Leczyć, a nie liczyć. Świadomy wybór lekarza rodzinnego

Za nami wybory samorządowe, w których zdecydowaliśmy, jak będzie wyglądało nasze otoczenie przez następne pięć lat. Tymczasem jeden z naszych najważniejszych wyborów życiowych przechodzi nam bezrefleksyjnie. Chodzi o wybór lekarza rodzinnego.

Prawie żaden pacjent nie zna przysługujących mu programów profilaktycznych, nie wie, jakie badania może i powinien zlecić mu lekarz rodzinny i kiedy. Właśnie lekarz rodzinny, czyli taki, który leczy całą polską rodzinę, dba o zdrowe starzenie się seniorów rodu, zleca badania profilaktyczne Polce i Polakowi po 40. roku życia, zajmuje się ciążą młodych małżonków i wreszcie dba o harmonijny rozwój najmłodszych.

Czy znam takich lekarzy? Tak. Są to wspaniali ludzie, którzy kierują się zawsze dobrem pacjenta, często sami dzwonią do członków rodziny, zapraszając na badania czy choćby na zwykłą wizytę.

Niestety, w części przypadków podstawowa opieka zdrowotna działa jak maszynka do wypisywania skierowań do kolejnych specjalistów. Badania dodatkowe są zlecane tylko wówczas, gdy pacjent sam się o nie upomina. I potem specjalista zamiast od razu móc zinterpretować wyniki badań, zleca je i przyjmuje pacjenta na kolejnej wizycie, tracąc niejako wolne miejsce dla innego, być może bardziej potrzebującego zainteresowanego. Brak jest też koordynacji działań profilaktycznych, prozdrowotnych między lekarzami POZ a specjalistami. Niestety, medycyna czasów komunizmu narzuciła bezosobową formę skierowań na konsultacje oraz na badania. Zniknęły stosowane w II RP tzw. listy do kolegi. W czym rzecz? Zamiast pisać na skierowaniu, że kieruję pana Jana Nowaka do urologa z rozpoznaniem N40, lekarz rodzinny mógłby wysłać do urologa list, w którym opisałby, na co pan Jan się leczy, jakie wykonał mu badania, jaki ma problem diagnostyczny lub terapeutyczny. Z kolei lekarz specjalista zamiast odpisywać „bez wskazań do leczenia w poradni urologicznej”, odpisałby: „U pana Jana stwierdziłem przerost prostaty,...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: