Pajac i pretendentka

„Niedobrani” Levina są ćwiczeniem z niewykonalnego albo wypadkiem przy pracy. W kinie, zwłaszcza w komediach, dochodzi czasem do niemożliwych mariaży i happy endów. Prostytutka z „Pretty Women” machnie się za bogacza, a gwiazda kina zagnie parol na skromnego księgarza z „Notting Hill”. O Kopciuszku (i szewcu Skubie?) każdy sam powinien pamiętać.

Fred i Charlotte to znajomi z dzieciństwa. Ona była jego starszą o parę lat nianią, on nieprzytomnie zakochanym nastolatkiem. Wpadają na siebie na nowojorskim party i o dziwo znowu iskrzy, mimo że Fred jest misiowatym niechlujem w dresach, a ona wygląda niczym supermodelka, o co nietrudno, skoro gra ją Charlize Theron. Zrazu chodzi tylko o sentymenty, ale okazuje się, że ona też zachowała go w sercu. Jako nieszablonowy dziennikarz pomaga jej zwerbalizować parę kwestii, uczula na kwestie autentyczności. I ani się obejrzymy, jak Charlotte, mimo oporu swojego doświadczonego, ale schematycznego teamu, zatrudni go na rzecznika prasowego.

Film wystawia na ciężka próbę naszą inteligencję. Co ciekawe, to nie od początku tak działa. Fred jest nieokrzesany, ale kreatywny i inteligentny. Jego towarzystwo bywa wytchnieniem od sztywniackiego zaplecza pani senator, a potem pretendentki do prezydentury. Jego żywiołowe gadulstwo odbija od premiera Kanady, sztywniaka i pozera stworzonego przez pijar i nic więcej. Życzymy im dobrze – posągowo pięknej Charlotte i hałaśliwemu Fredowi, który potrafi ją merytorycznie wesprzeć i z którą w swojej wizji demokracji rozumieją się w pół słowa.

Ale dla jednego obrzydliwego czynu, powielonego w sieci, nie ma dlań usprawiedliwienia. Co gorsza, Charlotte udziela mu publicznego wsparcia. Kobieta, która stara się o najwyższy urząd i wybacza sztubackie chamstwo swojemu mężczyźnie, nie jest warta stanowiska, o które zabiega.

Niedobrani
Jonathan Levine
USA 2019
[pozostało do przeczytania -3% tekstu]
Dostęp do artykułów: