Komisja Millera utajniła rysunki techniczne

Jakie badania, np. dotyczące wytrzymałości poszycia i nitów, mogliby wykonać polscy eksperci, mając do dyspozycji bliźniaczy samolot Tu-154 nr 102?

Nie trzeba całego samolotu, wystarczą konkretne części, które można by poddać badaniom, czyli np. elementy poszycia, wytłoczki aluminiowe itd. Możemy więc wziąć do badań element poszycia, np. wygiętą płytę aluminiową z tego samego materiału, z którego był wykonany Tu-154, albo wytłoczkę aluminiową, która reprezentowałaby wzdłużnicę, i obciążyć je na jakimś stanowisku testującym – wtedy będziemy wiedzieli dokładnie, jakie siły spowodowały wyrwanie nitów w tupolewie nr 101.

Nie będzie różnicy między taką modelową konstrukcją a prawdziwym samolotem?

W takich badaniach chodzi o prawa fizyki, które są niezmienne. Konstrukcja samolotu to – mówiąc najprościej – wręgi i wzdłużnice. Wszystkie obciążenia kadłuba przenoszone są w niej na poszycie poprzez nity. To struktura działająca na takich samych zasadach jak prosta budowla z czterech desek, która – gdyby nie była wzmocniona poprzecznie – po popchnięciu by się złożyła; jeżeli jednak z tyłu przyłożymy do niej płytę ze sklejki lub nawet z tektury, to struktura będzie sztywna, wszystkie siły zostaną bowiem przeniesione na naprężenia styczne w tej płycie. I tak właśnie jest w samolocie: wszystkie naprężenia wynikające z sił, które na niego działają, są przenoszone przez nity i przechodzą w poszycie.

Badanie na takim sztucznie skonstruowanym modelu byłoby kosztowne?

W żadnym wypadku. Nie jest ono ani drogie, ani trudne. Może zostać w krótkim czasie wykonane na każdej politechnice.

Czy eksperci Millera mogli wykonać takie doświadczenie i obliczyć, jakie ciśnienie panowało wewnątrz samolotu? No i wreszcie: dlaczego takich badań nie ma w raporcie Millera?

Oczywiście że mogli. Jeśli chodzi o raport komisji Millera, to nie ma w nim...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: