Rafał Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz
4) 29 czerwca ABW zatrzymała Władysława N., byłego pełnomocnika Polskiej Telefonii Cyfrowej, który kilka lat temu oskarżał o nadużycia obecnego szefa ABW Krzysztofa Bondaryka. Prokuratura nie wszczęła wtedy śledztwa. Dziś stawia Władysławowi N. zarzut fałszowania dokumentacji, zagrożony karą więzienia do lat 5. 5) Ta sama ABW, do której szefa Donald Tusk potwierdził „pełne zaufanie”, zatrzymała też w Krakowie Krzysztofa W. pod zarzutem organizowania przemytu papierosów. Jak podał portal interia.pl, „w jego mieszkaniu znaleziono telefony, adresy oraz nazwiska osób powiązanych ze służbami specjalnymi. Z materiałów tych może wynikać, że współpracował z nimi w ostatnich latach”. Dziennikarze śledczy pamiętają, że Krzysztof W. sugerował, iż ma dowody na to, że Bronisław Komorowski...
Rafał Ziemkiewicz
Na zdrowy rozum, argumentacja, która temu towarzyszy, jest śmiechu warta. Przyjęło się, że kto traktuje swój związek poważnie, godzi się na przyjęcie pewnych obowiązków, mających chronić słabszego partnera i, przede wszystkim, potomstwo. Kto się boi odpowiedzialności, nie jest zdecydowany trwać w związku długo, liczy, że trafi mu się lepszy, zadowala się życiem na kocią łapę i zobowiązań unika. To logiczne. Środowiska, ogólnie mówiąc, postępowe, zawsze dotychczas twierdziły, że tylko ten drugi model współżycia gwarantuje człowiekowi pełną realizację. Prawdziwa miłość nie potrzebuje „stempelka”, a poza tym po prawdziwej miłości przyjść może jeszcze prawdziwsza, i nie należy z góry z niej rezygnować w imię tej aktualnej. A teraz nagle wystarczyło parę słów premiera, by media salonu...
Rafał Ziemkiewicz
Na razie sprawa jest tylko w przymiarkach i jeśli na przykład jakiś poseł zada o nią pytanie ministrowi Rostowskiemu, ten będzie się wykręcał, że żadnych takich zobowiązań Polska nie podjęła. Nie wierzmy. Premier, nie wiadomo jak i kiedy, nie konsultując tej brzemiennej w skutki decyzji w żaden sposób (kolejny powód, aby postawić go w przyszłości przed Trybunałem Stanu), zapisał nas do tak zwanej strefy euro plus. Co to jest strefa euro plus, jeszcze dokładnie nie wiadomo, ale wiadomo, że wyjścia z niej nie przewidziano. Generalnie, w skrócie, można powiedzieć tak: mieliśmy do wyboru przyjąć wspólną walutę albo pozostać przy własnej. Każda decyzja niosła pewne korzyści i pewne straty – bo z jednej strony mieć wspólną walutę z silniejszymi gospodarkami to mocny impuls dla wzrostu, z...
Rafał Ziemkiewicz
No i tu jest wyjaśnienie. Gdyby globalny koncern chciał te pieniądze wytransferować z polskiego oddziału tak po prostu, musiałby zapłacić od tego transferu ogromne podatki, a często, na przykład w wypadku większości banków, w ogóle, na mocy umowy prywatyzacyjnej, byłoby to niemożliwe. No więc, gdyby kto pytał… Ile tam chcemy z tej Polski skasować, miliard? No, to kupmy od siebie naszą globalną markę za miliard właśnie. Niech ktokolwiek, nawet jeśli się dowie o sumie transakcji, spróbuje udowodnić, że marka nie jest tyle warta! Strata na budżetach reklamowych też nie jest taka oczywista, jak by wynikało z rachunku. Cena usługi reklamowej, a bardziej jeszcze usługi pijarowskiej, jest równie umowna jak cena znaku firmowego. Słyszało się już różne historie o zupełnie z sufitu wziętych...
Rafał Ziemkiewicz
Do kompletu dodać trzeba jeszcze głównego doradcę prezydenta Komorowskiego, prof. Kuźniara, który w przeddzień wizyty oznajmił, że w Afganistanie Ameryka zrobiła z nas „jeleni”. Ta wypowiedź, skandaliczna doprawdy w ustach człowieka postrzeganego jako architekt prezydenckiej polityki i w takim akurat momencie, nie wygląda mi zresztą na wpadkę. Roman Kuźniar konsekwentnie robi wszystko, co tylko może zaszkodzić stosunkom polsko-amerykańskim i co mniej lub bardziej służy każdorazowej linii obowiązującej wobec nas na Kremlu. Zastanawiam się, tak zupełnie, zupełnie teoretycznie, gdybym był Putinem i mógł uplasować w Warszawie gdzieś możliwie wysoko swojego agenta wpływu, co mógłbym mu kazać robić i mówić więcej, niż robi i mówi Kuźniar; jako żywo nic nie mogę wymyślić. W cieniu Obamy...
Rafał Ziemkiewicz
Stylistyczny zabieg zastosowany wobec kibiców wygląda na rozwojowy. W szacownym i bardzo, bardzo elitarnym (pod względem sprzedaży) „Tygodniku Powszechnym” przeczytałem o sobie jako o „gazetowym bandycie” – kieruję się albowiem wyłącznie nienawiścią i pogardą, czego dowiedziono kilkoma cytatami z mojej najnowszej powieści. Tak trzymać, redakcjo. Żadnej tolerancji dla faszystowskiej herezji smoleńskiej, piętnowanie opozycyjnych publicystów jako dziennikarzy prawicowych czy pisowskich już nie wystarczy, kiedy władza przystąpi do rozprawy z kolejnym przedstawicielem zagrażającego demokratycznemu państwu – jak to ujął nieoceniony kandydat Kononowicz – bandyctwa. W końcu jeśli można obywatela ukarać za nazywanie premiera „matołem”, to można też, jak u naszych wschodnich sąsiadów, skazywać...
Rafał Ziemkiewicz
Nie ma w tym systemie dobrego wyjścia. Z jednej strony mieliśmy poselskie weksle, a z drugiej mamy „polityczną korupcję”. Z jednej strony trudno odmówić posłowi prawa być czymś więcej niż tylko semaforem do głosowania, z drugiej – logika systemu czyni z niego bezwolnego wykonawcę poleceń prezesa. Dawno już proponowałem, i podtrzymuję, żeby zamiast utrzymywania kosztownych dla podatnika posłów dzielić pomiędzy prezesów, zgodnie w wynikami głosowania, 460 żetonów, które będą oni potem rzucać na stół i w ten sposób rozstrzygać głosowania. To samo, a o ileż taniej. Oczywiście, ktoś honorowy, znajdując się w sytuacji Arłukowicza (powiedzmy, że wierzymy w ideowe pobudki jego kroku), zrezygnowałby z mandatu. A jeśli nie dla honoru, to przynajmniej dla pijaru, żeby zachować twarz. W końcu do...
Rafał Ziemkiewicz
Nie chcę się pastwić nad autorem tych wszystkich bredni. Cezary Michalski od pewnego czasu zdradza objawy, najdelikatniej mówiąc, obłędu, i należałoby spuścić na jego urojenia zasłonę milczenia. Ale, na litość boską, ten stek nonsensów umieszczony został na okładce wysokonakładowego, wciąż jeszcze, tygodnika. Tygodnika, który korzysta z marki amerykańskiego pisma, znanego na całym świecie. Owszem, amerykański „Newsweek” ma silny lewicowy przechył, i jak większość tamtejszej elity nienawidzi Republikanów nie mniej niż nasz salon PiS-u, ale nie jest do pomyślenia, by pisał, jeszcze na okładce, że, dajmy na to, George Bush porozumiał się z bin Ladenem, by wepchnąć świat arabski w fundamentalizm islamski, a zachodnie demokracje, analogicznie, przekształcić w chrześcijańskie państwa wyznaniowe...
Rafał Ziemkiewicz
Gdyby sferę medialną zdołano już całkiem oczyścić z tego gatunku dziennikarzy, których Jacek Żakowski i inni przyplecznicy władzy nazywają „po prostu nieprofesjonalnymi”, na tym by się zapewne skończyło – bo przecież dziennikarzom w rodzaju wspomnianego do głowy by nie przyszło zapewnienia rządzącej partii jakkolwiek weryfikować. Ale proces dorzynania watahy w mediach, acz prowadzony na wielką skalę, jeszcze się nie do końca powiódł. Koledzy z portalu „wPolityce.pl” postanowili sprawdzić u źródła, czyli w USA, cóż to za „guru” nas nawiedził. I co się okazało? Że facet w życiu nic wspólnego w Obamą nie miał. Zrobił tylko jakąś niedużą stronę internetową dla jego sympatyków, która zresztą została oceniona jako nieudana i szybko zamknięta. Co najzabawniejsze, okazało się przy okazji, że...
Rafał Ziemkiewicz
Miodowy miesiąc skończył się, kiedy Wałęsa okazał się wobec Tuska równie lojalny jak wobec wszystkich innych w swej karierze, i przyjął pieniądze od Declana Ganleya za wsparcie tworzonej przez niego partii eurosceptycznej. Projekt się wprawdzie nie powiódł, więc zdrada żadnych praktycznych skutków za sobą nie pociągnęła, ale Tusk najwyraźniej zakarbował sobie, że został wystrychnięty na dudka. Z pozoru nic się nie zmieniało, Wałęsa przy każdej okazji wygadywał na Kaczyńskich, nie przejmując się nawet, że jeden z nich już nie żyje, a władza dała Wajdzie pieniądze na film o wielkim wodzu. Ale w sprawie dla siebie prestiżowej dostał Wałęsa prztyczka w nos: to nie on będzie decydował, kto może być szefem tzw. Europejskiego Centrum Solidarności. Wałęsa najpierw wydał z siebie pomruk, potem...
Rafał Ziemkiewicz
Nie będąc w stanie czegokolwiek znaleźć, idą w totalną groteskę. Rządowo-establishmentowa narracja aktem faszystowskiej brutalności przeciwko państwu czyni agresywne układanie tulipanów w miejscu zakazanym. Albo że podobno – powiedziała jedna pani redaktor drugiej pani redaktor – poseł PiS powiedział do strażnika miejskiego „spier…”. Hańba! Faszyzm! Czy trzeba jeszcze dowodów, że Kaczyński szykuje zamach stanu?! Oczywiście, fakt, że strażnik miejski skopał dziennikarza i celowo stanął mu buciorem na gardle, uszkadzając kręgi szyjne, nie jest oburzający w najmniejszym stopniu, bo w ogóle go nie ma – to znaczy, nie ma go w mediach jedynie słusznych. Na jednym oddechu bredzą dyżurne autorytety, że Kaczyński jest definitywnie skompromitowany, już go nie ma, wszyscy się z niego śmieją i są...
Rafał Ziemkiewicz
Zniknęła też jakoś informacja, że jednak prokuratura nie znalazła żadnych procesowych dowodów „zacierania śladów” w domu Barbary Blidy. O prokuraturę mniejsza, faktem jest, że prokuratury generalnie zajmują się u nas umarzaniem, i na wszelki wypadek są w tym bardzo – że tak powiem – ekumeniczne; nigdy nie wiadomo, czy się władza nie zmieni, a co umorzone, tego się czepiać nie będą. Ale ciekawe jest, w jaki sposób poinformowała o tym „Gazeta Wyborcza”, która o tym rzekomym „zacieraniu” łgała latami, ile wlazło. Otóż frazą: ślady w domu Blidy zatarte! Pomyśleć, że to ta sama banda tak się natrząsała, jaka to „logika Ziobry”, że brak dowodów oznacza, iż zostały one zniszczone. Nie stwierdzono zacierania śladów, a więc znaczy się, zostały zatarte. Słonie – jak wiadomo – najskuteczniej...
Rafał Ziemkiewicz
Tak, otóż, dokładnie wbrew insynuacjom pani Paradowskiej, my nie wiemy i domagamy się tej wiedzy. To oni wiedzą. Wiedzą od pierwszych minut po tragedii, kiedy to w ślad za mediami rosyjskimi powtarzali opowieści o czterech próbach lądowania. Wiedzą na pewno i nic ich z tej pewności nie jest w stanie wyrwać, żaden fakt, żaden najoczywistszy nawet argument. To nie ma znaczenia, że na kopiach zapisów z „czarnej skrzynki” nie ma ani słowa o „debeściakach”. Nie przeszkodzi to po raz enty powołać się na nie kolejnemu, powtarzającemu z politowaniem słowo „przecież” salonowemu autorytetowi. To nic, że wcale nie ma na tych taśmach przypisanych pilotowi słów „jak tu nie wyląduję, to on się będzie mnie czepiał”. Nie przeszkodzi. Ani fakt, że rzekomej kłótni pilota ze śp. generałem Błasikiem,...
Rafał Ziemkiewicz
Jednak te sprawy mają znacznie mniejsze znaczenie niż decyzja, która „się podjęła” Tuskowi w minionym tygodniu: decyzja o przystąpieniu Polski do tzw. paktu na rzecz konkurencyjności. Czyli do czegoś, co ma „obudować” trzęsącą się strefę euro państwami, które wprawdzie nie wchodzą do systemu wspólnej waluty, ale dobrowolnie zgadzają się poddać narzucanym przez państwa tej strefy rygorom. Jakim konkretnie – tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo tylko, że – jak ujął to nieoficjalnie, ale publicznie pewien cytowany w prasie „wysoki urzędnik unijny” – „te drzwi są otwarte tylko w jedną stronę, wejść można, wyjść już nie będzie można”. Akceptując w ciemno zapowiadane ustalenia, które mają uczynić kraje strefy euro i jej satelitów bardziej konkurencyjnymi na światowych rynkach, zrobiliśmy więc...
Rafał Ziemkiewicz
Z dowcipami trzeba uważać. Inaugurując kiedyś audycję w radiowej Jedynce, powiedziałem: „Zaproszono mnie tu, żebym podniósł poziom”. Usłyszała to jakaś pańcia z „Wyborczej”, wyrwała z kontekstu i rozgęgała się z oburzeniem na pół kolumny, jak ten prawicowiec śmie. Od tego czasu ilekroć „Wyborcza” coś o mnie wspomina, tylekroć obok nieśmiertelnego KRUS-u przypomina tę straszną zbrodnię, jaką było bezczelne stwierdzenie o podnoszeniu poziomu; skądinąd znak, co oznacza dla pracowników tej gazety słowo „research” – przepisanie jej wcześniejszych publikacji. Muszę powiedzieć, że już męczy mnie brak po tamtej stronie kogokolwiek, z kim można by się pokłócić. Przywódcy Salonu są w większości w wieku kremlowskim, ze wszystkimi tego intelektualnymi konsekwencjami, a następców wychowali sobie...
Rafał Ziemkiewicz
Piszę ten felieton w czasie, kiedy w Brukseli szefowie unijnych krajów przyjmują tzw. pakt o konkurencyjności. Z pozoru wydawałoby się nic szczególnego – mało to już razy zjeżdżali się unijni przywódcy i przyjmowali różne deklaracje czy pakty? Samych takich, które miały zwiększyć konkurencyjność europejskich gospodarek albo ustabilizować wspólną walutę mogę z pamięci wymienić kilka. A jednak rację mają ci komentatorzy, którzy zwracają uwagę, że teraz to coś innego. Tym razem projekt nowego unijnego prawa powstał nie w żadnym wspólnotowym ciele, nie w Brukseli czy Strasburgu, ale w Niemczech. I tym razem nie podlega on dyskusjom. To znaczy zakulisowo już się takie dyskusje odbyły i Francja zdecydowała się bezwarunkowo Niemców poprzeć. W związku z tym, cała strefa euro musi przedstawione...
Rafał Ziemkiewicz
Tak więc, nie „Wyborcza”, nawet nie komuszy „Przegląd”, ale właśnie „Rzeczpospolita”. Tylko że to się właśnie zmienia, bo „Rzeczpospolita” zaczęła wydawać tygodnik „Uważam Rze”. No i zanim jeszcze wydała pierwszy numer, redaktor Kwieciński oznajmił, że będzie to pismo tak ohydne, tak lewackie i wstrętne, że on go w ogóle nie będzie czytać. Cóż, widać każdy musi mieć swojego Bartoszewskiego. Ale ponieważ „Rzeczpospolitą” czyta jednak Kwieciński regularnie, jasno z tego wynika, że jej tygodnik jest jeszcze gorszy. Ale czy na pewno gorszy? Kto go zdemaskuje, kto przyszpili jego lewactwo i polityczną poprawność, jeśli nie on? Nie lękajcie się, zrobi to Piotr Lisiewicz. Nie żeby się wczytywał, w każdym razie w szczegóły się nie wdaje, ale już orzekł, że „Rze” to „obrzydlistwo...
Rafał Ziemkiewicz
Z jakiegoś powodu pani Paradowska nawet nie bierze pod uwagę, że kwestia, czy się kogoś zabije ciosem pałki w ciemię, czy przez zrzucenie ze schodów, niewiele zmienia. Nawet jeśli szkielet Pyjasa nosi obrażenia typowe dla upadków z wysokości, to od tego do uznania za prawdziwą wersji SB, jakoby student się upił i spadł ze schodów sam z siebie, bez niczyjej pomocy, jeszcze daleko. I za wcześnie rehabilitować sprzedajnego eksperta, który SB taki papier wypisał, a sam, nie wiedząc, że jest nagrywany, szczerze oznajmiał, że to przecież jasne, że „ktoś Pyjasowi dał w mordę”. Rzecz w tym, że w pewnych sprawach – tam, gdzie idzie o szeroko pojęte dobre imię służb PRL i ich różnorakiej kontynuacji – pani Paradowska wydaje się zupełnie niezdolna do wątpliwości. To zresztą cecha całej tej...
Rafał Ziemkiewicz
Projekt przyjęty tak ciepło do dzisiaj w życie wejść nie zdołał. Natomiast od tego czasu – uwaga, uwaga – zatrudnienie w ministerstwach wzrosło o 34 proc., a w urzędach wojewódzkich o 37 proc. Takie liczby podał „Dziennik Gazeta Prawna”, który zainteresował się sprawą, i liczb tych nie sposób zakwestionować, bo gazeta uzyskała je na drodze oficjalnej, u źródła, od wspomnianych instytucji. Cóż można do tego dodać? Wszelki komentarz wydaje się równie zbyteczny, jak do innej informacji z tego tygodnia. Że szumnie ogłaszana rewolucja legislacyjna, zwana też październikową, w której ramach rząd PO wprowadzić miał sto reformujących państwo ustaw, cichutko i ostatecznie się zakończyła na dwudziestu ustawach, niemal wyłącznie wnoszących drobne poprawki do wcześniejszych. Proszę nie sądzić,...
Rafał Ziemkiewicz
Gdyby ornitolog nie fruwał, to pewnie uwierzyłbym jego źródłom bez zastanowienia. Bo obecna sytuacja w PO jest – jak wszyscy wiedzą – napięta. Wiadomo, że nawet przy najlepszych układach partia rządząca nie poprawi wyniku z 2007 r. – a to znaczy, że nie wszyscy, którzy dziś mają mandaty poselskie, mogą liczyć na następną kadencję. A nie dość, że miejsca na krze coraz mniej, to jeszcze dodatkowo ograniczają je fanaberie kierownictwa, które najpierw wymyśliło parytety, potem zapowiedziało, że na „jedynki” da ministrów, bo ci są bardziej popularni od lokalnych działaczy (Grabarczyk jako wyborcza „lokomotywa” – cóż za metafora i wróżba! Szczerze życzę, żeby się spełniła), a teraz mówi się jeszcze o bezpartyjnych celebrytach. W tej sytuacji dla wygryzienia posłanki z miejsca na liście jej...
Rafał Ziemkiewicz
Zmiana daty, dobry moment, żeby się zadumać nad męczącą powtarzalnością naszej historii. Jakby Pan kazał nam, Polakom, w kółko powtarzać te same błędy, te same absurdy, niczym tępemu uczniowi – aż coś wreszcie zrozumie. Sięgam po wiersz księcia biskupa warmińskiego. Wprawdzie duchowny, i nawet hierarcha, ale przecież nie uważany nigdy za obskuranta czy wstecznika – oto, jak portretował „oświeconych” ze współczesnych mu salonów: Wolter nie kazał słuchać w niedzielę mszy świętej Helwecyjusz powiedział – dobre są rozwody Rousseau nieprzyjacielem był święconej wody Locke uznał w dziesięcinach wynalazek prosty Newton czterdziestodniowe nienawidził posty Diderot mniemał, iż źle bywać na kazaniu D’Alembert pisał książkę przeciw bierzmowaniu… Wypisz wymaluj: „młody, wykształcony, z...
Rafał Ziemkiewicz
Wniosek stąd prosty i jasny, że nie wystarczy opanować wszystkie instytucje państwa do poziomu powiatu, zblatować się z mediami komercyjnymi i wziąć za mordę publiczne. Trzeba jeszcze spacyfikować NIK. Odpowiedni kandydat na niezależnego, bezstronnego szefa tej instytucji jest pod ręką, właśnie przegrał sromotnie wybory na prezydenta miasta, które w swoich materiałach wyborczych określał mianem Hindenburg. Raz już zresztą jej szefował i sprawdził się, podobnie jak przy innych okazjach. A propos tego pana, to inny, dziwnie się z nim kojarzący, znany pod partyjną ksywą „Miro”, otrzymał już ponoć miejsce na liście wyborczej PO. Dziwi się ktoś? „Miro” przez wiele lat trzymał kasę Tuskowi, i to w latach, kiedy PO dopiero szła do władzy, mościła sobie miejsce na scenie politycznej i...
Rafał Ziemkiewicz
Podejrzewam, że właśnie ta historyczna narracja towarzysza Ozierowa stanowiła profesjonalną szkołę, która ukształtowała sławnego pijarowca Partii Oportunistów, pana Ostachowicza. Opowieść o trzech latach rządów Tuska przypomina bowiem nieodparcie wspomniany film. Rząd odnosi kolejne sukcesy, i wskutek tych sukcesów coraz bardziej konieczne stają się wyrzeczenia dla ratowania państwa. Bo jeszcze kilka sukcesów, a nie będzie czego ratować. Miarą zwycięstw Tuska niech będzie to, że jego działania, a raczej ich brak, doprowadziły do rzeczy zupełnie bezprecedensowej – Komisja Europejska w oficjalnym piśmie wezwała polski rząd, aby najpóźniej do końca stycznia przedstawił plan naprawy finansów publicznych w Polsce. Realny plan, a nie jakieś bajeczki dla grzecznych redaktorów. Co zrobi...
Rafał Ziemkiewicz
Ale to zagrywka hazardowa. Twierdzenie, że popularność PO opiera się na strachu przed PiS, to już truizm. Ten strach ma swoje podstawy. Ludziom może nie jest dobrze, ale też nie jest im tak znowu źle. Prawie każdy się jakoś ustawił, wymościł, kombinuje, coś załatwia… i nie chce, żeby istniejący porządek przewracać do góry nogami. A takie jest właśnie główne skojarzenie wizerunku PiS: faceci, którzy chcą wszystko rozpierdzielić do imentu. Oczywiście, można sobie wyobrazić coś, co sprawi, że ludzie niemający nic do stracenia i pragnący totalnej rozpierduchy staną się większością. Ale to wciąż mało prawdopodobne. W takiej sytuacji zupełnie realnym zagrożeniem staje się manewr, który ćwiczono za Peerelu, nazywany wtedy „socjalistyczną odnową”. Partia wyśle Tuska ze względu na zły stan...
Rafał Ziemkiewicz
Nie było zatem „lądowania za wszelką cenę”, o którym wciąż w kółko powtarzają nam pożyteczni idioci z Salonu i ich, jak sądzę, zupełnie świadomie zaprzedani dyrygenci. Załoga nie złamała regulaminu lotnictwa wojskowego, zakazującego podchodzenia do lądowania, jeśli na tzw. wysokości decyzji brak widoczności. Pilot zachował się w tej kwestii właściwie, zniżył lot, uznał, że nie ma warunków do lądowania, i nakazał odejście na drugi krąg. Co się stało, że jego komenda nie została skutecznie wykonana, to teraz pytanie kluczowe dla wyjaśnienia zagadki. Nie chcę tu rozpisywać się na ten temat, bo więcej informacji, bardziej aktualnych, znajdzie zapewne czytelnik w tym numerze „Gazety Polskiej”. Zwrócę uwagę tylko na jeden szczegół. Informację o odczytaniu z rejestratorów tej zasadniczej dla...

Pages