Leszek Misiak

Grzegorz Wierzchołowski
Jeden z ważniejszych świadków Muś jako jedyny z załogi jaka widział nieudane lądowanie rosyjskiego Iła-76; rozmawiał również tuż po katastrofie z rosyjskimi kontrolerami, którzy wybiegli z wieży lotów. Technik Jaka-40 mówił też w prokuraturze, że na lotnisku w Smoleńsku słyszał wybuchy – co ma szczególne znaczenie w świetle ostatnich wystąpień wybitnych naukowców na Konferencji Smoleńskiej. Ale chorąży był jednym z ważniejszych świadków w śledztwie smoleńskim z innego istotnego powodu: to on jako jedyny słyszał, że rosyjscy kontrolerzy wydali pilotom Tu-154 komendę o możliwości zejścia do 50 m nad ziemią. Muś przysłuchiwał się tej korespondencji między smoleńską wieżą a załogą tupolewa, siedząc przy radiostacji Jaka-40 (już po wylądowaniu w Smoleńsku tego samolotu). Jego koledzy –...
Leszek Misiak
Wiesław Binienda – doktor inżynierii mechanicznej, profesor, wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej w Kolegium Inżynierii University of Akron w USA. Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”, wydawanego przez American Society of Civil Engineers. Autor licznych publikacji naukowych, specjalista od inżynierii materiałowej, metod obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 r. za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa...
Grzegorz Wierzchołowski
Wiesław Binienda – doktor inżynierii mechanicznej, profesor, wykładowca i dziekan Wydziału Inżynierii Cywilnej w Kolegium Inżynierii University of Akron w USA. Redaktor naczelny kwartalnika naukowego „Journal of Aerospace Engineering”, wydawanego przez American Society of Civil Engineers. Autor licznych publikacji naukowych, specjalista od inżynierii materiałowej, metod obliczeniowych w fizyce ciała stałego i ich zastosowań w lotnictwie i astronautyce (mechanika pękania materiałów złożonych, analiza elementów skończonych, analiza dynamiczna problemów udarowych, analiza zmęczeniowa, analiza związana z płynięciem materiałów). Laureat wielu nagród, w tym przyznawanych przez NASA (m.in. NASA „Turning Goals Into Reality Award” w 2004 r. za udział w badaniach dotyczących poprawy bezpieczeństwa...
Leszek Misiak
– Kształt deformacji kadłuba wskazuje, że jego zniszczenie musiało nastąpić wskutek działania sił odśrodkowych, a więc kadłub został rozerwany, a nie zgnieciony – stwierdził uczony. Z podstawowym wnioskiem z jego prelekcji – całkowicie podważającym tezy raportów MAK i komisji Jerzego Millera – zgodziło się wielu innych naukowców, którzy zaprezentowali swoje ustalenia na konferencji smoleńskiej. Wygląd wraku świadczy o wybuchu Analizą miejsca, w którym 10 kwietnia 2010 r. rozbił się Tu-154, zajęli się na konferencji – oprócz prof. Witakowskiego – dwaj naukowcy z zagranicy. Pierwszy z nich, inż. Chris Cieszewski, profesor i wykładowca w Warnell School of Forestry and Natural Resources University of Georgia w USA, przedstawił wstępną analizę porównawczą wysokorozdzielczych zdjęć...
Grzegorz Wierzchołowski
– Kształt deformacji kadłuba wskazuje, że jego zniszczenie musiało nastąpić wskutek działania sił odśrodkowych, a więc kadłub został rozerwany, a nie zgnieciony – stwierdził uczony. Z podstawowym wnioskiem z jego prelekcji – całkowicie podważającym tezy raportów MAK i komisji Jerzego Millera – zgodziło się wielu innych naukowców, którzy zaprezentowali swoje ustalenia na konferencji smoleńskiej. Wygląd wraku świadczy o wybuchu Analizą miejsca, w którym 10 kwietnia 2010 r. rozbił się Tu-154, zajęli się na konferencji – oprócz prof. Witakowskiego – dwaj naukowcy z zagranicy. Pierwszy z nich, inż. Chris Cieszewski, profesor i wykładowca w Warnell School of Forestry and Natural Resources University of Georgia w USA, przedstawił wstępną analizę porównawczą wysokorozdzielczych zdjęć...
Leszek Misiak
Redakcja „Gazety Polskiej” gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy. Może potwierdzić to zbadanie innych próbek z miejsca katastrofy, jakie – miejmy nadzieję – wykona prokuratura (skład i właściwości chemiczne muszą być wówczas zbieżne). Być może stanie się tak niebawem, bo, jak poinformowało kilka dni temu radio RMF, „grupa polskich prokuratorów i biegłych zakończyła prace w Smoleńsku. (…) polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy”. Minęło jednak 30 miesięcy od katastrofy smoleńskiej, w czasie których prokuratura nie zbadała gruntownie części rozbitego samolotu i innych przedmiotów z miejsca tragedii. Substancje niewyjaśnionego pochodzenia W swoim opracowaniu „Wstępna Analiza Materiałowa...
Grzegorz Wierzchołowski
Redakcja „Gazety Polskiej” gwarantuje, że są to części z miejsca katastrofy. Może potwierdzić to zbadanie innych próbek z miejsca katastrofy, jakie – miejmy nadzieję – wykona prokuratura (skład i właściwości chemiczne muszą być wówczas zbieżne). Być może stanie się tak niebawem, bo, jak poinformowało kilka dni temu radio RMF, „grupa polskich prokuratorów i biegłych zakończyła prace w Smoleńsku. (…) polscy śledczy badali m.in. szczątki samolotu Tu-154 pod kątem śladów po materiałach wybuchowych, a także miejsce katastrofy”. Minęło jednak 30 miesięcy od katastrofy smoleńskiej, w czasie których prokuratura nie zbadała gruntownie części rozbitego samolotu i innych przedmiotów z miejsca tragedii. Substancje niewyjaśnionego pochodzenia W swoim opracowaniu „Wstępna Analiza Materiałowa...
Leszek Misiak
Konsulaty tracą swą tożsamość Państwo polskie po wprowadzeniu nowego systemu może stracić kontrolę nad legalizowaniem pobytu na terenie państw grupy Schengen osób niepożądanych. Konsulat nie będzie miał bowiem bezpośredniego kontaktu z petentem. A właśnie podczas takich rozmów można ustalić pewne fakty, których „sucha” ankieta nie odda. – Hindus poprzez firmy-filie na Ukrainie i w Rosji staje do przetargów na usługi wizowe i wygrywa. Ale zdarzyło się, w Rosji, że kilka firm zaskarżyło sposób rozstrzygnięcia tych przetargów. Być może to, a następnie krytyczne publikacje na temat obsługi wizowej przez firmy komercyjne, spowodowały, że potem w Moskwie wygrała przetarg inna firma – mówi nasze źródło. Outsourcing, czyli nowy system załatwiania wiz polegający na powierzeniu pewnych...
Grzegorz Wierzchołowski
Konsulaty tracą swą tożsamość Państwo polskie po wprowadzeniu nowego systemu może stracić kontrolę nad legalizowaniem pobytu na terenie państw grupy Schengen osób niepożądanych. Konsulat nie będzie miał bowiem bezpośredniego kontaktu z petentem. A właśnie podczas takich rozmów można ustalić pewne fakty, których „sucha” ankieta nie odda. – Hindus poprzez firmy-filie na Ukrainie i w Rosji staje do przetargów na usługi wizowe i wygrywa. Ale zdarzyło się, w Rosji, że kilka firm zaskarżyło sposób rozstrzygnięcia tych przetargów. Być może to, a następnie krytyczne publikacje na temat obsługi wizowej przez firmy komercyjne, spowodowały, że potem w Moskwie wygrała przetarg inna firma – mówi nasze źródło. Outsourcing, czyli nowy system załatwiania wiz polegający na powierzeniu pewnych...
Leszek Misiak
Tuska poinformowano m.in., że do Moskwy dotarły już, przywiezione śmigłowcami, pierwsze trumny z ofiarami katastrofy w Smoleńsku. Następnie – jak powiedziała polskiemu premierowi szefowa rosyjskiego ministerstwa zdrowia Tatiana Golikowa – ciała miały zostać przewiezione do Centralnego Biura Sądowych Ekspertyz Medycznych w celu przeprowadzenia czynności identyfikacyjnych. W depeszy PAP, która pojawiła się w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r., czytamy: „Golikowa zapewniała [Tuska], że [rosyjskie] służby medyczne są gotowe do zrealizowania zadań związanych z medycyną sądową. Dodała, że jest przygotowanych 400 stanowisk do przeprowadzenia sekcji zwłok i identyfikacji”. Tatiana Golikowa ani słowem nie wspomniała, by Rosjanie brali pod uwagę udział polskich medyków sądowych w sekcjach. Tusk z...
Grzegorz Wierzchołowski
Tuska poinformowano m.in., że do Moskwy dotarły już, przywiezione śmigłowcami, pierwsze trumny z ofiarami katastrofy w Smoleńsku. Następnie – jak powiedziała polskiemu premierowi szefowa rosyjskiego ministerstwa zdrowia Tatiana Golikowa – ciała miały zostać przewiezione do Centralnego Biura Sądowych Ekspertyz Medycznych w celu przeprowadzenia czynności identyfikacyjnych. W depeszy PAP, która pojawiła się w nocy z 10 na 11 kwietnia 2010 r., czytamy: „Golikowa zapewniała [Tuska], że [rosyjskie] służby medyczne są gotowe do zrealizowania zadań związanych z medycyną sądową. Dodała, że jest przygotowanych 400 stanowisk do przeprowadzenia sekcji zwłok i identyfikacji”. Tatiana Golikowa ani słowem nie wspomniała, by Rosjanie brali pod uwagę udział polskich medyków sądowych w sekcjach. Tusk z...
Leszek Misiak
Wkład „GP” w śledztwo 14 kwietnia 2010 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika po katastrofie. Wspominaliśmy w nim ofiary tej tragedii. W artykule wstępnym pt. „Zabrano nam serce Polski” Tomasz Sakiewicz pisał: „Wypadek jest tylko jedną z możliwości. Mataczenie Rosjan w tej sprawie niestety budzi wątpliwości, czy rzeczywiście chcą wszystko wyjaśnić (...). Na pewno nie wolno ignorować żadnej wersji w imię rzekomego pojednania”. Kolejny numer „GP”, z 21 kwietnia, poświęcony był w całości pogrzebowi śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu. Już w wydaniu z 28 kwietnia 2010 r. otwarcie pytaliśmy na okładce, „co zabiło polską delegację”. Gdy zadawaliśmy te i inne pytania, np. dlaczego 2 km od początku pasa lotniska samolot znajdował się na tak niskiej wysokości, jedyną odpowiedzią ze strony...
Grzegorz Wierzchołowski
Wkład „GP” w śledztwo 14 kwietnia 2010 r. ukazał się pierwszy numer tygodnika po katastrofie. Wspominaliśmy w nim ofiary tej tragedii. W artykule wstępnym pt. „Zabrano nam serce Polski” Tomasz Sakiewicz pisał: „Wypadek jest tylko jedną z możliwości. Mataczenie Rosjan w tej sprawie niestety budzi wątpliwości, czy rzeczywiście chcą wszystko wyjaśnić (...). Na pewno nie wolno ignorować żadnej wersji w imię rzekomego pojednania”. Kolejny numer „GP”, z 21 kwietnia, poświęcony był w całości pogrzebowi śp. Pary Prezydenckiej na Wawelu. Już w wydaniu z 28 kwietnia 2010 r. otwarcie pytaliśmy na okładce, „co zabiło polską delegację”. Gdy zadawaliśmy te i inne pytania, np. dlaczego 2 km od początku pasa lotniska samolot znajdował się na tak niskiej wysokości, jedyną odpowiedzią ze strony...
Leszek Misiak
Ubezwłasnowolnieni konsulowie Konsulowie przylecieli bez konkretnych dyspozycji, bez żadnego planu działania. Nie wiedzieli, co mają robić, by umożliwić właściwy przebieg identyfikacji, bo Rosjanie nie dopuścili ich do wykonywania czynności, które powinni wykonywać. Konsul, zgodnie z prawem, w szczególnych wypadkach powinien uczestniczyć przy sekcjach zwłok. To była szczególna sytuacja. Rodziny, jak mówili w MSZ konsulowie, zostawiono same sobie. Konsularne Centrum Koordynacji praktycznie nie funkcjonowało tak jak powinno. – Konsulowie dzwonili nawet do Ambasady RP w Moskwie i pytali, co mają robić, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi – mówi nasze źródło z MSZ. To konsul jest prawnie odpowiedzialny za zabezpieczenie mienia zmarłej osoby, przyjęcie go do depozytu i następnie...
Grzegorz Wierzchołowski
Ubezwłasnowolnieni konsulowie Konsulowie przylecieli bez konkretnych dyspozycji, bez żadnego planu działania. Nie wiedzieli, co mają robić, by umożliwić właściwy przebieg identyfikacji, bo Rosjanie nie dopuścili ich do wykonywania czynności, które powinni wykonywać. Konsul, zgodnie z prawem, w szczególnych wypadkach powinien uczestniczyć przy sekcjach zwłok. To była szczególna sytuacja. Rodziny, jak mówili w MSZ konsulowie, zostawiono same sobie. Konsularne Centrum Koordynacji praktycznie nie funkcjonowało tak jak powinno. – Konsulowie dzwonili nawet do Ambasady RP w Moskwie i pytali, co mają robić, ale nie otrzymali żadnej odpowiedzi – mówi nasze źródło z MSZ. To konsul jest prawnie odpowiedzialny za zabezpieczenie mienia zmarłej osoby, przyjęcie go do depozytu i następnie...
Leszek Misiak
To, że nikt inny nie mógł takiej decyzji wydać, potwierdził w ostatnim programie Jana Pospieszalskiego „Bliżej” 21 września br. były szef ABW prokurator Bogdan Święczkowski. „Decyzję w tym zakresie podejmuje tylko i wyłącznie prokurator, a nie żaden urzędnik żadnej kancelarii” – stwierdził Święczkowski. Kto więc odpowiada za to, że rodziny nie mogły zobaczyć po raz ostatni ciał swoich bliskich, za niewyobrażalne cierpienia związane z pomyleniem ciał, a także za szerzenie dezinformacji w śledztwie smoleńskim? – Za wszystkie decyzje rządu związane z pierwszym okresem po katastrofie smoleńskiej wziął odpowiedzialność premier Donald Tusk. 11 kwietnia 2010 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę. Na jej mocy powołała specjalny zespół ministrów, na czele którego stanął Tusk. Zgodnie z...
Grzegorz Wierzchołowski
To, że nikt inny nie mógł takiej decyzji wydać, potwierdził w ostatnim programie Jana Pospieszalskiego „Bliżej” 21 września br. były szef ABW prokurator Bogdan Święczkowski. „Decyzję w tym zakresie podejmuje tylko i wyłącznie prokurator, a nie żaden urzędnik żadnej kancelarii” – stwierdził Święczkowski. Kto więc odpowiada za to, że rodziny nie mogły zobaczyć po raz ostatni ciał swoich bliskich, za niewyobrażalne cierpienia związane z pomyleniem ciał, a także za szerzenie dezinformacji w śledztwie smoleńskim? – Za wszystkie decyzje rządu związane z pierwszym okresem po katastrofie smoleńskiej wziął odpowiedzialność premier Donald Tusk. 11 kwietnia 2010 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę. Na jej mocy powołała specjalny zespół ministrów, na czele którego stanął Tusk. Zgodnie z...
Leszek Misiak
Opowiada on, że przed Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim przy ul. Długiej w Warszawie, gdzie mieści się Wydział Spraw Cudzoziemców, widuje „kręcącego się” około 50-letniego siwego mężczyznę, który zagaduje cudzoziemców, wchodzących do urzędu. – Byłem świadkiem, jak pod urząd podjechało auto, z którego wysiadło kilku Azjatów, nie wiem, czy byli to Koreańczycy, czy Wietnamczycy. On podszedł do nich, pewien czas rozmawiali, potem on gdzieś zadzwonił. Zaraz wyszła z gmachu urzędu kobieta, wszyscy kilka minut dyskutowali, po czym weszli do budynku. Nie wiem, o co chodziło, ale wyglądało to dziwnie, wręcz podejrzanie. Nie załatwia się spraw urzędowych na ulicy. Co można załatwić w urzędzie? Na pewno prawo stałego pobytu, a także uznanie za obywatela polskiego. To ostatnie skutkuje tym, że...
Grzegorz Wierzchołowski
Opowiada on, że przed Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim przy ul. Długiej w Warszawie, gdzie mieści się Wydział Spraw Cudzoziemców, widuje „kręcącego się” około 50-letniego siwego mężczyznę, który zagaduje cudzoziemców, wchodzących do urzędu. – Byłem świadkiem, jak pod urząd podjechało auto, z którego wysiadło kilku Azjatów, nie wiem, czy byli to Koreańczycy, czy Wietnamczycy. On podszedł do nich, pewien czas rozmawiali, potem on gdzieś zadzwonił. Zaraz wyszła z gmachu urzędu kobieta, wszyscy kilka minut dyskutowali, po czym weszli do budynku. Nie wiem, o co chodziło, ale wyglądało to dziwnie, wręcz podejrzanie. Nie załatwia się spraw urzędowych na ulicy. Co można załatwić w urzędzie? Na pewno prawo stałego pobytu, a także uznanie za obywatela polskiego. To ostatnie skutkuje tym, że...
Leszek Misiak
Dokument Zespołu Parlamentarnego prezentuje wyniki prac ekspertów, którym udało się zrekonstruować wydarzenia ostatnich sekund lotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. Z tej rekonstrukcji wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu, a to oznacza, że bezpośrednią odpowiedzialność za tragedię ponoszą nie piloci i warunki atmosferyczne, lecz wciąż nieustalone „osoby trzecie”. Zgodnie z ustaleniami zespołu do katastrofy smoleńskiej „doszło na skutek eksplozji na pokładzie samolotu w trakcie manewru odchodzenia na drugi krąg i odlotu znad lotniska Siewiernyj w Smoleńsku”. Takie stwierdzenia w dokumencie sejmowym o randze raportu skutkować powinny, prędzej czy później, podważeniem przez organa państwa zarówno raportu komisji...
Grzegorz Wierzchołowski
Dokument Zespołu Parlamentarnego prezentuje wyniki prac ekspertów, którym udało się zrekonstruować wydarzenia ostatnich sekund lotu Tu-154M w dniu 10 kwietnia 2010 r. Z tej rekonstrukcji wynika, że najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu, a to oznacza, że bezpośrednią odpowiedzialność za tragedię ponoszą nie piloci i warunki atmosferyczne, lecz wciąż nieustalone „osoby trzecie”. Zgodnie z ustaleniami zespołu do katastrofy smoleńskiej „doszło na skutek eksplozji na pokładzie samolotu w trakcie manewru odchodzenia na drugi krąg i odlotu znad lotniska Siewiernyj w Smoleńsku”. Takie stwierdzenia w dokumencie sejmowym o randze raportu skutkować powinny, prędzej czy później, podważeniem przez organa państwa zarówno raportu komisji...
Leszek Misiak
Odbiera sygnały z kilku tysięcy kilometrów Na czym polega ten przemilczany przez komisje Millera i Anodiny system, jaki, według ekspertów, znajdował się w Tu-154M 101? ACARS (ang. Aircraft/Arinc Communications Addressing and Reporting System) to urządzenie zintegrowane z komputerem pokładowym FMS, czyli Systemem Zarządzania Lotem. Jednym z zadań systemu ACARS jest wykrywanie i zgłaszanie zmian podczas lotu. Za jego pośrednictwem, można – nawet z ziemi – zdalnie wprowadzać do systemu maszyny zmiany w planie lotu. ACARS nadaje dokładne informacje o pozycji samolotu. To, najogólniej ujmując, lotniczy system adresowania i przekazywania wiadomości, służący do automatycznej wymiany depesz telegraficznych, stworzony w latach 70. w USA. Ma odciążyć pilotów z przekazywania głosowego rutynowych...
Grzegorz Wierzchołowski
Odbiera sygnały z kilku tysięcy kilometrów Na czym polega ten przemilczany przez komisje Millera i Anodiny system, jaki, według ekspertów, znajdował się w Tu-154M 101? ACARS (ang. Aircraft/Arinc Communications Addressing and Reporting System) to urządzenie zintegrowane z komputerem pokładowym FMS, czyli Systemem Zarządzania Lotem. Jednym z zadań systemu ACARS jest wykrywanie i zgłaszanie zmian podczas lotu. Za jego pośrednictwem, można – nawet z ziemi – zdalnie wprowadzać do systemu maszyny zmiany w planie lotu. ACARS nadaje dokładne informacje o pozycji samolotu. To, najogólniej ujmując, lotniczy system adresowania i przekazywania wiadomości, służący do automatycznej wymiany depesz telegraficznych, stworzony w latach 70. w USA. Ma odciążyć pilotów z przekazywania głosowego rutynowych...
Leszek Misiak
Kogo i gdzie wywieźli Rosjanie? Czy sanitariusze i kierowcy faktycznie podjęli te skandaliczne czynności pod wpływem „ostrego stresu”? Co się stało z przewiezionymi ciałami? Czy polski dyplomata w ogóle mówił prawdę, a jeśli skłamał, to dlaczego? Na te pytania nie poznamy szybko odpowiedzi, bo prokuratura wojskowa nie jest nimi najwyraźniej zainteresowana. Jak powiedział nam rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa: – Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie złożyła wniosku do Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej o przesłuchanie rosyjskich sanitariuszy i kierowców karetek pogotowia. Kto trafił do „miejscowej kostnicy” Z kontekstu wypowiedzi Turowskiego wynika jednoznacznie, że do wywiezienia zwłok przez Rosjan do „miejscowej kostnicy” doszło, zanim...
Grzegorz Wierzchołowski
Kogo i gdzie wywieźli Rosjanie? Czy sanitariusze i kierowcy faktycznie podjęli te skandaliczne czynności pod wpływem „ostrego stresu”? Co się stało z przewiezionymi ciałami? Czy polski dyplomata w ogóle mówił prawdę, a jeśli skłamał, to dlaczego? Na te pytania nie poznamy szybko odpowiedzi, bo prokuratura wojskowa nie jest nimi najwyraźniej zainteresowana. Jak powiedział nam rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej płk Zbigniew Rzepa: – Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie złożyła wniosku do Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej o przesłuchanie rosyjskich sanitariuszy i kierowców karetek pogotowia. Kto trafił do „miejscowej kostnicy” Z kontekstu wypowiedzi Turowskiego wynika jednoznacznie, że do wywiezienia zwłok przez Rosjan do „miejscowej kostnicy” doszło, zanim...
Leszek Misiak
To mogło być fałszerstwo Moim zdaniem można brać pod uwagę możliwość zmanipulowania wizualizacji – twierdzi w rozmowie z „GP” Marek Dąbrowski. – Pamiętajmy, że żadna z komisji badających katastrofę smoleńską nie wspomniała o możliwości, aby rejestrator głosów w kabinie (CVR) mógł zakończyć nagrywanie wcześniej niż rejestratory parametrów lotu (z wyjątkiem tzw. polskiej czarnej skrzynki, czyli ATM-QAR). Wspomina się wprawdzie o przesunięciu zapisu znaczników czasu w systemach samolotu, ale nie o zakończeniu pracy przez rejestratory w różnym czasie. Sprawa wymaga więc szczegółowych wyjaśnień ze strony autorów raportu – dodaje. Oczywiście zapis nagrania z kokpitu Tu-154 także mógł zostać zmanipulowany, np. pocięty – ale skoro jego długość, podaną przez rosyjski MAK i przez specjalistów...
Grzegorz Wierzchołowski
To mogło być fałszerstwo Moim zdaniem można brać pod uwagę możliwość zmanipulowania wizualizacji – twierdzi w rozmowie z „GP” Marek Dąbrowski. – Pamiętajmy, że żadna z komisji badających katastrofę smoleńską nie wspomniała o możliwości, aby rejestrator głosów w kabinie (CVR) mógł zakończyć nagrywanie wcześniej niż rejestratory parametrów lotu (z wyjątkiem tzw. polskiej czarnej skrzynki, czyli ATM-QAR). Wspomina się wprawdzie o przesunięciu zapisu znaczników czasu w systemach samolotu, ale nie o zakończeniu pracy przez rejestratory w różnym czasie. Sprawa wymaga więc szczegółowych wyjaśnień ze strony autorów raportu – dodaje. Oczywiście zapis nagrania z kokpitu Tu-154 także mógł zostać zmanipulowany, np. pocięty – ale skoro jego długość, podaną przez rosyjski MAK i przez specjalistów...
Leszek Misiak
Kontrwywiad blokował aferę? Ile tych skarg było, może wiedzieć sekretariat ministra Sikorskiego. Mąż sekretarki Sikorskiego jest kierownikiem administracyjnym placówki w Łucku. To on m.in. roznosił do okienek wizowych załatwione pozytywnie wnioski obywateli Ukrainy o wydanie wiz. Jest on także blisko zaprzyjaźniony z Michałem P., Ukraińcem, który dzierżawi polskiej placówce budynek, w którym mieści się konsulat. – Jada u Michała P. obiady w godzinach pracy razem z niektórymi konsulami – mówi nam Ukrainiec, znajomy Michała P. z Łucka. – Po upublicznieniu afery przez „Gazetę Polską” ukraińskie MSZ przekazało do polskiego MSZ wszystkie skargi swoich obywateli na polskie placówki na Ukrainie. Dlaczego dopiero teraz? Może wiedzieli, że to nie odniesie skutku, bo mafia była kryta przez...
Grzegorz Wierzchołowski
Kontrwywiad blokował aferę? Ile tych skarg było, może wiedzieć sekretariat ministra Sikorskiego. Mąż sekretarki Sikorskiego jest kierownikiem administracyjnym placówki w Łucku. To on m.in. roznosił do okienek wizowych załatwione pozytywnie wnioski obywateli Ukrainy o wydanie wiz. Jest on także blisko zaprzyjaźniony z Michałem P., Ukraińcem, który dzierżawi polskiej placówce budynek, w którym mieści się konsulat. – Jada u Michała P. obiady w godzinach pracy razem z niektórymi konsulami – mówi nam Ukrainiec, znajomy Michała P. z Łucka. – Po upublicznieniu afery przez „Gazetę Polską” ukraińskie MSZ przekazało do polskiego MSZ wszystkie skargi swoich obywateli na polskie placówki na Ukrainie. Dlaczego dopiero teraz? Może wiedzieli, że to nie odniesie skutku, bo mafia była kryta przez...
Leszek Misiak
Świadomie? Tak fałszywe konkluzje można było sformułować tylko świadomie. Liczby są bezwzględne i jasno dowodzą, że samolot przeleciał nad brzozą, więc gdy członkowie komisji Millera twierdzą, że przyczyną katastrofy było zderzenie tupolewa właśnie z tym drzewem, to nie można mówić o błędzie lub nieporozumieniu. Teoretycznie można też brać pod uwagę uszkodzenie zegarów lub sfałszowanie ich zapisów. Ale to także obciążałoby komisję Millera, która przeszła nad tym do porządku dziennego. Zresztą zawiadomienie, które złożyłem, dotyczy wielu innych nieprawidłowości w działaniu komisji Jerzego Millera. Liczę na to, że prokuratura wszystkie je rozważy, chociaż oczywiście najważniejsza jest analiza oryginałów skrzynki parametrów lotu i rejestratora rozmów z kokpitu oraz zbadanie brzozy i...
Grzegorz Wierzchołowski
Świadomie? Tak fałszywe konkluzje można było sformułować tylko świadomie. Liczby są bezwzględne i jasno dowodzą, że samolot przeleciał nad brzozą, więc gdy członkowie komisji Millera twierdzą, że przyczyną katastrofy było zderzenie tupolewa właśnie z tym drzewem, to nie można mówić o błędzie lub nieporozumieniu. Teoretycznie można też brać pod uwagę uszkodzenie zegarów lub sfałszowanie ich zapisów. Ale to także obciążałoby komisję Millera, która przeszła nad tym do porządku dziennego. Zresztą zawiadomienie, które złożyłem, dotyczy wielu innych nieprawidłowości w działaniu komisji Jerzego Millera. Liczę na to, że prokuratura wszystkie je rozważy, chociaż oczywiście najważniejsza jest analiza oryginałów skrzynki parametrów lotu i rejestratora rozmów z kokpitu oraz zbadanie brzozy i...
Leszek Misiak
Kwaśniewski, co ciekawe, sam nie pojawił się w gmachu MSZ, by odebrać terminal BlackBerry. Telefon dostarczył mu zaufany posłaniec. Zdaniem naszych rozmówców z MSZ, decyzja Sikorskiego jest zadziwiająca. – Aleksander Kwaśniewski nie pełni obecnie żadnej funkcji państwowej. Jeśli realizowałby jakąś misję państwową w konkretnym kraju, MSZ mogłoby wyposażyć go w dokumenty lub informacje, ale tylko w tym zakresie. Dostęp do wszystkich niejawnych informacji resortu jest niezrozumiały – mówi nasz informator z MSZ. Warto przypomnieć, że po katastrofie w Smoleńsku terminale BlackBerry oficerów i wysokich urzędników państwa zaginęły. Fachowcy alarmowali wówczas, że to łakomy kąsek dla obcych wywiadów, albowiem miały one dostęp do serwerów instytucji, w których pracowali ich użytkownicy. W...
Grzegorz Wierzchołowski
Kwaśniewski, co ciekawe, sam nie pojawił się w gmachu MSZ, by odebrać terminal BlackBerry. Telefon dostarczył mu zaufany posłaniec. Zdaniem naszych rozmówców z MSZ, decyzja Sikorskiego jest zadziwiająca. – Aleksander Kwaśniewski nie pełni obecnie żadnej funkcji państwowej. Jeśli realizowałby jakąś misję państwową w konkretnym kraju, MSZ mogłoby wyposażyć go w dokumenty lub informacje, ale tylko w tym zakresie. Dostęp do wszystkich niejawnych informacji resortu jest niezrozumiały – mówi nasz informator z MSZ. Warto przypomnieć, że po katastrofie w Smoleńsku terminale BlackBerry oficerów i wysokich urzędników państwa zaginęły. Fachowcy alarmowali wówczas, że to łakomy kąsek dla obcych wywiadów, albowiem miały one dostęp do serwerów instytucji, w których pracowali ich użytkownicy. W...
Leszek Misiak
Pomysł na piramidę był prosty – chałupnicza produkcja miała być wynagradzana ze stuprocentowym przebiciem. Produktem był susz mleczny do produkcji szwajcarskich kosmetyków, skupowany przez Bioferm. W siedzibie firmy dostawało się za równowartość dzisiejszych 800 zł (stare 8 mln) kaucji porcję tzw. aktywatora, czyli preparatu spożywczego, który dosypany do mleka zamieniał je w suche granulki. Za odniesiony do siedziby Biofermu susz mleczny jego producent otrzymywał zwrot 800 zł plus drugie 800 za wytworzony towar. Ludzi ogarnął amok. Bioferm bardzo szybko założył filie w ośmiu miastach. Nagle, 27 października 1993 r., krakowski sanepid zakazał działalności firmy. Pod siedzibami Biofermu wybuchła panika. Ludzie rzucili się do kas, żądając wypłaty pieniędzy, ale biura były zamknięte....
Leszek Misiak
Przypomnijmy: to „Gazeta Polska” kilkanaście dni temu ujawniła, że w Konsulacie RP w Łucku na Ukrainie działała szajka kierowana przez byłych esbeków, osłaniana przez polskie służby specjalne. Jak ustaliliśmy, wizy do strefy Schengen – do Francji, Danii czy Niemiec – dostawały m.in. osoby trudniące się nierządem, objęte zakazem wjazdu do tych krajów. Obywatele ukraińscy byli zmuszani do płacenia haraczu za załatwienie wiz. Przez granicę przewożono nielegalnie ukraińskie dzieci. Według naszych ustaleń, proceder wydawania wiz za łapówki w konsulacie w Łucku może dotyczyć tysięcy przypadków. Szajka handlowała nielegalnie także Kartami Polaka (za 700 euro). „Gazeta Polska” dotarła do nowych informacji, według których do podobnych przestępstw dochodziło także w innych polskich konsulatach...
Grzegorz Wierzchołowski
Przypomnijmy: to „Gazeta Polska” kilkanaście dni temu ujawniła, że w Konsulacie RP w Łucku na Ukrainie działała szajka kierowana przez byłych esbeków, osłaniana przez polskie służby specjalne. Jak ustaliliśmy, wizy do strefy Schengen – do Francji, Danii czy Niemiec – dostawały m.in. osoby trudniące się nierządem, objęte zakazem wjazdu do tych krajów. Obywatele ukraińscy byli zmuszani do płacenia haraczu za załatwienie wiz. Przez granicę przewożono nielegalnie ukraińskie dzieci. Według naszych ustaleń, proceder wydawania wiz za łapówki w konsulacie w Łucku może dotyczyć tysięcy przypadków. Szajka handlowała nielegalnie także Kartami Polaka (za 700 euro). „Gazeta Polska” dotarła do nowych informacji, według których do podobnych przestępstw dochodziło także w innych polskich konsulatach...
Leszek Misiak
SB, MGIMO i gra dyplomatów W czerwcu 2008 r. rządy Rosji i Polski reaktywowały po kilku latach przerwy Polsko-Rosyjską Grupę ds. Trudnych – w założeniu zespół ekspertów z obu państw mających omawiać najtrudniejsze kwestie w stosunkach dwustronnych. Faktycznie jednak działalność grupy od samego początku służy budowaniu „partnerstwa” polsko-rosyjskiego i ocieplaniu relacji między Warszawą a Moskwą. Patrząc na skład zespołu, trudno się dziwić. Szefem polskiej części grupy jest Adam Rotfeld, były szef MSZ, zarejestrowany jako kontakt operacyjny komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o ps. Rot, Ralf, Rauf i Serb. Wśród towarzyszących mu ekspertów znajdują się zaś m.in. Przemysław Grudziński, zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Trojanowski, i Daria Nałęcz, żona Tomasza Nałęcza –...
Grzegorz Wierzchołowski
SB, MGIMO i gra dyplomatów W czerwcu 2008 r. rządy Rosji i Polski reaktywowały po kilku latach przerwy Polsko-Rosyjską Grupę ds. Trudnych – w założeniu zespół ekspertów z obu państw mających omawiać najtrudniejsze kwestie w stosunkach dwustronnych. Faktycznie jednak działalność grupy od samego początku służy budowaniu „partnerstwa” polsko-rosyjskiego i ocieplaniu relacji między Warszawą a Moskwą. Patrząc na skład zespołu, trudno się dziwić. Szefem polskiej części grupy jest Adam Rotfeld, były szef MSZ, zarejestrowany jako kontakt operacyjny komunistycznej Służby Bezpieczeństwa o ps. Rot, Ralf, Rauf i Serb. Wśród towarzyszących mu ekspertów znajdują się zaś m.in. Przemysław Grudziński, zarejestrowany jako tajny współpracownik SB o ps. Trojanowski, i Daria Nałęcz, żona Tomasza Nałęcza –...
Leszek Misiak
MSZ mija się z prawdą Powodem zwolnienia konsulów były informacje „GP” przedstawione w artykule pt. „Esbecka szajka pod okiem Sikorskiego”, o międzynarodowej aferze korupcyjnej w konsulacie łuckim, największej aferze w polskiej dyplomacji po 1989 r. O zwolnieniu konsulów MSZ poinformowało 10 sierpnia br. Według komunikatu rzecznika MSZ Marcina Bosackiego eksperci konsularni z MSZ „przeprowadzili kontrolę procesu wizowego”. Wykazała ona wiele nieprawidłowości. „Dyrektor Generalny MSZ na polecenie Ministra Spaw Zagranicznych Radosława Sikorskiego podjął decyzję o odwołaniu wszystkich konsulów odpowiedzialnych za wydawanie wiz w Łucku. MSZ wiedziało o prowadzonym w tej sprawie postępowaniu przez właściwe służby i prokuraturę w Katowicach. Regułą w takich sprawach jest, że kontrolowany...
Grzegorz Wierzchołowski
MSZ mija się z prawdą Powodem zwolnienia konsulów były informacje „GP” przedstawione w artykule pt. „Esbecka szajka pod okiem Sikorskiego”, o międzynarodowej aferze korupcyjnej w konsulacie łuckim, największej aferze w polskiej dyplomacji po 1989 r. O zwolnieniu konsulów MSZ poinformowało 10 sierpnia br. Według komunikatu rzecznika MSZ Marcina Bosackiego eksperci konsularni z MSZ „przeprowadzili kontrolę procesu wizowego”. Wykazała ona wiele nieprawidłowości. „Dyrektor Generalny MSZ na polecenie Ministra Spaw Zagranicznych Radosława Sikorskiego podjął decyzję o odwołaniu wszystkich konsulów odpowiedzialnych za wydawanie wiz w Łucku. MSZ wiedziało o prowadzonym w tej sprawie postępowaniu przez właściwe służby i prokuraturę w Katowicach. Regułą w takich sprawach jest, że kontrolowany...
Leszek Misiak
O kim Pan mówi? Chodzi mi m.in. o przyjaźń z byłym szefem WSI gen. Markiem Dukaczewskim, który był bardzo częstym gościem w jego gabinecie. Zdarzało się, że późną nocą Sikorski dzwonił do mnie i oddawał słuchawkę Dukaczewskiemu. Chciał, żebym jako wiceminister odpowiedział generałowi na interesujące go pytania. Czego one dotyczyły? Nie mogę zdradzać szczegółów. Powiem tylko, że chodziło o bezpieczeństwo państwa. Taka zażyłość z Dukaczewskim była jedną z głównych przyczyn zwolnienia Sikorskiego z Ministerstwa Obrony Narodowej. Sikorski otaczał się wtedy ludźmi starego układu, którzy – zdaniem m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego – powinni być zastępowani kadrami wykształconymi po 1989 r. Sikorski tego nie chciał robić. Kolejny etap tej ewolucji Sikorskiego to MSZ. Sikorski zaczął...
Grzegorz Wierzchołowski
O kim Pan mówi? Chodzi mi m.in. o przyjaźń z byłym szefem WSI gen. Markiem Dukaczewskim, który był bardzo częstym gościem w jego gabinecie. Zdarzało się, że późną nocą Sikorski dzwonił do mnie i oddawał słuchawkę Dukaczewskiemu. Chciał, żebym jako wiceminister odpowiedział generałowi na interesujące go pytania. Czego one dotyczyły? Nie mogę zdradzać szczegółów. Powiem tylko, że chodziło o bezpieczeństwo państwa. Taka zażyłość z Dukaczewskim była jedną z głównych przyczyn zwolnienia Sikorskiego z Ministerstwa Obrony Narodowej. Sikorski otaczał się wtedy ludźmi starego układu, którzy – zdaniem m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego – powinni być zastępowani kadrami wykształconymi po 1989 r. Sikorski tego nie chciał robić. Kolejny etap tej ewolucji Sikorskiego to MSZ. Sikorski zaczął...
Leszek Misiak
Agenci czekają na prezydenta Jak wiadomo – jedną z niewielu osób z polskim paszportem, czekających na lotnisku w Smoleńsku na samolot z Lechem Kaczyńskim, był Tomasz Turowski – w PRL groźny komunistyczny szpieg, w III RP agent wywiadu działający pod przykrywką dyplomaty. Turowskiemu, podobnie jak absolwentowi sowieckiej uczelni Bratkiewiczowi, wyznaczono kluczową rolę przy organizacji wizyty Lecha Kaczyńskiego. Piotr Marciniak, zastępca ambasadora RP w Moskwie, zeznał wprost: „Decyzją ambasadora RP w Moskwie przygotowania do wizyty premiera RP w Katyniu w dniu 7 kwietnia 2010 r. i wizyty prezydenta RP w Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 r. koordynował i nadzorował Tomasz Turowski”. Tomasz Turowski był bezpośrednim przełożonym kilku osób zaangażowanych w organizację wizyty prezydenta...
Grzegorz Wierzchołowski
Agenci czekają na prezydenta Jak wiadomo – jedną z niewielu osób z polskim paszportem, czekających na lotnisku w Smoleńsku na samolot z Lechem Kaczyńskim, był Tomasz Turowski – w PRL groźny komunistyczny szpieg, w III RP agent wywiadu działający pod przykrywką dyplomaty. Turowskiemu, podobnie jak absolwentowi sowieckiej uczelni Bratkiewiczowi, wyznaczono kluczową rolę przy organizacji wizyty Lecha Kaczyńskiego. Piotr Marciniak, zastępca ambasadora RP w Moskwie, zeznał wprost: „Decyzją ambasadora RP w Moskwie przygotowania do wizyty premiera RP w Katyniu w dniu 7 kwietnia 2010 r. i wizyty prezydenta RP w Katyniu w dniu 10 kwietnia 2010 r. koordynował i nadzorował Tomasz Turowski”. Tomasz Turowski był bezpośrednim przełożonym kilku osób zaangażowanych w organizację wizyty prezydenta...
Leszek Misiak
Rządowa zmowa milczenia Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski po publikacji „GP” też nabrał wody w usta. Rzecznik MSZ Marcin Bosacki, który wcześniej w odpowiedzi na pytania „GP” zaprzeczył, że w łuckim konsulacie resort przeprowadzał w br. dwukrotnie kontrole w związku z nieprawidłowościami, zbagatelizował sprawę i nie odniósł się merytorycznie do zarzutów podanych w artykule. CBA, które według naszych informacji także dwukrotnie przeprowadziło w br. kontrole w konsulacie w związku z nieprawidłowościami w wydawaniu wiz i podobnie jak MSZ ukryło tę informację przed opinią publiczną (rzecznik CBA Jacek Dobrzyński napisał nam, że Biuro „nie prowadziło czynności kontrolnych w sprawie, o którą redakcja pyta”), po publikacji artykułu także nie zabrało głosu. Od dziennikarzy...

Pages