Leszek Misiak

Grzegorz Wierzchołowski
Czy z 1000 świadków jeden widział „beczkę”? Podkreślamy, że zapytaliśmy prokuraturę, czy posiada zeznania bezpośrednich świadków katastrofy smoleńskiej, którzy potwierdzają wersję katastrofy komisji MAK, Millera i National Geographic, a więc np. widzieli, jak samolot wykonywał tzw. beczkę (a jeśli tak, to w jakim miejscu się wtedy znajdował), widzieli zderzenie z brzozą, gdy urywała ona Tu-154 kawałek skrzydła, widzieli, jak samolot upadł na ziemię kołami do góry. Informacja, czy są tacy świadkowie, okazała się tajna. Tymczasem samo potwierdzenie, że takie osoby istnieją, nie oznacza ujawnienia ani ich danych personalnych, ani treści ich zeznań. Odmowa odpowiedzi na to podstawowe pytanie rodzi więc wątpliwości, czy tacy świadkowie w ogóle są? Zapytaliśmy też prokuraturę, czy –...
Grzegorz Wierzchołowski
W filmie nie występuje żaden ekspert związany z parlamentarnym zespołem Antoniego Macierewicza, żaden inny naukowiec podważający oficjalną wersję katastrofy ani żaden polski dziennikarz śledczy. A o hipotezach odmiennych od wniosków postawionych przez MAK i komisję Millera mówi się w „Śmierci prezydenta” krótko: teorie spiskowe. Polscy piloci obrzuceni błotem Film uderza przede wszystkim w polskich pilotów. To ich nieudolność miała być główną przyczyną katastrofy. Zdaniem twórców filmu załoga wykorzystywała podczas podejścia radiowysokościomierz w miejsce wysokościomierzy barycznych i dlatego nie miała świadomości, na jakiej wysokości się znajduje. Zarzut ten oparto na ustaleniach komisji Millera, powołującej się na zapisy rozmów z kokpitu. Miało z nich wynikać, że załoga podawała...
Leszek Misiak
W filmie nie występuje żaden ekspert związany z parlamentarnym zespołem Antoniego Macierewicza, żaden inny naukowiec podważający oficjalną wersję katastrofy ani żaden polski dziennikarz śledczy. A o hipotezach odmiennych od wniosków postawionych przez MAK i komisję Millera mówi się w „Śmierci prezydenta” krótko: teorie spiskowe. Polscy piloci obrzuceni błotem Film uderza przede wszystkim w polskich pilotów. To ich nieudolność miała być główną przyczyną katastrofy. Zdaniem twórców filmu załoga wykorzystywała podczas podejścia radiowysokościomierz w miejsce wysokościomierzy barycznych i dlatego nie miała świadomości, na jakiej wysokości się znajduje. Zarzut ten oparto na ustaleniach komisji Millera, powołującej się na zapisy rozmów z kokpitu. Miało z nich wynikać, że załoga podawała...
Leszek Misiak
Ich zeznania podważają tezy MAK i Millera Tymczasem prokuratury polska i rosyjska ignorują te świadectwa – zeznania tych, których przesłuchano, nie wpłynęły na bieg śledztwa. Niektórych świadków w ogóle nie przesłuchano. – Trzej bohaterowie „Anatomii upadku”, którzy widzieli ostatnie sekundy lotu Tu-154M nr 101, twierdzą, że nie byli przesłuchiwani ani przez polską, ani przez rosyjską prokuraturę – mówi autorka filmu Anita Gargas. Kierowca autobusu, motocyklista oraz pracownik pobliskiego zakładu byli świadkami ostatnich chwil tragicznego lotu rządowego tupolewa. Ich zeznania są sprzeczne z tym, co podają w raportach eksperci MAK‑u i Millera. Nikołaj Szewczenko, kierowca, prowadząc autobus jadący z Pieczerska do Smoleńska, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą Tu-154...
Grzegorz Wierzchołowski
Ich zeznania podważają tezy MAK i Millera Tymczasem prokuratury polska i rosyjska ignorują te świadectwa – zeznania tych, których przesłuchano, nie wpłynęły na bieg śledztwa. Niektórych świadków w ogóle nie przesłuchano. – Trzej bohaterowie „Anatomii upadku”, którzy widzieli ostatnie sekundy lotu Tu-154M nr 101, twierdzą, że nie byli przesłuchiwani ani przez polską, ani przez rosyjską prokuraturę – mówi autorka filmu Anita Gargas. Kierowca autobusu, motocyklista oraz pracownik pobliskiego zakładu byli świadkami ostatnich chwil tragicznego lotu rządowego tupolewa. Ich zeznania są sprzeczne z tym, co podają w raportach eksperci MAK‑u i Millera. Nikołaj Szewczenko, kierowca, prowadząc autobus jadący z Pieczerska do Smoleńska, widział ostatnie sekundy przelatującego nad drogą Tu-154...
Leszek Misiak
Tysiące zdjęć, setki badań Najbardziej uderza skala i forma działań podejmowanych przy wyjaśnianiu katastrof na świecie oraz precyzyjny opis tych czynności zawarty w raportach. Dokument dotyczący tragicznego wypadku francuskiego airbusa lecącego w czerwcu 2009 r. z Rio de Janeiro do Paryża (zginęło 228 osób) dokładnie ukazuje skomplikowany proces wydobywania części samolotu z dna Oceanu Atlantyckiego, w którego wody spadła maszyna, i rekonstrukcji wraku. Użyto do tego specjalnych machin podwodnych i zaawansowanego sprzętu radiolokacyjnego. Z raportu dowiadujemy się, że pod wodą wykonano aż 85 tys. zdjęć – po to, jak czytamy, „aby przyjrzeć się kilkakrotnie każdemu kawałkowi szczątków z różnych kierunków”. Przypomnijmy, że zdjęcia do raportu Millera wzięto z internetu, od...
Grzegorz Wierzchołowski
Tysiące zdjęć, setki badań Najbardziej uderza skala i forma działań podejmowanych przy wyjaśnianiu katastrof na świecie oraz precyzyjny opis tych czynności zawarty w raportach. Dokument dotyczący tragicznego wypadku francuskiego airbusa lecącego w czerwcu 2009 r. z Rio de Janeiro do Paryża (zginęło 228 osób) dokładnie ukazuje skomplikowany proces wydobywania części samolotu z dna Oceanu Atlantyckiego, w którego wody spadła maszyna, i rekonstrukcji wraku. Użyto do tego specjalnych machin podwodnych i zaawansowanego sprzętu radiolokacyjnego. Z raportu dowiadujemy się, że pod wodą wykonano aż 85 tys. zdjęć – po to, jak czytamy, „aby przyjrzeć się kilkakrotnie każdemu kawałkowi szczątków z różnych kierunków”. Przypomnijmy, że zdjęcia do raportu Millera wzięto z internetu, od...
Leszek Misiak
19 grudnia 2012 r. prokuratura podała, że sekcja zwłok Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który w październiku ub.r. zmarł tragicznie (żona znalazła go powieszonego w piwnicy), wykazała we krwi obecność alkoholu (według nieoficjalnych informacji – jeden promil). Biegli stwierdzili w ekspertyzie, że przyczyną śmierci był ucisk liny. Prokuratura poinformowała, że na ciele zmarłego nie znaleziono śladów obrażeń, które mogłyby wskazywać na walkę z napastnikiem bądź obronę przed ewentualnym mordercą. Eksperci stwierdzili więc, że chorąży Remigiusz Muś sam się powiesił. Śmierć Musia może uniemożliwić w przyszłości udowodnienie przed sądem, że kontrolerzy złamali minima lotniska – 100 m, polecając zejść Tu-154 do 50 m. A ponieważ wcześniej też zmarł tragicznie szef kontrolerów,...
Grzegorz Wierzchołowski
19 grudnia 2012 r. prokuratura podała, że sekcja zwłok Remigiusza Musia, technika pokładowego Jaka-40, który w październiku ub.r. zmarł tragicznie (żona znalazła go powieszonego w piwnicy), wykazała we krwi obecność alkoholu (według nieoficjalnych informacji – jeden promil). Biegli stwierdzili w ekspertyzie, że przyczyną śmierci był ucisk liny. Prokuratura poinformowała, że na ciele zmarłego nie znaleziono śladów obrażeń, które mogłyby wskazywać na walkę z napastnikiem bądź obronę przed ewentualnym mordercą. Eksperci stwierdzili więc, że chorąży Remigiusz Muś sam się powiesił. Śmierć Musia może uniemożliwić w przyszłości udowodnienie przed sądem, że kontrolerzy złamali minima lotniska – 100 m, polecając zejść Tu-154 do 50 m. A ponieważ wcześniej też zmarł tragicznie szef kontrolerów,...
Leszek Misiak
Ta decyzja polskiego rządu wzbudza olbrzymie kontrowersje. Specjaliści, a także kontrolerzy lotów ostrzegają, że stracimy w ten sposób kontrolę nad własnym niebem. Pracownicy litewskiej Oro navigaciji (wielu z nich to Rosjanie) mają kontrolować bowiem samoloty przelatujące przez przestrzeń powietrzną Polski. Oznacza to też utratę wielomilionowych zysków. Jerzy Polaczek, były minister transportu, w rozmowie z „GP” zwraca uwagę, że nie było w tej bulwersującej sprawie żadnej informacji na forum parlamentu. Potwierdza też, że oddanie w zarządzanie przestrzeni powietrznej nad północno-wschodnią Polską i Warszawą może zagrażać bezpieczeństwu narodowemu i uderzyć po kieszeni Polaków. – Wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz odpowiedzialny za lotnictwo opowiada na ten temat...
Grzegorz Wierzchołowski
Ta decyzja polskiego rządu wzbudza olbrzymie kontrowersje. Specjaliści, a także kontrolerzy lotów ostrzegają, że stracimy w ten sposób kontrolę nad własnym niebem. Pracownicy litewskiej Oro navigaciji (wielu z nich to Rosjanie) mają kontrolować bowiem samoloty przelatujące przez przestrzeń powietrzną Polski. Oznacza to też utratę wielomilionowych zysków. Jerzy Polaczek, były minister transportu, w rozmowie z „GP” zwraca uwagę, że nie było w tej bulwersującej sprawie żadnej informacji na forum parlamentu. Potwierdza też, że oddanie w zarządzanie przestrzeni powietrznej nad północno-wschodnią Polską i Warszawą może zagrażać bezpieczeństwu narodowemu i uderzyć po kieszeni Polaków. – Wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz odpowiedzialny za lotnictwo opowiada na ten temat...
Leszek Misiak
O smoleńskiej brzozie zrobiło się ostatnio głośno w związku z decyzją Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Jego przedstawiciele odmówili przekazania polskiej prokuraturze fragmentów drzewa wyciętych przez polskich ekspertów w październiku 2012 r., choć nasi biegli wnioskowali o ich wydanie. Analiza zabezpieczonych próbek ma potwierdzić lub wykluczyć prawdziwość rosyjskiej wersji o zderzeniu samolotu Tu-154 z brzozą. Z wiarygodnością ostatecznych wniosków może być jednak zasadniczy problem, jako że będą one oparte na niewiarygodnych próbkach drewna z tego drzewa. Drzewo badane po 30 miesiącach Trzymetrowy fragment brzozy znajduje się w siedzibie Komitetu Śledczego FR. Jak poinformował ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, drewno zostało „zabezpieczone...
Grzegorz Wierzchołowski
O smoleńskiej brzozie zrobiło się ostatnio głośno w związku z decyzją Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej. Jego przedstawiciele odmówili przekazania polskiej prokuraturze fragmentów drzewa wyciętych przez polskich ekspertów w październiku 2012 r., choć nasi biegli wnioskowali o ich wydanie. Analiza zabezpieczonych próbek ma potwierdzić lub wykluczyć prawdziwość rosyjskiej wersji o zderzeniu samolotu Tu-154 z brzozą. Z wiarygodnością ostatecznych wniosków może być jednak zasadniczy problem, jako że będą one oparte na niewiarygodnych próbkach drewna z tego drzewa. Drzewo badane po 30 miesiącach Trzymetrowy fragment brzozy znajduje się w siedzibie Komitetu Śledczego FR. Jak poinformował ppłk Karol Kopczyk z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, drewno zostało „zabezpieczone...
Leszek Misiak
Prokuratura kategorycznie stwierdziła, że użyte przez biegłych detektory „nie są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia obecności materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M 101. Urządzenie MO2M należy do czterech czołowych urządzeń tego rodzaju i jest produkowane na licencji rosyjskiej. Jest to aparatura bardzo wysokiej czułości, skalibrowana wyłącznie na wykrywanie materiałów wybuchowych. Dlaczego prokuratura podważa jej skuteczność, nie mam pojęcia. Czy tymi detektorami można zbadać zwłoki ofiar katastrofy na obecność materiałów wybuchowych? Można. Trotyl się nie ulatnia, może utrzymywać się na szczątkach zwłok przez wiele lat. Nawet jeżeli ciało ulegnie rozkładowi, on pozostanie na resztkach zwłok, ubrań czy na wewnętrznej powierzchni trumny. Czy trotyl się starzeje...
Grzegorz Wierzchołowski
Prokuratura kategorycznie stwierdziła, że użyte przez biegłych detektory „nie są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia obecności materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M 101. Urządzenie MO2M należy do czterech czołowych urządzeń tego rodzaju i jest produkowane na licencji rosyjskiej. Jest to aparatura bardzo wysokiej czułości, skalibrowana wyłącznie na wykrywanie materiałów wybuchowych. Dlaczego prokuratura podważa jej skuteczność, nie mam pojęcia. Czy tymi detektorami można zbadać zwłoki ofiar katastrofy na obecność materiałów wybuchowych? Można. Trotyl się nie ulatnia, może utrzymywać się na szczątkach zwłok przez wiele lat. Nawet jeżeli ciało ulegnie rozkładowi, on pozostanie na resztkach zwłok, ubrań czy na wewnętrznej powierzchni trumny. Czy trotyl się starzeje...
Katarzyna Pawlak
Prokuratura kategorycznie stwierdziła, że użyte przez biegłych detektory „nie są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia obecności materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M 101. Urządzenie MO2M należy do czterech czołowych urządzeń tego rodzaju i jest produkowane na licencji rosyjskiej. Jest to aparatura bardzo wysokiej czułości, skalibrowana wyłącznie na wykrywanie materiałów wybuchowych. Dlaczego prokuratura podważa jej skuteczność, nie mam pojęcia. Czy tymi detektorami można zbadać zwłoki ofiar katastrofy na obecność materiałów wybuchowych? Można. Trotyl się nie ulatnia, może utrzymywać się na szczątkach zwłok przez wiele lat. Nawet jeżeli ciało ulegnie rozkładowi, on pozostanie na resztkach zwłok, ubrań czy na wewnętrznej powierzchni trumny. Czy trotyl się starzeje...
Leszek Misiak
Jan Bokszczanin, prezes Korporacji Wschód Sp. z o.o. produkującej wysokiej klasy detektory, m.in. MO2M, wykrywające ślady materiałów wybuchowych, nie ma wątpliwości, że na wraku wykryto trotyl. Mimo iż prokuratura w opublikowanym oświadczeniu kategorycznie stwierdziła, że użyte w Smoleńsku przez biegłych detektory „nie są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia obecności materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M 101”. Jak podkreśla ekspert, urządzenie MO2M, które produkuje jego firma, a którym m.in. badano wrak w Smoleńsku, jest jednym z czterech takich urządzeń najwyższej jakości, działającym notabene na licencji... rosyjskiej. Używane jest do wykrywania materiałów wybuchowych w 60 krajach. Charakteryzuje się bardzo wysoką czułością, skalibrowane jest tylko na wykrywanie...
Katarzyna Pawlak
Jan Bokszczanin, prezes Korporacji Wschód Sp. z o.o. produkującej wysokiej klasy detektory, m.in. MO2M, wykrywające ślady materiałów wybuchowych, nie ma wątpliwości, że na wraku wykryto trotyl. Mimo iż prokuratura w opublikowanym oświadczeniu kategorycznie stwierdziła, że użyte w Smoleńsku przez biegłych detektory „nie są wystarczające do potwierdzenia bądź wykluczenia obecności materiałów wybuchowych na wraku Tu-154M 101”. Jak podkreśla ekspert, urządzenie MO2M, które produkuje jego firma, a którym m.in. badano wrak w Smoleńsku, jest jednym z czterech takich urządzeń najwyższej jakości, działającym notabene na licencji... rosyjskiej. Używane jest do wykrywania materiałów wybuchowych w 60 krajach. Charakteryzuje się bardzo wysoką czułością, skalibrowane jest tylko na wykrywanie...
Leszek Misiak
Ekspert ośmiesza śledczych Oznacza to, że wbrew temu, co wcześniej mówili prokuratorzy, w Smoleńsku spektrometry biegłych wskazały trotyl, choć pobranych próbek nie poddano jeszcze badaniom laboratoryjnym. W takiej sytuacji trudno inaczej niż kłamstwem nazwać popisy retoryczne płk. Ireneusza Szeląga, który w październiku, po publikacji „Rzeczpospolitej” na temat trotylu, całkowicie podważał jej wiarygodność i powtarzał, że na wraku „nie stwierdzono materiałów wybuchowych”. Dlaczego wówczas wojskowi śledczy nie odważyli się powiedzieć, że wskazania urządzeń użytych przez biegłych w Smoleńsku były tak jednoznaczne? Najwyraźniej prokuratorzy działają pod polityczną presją, inaczej nie da się bowiem wytłumaczyć, że po słowach o „wykazaniu trotylu” płk. Artymiak zaczął wyjaśniać, że...
Grzegorz Wierzchołowski
Ekspert ośmiesza śledczych Oznacza to, że wbrew temu, co wcześniej mówili prokuratorzy, w Smoleńsku spektrometry biegłych wskazały trotyl, choć pobranych próbek nie poddano jeszcze badaniom laboratoryjnym. W takiej sytuacji trudno inaczej niż kłamstwem nazwać popisy retoryczne płk. Ireneusza Szeląga, który w październiku, po publikacji „Rzeczpospolitej” na temat trotylu, całkowicie podważał jej wiarygodność i powtarzał, że na wraku „nie stwierdzono materiałów wybuchowych”. Dlaczego wówczas wojskowi śledczy nie odważyli się powiedzieć, że wskazania urządzeń użytych przez biegłych w Smoleńsku były tak jednoznaczne? Najwyraźniej prokuratorzy działają pod polityczną presją, inaczej nie da się bowiem wytłumaczyć, że po słowach o „wykazaniu trotylu” płk. Artymiak zaczął wyjaśniać, że...
Leszek Misiak
– Żandarmeria zajęła materiał z naszego magnetofonu pokładowego od razu, gdy przyjechała 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska – stwierdził wówczas Muś. Chorąży, najważniejszy świadek w sprawie taśm Jaka-40, zginął tragiczną śmiercią 27 października 2012 r. Magnetofon jaka to nie Enigma Zachowanie śledczych zdumiewa, bo nie było możliwości, by ktokolwiek oprócz Żandarmerii Wojskowej, wojskowej prokuratury i Służby Kontrwywiadu Wojskowego miał dostęp do nagrania i w nie ingerował. Nie ma też na tym nagraniu żadnych tajnych informacji. – Jeszcze w dniu katastrofy wieczorem ta taśma była w kraju. Tymczasem jej odczytywanie trwa od ponad 2,5 roku, tak jakby chodziło o rozpracowywanie skrzynki kodowej Enigmy. To kpina z polskiego społeczeństwa. Nawet jeśli są fragmenty trudne do...
Grzegorz Wierzchołowski
– Żandarmeria zajęła materiał z naszego magnetofonu pokładowego od razu, gdy przyjechała 10 kwietnia 2010 r. do Smoleńska – stwierdził wówczas Muś. Chorąży, najważniejszy świadek w sprawie taśm Jaka-40, zginął tragiczną śmiercią 27 października 2012 r. Magnetofon jaka to nie Enigma Zachowanie śledczych zdumiewa, bo nie było możliwości, by ktokolwiek oprócz Żandarmerii Wojskowej, wojskowej prokuratury i Służby Kontrwywiadu Wojskowego miał dostęp do nagrania i w nie ingerował. Nie ma też na tym nagraniu żadnych tajnych informacji. – Jeszcze w dniu katastrofy wieczorem ta taśma była w kraju. Tymczasem jej odczytywanie trwa od ponad 2,5 roku, tak jakby chodziło o rozpracowywanie skrzynki kodowej Enigmy. To kpina z polskiego społeczeństwa. Nawet jeśli są fragmenty trudne do...
Grzegorz Wierzchołowski
„Uniw” zadba o bezpieczeństwo „Gazeta Polska” dotarła do wykazu tajnych dokumentów, które na przełomie lat 1989–1990 zostały zniszczone w Departamencie I MSW, czyli komunistycznym wywiadzie. Wśród nich znajduje się protokół zniszczenia z 18 stycznia 1990 r. Czytamy w nim, że urodzony w 1953 r. Kuźniar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Uniw” pod numerem 16645. „W latach 1985–87 utrzymywałem kontakty sporadyczne. Proponuję zniszczyć materiały wraz z okładkami jako nieprzydatne. Materiały zostały wybrakowane z kartoteki Departamentu I MSW” – czytamy w protokole zniszczenia akt, pod którym podpisało się trzech funkcjonariuszy. W czasach PRL Roman Kuźniar był członkiem PZPR, przeszedł także specjalne przeszkolenie wojskowe. W stanie wojennym w 1982 r. otrzymał odznaczenie...
Dorota Kania
„Uniw” zadba o bezpieczeństwo „Gazeta Polska” dotarła do wykazu tajnych dokumentów, które na przełomie lat 1989–1990 zostały zniszczone w Departamencie I MSW, czyli komunistycznym wywiadzie. Wśród nich znajduje się protokół zniszczenia z 18 stycznia 1990 r. Czytamy w nim, że urodzony w 1953 r. Kuźniar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Uniw” pod numerem 16645. „W latach 1985–87 utrzymywałem kontakty sporadyczne. Proponuję zniszczyć materiały wraz z okładkami jako nieprzydatne. Materiały zostały wybrakowane z kartoteki Departamentu I MSW” – czytamy w protokole zniszczenia akt, pod którym podpisało się trzech funkcjonariuszy. W czasach PRL Roman Kuźniar był członkiem PZPR, przeszedł także specjalne przeszkolenie wojskowe. W stanie wojennym w 1982 r. otrzymał odznaczenie...
Leszek Misiak
„Uniw” zadba o bezpieczeństwo „Gazeta Polska” dotarła do wykazu tajnych dokumentów, które na przełomie lat 1989–1990 zostały zniszczone w Departamencie I MSW, czyli komunistycznym wywiadzie. Wśród nich znajduje się protokół zniszczenia z 18 stycznia 1990 r. Czytamy w nim, że urodzony w 1953 r. Kuźniar został zarejestrowany jako kontakt operacyjny „Uniw” pod numerem 16645. „W latach 1985–87 utrzymywałem kontakty sporadyczne. Proponuję zniszczyć materiały wraz z okładkami jako nieprzydatne. Materiały zostały wybrakowane z kartoteki Departamentu I MSW” – czytamy w protokole zniszczenia akt, pod którym podpisało się trzech funkcjonariuszy. W czasach PRL Roman Kuźniar był członkiem PZPR, przeszedł także specjalne przeszkolenie wojskowe. W stanie wojennym w 1982 r. otrzymał odznaczenie...
Leszek Misiak
Dobrze zasłużeni – Bahr, Janicki, Czubiński Przypomnijmy, że 16 listopada 2010 r. z okazji Dnia Służby Zagranicznej minister Sikorski odznaczył Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski Jerzego Bahra (10  kwietnia 2010 r. ambasadora RP w Moskwie). Co spowodowało, że pół roku po tragedii smoleńskiej władze państwa doceniły Bahra? Z formalnego punktu widzenia 10 kwietnia 2010 r. był na lotnisku w Smoleńsku najwyższym rangą urzędnikiem RP. Jak dziś wiadomo, przygotowania do wizyty, jej zabezpieczenie przez MSZ, budzą wiele zastrzeżeń. To m.in. ambasador Polski w Moskwie odpowiadał za to, że w marcu 2010 r. przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogli skontrolować stanu lotniska w Smoleńsku. Tego samego dnia, co Bahra, Sikorski odznaczył Odznaką Honorową Bene...
Grzegorz Wierzchołowski
Dobrze zasłużeni – Bahr, Janicki, Czubiński Przypomnijmy, że 16 listopada 2010 r. z okazji Dnia Służby Zagranicznej minister Sikorski odznaczył Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Odrodzenia Polski Jerzego Bahra (10  kwietnia 2010 r. ambasadora RP w Moskwie). Co spowodowało, że pół roku po tragedii smoleńskiej władze państwa doceniły Bahra? Z formalnego punktu widzenia 10 kwietnia 2010 r. był na lotnisku w Smoleńsku najwyższym rangą urzędnikiem RP. Jak dziś wiadomo, przygotowania do wizyty, jej zabezpieczenie przez MSZ, budzą wiele zastrzeżeń. To m.in. ambasador Polski w Moskwie odpowiadał za to, że w marcu 2010 r. przedstawiciele Kancelarii Prezydenta nie mogli skontrolować stanu lotniska w Smoleńsku. Tego samego dnia, co Bahra, Sikorski odznaczył Odznaką Honorową Bene...
Leszek Misiak
Na charakter kontroli przed wylotem nie wpłynęło także nagromadzenie wyjątkowo ważnych osób w samolocie, choć obecność prezydenta RP i najwyższych dowódców polskiej armii powinna zobowiązywać BOR do znacznie uważniejszego sprawdzenia Tu-154. – Tu-154M nr 101 powinien być sprawdzany przez kilka godzin przed porannym wylotem 10 kwietnia. Tak się jednak nie stało, za co odpowiada szef BOR – mówi nam jeden z byłych wysokich oficerów Biura. – Samolot nie został też wcześniej gruntownie sprawdzony po powrocie z remontu w Samarze, a bezwzględnie powinno to być zrobione. Podczas jego pobytu w Rosji za samolot nie odpowiadał jednak BOR. Kto ponosi odpowiedzialność za brak nadzoru nad rządową maszyną? – Służbą odpowiedzialną za zabezpieczenie Tu-154M nr 101 nie było Biuro Ochrony Rządu, lecz...
Grzegorz Wierzchołowski
Na charakter kontroli przed wylotem nie wpłynęło także nagromadzenie wyjątkowo ważnych osób w samolocie, choć obecność prezydenta RP i najwyższych dowódców polskiej armii powinna zobowiązywać BOR do znacznie uważniejszego sprawdzenia Tu-154. – Tu-154M nr 101 powinien być sprawdzany przez kilka godzin przed porannym wylotem 10 kwietnia. Tak się jednak nie stało, za co odpowiada szef BOR – mówi nam jeden z byłych wysokich oficerów Biura. – Samolot nie został też wcześniej gruntownie sprawdzony po powrocie z remontu w Samarze, a bezwzględnie powinno to być zrobione. Podczas jego pobytu w Rosji za samolot nie odpowiadał jednak BOR. Kto ponosi odpowiedzialność za brak nadzoru nad rządową maszyną? – Służbą odpowiedzialną za zabezpieczenie Tu-154M nr 101 nie było Biuro Ochrony Rządu, lecz...
Leszek Misiak
Niebezpieczny, choć pod kontrolą ABW Znawcy terroryzmu od razu przypomnieli też atak bombowy 19 kwietnia 1995 r. w Oklahoma City, dokonany przez samotnego członka grupy paramilitarnej, Timothy’ego McVeigha, który użył bomby nawozowej umieszczonej w ciężarówce, w wyniku czego zginęło 168 osób. Ekspert ds. terroryzmu dr Krzysztof Karolczak w wypowiedzi cytowanej przez PAP powiedział, że Brunon K., który przygotowywał zamach bombowy na terenie Sejmu, przypomina bardziej autora zamachu w Oklahoma City Timothy’ego McVeigha niż Norwega Andersa Breivika. Znawcy ci podkreślają także, że skazany w związku z wybuchem w dzielnicy rządowej w Oslo oraz strzelaniną na wyspie Utoya 32-letni Norweg Anders Behring Breivik, który zamordował 77 osób, kupił wcześniej sześć ton nawozu. Poinformowała o...
Grzegorz Wierzchołowski
Niebezpieczny, choć pod kontrolą ABW Znawcy terroryzmu od razu przypomnieli też atak bombowy 19 kwietnia 1995 r. w Oklahoma City, dokonany przez samotnego członka grupy paramilitarnej, Timothy’ego McVeigha, który użył bomby nawozowej umieszczonej w ciężarówce, w wyniku czego zginęło 168 osób. Ekspert ds. terroryzmu dr Krzysztof Karolczak w wypowiedzi cytowanej przez PAP powiedział, że Brunon K., który przygotowywał zamach bombowy na terenie Sejmu, przypomina bardziej autora zamachu w Oklahoma City Timothy’ego McVeigha niż Norwega Andersa Breivika. Znawcy ci podkreślają także, że skazany w związku z wybuchem w dzielnicy rządowej w Oslo oraz strzelaniną na wyspie Utoya 32-letni Norweg Anders Behring Breivik, który zamordował 77 osób, kupił wcześniej sześć ton nawozu. Poinformowała o...
Leszek Misiak
Sygnał polskiego samolotu w momencie katastrofy odebrałyby wówczas m.in. Rosja, Białoruś, Estonia, Litwa, Finlandia, oczywiście Polska, ale także inne państwa położone daleko od Smoleńska. W Polsce centrum ratownictwa, które odebrałoby ten sygnał, znajduje się w Gdyni – dodaje nasz ekspert. Jak tłumaczy, sygnał emitowany przez boję ratunkową (czyli lokalizator) zawiera dane identyfikujące statek powietrzny i określa jego położenie według GPS. Drogą satelitarną trafia on do jednostek ratownictwa. Boje posiada każdy samolot, nie tylko wykonujący loty HEAD, jak Tu-154M 101. Są niezbędnym wyposażeniem wszystkich samolotów, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Kiedy samolot uderzy w wodę lub ziemię albo nastąpi w nim na przykład wybuch, boja ratunkowa automatycznie włącza sygnał nadawczy...
Grzegorz Wierzchołowski
Sygnał polskiego samolotu w momencie katastrofy odebrałyby wówczas m.in. Rosja, Białoruś, Estonia, Litwa, Finlandia, oczywiście Polska, ale także inne państwa położone daleko od Smoleńska. W Polsce centrum ratownictwa, które odebrałoby ten sygnał, znajduje się w Gdyni – dodaje nasz ekspert. Jak tłumaczy, sygnał emitowany przez boję ratunkową (czyli lokalizator) zawiera dane identyfikujące statek powietrzny i określa jego położenie według GPS. Drogą satelitarną trafia on do jednostek ratownictwa. Boje posiada każdy samolot, nie tylko wykonujący loty HEAD, jak Tu-154M 101. Są niezbędnym wyposażeniem wszystkich samolotów, zarówno cywilnych, jak i wojskowych. Kiedy samolot uderzy w wodę lub ziemię albo nastąpi w nim na przykład wybuch, boja ratunkowa automatycznie włącza sygnał nadawczy...
Leszek Misiak
Satelity na zamówienie – Kupiliśmy i przeanalizowaliśmy zdjęcia z okresu bezpośrednio poprzedzającego katastrofę smoleńską oraz z dni, które nastąpiły po niej. Najważniejsze fotografie pochodzą z 5, 9, 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. – mówi prof. Cieszewski. – Intrygujący jest dla mnie fakt, że wcześniejsze zdjęcia satelitarne wysokiej rozdzielczości (tzn. 50 cm) znad lotniska w Smoleńsku pochodzą dopiero z 2007 r. Przez pięć lat żadnych takich fotografii nie wykonywano w tym miejscu, po czym nagle 5 i 9 kwietnia, a potem 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. zdjęcia zaczęły pojawiać się jedno po drugim – dodaje. Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że – jak mówi naukowiec – zamówienie wykonania fotografii satelitarnej danego miejsca, tzw. satellite tasking, musi być dokonane 2 do 4 tygodni...
Grzegorz Wierzchołowski
Satelity na zamówienie – Kupiliśmy i przeanalizowaliśmy zdjęcia z okresu bezpośrednio poprzedzającego katastrofę smoleńską oraz z dni, które nastąpiły po niej. Najważniejsze fotografie pochodzą z 5, 9, 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. – mówi prof. Cieszewski. – Intrygujący jest dla mnie fakt, że wcześniejsze zdjęcia satelitarne wysokiej rozdzielczości (tzn. 50 cm) znad lotniska w Smoleńsku pochodzą dopiero z 2007 r. Przez pięć lat żadnych takich fotografii nie wykonywano w tym miejscu, po czym nagle 5 i 9 kwietnia, a potem 11, 12 i 14 kwietnia 2010 r. zdjęcia zaczęły pojawiać się jedno po drugim – dodaje. Sprawa jest o tyle zastanawiająca, że – jak mówi naukowiec – zamówienie wykonania fotografii satelitarnej danego miejsca, tzw. satellite tasking, musi być dokonane 2 do 4 tygodni...
Leszek Misiak
W opisie analizy amerykańskiej z 26 kwietnia 2012 r. czytamy, że użyto do badań dwóch próbek materiału zidentyfikowanego jako pas bezpieczeństwa (nadpalony z jednego końca) i część rękawa koszuli w kolorze białym. Test przeprowadzono przy użyciu zestawu odczynników EXPRAY® Mistral Security, Inc., opartego na opatentowanej w USA metodzie Magneto-Electrostatic Detection (MED) i stosowanego przy szybkim wykrywaniu, a także przy identyfikacji materiałów wybuchowych. Zestaw ten spełnia podstawowe wymogi stawiane tego typu detektorom na terenie Stanów Zjednoczonych. Oto fragment opisu przedstawiony przez prof. Nowaczyka: „Poziom czułości zestawu podany przez producenta wynosi 20 ng. Dno pojemnika zostało wytarte przy użyciu paska papieru przylepnego, dostarczonego przez producenta, który...
Grzegorz Wierzchołowski
W opisie analizy amerykańskiej z 26 kwietnia 2012 r. czytamy, że użyto do badań dwóch próbek materiału zidentyfikowanego jako pas bezpieczeństwa (nadpalony z jednego końca) i część rękawa koszuli w kolorze białym. Test przeprowadzono przy użyciu zestawu odczynników EXPRAY® Mistral Security, Inc., opartego na opatentowanej w USA metodzie Magneto-Electrostatic Detection (MED) i stosowanego przy szybkim wykrywaniu, a także przy identyfikacji materiałów wybuchowych. Zestaw ten spełnia podstawowe wymogi stawiane tego typu detektorom na terenie Stanów Zjednoczonych. Oto fragment opisu przedstawiony przez prof. Nowaczyka: „Poziom czułości zestawu podany przez producenta wynosi 20 ng. Dno pojemnika zostało wytarte przy użyciu paska papieru przylepnego, dostarczonego przez producenta, który...
Leszek Misiak
Oczywiście. Ta komenda i dla nas, i dla tupolewa brzmiała mniej więcej tak: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów”. Po rosyjsku to brzmiało tak: „uchod na wtaroj krug nie mienie piacdziesiat mietrow”. Nie mylę się, spędziłem dużo czasu w Rosji, znam więc dobrze ten język, w tym lotniczy. Na ile taka komenda może być ważna dla pilotów? Jeżeli wysokość decyzji dla lotniska wynosi 100 m, a kontroler z wieży podaje nam 50 m, to znaczy, że chce przekazać, iż według niego warunki są na tyle dobre, że można zejść do 50 m, że jest to w danym momencie bezpieczna wysokość. Więc załoga, niezależnie od procedury i informacji w karcie podejścia, kierując się taką komendą kontrolera, który obniża te warunki, ma prawo zejść do 50 m. Karty podejścia określają natomiast...
Grzegorz Wierzchołowski
Oczywiście. Ta komenda i dla nas, i dla tupolewa brzmiała mniej więcej tak: „Odejście na drugi krąg z wysokości nie mniejszej niż 50 metrów”. Po rosyjsku to brzmiało tak: „uchod na wtaroj krug nie mienie piacdziesiat mietrow”. Nie mylę się, spędziłem dużo czasu w Rosji, znam więc dobrze ten język, w tym lotniczy. Na ile taka komenda może być ważna dla pilotów? Jeżeli wysokość decyzji dla lotniska wynosi 100 m, a kontroler z wieży podaje nam 50 m, to znaczy, że chce przekazać, iż według niego warunki są na tyle dobre, że można zejść do 50 m, że jest to w danym momencie bezpieczna wysokość. Więc załoga, niezależnie od procedury i informacji w karcie podejścia, kierując się taką komendą kontrolera, który obniża te warunki, ma prawo zejść do 50 m. Karty podejścia określają natomiast...
Anita Gargas
„Na czele ekipy stali dwaj referenci postępowania smoleńskiego, podpułkownicy Jarosław Sej i Karol Kopczyk. Wyposażono ich w najnowocześniejszy sprzęt pozwalający na wykrycie najdrobniejszych śladów materiałów wybuchowych. Badano przede wszystkim wrak tupolewa” – pisze Cezary Gmyz, autor tekstu. – „Bardzo szybko ustalono, że na poszyciach około 30 foteli lotniczych oraz w części skrzydła zwanej śródpłaciem znajdują się liczne ślady trotylu oraz nitrogliceryny stanowiących podstawowe materiały do konstruowania środków wybuchowych. Było ich tak dużo, że jedno z urządzeń uległo zepsuciu. Inne jednak potwierdziły obecność podejrzanych substancji”. Jak podaje dziennik, „biegli i prokuratorzy na obecnym etapie postępowania nie są w stanie określić jednoznacznie, skąd na wraku wzięły się...
Leszek Misiak
„Na czele ekipy stali dwaj referenci postępowania smoleńskiego, podpułkownicy Jarosław Sej i Karol Kopczyk. Wyposażono ich w najnowocześniejszy sprzęt pozwalający na wykrycie najdrobniejszych śladów materiałów wybuchowych. Badano przede wszystkim wrak tupolewa” – pisze Cezary Gmyz, autor tekstu. – „Bardzo szybko ustalono, że na poszyciach około 30 foteli lotniczych oraz w części skrzydła zwanej śródpłaciem znajdują się liczne ślady trotylu oraz nitrogliceryny stanowiących podstawowe materiały do konstruowania środków wybuchowych. Było ich tak dużo, że jedno z urządzeń uległo zepsuciu. Inne jednak potwierdziły obecność podejrzanych substancji”. Jak podaje dziennik, „biegli i prokuratorzy na obecnym etapie postępowania nie są w stanie określić jednoznacznie, skąd na wraku wzięły się...
Grzegorz Wierzchołowski
„Na czele ekipy stali dwaj referenci postępowania smoleńskiego, podpułkownicy Jarosław Sej i Karol Kopczyk. Wyposażono ich w najnowocześniejszy sprzęt pozwalający na wykrycie najdrobniejszych śladów materiałów wybuchowych. Badano przede wszystkim wrak tupolewa” – pisze Cezary Gmyz, autor tekstu. – „Bardzo szybko ustalono, że na poszyciach około 30 foteli lotniczych oraz w części skrzydła zwanej śródpłaciem znajdują się liczne ślady trotylu oraz nitrogliceryny stanowiących podstawowe materiały do konstruowania środków wybuchowych. Było ich tak dużo, że jedno z urządzeń uległo zepsuciu. Inne jednak potwierdziły obecność podejrzanych substancji”. Jak podaje dziennik, „biegli i prokuratorzy na obecnym etapie postępowania nie są w stanie określić jednoznacznie, skąd na wraku wzięły się...
Leszek Misiak
Jeden z ważniejszych świadków Muś jako jedyny z załogi jaka widział nieudane lądowanie rosyjskiego Iła-76; rozmawiał również tuż po katastrofie z rosyjskimi kontrolerami, którzy wybiegli z wieży lotów. Technik Jaka-40 mówił też w prokuraturze, że na lotnisku w Smoleńsku słyszał wybuchy – co ma szczególne znaczenie w świetle ostatnich wystąpień wybitnych naukowców na Konferencji Smoleńskiej. Ale chorąży był jednym z ważniejszych świadków w śledztwie smoleńskim z innego istotnego powodu: to on jako jedyny słyszał, że rosyjscy kontrolerzy wydali pilotom Tu-154 komendę o możliwości zejścia do 50 m nad ziemią. Muś przysłuchiwał się tej korespondencji między smoleńską wieżą a załogą tupolewa, siedząc przy radiostacji Jaka-40 (już po wylądowaniu w Smoleńsku tego samolotu). Jego koledzy –...

Pages