Otępienie słusznościowe

Z dowcipami trzeba uważać. Inaugurując kiedyś audycję w radiowej Jedynce, powiedziałem: „Zaproszono mnie tu, żebym podniósł poziom”. Usłyszała to jakaś pańcia z „Wyborczej”, wyrwała z kontekstu i rozgęgała się z oburzeniem na pół kolumny, jak ten prawicowiec śmie. Od tego czasu ilekroć „Wyborcza” coś o mnie wspomina, tylekroć obok nieśmiertelnego KRUS-u przypomina tę straszną zbrodnię, jaką było bezczelne stwierdzenie o podnoszeniu poziomu; skądinąd znak, co oznacza dla pracowników tej gazety słowo „research” – przepisanie jej wcześniejszych publikacji.

Muszę powiedzieć, że już męczy mnie brak po tamtej stronie kogokolwiek, z kim można by się pokłócić. Przywódcy Salonu są w większości w wieku kremlowskim, ze wszystkimi tego intelektualnymi konsekwencjami, a następców wychowali sobie takich, jacy się mogą wychować na gorliwym potakiwaniu „autorytetom”. Któryś z nich (przepraszam, nazwiska mi się mylą), dotknięty do żywego mą recenzją książki Graczyka i określeniem, że „Znak” kolaborował z PRL, oprócz standardowych bluzgów o „podłości” i „głupocie” zareagował pouczeniem, że i ja kolaborowałem, bo chodziłem do peerelowskiej szkoły. Jak nie nazwać idiotą człowieka, który nie widzi różnicy między wypełnianiem tzw. obowiązku szkolnego a zasiadaniem w peerelowskim tzw. Sejmie i Radzie Państwa? Albo jak traktować poważnie publicystę „Krytyki Politycznej”, który „przygważdża” mnie argumentem, że Seweryn Blumsztajn siedział w więzieniu, a Ziemkiewicz nie?

Jak widać, sprzedanie się michnikowszczyźnie czy jej młodzieżówce, jaką się nieuchronnie staje „KryPo”, skutkuje nie tylko tym, że się potem ktoś taki będzie smażył w piekle – w co niektórzy nie wierzą, więc ich nie odstrasza. Karą Bożą jest także stopniowe tępienie i wygładzanie zwojów mózgowych. Kto nie wierzy, niech sam poczyta, jak ogarnięci „słuszniactwem” z tekstu na tekst piszą coraz marniej.

A dla mnie to zwyczajnie męczące. Bo, jak to mówiła moja śp. mama: „Z głupim gadać, to jak...
[pozostało do przeczytania 1% tekstu]
Dostęp do artykułów: