Z obu stron lornetki

W rocznym odstępie wchodzą na ekrany dwa filmy Sorrentino, by szybko z nich znikać. To kino wspaniałe, lecz dla znawców – „Wielkie piękno” i „Młodość” to obrazy nieoczywiste, zmuszające do myślenia. W obu świat jest przedmiotem zachwytu i kontemplacji. Zabawę psuje bohaterom świadomość kresu. I zmaganie się blichtru z autentycznością.

„Wielkie piękno” to ekstatyczna jazda w stylu Felliniego przez cudowności, ekscesy, blagi targowiska próżności Rzymu i włoskiego high life’u. Prowadzi nas stary pisarz i dziennikarz, lew salonowy pisujący dla prestiżowego magazynu ironicznej karliczki. W „Młodości” stylizowanej na „Czarodziejską górę”, gdzie mamy dwu starych
[pozostało do przeczytania 67% tekstu]
Dostęp do artykułów: