Guru na miarę możliwości

Gdyby sferę medialną zdołano już całkiem oczyścić z tego gatunku dziennikarzy, których Jacek Żakowski i inni przyplecznicy władzy nazywają „po prostu nieprofesjonalnymi”, na tym by się zapewne skończyło – bo przecież dziennikarzom w rodzaju wspomnianego do głowy by nie przyszło zapewnienia rządzącej partii jakkolwiek weryfikować. Ale proces dorzynania watahy w mediach, acz prowadzony na wielką skalę, jeszcze się nie do końca powiódł. Koledzy z portalu „wPolityce.pl” postanowili sprawdzić u źródła, czyli w USA, cóż to za „guru” nas nawiedził. I co się okazało? Że facet w życiu nic wspólnego w Obamą nie miał. Zrobił tylko jakąś niedużą stronę internetową dla jego sympatyków, która zresztą
[pozostało do przeczytania 57% tekstu]
Dostęp do artykułów: