Grzegorz Broński

Piotr B. twierdził, że żona (trenująca sztuki walki) biła go, gdy puszczały jej nerwy. Tamtej nocy to jednak on wpadł w furię – zadał kobiecie kilkanaście ciosów tłuczkiem do mięsa, wiele razy dźgnął nożem. Po mordzie sam zgłosił się na policję.  Wczesnym popołudniem 26 lipca 2018 roku do komendy w Grudziądzu zgłosił się 44-letni Piotr B. Był wyraźnie zdenerwowany, a po chwili zdradził, dlaczego. Policjantom powiedział, że kilka godzin wcześniej... zamordował żonę! Ciało ofiary miało nadal leżeć w ich mieszkaniu. Pod podany adres natychmiast pojechali mundurowi, aby sprawdzić, czy mówił prawdę. Gdy weszli do środka, zobaczyli przerażający widok. Znaleźli zwłoki Ireny B., ich wygląd nie pozostawiał wątpliwości – kobieta została przez oprawcę wręcz zmasakrowana. „Pokrzywdzona miała...
To było brutalne zabójstwo, a jego ofiarą padła 73-letnia kobieta. Sprawcy przez niemal ćwierć wieku pozostawali bezkarni. W końcu doszło do przełomu... Niestety, przed sądem stanie tylko jeden z oprawców staruszki. Prokuratura Rejonowa w Hajnówce zakończyła niedawno postępowanie przeciwko Andrzejowi K., który przed sądem ma odpowiedzieć za zabójstwo bezbronnej kobiety w podeszłym wieku. Według śledczych motyw zbrodni był rabunkowy, a mężczyzna nie działał sam. Nazwiska jego kompanów nadal pozostają nieznane. Sprawiedliwości więc jedynie połowicznie stanie się zadość. 73-letnia Stanisława Z. mieszkała w domu stojącym na obrzeżach Hajnówki, miasteczka na Podlasiu. Emerytka nie była osobą zamożną, nie posiadała cennych przedmiotów, nie miała także wrogów, a jednak to właśnie do niej...
Dwóch gangsterów (skazanych i siedzących w więzieniu) planowało zabójstwo... prokuratora krajowego. Wysłali nawet zza muru odpowiednie dyspozycje. Sprawa wyszła na jaw, gdy wpadł skorumpowany strażnik, który przez rok był na usługach groźnego bandyty. Zakład Karny nr 1 w Strzelcach Opolskich to więzienie typu zamkniętego, przeznaczone m.in. dla recydywistów czy sprawców bardzo poważnych przestępstw z długimi wyrokami. Pełnił tam służbę Krzysztof N., który na co dzień pracował jako wychowawca. W listopadzie zeszłego roku wybuch skandal – strażnik ułatwiał wychodzenie na przepustki osadzonemu tam gangsterowi. Oczywiście, nie za darmo. Obaj zostali zatrzymani. Gangsterem był Bogdan G. – pomimo pseudonimu Młody miał on bogatą przeszłość kryminalną. Działał na Śląsku, ale współpracował...
Mamuka K. stanie przed sądem za brutalny mord Pauliny D. Najpierw dotkliwie pobił kobietę, na koniec zadał jej trzy ciosy nożem w szyję. Po zbrodni, do której doszło w Łodzi, Gruzin uciekł z Polski i szukał schronienia na Ukrainie. Szybko jednak wpadł. Podczas przesłuchania przyznał się do winy.  Pod koniec października 2018 roku na ulicach Łodzi i w mediach pojawiły się zdjęcia młodej, ładnej brunetki, 28-letniej Pauliny D. Kobieta bowiem zaginęła! W trwające kilka dni poszukiwania zaangażowało się bardzo wiele osób. Krewnych, przyjaciół, nierzadko także obcych, ale poruszonych tym dramatem. Oczywiście działali też policjanci. Niestety, czas mijał, a brakowało dobrych informacji. A jeśli jakieś docierały, to wskazywały, że kobieta padła ofiarą zbrodni – po tygodniu potwierdził...
Marcin M. odurzony narkotykami wracał z trwającej całą noc libacji. Przez przypadek spotkał chorego, niepełnosprawnego mężczyznę. Bez żadnego powodu zaatakował i brutalnie skatował ofiarę. Sąd nie skazał jednak zwyrodnialca na dożywocie, bo znalazł... okoliczności łagodzące. Leszek N. miał 66 lat, był poważnie schorowanym człowiekiem, ale starał się żyć samodzielnie. Nawet musiał, bo mieszkał samotnie. Unikał jednak ludzi, bał się ich reakcji. Dlatego, jeśli opuszczał swoje mieszkanie w Legnicy, to zazwyczaj wcześnie rano, gdy na ulicach nie było jeszcze tłumów. Podobnie zachował się 18 listopada 2017 roku. Po wyjściu z domu ruszył do pobliskiego sklepu – chciał kupić bułki na śniadanie. Fatalny zbieg okoliczności spowodował, że na ulicy Chojnowskiej jego droga przecięła się z trasą...
Proces Łukasza K. budził emocje, bo sądzono go za zabójstwo, choć ciała ofiary nie znaleziono. Poza tym podczas śledztwa bandyta dwukrotnie próbował uciec. Raz w bardzo spektakularny sposób – kajdanki skuwające nogi rozpiął za pomocą… „złotka” od jogurtu.  Policjanci ze Skarżyska Kamiennej zdołali dosyć dobrze poznać Łukasza K., którego nazwisko przewijało się w różnych sprawach. Żaden groźny gangster, raczej mało ważny diler narkotyków, który jednak potrafił być agresywny i nieobliczalny. Zwłaszcza po zażyciu towaru, którym handlował. Na dodatek nie ufał kolegom. Uroił sobie, że ktoś założył w jego telefonie komórkowym szpiegowską aplikację. Podejrzenia padły na 28-letniego Radosława P. Od razu chciał wyjaśnić sprawę. Pojechał w towarzystwie Miłosza M. Nie wiadomo, jakie mieli...
Marek S. szykował zbrodnię doskonałą. Ze szczegółami planował śmierć żony, wynajętemu mężczyźnie jako zapłatę zaproponował mieszkanie, zadbał o swoje alibi. Krzysztof M., który miał zabić kobietę, wycofał się jednak tuż przez atakiem. I ujawnił kulisy przygotowań do morderstwa. W połowie zeszłego roku do prokuratury w Warszawie zgłosił się mężczyzna – miał do przekazania wstrząsające informacje. Jego opowieść brzmiała tak sensacyjnie, że początkowo trudno było w nią uwierzyć. Ale równocześnie nie można było jej zlekceważyć – twierdził bowiem, że został wynajęty do zabicia pewnej kobiety. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze z Wydziału do Walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji. Krzysztof M. ponownie spotkał się z rzekomym zleceniodawcą, ale już wyposażony w...
32-letni Bułgar zginął pchnięty nożem, a towarzysząca mu młoda kobieta została ciężko ranna. Padli ofiarą bandyckich porachunków. Oprawcami byli ich rodacy: Ivan D. oraz jego dwaj synowie Martin i Dimitar. Sąd wysłał całą trójkę na długie lata do więzienia. Kostrzyn nad Odrą leży tuż przy granicy z Niemcami, a przez to sporo się tam dzieje. Także za sprawą podejrzanych typów chcących zarobić m.in. na przemycie. Nie brakuje wśród nich obcokrajowców. Jednak wydarzenia, jakie rozegrały się 14 maja 2019 roku, wstrząsnęły mieszkańcami miasteczka. Doszło bowiem do brutalnej zbrodni.  Był późny wieczór (po godzinie 22), gdy z kamienicy przy ul. Jana Pawła II wyszła para młodych ludzi. To 32-letni Krasimir i jego przyjaciółka, 26-letnia Ayra – Bułgarzy, którzy w Kostrzynie nad Odrą...
Joanna Gibner zaginęła w 1996 roku. Przez długie lata nikt nic nie wiedział o jej losie. W końcu Marek W. przyznał się do zabójstwa żony i wskazał miejsce ukrycia zwłok – Jezioro Dywickie. Wtedy nie udało się ich odnaleźć. Pomimo to mężczyzna został skazany. Po niemal ćwierć wieku wrócono do poszukiwań ciała Joanny... W maju tego roku nad brzegiem Jeziora Dywickiego na Mazurach pojawiła się grupa płetwonurków, którzy na apel Fundacji „Na tropie” rozpoczęli poszukiwania szczątków Joanny Gibner. Zaginęła przed 24 laty, a jej bliscy już dawno pogodzili się z jej śmiercią. Jednak nigdy nie zrezygnowali z poszukiwania ciała. Chcieli godnie pochować Joannę. Akwen wskazany przez zabójcę kilka razy sprawdzano, ale bez efektu. Tym razem było inaczej... Niedaleko brzegu, na głębokości trzech...
Maksymilian S. ćwiczył na strzelnicy ostrą bronią. Nagle odwrócił się do instruktorki Katarzyny Ch. i nacisnął spust. Zabił kobietę! Po chwili wycelował w jej męża, ale wtedy pistolet się zaciął. To uratowało życie byłego policjanta, który obezwładnił mordercę żony. „Nie chciałem zabić. To był wypadek” – przekonywał Maksymilian S. Sąd nie uwierzył. Policjanci z Międzyrzecza w czerwcu zeszłego roku zostali wezwani do pobliskiego Nietoperka. Tam bowiem miało dojść do wstrząsającej zbrodni. Na prywatnej, komercyjnej strzelnicy zginęła właścicielka Katarzyna Ch., którą zastrzelił jeden z klientów. Niestety, tragiczne informacje potwierdzono – mundurowi znaleźli zwłoki kobiety. „Sprawca zdarzenia przybył na strzelnicę jako zwykły człowiek, jakich wielu, który chce rozpocząć swoją przygodę z...
Podczas imprezy Wojciech P. nagabywał 17-letnią Dżesikę, a to się nie spodobało jej chłopakowi, Sebastianowi K. Pobił mężczyznę, a po chwili wziął siekierę, którą dziewczyna przyniosła z piwnicy. Nie dał ofierze żadnych szans. Kilka dni wcześniej para nastolatków uciekła z ośrodka dla trudnej młodzieży. Słonne to niewielka wieś na Podkarpaciu. Do niedawna znana głównie z urokliwych widoków nad brzegiem Sanu i miejsc idealnych do relaksu. Niestety, nieco ponad rok temu rozegrały się tam makabryczne wydarzenia. W poniedziałkowy poranek 29 kwietnia mieszkaniec wsi zobaczył w przydrożnym rowie zakrwawione zwłoki sąsiada, 38-letniego Wojciecha P. Oczywiście powiadomił policję. Funkcjonariusze po przyjeździe na miejsce zaczęli zabezpieczać ślady zbrodni. Już powierzchowne oględziny nie...
Paweł K. był kilkakrotnie skazywany, bo popełniał przestępstwa. Uroił sobie jednak, że za jego problemy odpowiada sędzia. W środku nocy wtargnął na jej posesję, aby wzniecić pożar. Na szczęście domownicy szybko odkryli, co się dzieje, i zdołali uciec przed ogniem. Bandyta odpowie za usiłowanie zabójstwa małżeństwa prawników... W nocy z 4 na 5 kwietnia zeszłego roku (około godziny pierwszej) wybuchł pożar piętrowego domu jednorodzinnego w Ostrowcu Świętokrzyskim. Płomienie błyskawicznie zajęły drzwi i ścianę, były tak wysokie, że sięgnęły także dachu nieruchomości. Z ogniem walczyło kilkudziesięciu strażaków. Sytuacja była bardzo poważna, istniało bowiem ryzyko, że iskry przeskoczą na sąsiednie budynki. Na szczęście akcja ratownicza zapobiegła katastrofie. Przede wszystkim uniknięto...
Andrzej Cz., ps. Kikir, uszedł z życiem z pierwszego zamachu. Zabójcy jednak nie odpuścili – po kilku tygodniach ponownie zaatakowali. Gangstera zastrzelono w szpitalu. Od głośnej zbrodni wkrótce minie 20 lat, ale do dziś nikt nie usłyszał skazującego wyroku. Lata 90. i początek obecnego wieku to okres krwawych porachunków wśród warszawskich bandytów. Dochodziło do strzelaniny, wybuchały bomby, niektórzy gangsterzy znikali bez śladu, inni ginęli spektakularnie, bo konkurenci chcieli wzbudzić strach. Wówczas grasowało kilka brutalnych grup przestępczych. Jedną z nich – nazywaną „markowską” – stworzył Andrzej Cz., pseudonim „Kikir”. Nawet gdy trafił za kratki, dowodził bandą, ale jego wpływy spadły i nowa ekipa (jeszcze bardziej bezwzględna) chciała wejść na ten sam teren. To...
Rafał K. spędził kilka lat w więzieniu za przestępstwa o podłożu seksualnym. Na wolności wytrzymał zaledwie kilkadziesiąt dni. Jego nowa ofiara cudem przeżyła – brutalny bandyta zostawił ją nieprzytomną, bo był przekonany, że zabił. Tym razem bandyta długo nie opuści celi. „To osoba o psychopatycznym rysie osobowości” – tak w uzasadnieniu skazującego wyroku sędzia Zbigniew Lewczyk jednoznacznie scharakteryzował oskarżonego 42-letniego Rafała K. Niedawno przed Sądem Okręgowym w Toruniu zakończył się proces dotyczący koszmarnej zbrodni. Oskarżony odpowiadał za usiłowanie zabójstwa oraz pozbawienie wolności ofiar. Dowody winy bandyty były bezsporne, ale podczas rozpraw odkrywano tajemnice dramatu, który rozegrał się dwa lata temu w mieszkaniu przy ulicy Gagarina. Szczególnie wstrząsające...
Mirosław Sz. podłożył ogień w kamienicy, w której mieszkała – razem z mężem – jego rzekoma przyjaciółka. Zrobił to ze złości, bo kobieta oznajmiła, że nie chce kontynuować tej znajomości. W pożarze zginęli 79-letni staruszek i dwuletnia dziewczynka. „Czuję się niewinny” – stwierdził zbrodniarz po ogłoszeniu skazującego wyroku.  Tragedia rozegrała się w środku nocy 23 maja 2018 roku –w kamienicy przy ulicy Podgórnej w Tczewie wybuchł pożar. W dwupiętrowym budynku mieszkało wiele osób. Strażacy ratowali lokatorów, którzy opuszczali mieszkania m.in. schodząc po drabinach przystawionych do ściany. W internecie nadal można znaleźć krótkie filmiki pokazujące tamte dramatyczne chwile. Na nagraniach widać wysokie płomienie sięgające dachu i kłęby dymu. Słychać też, jak przerażeni ludzie...
Barbara P. została uduszona, a jej ciało sprawca porzucił w zaroślach. Policjanci szybko zatrzymali męża kobiety – Holendra od lat mieszkającego w Polsce. Wpadł także mężczyzna, który działał na zlecenie Rene P. Prokuratura niedawno zakończyła śledztwo dotyczące tej makabrycznej zbrodni. Odkryto jej motyw. Pod koniec maja zeszłego roku policjanci z Lęborka otrzymali zgłoszenie o zaginięciu mieszkanki Janowic. Kobieta miała nieco ponad 40 lat. Do wsi na Pomorzu ściągnięto mundurowych i strażaków. W akcji poszukiwawczej brali udział także sąsiedzi i przyjaciele Barbary P. Sprawa była bowiem bardzo poważna. „Został ogłoszony alarm i odbyły się poszukiwania pierwszego stopnia” – potwierdziła sierż. sztab. Marta Bąciaszek z Komendy Powiatowej Policji w Lęborku. To oznaczało, że istnieje...
Patryk K. nabrał pożyczek w parabankach i wpadł w spiralę długów, z której nie potrafił się wydostać. A pilnie potrzebował gotówki. Dlatego z kamieniem wszedł do sklepu. Zadał w głowę bezbronnej sprzedawczyni ponad 50 ciosów – kobieta cudem przeżyła. Bandyta długo nie wyjdzie z więzienia. Morasko to peryferyjna dzielnica Poznania, gdzie życie z reguły toczy się dość spokojnie. Dlatego wydarzenia z poniedziałku 6 maja zeszłego roku tak mocno wstrząsnęły mieszkańcami. Pomiędzy jednorodzinnymi domkami przy ulicy Jaśkowiaka działał niewielki sklepik „U Zosi”, w którym pracowała Urszula D. Tamtego dnia miała popołudniową zmianę. Nie zaniepokoiła się, gdy do środka wszedł młody mężczyzna. Zresztą nie pierwszy raz tego dnia. Przez chwilę krążył pomiędzy półkami, jakby szukał jakiegoś towaru,...
Krzysztof K. – pomimo kryminalnej przeszłości i licznych wyroków na koncie – dostał szansę od kolegi, który zatrudnił go na fermie drobiu. Kilka miesięcy później recydywista zastrzelił szefa. Żona ofiary przeżyła, bo bandycie zaciął się pistolet. Wstrząsające wiadomości nadeszły w poniedziałkowy poranek 2 września zeszłego roku. Na fermie drobiu we wsi Zadowice koło Kalisza zginął 34-letni właściciel gospodarstwa – został postrzelony w głowę. Informacja o zbrodni szybko dotarła do służb ratunkowych i policji. Niestety, lekarze nie byli w stanie pomóc Piotrowi R. Mundurowi zabezpieczyli teren, zebrali dowody tragedii, przesłuchali świadków. Najważniejszym z nich była żona ofiary – widziała mordercę. Niewiele brakowało, aby również ona została zabita. „Sprawcy zaciął się jednak mechanizm...
Marek M. prowadził własny biznes. Bywało jednak, że pożyczał od Macieja Z. gotówkę na procent. Gdy się pokłócili o pieniądze, dłużnik skatował wierzyciela. Wprawdzie zapewniał, że jedynie się bronił przed agresywnym mężczyzną, ale sąd nie uwierzył – wyrok był surowy.  „Uderzył młotkiem, zastrzelił. Nie ma żadnych okoliczności łagodzących. Pan zabił w sposób gangsterski” – zwrócił się sędzia Mateusz Świst do mężczyzny oskarżonego o brutalne zabójstwo. Chwilę wcześniej w Sądzie Okręgowym w Opolu ogłoszono, że 38-latek jest winny popełnienia zbrodni. W niewielkiej miejscowości Zawady działał warsztat samochodowy należący do Marka M. Interes szedł różnie, ale pozwalał przedsiębiorcy i jego bliskim żyć na przyzwoitym poziomie. Niewielu jednak wiedziało o tajemnicy właściciela – gdy...
Dwóch pijanych nastolatków wywołało awanturę na przystanku tramwajowym w Warszawie. Zareagował policjant Andrzej Struj, choć był na urlopie. Wtedy doszło do tragedii: jeden z bandytów przytrzymywał mężczyznę, a drugi zadawał mu ciosy nożem. Śmiertelne! Dramatyczne wydarzenia rozegrały się na przystanku w pobliżu Fortu Wola – i tam każdego roku, 10 lutego, spotykają się stołeczni policjanci, aby oddać hołd tragicznie zmarłemu koledze. Nie inaczej było w 10. rocznicę zbrodni. „Po raz kolejny spotykamy się tutaj, aby wspominać niezwykłego człowieka, który nosił policyjny mundur, podkomisarza Andrzeja Struja” – mówił gen. insp. Jarosław Szymczyk, komendant główny policji. „Nazwisko Andrzej Struj jest dla nas szczególnie symboliczne. On nie patrzył, że nie jest na służbie, nie patrzył na to...
Jarosław S. przyznał się do zabójstwa żony. Sąd skazał go także za gwałt i wysłał do więzienia na kilkanaście lat. Niedawno zapadło kolejne orzeczenie. Mordercy zablokowano możliwość przejęcia spadku po swojej ofierze.  W środku nocy 21 grudnia 2016 roku w komendzie policji w Brzegu (Opolskie) pojawił się zdenerwowany mężczyzna. Podszedł do oficera dyżurnego, aby przekazać szokującą informację. „Zabiłem żonę” – miał stwierdzić. Oczywiście natychmiast go wylegitymowano. Okazał się nim 51-letni Jarosław S., mieszkaniec Brzegu. Choć emocje brały górę, to podawał kluczowe informacje. Zdradził, gdzie są zwłoki. Policjanci pojechali pod podany adres – na osiedle przy ulicy Westerplatte. Po wejściu do mieszkania opowieść Jarosława S. została potwierdzona. Znaleziono ciało jego żony Anety...
Marek P. został skazany na długą odsiadkę. Gangster obwiniał za to... prokuratora. I poprzysiągł zemstę. W więzieniu szukał bandziora, który zgodziłby się zabić prawnika podczas sfingowanego napadu rabunkowego. Na przełomie tysiącleci grasowała w Łódzkiem niebezpieczna banda, która dokonywała rozbojów i napadów. Jej członkowie bez wahania sięgali po broń. Nie mieli litości dla ofiar. Na czele gangu stał Marek P. – doskonale znany policjantom zwalczającym przestępczość zorganizowaną. Mężczyzna już wcześniej miał wiele na sumieniu, ale z upływem czasu stawał się coraz bardziej brutalny. Gdy grupa została w końcu rozbita, on także trafił do więzienia. Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Łodzi trwało dwa lata. W kwietniu 2004 roku do sądu trafił akt oskarżenia – bandytom zarzucono popełnienie...
Paweł Z. planował masowe morderstwo – chciał dokonać zbrodni w dniu swoich urodzin. Kilka tygodni wcześniej zastrzelił przypadkowo spotkanego emerytowanego lekarza. W tak okrutny sposób zwyrodnialec sprawdzał, czy jest zdolny – z zimną krwią – zabić człowieka. Był! Nad ranem 29 maja 2018 roku pracownik sportowego ośrodka działającego w centrum Olsztyna zauważył, że w parku koło miejskiego basenu leży mężczyzna w podeszłym wieku. Był zakrwawiony, z obrażeniami głowy. Dlatego świadek zadzwonił pod numer alarmowy, a na miejsce wkrótce przyjechała karetka pogotowia. Niestety, lekarze nie byli w stanie pomóc, staruszek nie żył. Już wstępne oględziny ciała nie pozostawiały wątpliwości – padł ofiarą zbrodni.  Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna został zastrzelony. Jeden pocisk trafił...
Marcin U. to bandyta, który miał przed sobą długą odsiadkę. Żona chciała wyciągnąć męża zza krat. Za wszelką cenę. Wynajęty chirurg skalpelem pociął ręce Eweliny, a opłacony psychiatra miał stwierdzić depresję. Gangster jednak nie wyszedł na wolność, a ostatecznie poszedł na układ z prokuraturą.  Niecodzienna historia z równie zdumiewającym finałem miała początek kilkanaście lat temu w Nowej Soli, niewielkim miasteczku w Lubuskiem. Stamtąd pochodziła większość członków bandy, która długo grasowała nie tylko przy zachodniej granicy Polski, lecz na „gościnne występy” jeździła także do Niemiec, gdzie okradała sklepy jubilerskie. Policjanci zza Odry nadali śledztwu kryptonim „Klejnot”. Lista przestępstw szajki, do której należał m.in. Marcin U. (nazywany przez kolegów „Mafikiem”),...
Niedoszli posłowie na dyrektorskich stołkach. Hejt w wykonaniu ludzi odpowiedzialnych za politykę informacyjną. Niepokój wśród urzędników – tak obecnie wygląda Kancelaria Senatu. Zamieszanie potęguje oczywiście afera wywołana relacjami byłych pacjentów marszałka Tomasza Grodzkiego o tym, jak wręczali mu pieniądze. Scenka z zeszłego tygodnia w Senacie. Najpierw głosowanie, którego nie zdołała wygrać opozycja. Później politycy PiS zorganizowali konferencję prasową, ale w ostatniej chwili musieli zaprosić dziennikarzy w inne miejsce. „To niemiła niespodzianka, że ta konferencja została zorganizowana obok ubikacji, a nie w miejscu, gdzie są flagi, gdzie jest godło senackie” – tłumaczył wicemarszałek Stanisław Karczewski. Skąd problem? Według senatorów PiS to „złośliwa decyzja” urzędników...
Patryk H. i Paweł S. skatowali mężczyznę, bo przypadkowo ochlapał jednego z nich błotem. Byli bardzo brutalni, śmiertelne ciosy pałkami zadawali na oczach przerażonych dzieci ofiary. Pomimo to sąd uznał, że to nie zabójstwo, i skazał bandziorów na łagodne kary.  Bzite to malutka wieś z niespełna 500 mieszkańcami (leżąca koło Krasnegostawu na Lubelszczyźnie). Do niedawna mało kto słyszał o jej istnieniu, ale rok temu to właśnie tam rozegrały się dramatyczne sceny. Wydarzenia te odbiły się szerokich echem w całej Polsce. Wprawdzie sprawców zbrodni szybko złapano, uznano za winnych i skazano, ale... „Wyrok jest sprzeczny z elementarnym poczuciem sprawiedliwości” – stwierdził prokurator generalny Zbigniew Ziobro. I polecił zaskarżenie orzeczenia, bo w jego ocenie mamy do czynienia z...
Najpierw pojawiły się groźby, później doszło do wybuchu celowo spreparowanych butli z gazem, a w końcu nieznana wcześniej „Brygada Wschód” opublikowała „ekologiczny” manifest, w którym straszyła kolejnymi eksplozjami. Za tymi wydarzeniami stał student Mateusz H. Na peryferiach Bielska-Białej powstawało przy ulicy Sarni Stok nowe osiedle z apartamentowcami. Do końca prac było jeszcze daleko, bo część budynków pozostawała w stanie surowym. Pozornie – nic ciekawego, zwykła budowa, jakich setki w całym kraju. A jednak to właśnie tam rozegrały się wydarzenia, które zmusiły do reakcji funkcjonariuszy służb specjalnych. W środku nocy (około godziny 3.30) we wtorek 17 lipca 2018 roku doszło do eksplozji, w wyniku której zawaleniu uległ jeden z budynków, a inne zostały uszkodzone. Na miejsce...
Szajka porywaczy uprowadziła cztery osoby. Ostatnią była żona prezesa dużej firmy, który zapłacił ponad 3 miliony złotych okupu za uwolnienie kobiety. Gdy bandę rozbito, jej szef tłumaczył się w kuriozalny sposób – przyjął pozę gangstera, który dobrze traktował ofiary. „– To miały być kulturalne porwania – stwierdził Grzegorz P. Do przestępstw dochodziło w latach 2014–2017 na Podbeskidziu. Grupę przestępczą założył i kierował nią Grzegorz P.” – podała Prokuratura Krajowa, gdy w listopadzie 2018 roku zakończono śledztwo. „Członkowie grupy poznali się w zakładzie karnym, a następnie na terenie Bielska-Białej i okolic rozpoczęli typowanie osób, które wybierali jako ofiary uprowadzeń”. O istnieniu bandy jednak bardzo długo nikt nie wiedział, choć jej członkowie dokonali wielu zbrodni....
Jeden uderzony w twarz, drugi ze złamanym nosem, innemu zniszczono samochód, a kolejnemu grożono śmiercią. Ofiary to sędziowie piłkarscy, którzy gwiżdżą podczas meczów w niskich ligach. Problem narasta! Do niebezpiecznych zdarzeń dochodzi niemal podczas każdej kolejki. W większość weekendów rozgrywane są setki meczów piłkarskich (w Polsce zarejestrowanych jest około sześciu tysięcy klubów). Piłkarze spotykają się przede wszystkim w małych miasteczkach czy na wsiach, w których istnieje drużyna zgłoszona do oficjalnych rozgrywek. Oczywiście zawody w Klasie B i A czy „okręgówce” są amatorskie. Ale to nie znaczy, że pozbawione emocji. Wręcz przeciwnie, nierzadko biorą one górę nad rozsądkiem... Niedawno sporo meczów w niższych ligach rozpoczęło się z kilkuminutowym opóźnieniem. Nie...
Cezary R. porwał córkę, uwięził również żonę. Podczas pościgu uruchomiono specjalne procedury Child Alert, bo nikt nie wiedział, co zamierzają zdesperowany mężczyzna i jego wspólnik. Na szczęście 3-letnią Amelkę wraz z mamą uwolniono całe i zdrowe – kidnaper nie uniknie jednak kary. O osiedlu Dziesięciny w Białymstoku krążą sprzeczne opinie – jedni uważają blokowisko za niebezpieczny rejon miasta, inni zaprzeczają. Ale to, co się wydarzyło w czwartek 7 marca 2019 roku, dało argumenty tym pierwszym. Przed południem 25-letnia Natalia R. wybrała się na spacer z trzyletnią córeczką Amelką. Ledwie przeszły kilka metrów, gdy zostały zaatakowane. Z relacji świadków wynikało, że dwóch mężczyzn rzuciło się na kobietę. Siłą zaciągnęli ją i dziewczynkę do samochodu. „Oni się nawet nie kryli, to...
Łupem bandytów padło niemal półtora miliona złotych, podczas napadu zginął konwojent. Śledztwo przeprowadzono na niespotykaną wcześniej skalę, a i tak mordercy do dziś pozostają nieznani, choć minęło… 55 lat! Ta zbrodnia należy do największych zagadek kryminalnych. Spekulowano, że sprawcami byli agenci służb specjalnych PRL – stąd ich bezkarność. Historia napadu z 22 grudnia 1964 roku, do którego doszło w centrum Warszawy, była wiele razy opisywana, a pomimo upływu ponad pół wieku nadal domysły dominują nad faktami. Wprawdzie co pewien czas pojawiają się „przełomowe” informacje, ale nie ma już wątpliwości, że sprawcy jednego z najbrutalniejszych rabunków nigdy nie staną przed sądem. – Karalność tych przestępstw się przedawniła – przyznał „Kryminalnym” prokurator Łukasz Łapczyński z...
Leszek K. kierował bandą bezwzględnych oprychów, którzy popełnili wiele brutalnych zbrodni. Przez lata nazywany „Człowiekiem z lasu”, terroryzował mieszkańców Świętokrzyskiego. Jedynie właściciel dyskoteki nie dał się zastraszyć, a nawet pobił gangstera. Niestety, wydał tym na siebie wyrok – zginął, zastrzelony przed własnym lokalem.  Pozornie Leszek K. nie wyróżniał się wśród mieszkańców Ciechostowic, malutkiej wsi na skraju województwa świętokrzyskiego i Mazowsza. Dziennikarze, którzy opisywali jego historię, podkreślali, że przybierał pozę spokojnego rolnika, znanego z zamiłowania do pocztowych gołębi, o które bardzo dbał. Skromny, nie chwalący się pieniędzmi człowiek. Całkowicie inne oblicze tej samej osoby ujawnili prokuratorzy specjalizujący się w zwalczaniu przestępczości...
Kamila była okrutnie katowana przez męża niemal przez cały okres małżeństwa. Z upływem czasu Bartłomiej R. stawał się coraz brutalniejszy, lecz mimo to ofiara cierpiała w milczeniu. W końcu zrzucił ciężarną żonę z balkonu. Osoby, które pod koniec listopada wysłuchały w Sądzie Apelacyjnym w Gdańsku uzasadnienia wyroku skazującego 35-letniego Bartłomieja R., musiały być zszokowane, bo opis tego, co zrobił, autentycznie przerażał. „Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności spowodował, że pokrzywdzona przeżyła” – podkreśliła sędzia Marta Urbańska. Dramat w małżeństwie R. rozgrywał się od dawna, ale pozostawał skutecznie skrywany. Nawet bliscy krewni nie wiedzieli, co się dzieje w czterech ścianach mieszkania Kamili i Bartłomieja (choć trudno uwierzyć, aby nikt niczego nie podejrzewał). Prawda...
Adrian brutalnie skatował 17-letnią Alicję. Dlaczego to zrobił? Ani w śledztwie, ani podczas procesu nie znaleziono na to jednoznacznej odpowiedzi. Morderca nie okazał skruchy. Dlatego kara za zbrodnię była surowa. W sobotni poranek 3 lutego zeszłego roku mieszkaniec Rybnika pojawił się przy garażach na peryferyjnej ulicy Łokietka. Nagle z przerażeniem zobaczył leżącą na ziemi młodą kobietę. Nie dawała oznak życia. Natychmiast zadzwonił pod numer alarmowy wzywając służby. Niestety, już nikt nie był w stanie pomóc dziewczynie – wstępne oględziny wskazywały, że zmarła kilka godzin wcześniej. I na pewno padła ofiarą zbrodni, bo ślady brutalnego pobicia były aż nadto widoczne. Oprawca zadawał ciosy przede wszystkim w głowę. Na miejscu tragedii znaleziono m.in. cegłę ze śladami krwi. A...
Tomasz K. zaplanował zbrodnię. Dwa dni po wyjściu z aresztu założył koszulkę z napisem „Śmierć konfidentom” i odnalazł Artura S., do którego miał pretensje za zeznania złożone na policji. Bez litości skatował ofiarę. Artur S. nie przeżył. Oprawca nie wyraził skruchy, a mimo to sąd wydał bulwersujący wyrok. Policjanci z Kielc zostali wezwani na interwencję 3 lutego 2018 roku na osiedle Słoneczne Wzgórze. W jednym z mieszkań przy ulicy Orzeszkowej miało bowiem dojść do zbrodni, a służby powiadomił… jej sprawca. Gdy funkcjonariusze dotarli na miejsce, w korytarzu bloku natknęli się na pijanego, agresywnego mężczyznę, który trzymał w ręku toporek. Z relacji lokalnych mediów wynika, że zażądał od policjantów wylegitymowania się i dopiero po potwierdzeniu, że są stróżami prawa, odrzucił...
Patryk B. i Tomasz J. usłyszeli wyrok: dożywocie. Zbrodnia popełniona przez dwóch bandytów była wyjątkowo okrutna. Najpierw uprowadzili, a później zamordowali biznesmena z Białegostoku. Dawid G. nigdy nie zobaczy dziecka, które urodziło się już po jego śmierci. „Tamta mama płacze, ale będzie mogła odwiedzać syna. Ich syn żyje. Ja płaczę i będę płakać, dokąd będę żyć” – mówiła matka ofiary, komentując – po ogłoszeniu wyroku – reakcję bliskich jednego z zabójców. Reporter „Gazety Współczesnej” zwrócił również uwagę, że „oskarżeni wysłuchali orzeczenia z kamiennymi twarzami”. Dawid G. miał zaledwie 27 lat, ale odniósł w życiu sporo sukcesów. Finansowo nieźle mu się powodziło, bo prowadził w Białymstoku kilka sklepów, zatrudniał sporą grupę ludzi. Także prywatnie wydawał się być...
Krzysztof G. świetnie odegrał rolę adwokata, choć edukację zakończył na podstawówce. Udając prawnika, zdołał wyłudzić od inżyniera ponad milion złotych. Bo wmówił Robertowi N., że pomoże w odzyskaniu rodzinnego majątku odebranego przez komunistów. Przekręt trwał latami, w końcu jednak oszust popełnił banalny błąd. Robert N. całe życie mieszkał w Wielkiej Brytanii, ale zawsze czuł się Polakiem i wymarzył sobie, że po przejściu na emeryturę wróci – razem z żoną Sabiną – do ojczyzny, aby tam spędzić starość. W PRL-u nie zamierzał tego zrobić, bo jego bliscy mocno wycierpieli od komunistów. Jak przypominały media, dziadek Roberta N. był przedwojennym policjantem, a po napaści Sowietów został rozstrzelany. Resztę rodziny wywieziono w głąb ZSRS, także ojca Roberta N., który dołączył do armii...
Dorota K. z zimną krwią zastrzeliła męża. Za zbrodnię popełnioną z premedytacją została skazana na 25 lat pozbawienia wolności. Morderczyni szybko jednak opuściła mury więzienia. Powód – opieka nad chorym synem. Po roku powinna wrócić za kratki, ale znikła – i figurowała na liście najgroźniejszych przestępczyń poszukiwanych w Europie. W końcu jednak wpadła. „Zbrodnia nie ma płci” – tłumaczyli funkcjonariusze Europolu, którzy niedawno pod tym hasłem prze- prowadzili akcję mającą uświadomić, że nie tylko mężczyźni popełniają brutalne przestępstwa. Podano nazwiska kilkunastu kobiet ściganych listami gończymi – winnych handlu ludźmi, hurtowej sprzedaży narkotyków, zabójczyń, sprawczyń rabunków... Nie- stety, wśród nich znalazła się również Polka, 44-letnia Dorota K. z Bydgoszczy. „13 marca...
Jacob K. przyjechał do Polski, aby pracować. Trafił do firmy na Warmii, jednak nie dogadywał się z pozostałymi cudzoziemcami zatrudnionymi w fabryce. Gdy został zwolniony, wpadł w szał. Zadał śmiertelne ciosy dwóm mężczyznom, trzeci ledwo uszedł z życiem. Proces przed Sądem Okręgowym w Olsztynie dotyczył makabrycznej zbrodni. Na ławie oskarżonych zasiadł obcokrajowiec mówiący w dialekcie mało znanym nawet w Indiach, a mimo to błyskawicznie zapadł wyrok. I to wyrok skazujący, bo wina 29-letniego Jacoba K. nie budziła żadnych wątpliwości. Nie brakowało naocznych świadków, którzy widzieli i opowiedzieli, co się wydarzyło tuż przed ubiegłorocznymi świętami Bożego Narodzenia. Podczas rozpraw ustalono również przyczyny wybuchu szału mordercy dwóch osób. „Oskarżony nie był ofiarą ataków,...
Tomasz K. odkrył, że żona ma romans. Poznał też nazwisko jej kochanka. Uzbrojony w siekierę, zaczaił się na rywala i zabił go w okrutny sposób! Sąd uznał, że morderca działał z premedytacją, a jednak znalazł... „okoliczności łagodzące”. Leszek P. miał nieco ponad 40 lat. Osiągnął sukces zawodowy. Był znanym w Kielcach przedsiębiorcą, który kierował firmą pogrzebową, i mógł uchodzić za człowieka majętnego. Ale w życiu prywatnym popełnił tragiczny w skutkach błąd. Wiadomość o jego nagłej śmierci – zwłaszcza w takich okolicznościach – wywołała falę spekulacji. W niedzielny późny wieczór 3 sierpnia 2014 roku Leszek P. pojawił się na osiedlu przy ulicy Szkolnej. Spokojnie zaparkował samochód, ale ledwo wysiadł z auta, został zaatakowany. Bez słowa ostrzeżenia. Napastnik, który czekał na...
„Jest niczym” – to o KOD. „Poj...y” – to o ludziach z Tczewa. „Przez rok nie zrobią ku...a nic” – to o sądach. Tak oryginalne tezy (jest ich więcej) poznaliśmy z rozmowy przeprowadzonej w lokalnej siedzibie Platformy Obywatelskiej. Autor? Poseł Sławomir Neumann, czołowa postać opozycji. Po ujawnieniu nagrania w szoku są nawet sojusznicy ekipy Grzegorza Schetyny. W miniony piątkowy poranek eksplodowała polityczna bomba. Siła rażenia była tak ogromna, że wywołała spore zamieszanie w szeregach Platformy Obywatelskiej i wszelkich jej przybudówkach. Na antenie TVP Info ujawniono bowiem nagranie rozmowy lidera pomorskiej listy PO-KO posła Sławomira Neumanna z lokalnym działaczem, przeprowadzonej pod koniec 2017 roku w gdańskiej siedzibie partii. Poznaliśmy chociażby polityczną filozofię...
Michel F. dowiedział się, że jego były kochanek idzie z nowym przyjacielem do kina. Ruszył za nimi na ten sam seans, a gdy światło zgasło, zaatakował. Na oczach przerażonych ludzi – także dzieci – dźgał nożem na oślep. Nie miał litości, zadał śmiertelne rany. Prokuratura ze Szczecina niedawno zakończyła śledztwo w sprawie tej brutalnej zbrodni. W niedzielne popołudnie 23 grudnia ubiegłego roku ludzie w całej Polsce przygotowywali się do świąt Bożego Narodzenia. Niektórzy robili ostatnie zakupy, spóźnialscy szukali prezentów pod choinkę. Tłoczno było również w C.H. Galaxy w Szczecinie, czyli popularnym centrum handlowym w stolicy Pomorza Zachodniego. Nie brakowało gości także w tamtejszym Multikinie, gdzie rodzice zabrali pociechy na bajkę „Grinch” o zielonym stworze, który chce zepsuć...
Miała – według Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – „poszerzyć elektorat”, a może stać się gwoździem do wyborczej trumny Koalicji Obywatelskiej. Co znamienne, nikt teraz nie chce się przyznać do autorstwa pomysłu, aby numerem 13 na warszawskiej liście KO została Klaudia Jachira. Rzekoma aktorka, choć znana głównie z ohydnych spektakli, w których nie brakuje szyderstw nawet z ofiar katastrofy smoleńskiej. Noooo, była jeszcze rólka w rosyjskim filmie propagandowym o Armii Czerwonej. W środowy poranek (25 września) Klaudia Jachira pojawiła się w studiu Radia Zet. Podczas rozmowy ani słowa o pomysłach na poprawę życia Polaków. Bo tematem przewodnim były skandale z kandydatką Koalicji Obywatelskiej w roli głównej, chociażby dotyczące kpin z katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. „Mamy, żony, córki,...
W więzieniu we Wronkach Wojciech S. odsiadywał wyrok za zabójstwo kobiety. Podczas pobytu za kratami zaatakował strażnika. Użył kawałka drutu, który chciał wbić w szyję oddziałowego. Do zbrodni doszło krótko po awanturze o zbyt małą porcję... obiadu! Zakład Karny we Wronkach (Wielkopolska) to więzienie typu zamkniętego, do którego trafiają sprawcy najpoważniejszych przestępstw, wśród nich nie brakuje morderców i brutalnych gangsterów, są także recydywiści z nikłą szansą na sukces resocjalizacji. Dlatego służba strażników za tym murem nie należy do łatwych ani bezpiecznych. Na własnej skórze doświadczył tego oddziałowy Dawid H., zraniony przez agresywnego osadzonego. Wojciech S. to kryminalista wielokrotnie karany za rozmaite przestępstwa. Także te przeciwko życiu i zdrowiu. W...
Dwóch oprawców w bestialski sposób skatowało Pawła P., ale przez długie lata nikt nie wiedział – także policjanci – o popełnionej zbrodni. Nie zgłoszono nawet zaginięcia ofiary. Prawda wyszła na jaw dopiero wtedy, gdy Anna K. (naoczny świadek mordu) ujawniła, co wie o wydarzeniach w domku letniskowym na Mazowszu. Dramat rozegrał się w grudniu 2010 roku – dokładnej daty nigdy nie ustalono – na działce rekreacyjnej w Szygówku, niewielkiej miejscowości koło Pułtuska. Wtedy zginął Paweł P. Jego śmierć pozostała jednak tajemnicą. Przez bardzo długi czas. „Ofiara była osobą bezdomną, nikt z krewnych nie wiedział, że zaginął, dlatego nie wszczęto poszukiwań Pawła P.” – tłumaczą śledczy. Dodają, że schwytanie morderców było możliwe po złamaniu zmowy milczenia pomiędzy osobami znającymi...

Pages