Tak przemija chwała

Miodowy miesiąc skończył się, kiedy Wałęsa okazał się wobec Tuska równie lojalny jak wobec wszystkich innych w swej karierze, i przyjął pieniądze od Declana Ganleya za wsparcie tworzonej przez niego partii eurosceptycznej. Projekt się wprawdzie nie powiódł, więc zdrada żadnych praktycznych skutków za sobą nie pociągnęła, ale Tusk najwyraźniej zakarbował sobie, że został wystrychnięty na dudka. Z pozoru nic się nie zmieniało, Wałęsa przy każdej okazji wygadywał na Kaczyńskich, nie przejmując się nawet, że jeden z nich już nie żyje, a władza dała Wajdzie pieniądze na film o wielkim wodzu. Ale w sprawie dla siebie prestiżowej dostał Wałęsa prztyczka w nos: to nie on będzie decydował, kto może
[pozostało do przeczytania 40% tekstu]
Dostęp do artykułów: