Otępienie słusznościowe

Dodano: 22/03/2011 - Nr 12 z 23 marca 2011

Z dowcipami trzeba uważać. Inaugurując kiedyś audycję w radiowej Jedynce, powiedziałem: „Zaproszono mnie tu, żebym podniósł poziom”. Usłyszała to jakaś pańcia z „Wyborczej”, wyrwała z kontekstu i rozgęgała się z oburzeniem na pół kolumny, jak ten prawicowiec śmie. Od tego czasu ilekroć „Wyborcza” coś o mnie wspomina, tylekroć obok nieśmiertelnego KRUS-u przypomina tę straszną zbrodnię, jaką było bezczelne stwierdzenie o podnoszeniu poziomu; skądinąd znak, co oznacza dla pracowników tej gazety słowo „research” – przepisanie jej wcześniejszych publikacji. Muszę powiedzieć, że już męczy mnie brak po tamtej stronie kogokolwiek, z kim można by się pokłócić. Przywódcy Salonu są w większości w wieku kremlowskim, ze wszystkimi tego intelektualnymi konsekwencjami, a następców wychowali sobie takich, jacy się mogą wychować na gorliwym potakiwaniu „autorytetom”. Któryś z nich (przepraszam, nazwiska mi się mylą), dotknięty do żywego mą recenzją książki Graczyka i określeniem, że „Znak”
     
50%
pozostało do przeczytania: 50%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@gazetapolska.pl

W tym numerze