Kino, stany graniczne

FILM [FINAŁ FRACUSKIEJ CHOROBY]

Sześćdziesiąt lat temu wraz z Truffaut stworzył filmową Nową Falę. W „Do utraty” pokazał nowych aktorów, łamał reguły montażu, wyprowadził kino na ulicę pełną naturalnych dźwięków, obrazów, emocji. Nowofalowcy stanowili też grupę krytycznego nacisku, wpłynęli na kino, także polskie, a u siebie zastraszyli starszych, kręcących „kino-papę”. Truffaut nagrał potem książkę z klasykiem Hitchcockiem, a Godard odleciał – zaczął maoizować, założył grupę Dżiga Wiertow. Nowatorska i doskonała science fiction „Alphaville”, zwariowany „Szalony Piotruś”, jeszcze „Pogarda” według Moravii to kino i dziś atrakcyjne. Potem był czas rewolucyjnej aktywności i nieczytelnych filmów agitek. Godard związał się z młodziutką aktorką Anne Wiazemsky; zagrała w jego filmach, by we wspomnieniach zrobić zeń bufona,
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.gazetapolska.pl

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.gazetapolska.pl

W tym numerze