Grobowa pomyłka

Bez popłochu i sensacji

Krótko mówiąc, prokuratura stara się nas przekonać, że pilna depesza nadana w dwóch najważniejszych rosyjskich agencjach prasowych to niemająca żadnego znaczenia dezinformacja sprzed roku, wypuszczona w przypadkowym momencie, nie wiadomo z jakiego powodu i po co. I można by to tłumaczenie przyjąć za dobrą monetę, gdyby nie doświadczenia z ostatnich kilkunastu miesięcy, kiedy Rosjanie wygrywali po kolei z polskimi władzami i prokuraturą wszystko, co się da. W świetle dotychczasowych efektów dochodzenia smoleńskiego należy raczej zakładać, że Rosjanie wiedzą, co i kiedy mówią. Dlaczego więc poinformowali o błędnej identyfikacji ofiar smoleńskich? Odpowiedź jest prosta. Chcieli nas uprzedzić, że w części grobów smoleńskich mogą być pochowane ciała innych osób.

O wątpliwościach dotyczących identyfikacji ofiar „Gazeta Polska” pisała już niejednokrotnie. Wynikają one zarówno z faktu, że polscy lekarze sądowi nie zostali w ogóle dopuszczeni do sekcji zwłok wykonywanych w Rosji, jak i ze sprzeczności między dokumentacją rosyjską a wiedzą rodzin o wyglądzie i stanie zdrowia ich bliskich. Po powrocie zalutowanych trumien do kraju nikt nie sprawdził, kto się w nich znajduje. Prokuratura nie wykonała z urzędu nawet najbardziej podstawowych czynności, takich jak pobranie materiału do badań. Nie odpowiedziała też dotychczas na wnioski rodzin o ekshumację. Polski aparat ścigania sprawia wrażenie, jakby w kwestii smoleńskiej nie dotyczył go elementarny obowiązek zebrania dowodów i ustalenia stanu faktycznego.

Uprzedzić wstrząs

Wątpliwości dotyczące tego, kto jest pochowany w rodzinnych grobach, pojawiły się już w ubiegłym roku i wynikały z rażących błędów w rosyjskich dokumentach. Prokuratura nie reagowała jednak na te sygnały. Teraz komunikat Komitetu Śledczego obala jedyny filar, na którym opierało się to zaufanie do rosyjskich dokumentów. Moskwa nie tylko zakwestionowała...
[pozostało do przeczytania 70% tekstu]
Dostęp do artykułów: