Smoleńsk: Taśmy Jaka-40

Czy prokuratura ukrywa nagrania z Jaka-40 dlatego, że podważają one nie tylko ustalenia rosyjskiego MAK, polskiej komisji Jerzego Millera, ale także rosyjskiej oraz polskiej prokuratury? Takie podejrzenia mają nasi eksperci. – Działania prokuratury wojskowej mogą doprowadzić do tego, że niebawem taśmy utracą status fundamentalnego dowodu w polskim śledztwie – alarmują. Dlaczego?

Nasi specjaliści wskazują, że treść oryginalnych nagrań z Jaka-40 może zostać dopasowana do rosyjskiej kopii nagrań z wieży. Argument prokuratury, że musi poznać częstotliwość prądu w rosyjskiej sieci energetycznej w czasie powstawania kopii nagrania z wieży w Smoleńsku po to, by określić czasy rozmów nagranych na magnetofonie Jaka-40, nie ma, ich zdaniem, żadnego uzasadnienia.

A takie właśnie tłumaczenie umożliwia śledczym odwlekanie opublikowania nagrań z jaka już prawie trzy lata. Jednak niedawno, 28 lutego br., Naczelna Prokuratura Wojskowa poinformowała, że otrzymała z Rosji dane konieczne do wydania przez polskich biegłych opinii fonoskopijnej nagrań z wieży lotniska smoleńskiego, co oznacza, że dopasowanie polskiego oryginału nagrań do rosyjskiej kopii już niebawem może stać się faktem.

Bezzasadna kolejność badań

Wskazuje na to informacja rzecznika NPW, płk Zbigniewa Rzepy, który poinformował: „Aby móc precyzyjnie określić czas wypowiedzi zapisanych na rejestratorze Jaka-40, konieczne jest uprzednie odtworzenie wypowiedzi wieży lotniska w Smoleńsku”. A do tego, wedle słów płk. Rzepy, niezbędne były „dane o częstotliwości prądu w sieci elektroenergetycznej Federacji Rosyjskiej z czasu dokonywania kopii tego nagrania, o które to dane prokuratura zwróciła się do strony rosyjskiej we wnioskach z sierpnia 2010 r. oraz z października 2011 r.”.

Warto podkreślić, że komunikat NPW z 28 lutego br. pojawił się dzień po tym, jak wysłaliśmy do NPW e-mailem pytania dotyczące zwlekania przez nią z upublicznieniem taśm Jaka-...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: