarzeń, pełnej, czasem szalonej, ocierającej się o absolut. Wierni Bogu, Ojczyźnie i sobie, między walką i zmęczeniem chwytali w te powstańcze dni chwile, w których królowała miłość. W dramacie egzystencji, dążeniu do wypełnienia obowiązku, sprostaniu młodzieńczym wyzwaniom, bohaterowie Powstania Warszawskiego marzyli o zwykłej, ludzkiej codzienności i o miłości właśnie. Przystąpili do walki, bo tak musiało być, bo – jak wspomina...
Poczta Polska, powołana do życia 460 lat temu przez Jagiellonów, już u swojego zarania miała pełnić ważną służbę dla polskiej państwowości, a także dla każdego pojedynczego obywatela Rzeczypospolitej. „Mając na oku własną, tudzież Naszych poddanych wygodę, abyśmy zarówno My, jak i oni mogli do Włoch przesyłać zarówno listy, jako też inne tam załatwiać sprawy” napisał król Zygmunt August w dokumencie powołującym stałe połączenie pocztowe między Krakowem a Wenecją przez Wiedeń za pomocą „poczty, czyli koni rozstawnych”. Było to 18 października 1558 r., rok po śmierci królowej Bony Sforzy – król powołał instytucję pod nazwą Poczta Polska, czyli Królewska, podzieloną na dwa oddziały: włoski z trasą Kraków–Wiedeń–Wenecja i litewski Kraków–Warszawa–Wilno. List z Krakowa do...
Tomasz Łysiak
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku Tak smaku Zbigniew Herbert „Potęga smaku” Żyjemy w czasach, gdy wiele zła wyrządzają nadal „wnuczęta Aurory”, niezliczone szeregi „Mefistofelesów ubranych w leninowskie kurtki”. Potrzeba nam zasadniczego instrumentu, dzięki któremu można zachować kręgosłup w czasach, w których zatarto granice, rozmydlono pojęcia, wymieszano aksjologiczne obszary – dokonano tego przez manipulację w ocenach postaci i faktów z dziejów Polski ostatnich dziesięcioleci. Potrzeba nam herbertowskiego smaku. Mamy przecież wokół szeregi epigonów dawnych luminarzy systemu, działających jak szaleńcy, uderzających w najważniejsze wartości, a co gorsza, i owych...
Bohdan Urbankowski
Nie będzie tu mowy o wojnie czy działalności Herberta w AK. Tu chciałbym zająć się polityką. Zbyt mocno wpływała ona na los poety, by jej nie uwzględniać. Inaczej wyglądały gry młodego twórcy, inaczej dojrzałego, obdarzonego autorytetem, mającego krajowych i zagranicznych sojuszników; inaczej prowadził je w kraju, inaczej poza zasięgiem przeciwnika – na emigracji. W pierwszym okresie życia poeta był przedmiotem polityki, wręcz popychadłem. Polityka zdewastowała życie Herberta: przerwała jego dzieciństwo, zniszczyła młodość i wygnała z ojczyzny – i to są racje, dla których nie wolno jej pominąć. „Dałem nogę” Herbert nie wyjechał ze Lwowa wskutek działań wojennych, była to decyzja polityczna jego rodziców. Decyzją polityczną poety było podjęcie współpracy z podziemiem – bez względu...
Tomasz Łysiak
11 lipca 1943 r. to jedna z najbardziej ponurych dat w naszych dziejach. Właśnie mija 75. rocznica wołyńskiej krwawej niedzieli, która stanowiła apogeum ukraińskiego ludobójstwa dokonanego na Polakach na Kresach Wschodnich w latach 1939–1947. Mówiąc o ludobójstwie i prześladowaniu Polaków, należy wspomnieć o perspektywie czasowej i terytorialnej większej niż to, co działo się w lipcu roku 1943 – poza Wołyniem musimy wymienić i Małopolskę Wschodnią, i Lubelszczyznę, a także tereny dzisiejszego Podkarpacia. Przeraża zarówno skala – najprawdopodobniej wymordowano sto kilkadziesiąt tysięcy naszych rodaków – jak i okrucieństwo trudne nawet do wyobrażenia: relacje osobiste osób, które cudem przeżyły, są tak wstrząsające, iż pióro czasem wzdraga się, by dokładnie opisać to, czego dopuszczali...
W 1943 roku ukraińscy nacjonaliści podjęli decyzję o „akcji antypolskiej”, której celem była całkowita eksterminacja Polaków. W wyniku ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów, na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, czyli dawnych województwach lwowskim, tarnopolskim i stanisławowskim, zginęło co najmniej 120 tys. Polaków. W potwornych męczarniach ginęli wszyscy – kobiety, dzieci, mężczyźni i starcy. Nie oszczędzano nikogo, mordowano kobiety w ciąży, rodziny polsko-ukraińskie i tych Ukraińców, którzy odważyli się pomagać i ratować swoich polskich sąsiadów. Atakowane wsie i osady były doszczętnie rabowane, a następnie palone i równane z ziemią. Po Lachach nie miało zostać żadnego śladu. Ukraińcy w II RP Konflikt polsko-ukraiński na Kresach Wschodnich ma swoją długą...
Morze nienawiści… Pod słowami komendanta Henryka Cybulskiego kryje się największa chyba klęska II RP. Tyle wspaniałych działań podjęła, wychowała niezwykłe pokolenia młodych Polaków kochających Ojczyznę tak bardzo, że nie wahali się oddać za nią życie. Jednocześnie jednak wyhodowała nienawiść tak straszną, że gdy zniknęły mechanizmy kontroli państwowej, ukraińscy obywatele II RP zaczęli mordować swych polskich współobywateli. I to na 362 sposoby. W morzu nienawiści i śmierci były jednak wyspy ocalenia. Największą z nich było Przebraże. W zderzeniu z realiami geopolitycznymi klęskę poniosła idea federacyjna Józefa Piłsudskiego, zakładająca szeroki zakres autonomii dla Ukraińców, Białorusinów i Litwinów. Potem Tadeusz Hołówko wskrzesił piękną ideę prometejską, wedle której naród polski...
Jakub Augustyn Maciejewski
Ludziom w Ołyce mogło się zdawać, że gdzieś już widzieli te sceny. Potworna rzeź, jaka spotkała ich sąsiadów w wigilię Bożego Narodzenia 1943 r., przypominała najstraszniejsze obrazy z „Ogniem i mieczem” Henryka Sienkiewicza czy „Pożogi” Zofii Kossak. Latem 1943 r. nastąpiło apogeum rzezi, w której na przemian partyzanci Ukraińskiej Powstańczej Armii z udziałem ruskiej i ukraińskiej ludności ziem od Lubelszczyzny, Małopolski aż po wschodni Wołyń napadali na polską ludność, mordując w bestialski sposób: widłami, nożami, siekierami, pałkami, czymkolwiek, co pozwalało zadać śmierć człowiekowi. Zdarzały się przypadki, gdy sąsiad zabijał sąsiada lub młody mężczyzna zabijał swoją ciotkę, bo on wierzył Banderze, a ona Sikorskiemu. Atmosfera zezwierzęcenia zelżała trochę jesienią i zimą. Nic...
17 bloków tematycznych, 96 paneli dyskusyjnych, 500 prelegentów i 5 tys. uczestników – w Gdyni, w dniach 25–26 czerwca 2018 r. odbyło się Forum Wizja Rozwoju – największa impreza gospodarcza północnej Polski. Choć pierwsza edycja konferencji przeszła już do historii, to w opinii jej uczestników – naukowców, polityków, samorządowców, właścicieli firm i przedstawicieli polskich koncernów – będzie ona na długo zapamiętana, bo właśnie na niej omówione zostały najważniejsze kwestie dla strategicznego rozwoju Polski. Tematyka konferencji koncentrowała się na wielu aktualnych wyzwaniach, stojących przed polską gospodarką. Wśród istotnych tematów poruszone zostały zagadnienia dotyczące ekomobilności, e-gospodarki, strefy ekonomicznej – Polska, budownictwa, energetyki, automatyzacji i...
W 2011 r. Komisja Europejska przedstawiła komunikat, zawierający nową definicję społecznej odpowiedzialności biznesu. Co ciekawe, z definicji zniknęło określenie „działania dobrowolne”. Jeden z ważniejszych bloków tematycznych Forum Wizja Rozwoju został poświęcony społecznej odpowiedzialności biznesu, z ang. Corporate Social Responsibility (CSR). Coraz częściej innowacyjne zarządzanie uwzględnia włączanie do działań przedsiębiorstw projektów oraz inicjatyw z tego zakresu. Idee CSR koncentrują się nie tylko na aspektach ekonomicznych przedsięwzięć, ale przede wszystkim mają na uwadze uwarunkowania społeczne i środowiskowe. Świadome organizacje biorą na siebie odpowiedzialność za wpływ swoich decyzji i działań na otoczenie i interesariuszy, zapewniając przejrzyste i etyczne...
Wyzwania dotyczące Narodowego Programu Mieszkaniowego i całego rynku budowlanego były tematem jednej z dyskusji panelowych podczas gdyńskiego forum. Fundamentem finansowym rządowego wsparcia mieszkalnictwa jest Bank Gospodarstwa Krajowego i BGK Nieruchomości, które już teraz obsługują kilkanaście mechanizmów wsparcia branży. Debatę o budownictwie mieszkaniowym zdominował temat rządowego programu Mieszkanie + i potrzeby jego realizacji. – Gdyby rynek dobrze działał, nasza interwencja nie byłaby potrzebna – stwierdził Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju. – Nie wykluczam sytuacji, że za parę lat zmiany prawne będą na tyle skuteczne, że mechanizmy rynkowe będą zaspokajać potrzeby. Jednak teraz ten segment rynku, na którym my się skupiamy, osób mniej zamożnych, potrzebuje...
„Jakże inna to była wiosna roku 1915, kiedy w dniu 11 maja wyległy na okopy wzdłuż Nidy szaroniebieskie sylwetki żołnierskie, by w przepięknym słońcu, upajającym zapachu szerokich łąk nad Nidą rozłożonych, wyruszyć długą kolumną rozśpiewanego, pełnego radości i wesela legionowego wojska” – opisywał na łamach „Gazety Polskiej” wymarsz naszych ku Sandomierzowi Wacław Lipiński, legionista i uznany historyk. Spisując swoje legionowe wspomnienia, Wacław Lipiński dobrze pamiętał, że Brygadier Piłsudski miał wówczas 48 lat, a oni wszyscy zwykle po 19. Przekroczywszy Nidę, dziarsko maszerowali na wschód za cofającymi się Rosjanami – w spiekocie, z karabinami na ramionach, z ciężkimi tornistrami i amunicją w nabojnicach. W tumanach kurzu przeszli już przez Szladków Duży i Bogorię, zdążając na...
Jakub Augustyn Maciejewski
Rozpoczął karierę w administracji państwowej, na długo przed tym, jak trafił przed oblicze prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta. Przyszło mu zderzyć się z upokorzeniem, jakiego doświadczyła Polska po Wrześniu 1939 r., zaznał ciężkiej niedoli okupacji, wreszcie spojrzał w oczy obojętności Zachodu na niedolę Żydów. Trochę starszy od pokolenia Kolumbów – urodził się w 1914 r., więc przed wojną był już absolwentem Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie i zaliczył Szkołę Podchorążych we Włodzimierzu Wołyńskim. Wtedy nazywał się Jan Kozielewski, „Karskim” miał się stać podczas wojny. Wyróżniał się na tyle, że podczas edukacji wojskowej otrzymał szablę honorową Prezydenta Rzeczpospolitej, którą później stracił w upokarzający sposób. Szybko trafił do dyplomacji. Ponieważ jego ojciec...
W ubiegłym roku Instytut Pamięci Narodowej stworzył świetny film animowany „Niezwyciężeni”, który obejrzało w sieci kilka milionów osób na świecie. Pojawia się w nim Jan Karski stojący przed skrytą w cieniu gigantyczną postacią, siedzącą na krześle jak na tronie. Widzimy, że to najpotężniejszy człowiek na globie, prezydent USA Franklin Delano Roosevelt. Karski wyciąga do niego rękę ze swym raportem opisującym eksterminację narodu żydowskiego. Wtedy powoli krzesło-tron i prezydent zaczynają się odwracać od bezradnego małego Polaka. My, Polacy, potrafimy – do pewnego stopnia oczywiście – zrozumieć skierowaną przeciwko naszemu narodowi jadowitą nienawiść i okrucieństwo Niemców. Pojmujemy bezduszną, zimną chęć wyniszczenia Polaków, którą od wieków prezentuje Rosja. Ale największy problem...
Polskę i Kazachstan łączy nie tylko wspólna historia, ale też coraz silniejsze więzy gospodarcze. Jak Pan ocenia perspektywy rozwoju współpracy między obu krajami? Kazachstan i Polska to państwa o długiej i bogatej historii. Warto tu wspomnieć, że w tym roku Polska obchodzi jubileusz 550-lecia parlamentaryzmu, a trzy lata temu w Kazachstanie świętowano 550-lecie Chanatu Kazachskiego. Przez wieki Kazachstan utrzymywał z Polską dobre relacje, co było podstawą do rozwijania współpracy w wielu dziedzinach. Jednak prawdziwy rozkwit kontaktów dwustronnych między naszymi krajami nastąpił po odzyskaniu przez Kazachstan niepodległości w 1991 r. i nawiązaniu z Polską stosunków dyplomatycznych w 1992 r. O skali postępu może świadczyć rosnąca wymiana handlowa. 25 lat temu wartość obrotów handlowych...
Artur Szczepanik
Jedziemy do Moskwy Tomasz Sakiewicz Polakom pewnie to zdanie dobrze się nie kojarzy. Miłości po stronie Rosjan też wielkiej nie będzie. Jednak piłka nożna ma swoje prawa. Nie my zdecydowaliśmy, że mundial odbywa się w Rosji. Pewnie jak zwykle w tle tych decyzji była wielka polityka. Skoro jednak już tam będą mistrzostwa, to za radą znanego duchownego należy powiedzieć, że jak czegoś nie możesz uniknąć to postaraj się wyciągnąć z tego jak najwięcej przyjemności. Polacy mają szansę na wyjście z grupy. Mogą też pokazać niezłą grę. Czy tak się stanie, zobaczymy. Miejmy nadzieję, że ostatnie lata wyleczyły światowy football z korupcji i dopingu. Odrobina pewności, że to, co widzimy na ekranie albo na boisku, nie jest zwykłym oszustwem, bardzo poprawia nastrój. Politycy mocno inwestują w...

Pages