Prezydent 2man

Do kompletu dodać trzeba jeszcze głównego doradcę prezydenta Komorowskiego, prof. Kuźniara, który w przeddzień wizyty oznajmił, że w Afganistanie Ameryka zrobiła z nas „jeleni”. Ta wypowiedź, skandaliczna doprawdy w ustach człowieka postrzeganego jako architekt prezydenckiej polityki i w takim akurat momencie, nie wygląda mi zresztą na wpadkę. Roman Kuźniar konsekwentnie robi wszystko, co tylko może zaszkodzić stosunkom polsko-amerykańskim i co mniej lub bardziej służy każdorazowej linii obowiązującej wobec nas na Kremlu. Zastanawiam się, tak zupełnie, zupełnie teoretycznie, gdybym był Putinem i mógł uplasować w Warszawie gdzieś możliwie wysoko swojego agenta wpływu, co mógłbym mu kazać robić i mówić więcej, niż robi i mówi Kuźniar; jako żywo nic nie mogę wymyślić.

W cieniu Obamy umknęło naszej uwadze, że Sejm rozprawił się z problemem opóźnień w budowie Stadionu Narodowego; po prostu przegłosował dokument, z którego wynika, że wszystko idzie OK. Sprawa stadionu nie jest może życiowo dla Polski ważna, ale sposób jej załatwienia wydaje się wzorcowy na przyszłość. Tym bardziej że do polskiej polityki idą kolejne fachowe kadry; PO pozyskała na swoje listy znanego sportowca, a SLD dziewczynę od tańców na rurze. Wobec tak ważnych transferów politycznych nie przebiła się do głównego nurtu mediów informacja, że akta katyńskie, z otrzymania których od Rosji tak się cieszono, nie zostaną na razie przetłumaczone, bo Rzeczpospolita nie ma na to pieniędzy. Chodzi o kilkadziesiąt tysięcy złotych – sumę, jakie Rysio, Zbysio czy Miro prawdopodobnie noszą przy sobie.

PS. W tytule – zasłyszanym, przyznaję – chodzi oczywiście o to, że polski prezydent wart jest dwóch innych.

www.rafalziemkiewicz.salon24.pl
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: