Zły duch cara Putina

Władimir Putin  jest opętany ideą budowy imperium Eurazji, która rozciągać ma się od Lizbony po Władywostok. W przeświadczeniu o wyjątkowej historycznej misji i prawie do podbojów utwierdza go wielbiony przez rosyjskich polityków i generałów profesor moskiewskiego uniwerstytetu Aleksander Dugin. Ten charyzmatyczny myśliciel naucza, że droga do imperium Eurazji wiedzie przez wojnę ze Stanami Zjednoczonymi i całym Zachodem. W nowym, rosyjskim porządku świata nie ma miejsca dla takich państw jak Ukraina czy Polska, a katastrofa smoleńska była – zdaniem Dugina – tylko wyrazem historycznej sprawiedliwości

Profesora Aleksandra Dugina łączą złożone relacje z prezydentem Władimirem Putinem. Mimo pozornej oczywistości wcale nie jest pewne, kto jest w tym związku ważniejszy. Dugin jest orędownikiem budowy imperium eurazjatyckiego, a Putin to tylko realizator tej koncepcji. Profesor przewyższa intelektualnie prezydenta i ma zdecydowanie większy od niego dorobek naukowy i publicystyczny, zwłaszcza w zakresie geopolityki. Wyznawcy słuchają Dugina ze względu na jego autorytet, Putinowi są posłuszni dlatego, że ma władzę. Mędrzec generalnie wspiera działania polityka i zwykle chwali go, ale wielokrotnie pozwolił sobie też na jego otwartą krytykę. Głównie z tego powodu, że Putin nie dość żarliwie realizuje jego wizję.

Krym to tylko początek
Od lat Dugin naucza, że pierwszym krokiem do imperium eurazjatyckiego będzie powrót pod władzę Moskwy terytoriów rosyjskojęzycznych w były republikach sowieckich. W szczególności chodzi mu o Krym i Wschodnią Ukrainę. Jego zdaniem, obecna konfrontacja to dopiero początek konfliktu. „Rosja nie zatrzyma się w swoim wyzwoleńczym marszu na terytorium Krymu, ani na Dnieprze, ani nawet na zachodnich granicach eks-Ukrainy. Nasz cel to jest wyzwolenie Europy od atlantyckich okupantów, tych samych, którzy doprowadzili do katastrofy w Kijowie i oddali tam władzę przestępczej juncie. Naszym...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: